: 09 marca 2015, 11:57
Victoria ze skupieniem przysłuchiwała się wypowiedzi Namtara. Jeśli rzeczywiście był tam potężny duch, o którym mówił, z pewnością był tam na polecenia Starca. Co do tego nie miała wątpliwości. Układanie się z tego rodzaju istotami było niebezpieczne, jednak rozumiała ostrożność i środki podjęte przez Atrahsisa. W duchu podziwiała jego mądrość i siłę, która zmusiła do służenia byt tego rodzaju. Nie znała wielu takich, którzy potrafili tego dokonać, a szacunek, jakim dotąd darzyła Red Wisdoma jeszcze bardziej pogłębił się w jej sercu.
- Namtarze... - zwróciła się spokojnie do Assamity - wypełniłeś dobrze swoje zadnie. Jeśli ów duch chce z nami rozmawiać, zakładam że ma coś ważnego do przekazania naszej koterii. W przeciwnym wypadku nie puściłby Cię z powrotem. - tu na chwilę zamyśliła się, bezwiednie bawiąc się długimi, czarnymi włosami, owijając ich końce na palcu. Zaczęła krążyć niespokojnie, a stukot jej wysokich obcasów roznosił echo po całym pomieszczeniu.
Lepiej jest być gwałtownym niż oględnym, gdyż szczęście ma imię kobiety. Jeśli chcesz je zdobyć, nie wahaj się użyć siły.
- Terry ma rację. Ja muszę tam wejść, nie podlega to dyskusji. Namtar idzie ze mną. - Z namysłem spojrzała na Gavina.
- Mam nadzieję złodzieju, że wkrótce będziesz miał okazję wyjaśnić niespodziewaną obecność swojego "przyjaciela" tutaj. Rozumiem, że jest Ci bardzo bliski, jednak tam, dokąd idziemy, radziłabym zachować emocje na wodzy. Są bardzo złym doradcą, więc jeśli jego wykupienie, jak to określiłeś, stanie w sprzeczności z naszymi zadaniem, nie będę narażać pozostałych. Miej to na uwadze.
Pytanie Nosferatu o to, czego mogą się spodziewać jest całkiem na miejscu. Ciekawe... Co im odpowiesz Morderco? W świecie astralnym Twoje zdolności bojowe raczej na niewiele się zdadzą. Jeśli ten duch jest tak potężny, to w swojej domenie jest władcą, zatem jakakolwiek walka tam nie ma większego sensu, bo zginiemy wszyscy. Pozostaje jedynie dyplomacja i rozmowa. Czy ta świadomość kolejny raz ukaże Ci Twoją niekompetencję, wystawiając Cię na kolejną próbę? Zabawne, świętość kontraktu stoi ponad wszelkimi innymi wartościami. Ciekawe, czy reszta zdaje sobie sprawę z motywów, które kierują Łowcami...
Czekając w skupieniu na odpowiedź Assamity, uważnie lustrowała reakcje pozostałych.
- Namtarze... - zwróciła się spokojnie do Assamity - wypełniłeś dobrze swoje zadnie. Jeśli ów duch chce z nami rozmawiać, zakładam że ma coś ważnego do przekazania naszej koterii. W przeciwnym wypadku nie puściłby Cię z powrotem. - tu na chwilę zamyśliła się, bezwiednie bawiąc się długimi, czarnymi włosami, owijając ich końce na palcu. Zaczęła krążyć niespokojnie, a stukot jej wysokich obcasów roznosił echo po całym pomieszczeniu.
Lepiej jest być gwałtownym niż oględnym, gdyż szczęście ma imię kobiety. Jeśli chcesz je zdobyć, nie wahaj się użyć siły.
- Terry ma rację. Ja muszę tam wejść, nie podlega to dyskusji. Namtar idzie ze mną. - Z namysłem spojrzała na Gavina.
- Mam nadzieję złodzieju, że wkrótce będziesz miał okazję wyjaśnić niespodziewaną obecność swojego "przyjaciela" tutaj. Rozumiem, że jest Ci bardzo bliski, jednak tam, dokąd idziemy, radziłabym zachować emocje na wodzy. Są bardzo złym doradcą, więc jeśli jego wykupienie, jak to określiłeś, stanie w sprzeczności z naszymi zadaniem, nie będę narażać pozostałych. Miej to na uwadze.
Pytanie Nosferatu o to, czego mogą się spodziewać jest całkiem na miejscu. Ciekawe... Co im odpowiesz Morderco? W świecie astralnym Twoje zdolności bojowe raczej na niewiele się zdadzą. Jeśli ten duch jest tak potężny, to w swojej domenie jest władcą, zatem jakakolwiek walka tam nie ma większego sensu, bo zginiemy wszyscy. Pozostaje jedynie dyplomacja i rozmowa. Czy ta świadomość kolejny raz ukaże Ci Twoją niekompetencję, wystawiając Cię na kolejną próbę? Zabawne, świętość kontraktu stoi ponad wszelkimi innymi wartościami. Ciekawe, czy reszta zdaje sobie sprawę z motywów, które kierują Łowcami...
Czekając w skupieniu na odpowiedź Assamity, uważnie lustrowała reakcje pozostałych.
[/center]
[/center]