PBF - Goblińska Brama

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 stycznia 2013, 04:54

Dorin Blać! -jęknął krasnolud, gdy po udanej sekwencji tanecznych niemalże kroków postawił stopę tuż pod opadający kamień.

I tak to jest, jak się krasnolud za długo szwęda po dolinach -wysapał przysiadając na kamieniu i masując obolały palec u nogi.

Nie wiem jak wy, ale sądzę, że powinniśmy dokładniej sprawdzić, jak się sprawy tutaj mają, bo coś mi tu nadto śmierdzi, konkretnie zielonym łajnem.
Nie powinno być problemu z odkryciem w którą stronę zmierzał Troll z ową skrzynią. Jeśli śmierdziuchy gdzieś gromadzą żelazo, to będzie coś na kształt utartego szlaku na ziemi. Pójdziemy zatem tam, dokąd zmierzał troll.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 24 stycznia 2013, 09:46

Dobrze prawisz Dwalinie, mus nam się wywiedzieć gdzie oni gromadzą żelazo, a moze i inne kruszce też.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 24 stycznia 2013, 11:01

Troll szedł z korytarza D do E. Tam są kręte schody w dół, szerokie i wysokie na tyle, że zmieściłby się w nich nawet Balrog. Widoczne tędy prowadziła droga dla górników, pracujących w odnogach B i C.
Na schodach od czasu do czasu leżały kawałki metali tudzież kamieni, które znaczyły drogę. Zeszliście około 400 schodów w dół, do kolejnej jaskini. Przystaneliście na schodach tuż przed ostatnim zakrętem, gdyż na dole widać było światło pochodni. Hastamir zszedł jeszcze trochę, po czym szybko wrócił, pokazując wszystkim, by byli cicho i przygotowali broń.

Po chwili na dole dało słyszeć się charkot rozmów, który się najpierw przybliżył, a potem oddalił.

- Doszliśmy do pierwszego poziomu miasta goblinów - oznajmił szeptem zwiadowca.

Po cichu zeszliście na dół, widząc oświetlany pochodniami tunel ciągnący się w dwóch kierunkach: na prawo i lewo. Z prawej strony na ziemi widać było ślady wydeptane przez mozolny marsz trolla, po lewej zaś brak kolein. Znów z lewej dało się słyszeć narastające głosy goblinów, które musiały iść z powrotem. Oprócz ich klekotania dało się wyczuć w powietrzu zapach pieczonego mięsa (raczej zwierzęcego) oraz lekki zapach grzybków, które póki co tylko Dwalin wyczuł. To były grzyby jaskiniowe.

Znów odskoczyliście za pierwszy zakręt schodów. Po chwili przy wejściu na schody było już wyraźnie czuć zapach goblinów i potraw, które niosły, a po tonacji głosu dało się poznać, że się kłóciły między sobą.
Co robicie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 24 stycznia 2013, 12:05

Jak jesteśmy ukryci, to zostańmy tu gdzie jesteśmy, aż głosy ucichną.
Ostatnio zmieniony 24 stycznia 2013, 14:23 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 stycznia 2013, 14:01

Siedzimy cicho. Gdy gobliny przejdą pójdziemy za zapachem potraw. Raz, że niosą je pewnie komuś znaczącemu, a dwa, że zapach jedzenia stłumi trochę nasz własny.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 24 stycznia 2013, 14:47

Gobliny kłóciły się jeszcze dobrą minutę, po czym ruszyły dalej, prawym (od was) korytarzem. Po chwili wyszliście z ukrycia i upewniwszy się, że droga wolna, poszliście kierowani zapachem dziczyzny przemieszanego z odorem potu, patrząc od czasu do czasu pod nogi, by się nie nadziać na ostre, metalowe kawałki porozrzucane chaotycznie na całej drodze.

Tunel znów się rozwijał w dwóch kierunkach: prawym i lewym. Gobliny z jedzeniem poszły w prawo. Hastamir wyjrzał szybko na korytarz, upewniając się, że nikt oprócz ciągle kłócących się goblinów nikt tędy nie idzie. Tunel był długi i miał łagodne skręty. Nagle usłyszeliście donośniejsze głosy, więc szybko uskoczyliście do małej komórki bez drzwi, służącą jako pomieszczenie z łuczywem i pochodniami.

Po chwili kontynuuowaliście podróż. Idący przodem Dwalin wyszedł za zakręt, by następnie doskoczyć z powrotem i przywrzeć plackiem do ściany, nakazując wam robić to samo. Po odliczeniu do dziesięciu, krasnolud znowu wyjrzał zza lekki zakręt; gobliny ruszyły dalej.

Szliście tak dobre trzy minuty, aż w końcu doszliście do wylotu tunelu. Stąd było widać całe miasto goblinów, roztaczające się poniżej, w ogromnej jaskini.

Drewniane mosty i inne konstrukcje były porozwieszane w dole tak, by łączyły różne fragmenty dróg i półek skalnych, wyrytych w litej skale jeszcze przez krasnoludy. Ogromna przestrzeń była rozświetlona licznymi pochodniami, a w dole poruszało się mnóstwo małych (z tej perspektywy) istot.

Gobliny, które śledziliście, zeszły po drewnianych schodach łączących wyższy tunel z tym poniższym, i skręciły w najbliższy zakręt.

Schodząc niżej, trzymając się blisko ściany, usłyszeliście z tunelu ludzką mowę. Westeron.

- Przebrzydłe gobliny! Skąd mam wiedzieć, czy nie zatrute? - grzmiał gromki głos, który odbijał się lekkim echem z tunelu.

- Ty jeść! Bo inaczej troll nakarmić siłą! - odpowiedział klekoczący głos.

Poniżej żaden goblin, ork ani troll nie zwróciły uwagi na to, co się dzieje powyżej. Nie słyszeli.

Schody wiodły też niżej, gdzie zaczynały się tory z kilkoma wózkami, w tym połowa wózków stojących najbliżej drużyny załadowana była metalowymi śmieciami.
Ostatnio zmieniony 24 stycznia 2013, 15:09 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 24 stycznia 2013, 15:57

Osobiście proponowałbym, aby nasz posługujący się zaklęciem niewidzialności kolega wybadał sprawę, kto jest więziony przez te podziemne plugastwo. Reszta drużyny niech się pochowa gdzieś po kątach.

Takie jeszcze jedno czysto techniczne pytanie, bo nie pamiętam co zrobiliśmy z tobołami, chyba Dwalin nie taszczy na plecach swojego olbrzymiego plecaka. Reszta drużyny też chyba pochowała gdzieś w lesie swoje graty. :)

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 24 stycznia 2013, 16:14

Dobra. Łuk w rękę, sztylet za pas, strzała na cięciwę, Ochrona w magazyn, Niewidzialność na siebie i idę. Tylko zorientuję się w sytuacji i wracamm do drużyny. Czy można tymczasowo przerwać działanie zaklęcia a potem aktywować je spowrotem?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 24 stycznia 2013, 19:09

Nie, zaklęcie po dezaktywacji definitywnie wygasa. A graty... haha, też o tym zapomniałem! Mogę uznać, że wszystkie zbędne do misji tobołki ukryliście je dobrze przy wejściu. Galdor albo Hastamir z łatwością będą mogli je odszukać.
Weszliście z powrotem do tunelu, z którego przyszliście, by schować się w małej komórce niewiadomego przeznaczenia (po zapachu można się domyślać, że składowano tu kiedyś brudne ubrania i szmaty).

Niewidoczny Praciaen przymknął lekko drzwi komórki, stukajac raz na znak rozpoznawczy i zszedł na dół po schodach. Zajrzał do korytarza, w którym zniknęły gobliny z jedzeniem.

Był to krótki tunel z dwoma małymi pomieszczeniami po obu bokach. oba pomieszczenia były zakratowane - taki mini loch. W jednej celi siedział starszy mężczyzna o łysej czaszce, z długą, siwą plecioną brodą sięgającą staruszkowi do piersi. Ubrany był w jakieś stare łachmany. Na przeciwko niego stały dwa gobliny, na siłę próbujące dać mu miski z jedzeniem. W drugiej celi na byle jak skleconym krześle siedział ork - najwyraźniej nadzorca, bo pęk kluczy zwisał mu z paska - i bacznie przyglądał się staruszkowi, trzymając krótki, zakrzywiony miecz w pogotowiu.

Praciaen zerknął jeszcze na kłódkę: była solidnego wykonania.

Jednocześnie czarownik wyczuł słabą magie bijącą od staruszka.

- Nie będę tego żarł! - zagrzmiał nienaturalnym głosem i spojrzał prosto w oczy ukrytemu elfowi. Ten, czując, że czar niewidzialności zaraz wygaśnie, szybko pośpieszył do kompanów opowiedzieć im co widział.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 24 stycznia 2013, 20:05

Ile czasu trwa czar niewidzialności?
No i co teraz, jakieś pomysły drodzy koledzy? Może ten staruszek wcale nie jest taki słaby jak się mogłoby wydawać, może byłby cenną podporą naszej kompanii, jeżeli oczywiście nie umrze na zawał serca przy większym wysiłku. Praciaen musisz wrócić w odpowiednim momencie i zamienić z nim kilka słów, przecież nie mogą go pilnować cały czas tak samo pilnie. Poza tym niebawem jak ktoś odkryje, że Trol jaskiniowy nie wrócił to może zacząć go szukać i wtedy awantura murowana. Cóż z jednej strony zamieszanie może pozwolić nam na działanie, a z drugiej przysporzyć problemów. Tak sobie jeszcze myślę, że staruszek może coś wiedzieć o innych więźniach, ewentualnie o umiejscowieniu innych cel.

Hmm, pozostaje też wątpliwa w powodzeniu opcja zwinięcia kluczy Orkowi lub możliwość skorzystania ze zdolności otwierania zamków Ulfhedina.

Jakieś propozycje?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 24 stycznia 2013, 20:28

Czy kraty nie mogą być drewniane albo kościane? Bardzo by mi to pomogło w wydostaniu staruszka;)
Edit: Przepraszam, ale internet wysiadł mi podczas edycji wczoraj. Idę ukraść orków klucze, potem zaczepiam orków tak żeby się pobili i otwieram celę.
Ostatnio zmieniony 25 stycznia 2013, 07:02 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 24 stycznia 2013, 20:46

Kraty były żelazne i solidnego (nawet jak na orki) wykonania. Niewidzialność trwa 5 minut i można ją rzucić na obiekt/osobę do 3 metrów od rzucającego. Trochę zmodyfikowałem czar, bo trochę niedorzeczne by było, gdyby rzucić go na max 24h : D To by było zbyt proste.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 25 stycznia 2013, 05:40

Dwalin uniósł palec wskazujący ku górze, by skupić uwagę towarzyszy. Następnie wyprostował kolejny palec i niczym w dziecięcej zabawie "przemaszerował" bezgłośnie palcami jednej dłoni po przedramieniu drugiej ręki. Potem nadął policzki poklepując się po brzuchu i przysiadał w powietrzu, niby na wyimaginowanym krzesełku. Na sam koniec przejechał tępą stroną swego noża po własnej szyi patrząc wymownie na Praciaena i ruchem głowy wskazując celę klucznika. Na sam koniec złapał się za brodę i stojąc w miejscu niby zatruchtał.

W skrócie- poczekajmy aż gobliny z żarciem odejdą, wtedy nieprędko znowu powrócą. Później cichcem zdejmiemy nadzorcę, uwolnimy dziadunia i chodu!.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 stycznia 2013, 09:03

Dwalin dobrze prawi, jak pojedzą uwolnimy staruszka zabijając te gobliny co zostaną pzry więźniu.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 25 stycznia 2013, 11:30

Hastamir kiwnął głową na znak, że zrozumiał plan. Czekam na znak sygnał.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

ODPOWIEDZ