Gobliny kłóciły się jeszcze dobrą minutę, po czym ruszyły dalej, prawym (od was) korytarzem. Po chwili wyszliście z ukrycia i upewniwszy się, że droga wolna, poszliście kierowani zapachem dziczyzny przemieszanego z odorem potu, patrząc od czasu do czasu pod nogi, by się nie nadziać na ostre, metalowe kawałki porozrzucane chaotycznie na całej drodze.
Tunel znów się rozwijał w dwóch kierunkach: prawym i lewym. Gobliny z jedzeniem poszły w prawo. Hastamir wyjrzał szybko na korytarz, upewniając się, że nikt oprócz ciągle kłócących się goblinów nikt tędy nie idzie. Tunel był długi i miał łagodne skręty. Nagle usłyszeliście donośniejsze głosy, więc szybko uskoczyliście do małej komórki bez drzwi, służącą jako pomieszczenie z łuczywem i pochodniami.
Po chwili kontynuuowaliście podróż. Idący przodem Dwalin wyszedł za zakręt, by następnie doskoczyć z powrotem i przywrzeć plackiem do ściany, nakazując wam robić to samo. Po odliczeniu do dziesięciu, krasnolud znowu wyjrzał zza lekki zakręt; gobliny ruszyły dalej.
Szliście tak dobre trzy minuty, aż w końcu doszliście do wylotu tunelu. Stąd było widać całe miasto goblinów, roztaczające się poniżej, w ogromnej jaskini.
Drewniane mosty i inne konstrukcje były porozwieszane w dole tak, by łączyły różne fragmenty dróg i półek skalnych, wyrytych w litej skale jeszcze przez krasnoludy. Ogromna przestrzeń była rozświetlona licznymi pochodniami, a w dole poruszało się mnóstwo małych (z tej perspektywy) istot.
Gobliny, które śledziliście, zeszły po drewnianych schodach łączących wyższy tunel z tym poniższym, i skręciły w najbliższy zakręt.
Schodząc niżej, trzymając się blisko ściany, usłyszeliście z tunelu ludzką mowę. Westeron.
- Przebrzydłe gobliny! Skąd mam wiedzieć, czy nie zatrute? - grzmiał gromki głos, który odbijał się lekkim echem z tunelu.
- Ty jeść! Bo inaczej troll nakarmić siłą! - odpowiedział klekoczący głos.
Poniżej żaden goblin, ork ani troll nie zwróciły uwagi na to, co się dzieje powyżej. Nie słyszeli.
Schody wiodły też niżej, gdzie zaczynały się tory z kilkoma wózkami, w tym połowa wózków stojących najbliżej drużyny załadowana była metalowymi śmieciami.