PBF - Witebsk, the Oblivion

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 15 lipca 2014, 22:39

Spoiler!
"Job twoju matu ... jak się da, proszę ocal resztki laleczki. Ma zajefajne hardware zainstalowane. Choć zepsute. Do szefa ciągle strzelali a ona nie z tytanu była. Acha, darmowa porada. Trzymaj się z daleka od zombi z samolotu. Jeden gryz i w jak amerykanckich horrorach. Ty cuś we krwi myślę. W pół godziny zdychasz z gorączki i reanimujesz trochę wolniej, chyba. Ale wciąż masakra. Totalny kozak ... ma harpun i spawarkę. To drugie dobre to przypiekania twardzieli na miękko."
Przez chwilę Tania-Inżynier przeciągała się wypróbowując nowe ciało i jego ograniczenia. Ciesząc się niemal jak dziecko.
"A gadam więcej bo mi się kilka softwarów sypło. Tani programista sex-borgów z Tajlandii. Ja zrobię sobie skanik wewnętrzny ... mógłbyś mi powiedzieć co na nas czycha ?"

Technicznie- O mój Boże ! A łom mam ? Spawarka ... taka że jak przytrzymam łapką to się wysunie i przepali ? Wyciągnik ... z opcją "harpun" ?
Silny jak ciągnik ... to mogę rzucać samochodami ? dwd;

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 16 lipca 2014, 17:09

Cisza. Martwa cisza, w której dało się słyszeć jedynie hipnotyczny szum podwójnych wirników helikoptera.

Motłoch ponaglany przez trzęsącego się z zimna i zmęczenia Jelcynowa spojrzał na chuderlawego towarzysza. Powoli przyzwyczajał się do jego obecności, choć przez moment chciał wypchnąć go na wabia.

Jeśli jednak kontakt bossa miał jakies dokładniejsze dane mogło to ściągnąć ogień helikoptera szturmowego na ich głowy.

Job Twoju mat! -Motłoch zaklął głośno, gdy dotarło do niego własne spostrzeżenie. Cień powietrznej fortecy przemknął nad nimi. Goryl gestem ręki powtrzymał kompanów ostrożnie wychylając się przez dziurę w dachu..

Szturmowy Kamov tkwił w zawiście kilkanaście metrów nad nimi. Motłoch cofnął się jak oparzony kryjąc się w w głębi ruiny- pułapki.

Kilkadziesiąt małych obiektów odłączyło się spod bocznego podwieszenia rozlatując się po okolicy.

Kmicic zacisnął ręce na detonatorze. W ciemnym zaułku pomieszczenia napotkał wzrokiem przerażone oczy dziecka.

Obrazek
Cóż. Wniosek Motłocha szybko dociera do reszty. Jak widać na załączonym obrazku niewiele jest w tym modelu miejsca dla pasażerów.
Obiekty- drony, które odłączyły się spod skrzydeł są wielkości pięści i szybko rozlatują się w wielu kierunkach.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2014, 17:53 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 lipca 2014, 20:22

- A mówił szczoby nie zwonit job twaju mat! - syknął przez połamane zęby Kmicic. Helikopter napewno nie przybył tu na ratunek modnemu biznesmenowi, tylko raczej odstrzelić mu łeb kilkoma Hellfire'ami: - Sondy budu nas szukat!

Dziecko... Przemknęło mu przez myśl i Bjerezowki niemal się spocił myśląc, że mógł ich wszystkich wysadzić w powoetrze...

Wątek techniczny

Czy to ta sama terrorystka co się chciała wysadzić? Kmic Kmicic mógłby z nią porozmawiać. Dziecko może znać jakąś drogę ucieczki, ale po tym jak ją Jędruś potraktował, to zapewne nie zostanie już jej dobrotliwym wujaszkiem. Tak czy owak spróbuje pomóc przerażonemu dzieckuZ

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 16 lipca 2014, 20:24

- Szto eto... - mruknął Borys widząc dziwne bombki spadające z helikoptera. Helikoptera, który nie miał miejsca dla pasażerów. Postanowił więc zaryzykować.

- Odbiór, jak mnie słyszycie? - zagadał do telefonu, który na chwilę odłożył. Wyjrzał jeszcze na zewnątrz przez okno, po czym chowając się powiedział do telefonu. - Jesteśmy w tym domku z dachem i wybitymi oknami, jesteście przodem do nas, jakieś 30 metrów. Możecie lądować, zaraz wyjdziemy! - wskazał tym z helikoptera sąsiedni budynek. Jeżeli go ostrzelają, to będzie wiedział na czym stoi.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 16 lipca 2014, 21:03

i moje pytanie techniczne - wiem że przy pomocy AK z takiego bliska da się zestrzelić słabsze maszyny - w sensie, poważnie uszkodzić. A co wiedza Motłocha mówi o takim roziwązaniu w bebechy Kamova?
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 16 lipca 2014, 21:11

Dobro- tam nie ma okien.
Denver- wiedza podpowiada, ze to nienajlepszy pomysł.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 16 lipca 2014, 21:17

To przywołuje obraz okolicy z pamięci i podaje śmigłowcowi lokalizację budynku oddalonego od nas o conajmniej 30 metrów.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 16 lipca 2014, 21:26

kurna, to chyba jakiejś piwnicy poszukam. Może dzieciak coś wie?
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 16 lipca 2014, 21:55

Zabraniam wam bombowych imprez be ze mnie ! :D

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 lipca 2014, 04:51

Kmicic skrzywił się usiłując przybrać przyjaźniejszą minę. Bezradny, nieco głupawy wyraz twarzy, czy też ironiczne podobieństwo do sytuacji, w jakiej zastał młodocianą terrorystkę. Trudno powiedzieć, co zaszło w umyśle wychudzonej nastolatki o dużych, czarnych oczach.

Szybkim gestem ręki wskazała stertę gruzu wydobywając z siebie ledwie zrozumiały, cichy jęk przypominający słowo "ucieczka".

Kmicic pojął w lot. Ruszyli wspólnie ku stercie odgarniając pospiesznie bałagan.

Dziura. Smród ścieku uderzył w ich nozdrza. Gdyby nie filtry nosowe Kmicic puściły pawia. Młoda zniosła fetor nad wyraz dobrze. Otwór. Wąski. Nieco większy od rozmiarów dziewczynki. Bjerjezowski ocenił szerokość kalkulując w myślach, że raczej zdoła się przecisnąć, jednak gruby biznesmen i jego goryl..

pospiesznie zaczął odgarniaćł resztki nagromadzonego syfu.

Co tam kombinujecie?!- Motłoch ruszył ku nim jak parowóz. Przestraszone dziewczę z piskiem skoczyło w szczelinę w podłodze.

Nim chudy więzień zdążył zareagować znalazł się na ścianie odepchnięty barkiem szarżującego goryla.

- Odbiór, jak mnie słyszycie? - Jelcynow zagadał do telefonu, który na chwilę odłożył nie zwracając specjalnej uwagi na wyraźnie zainteresowanego małolatą chudzielca w więziennym pasiaku. Skupił myśli przypominając sobie okolicę, po czym powiedział do telefonu. - Jesteśmy w tym domku z dachem i wybitymi oknami, jesteście przodem do nas, jakieś 30 metrów. Możecie lądować, zaraz wyjdziemy! - wskazał tym z helikoptera sąsiedni budynek. Jeżeli go ostrzelają, to będzie wiedział na czym stoi.

Coś przemknęło tuż przy jego twarzy. Odwrócił wzrok wgapiając się w unoszącą się kilkanaście centymetrów od jego twarzy sondę balansującą w powietrzu niczym przerośnięty, metaliczny owad.

Czas stanął w miejscu. Powietrze zatrzymało się w płucach wszystkich.

Kurw... -zwierzęcy instynkt Motłocha przejął inicjatywę. Uniósł obute kopyto najwyżej jak potrafił, po czym szaleńczo zaczął kopać usiłując brutalnie poszerzyć otwór w ziemi.

Noga napierdalała jak szalona. Nie było czasu na ból. Ból jest dla frajerów.

Sonda skoczyła w górę odbijając się w kilku miejscach od sufitu po czym wymknęła się przez otwór w dachu. Cień helikoptera usunął się sekundy później.
Mniemam, że wszyscy wparują w dołek zaraz po małolacie. Pytanie w jakiej kolejności? Motłoch najszybszy, Kmicic po nim, Jelcynow ostatni- tak wynikałoby z inicjatywy.
Ktoś ustępuje kolejki? Uprzejmie przepuszcza?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 17 lipca 2014, 09:25

Czekam na bossa. Oczywiście zakładając, że w ogóle się tam zmieszczę.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 17 lipca 2014, 10:48

Skaczę od razu, nie bawię się w dżeltelmanów. Byle nie pierwszy! Jak dziura prowadzi do sekretnej rzeki z rekinami sprzymierzonymi z krokodylami, to najpierw zajmą się Kmicicem, potem dopiero umęczonym Borysem.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 17 lipca 2014, 18:18

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=uvrJzkzaG7E[/youtube]

***

ulamki sekund wczesniej..

Kmicic runął w dół na oślep wepchnięty W ciemności. Niemalże natychmiast znalazł się w cuchnącej breji, rzucił się w bok usiłując uniknąć połamania gnatów przez skaczącego tuż za nim Jelcynowa.
Niedźwiedź podobnie jak on chlupnął z wysokości dwóch i pół metra do ścieku uderzajac jak kamień o dość płytkie dno. Stracił orientację w panice podrywając się za dramatycznie szarpiącym wodę Kmicicem.
Walczyli o cenne sekundy.

Ledwie trzeci z mężczyzn znalazł się w wodzie świat ponad nimi przestał istnieć umierając w widowiskowym przedstawieniu ognia i przemocy. Najpotężniejszego wynalazku ludzkości.

Chwilę później okruchy tego świata posród ciemności runęły na ich głowy.

***

Nie sposób określić jak długo leżeli bez przytomności. Pojękiwania i ciężkie sapanie wyrwały Bjerjezowskiego z oszołomienia.

Ciemność. Ból. Wszystko boli. Ciężki, urywany oddech.

Kto żyw?

Odpowiedzial mu jęk.

Tu.. jestem... khy.. khy.. -rozpoznał zmęczony głos ruskiego najemnika. Stracił sporo ze swego dumnego rezonu.

Nie... nie słyszę bosa. -głos Motłocha odbijał się od ścian echem, był jakby stłumiony, odległy.

Ciemno jak w dupie. Pomyslał Kmicic. Jedną dłonią wciąż zakrywał usta przyciskając poszarpaną, wilgotną koszulę do ust. Cokolwiek mógł tu złapać, za późno było, by się tym przejmować. Jednak pył i smród w powietrzu utrudniały oddychanie, nawet pomimo solidnej filtracji, jaką dawno temu, jeszcze w Czerwonych Beretach sobie zafundował.

Usłyszał dźwięk komórki. Nikłe światło w ciemności przebijało gdzieś spod mętnej wody.

Tak znalazł Jelcynowa, który chyba cudem tylko nie utopił się w fekaliach. Ogromnym wysiłkiem podciągnął bezwładne ciało upadłego biznesmena opierając je na kamiennym gzymsie. Serią męskich policzków przywrócił mu świadomość.

Motłoch naparł ze wszystkich sił. Plecy zapłonęły żywym ogniem. Tracił siły.

Choć ocknął się pierwszy towarzysze początkowo nie reagowali na jego nawoływania.
Lewa ręka uwieziona pod zwałowiskiem betonu, przybita czymś do podłoża na wysokości łokcia. Gębę miał niemal na wysokosci poziomu ścieku dusząc się co chwila i krztusząc. Nie mógł poruszyć nogami. Przysypało go, lecz wciąż walczył nadludzkim wysiłkiem opierając się powoli coraz bardziej przygniatającej go hałdzie gruzu i betonu.

Jedynie Motłoch coś widzi, ale przysypany jest tak, że gdyby ktoś inny cokolwiek więcej mógł zobaczyć dostrzegłby tylko jego prawą rękę i gębę przekrzywioną na bok. Brakuje mu paru zębów, a jeden z palców jest wygięty pod dziwnym kątem, ale to i tak dość mizerny problem, trudno bowiem cokolwiek orzec o reszcie ciała. Edytor bólu działa na pełnych obrotach odcinając doznana.
Ostatnio zmieniony 17 lipca 2014, 18:48 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 17 lipca 2014, 20:29

- Ale bym cię zerżnął, suko, aż by ci się komunijną oranżadą odbiło... - mamrotał Borys, będący na pograniczu jawy i snu. Ciemność wokoło, smród, Kmicic. Jeżeli mogło być gorzej, niż spadanie z samolotu z plecakiem pełnym banknotów, to było właśnie leżenie półprzytomnym w szambie, z Motłochem i Kmicicem, oraz helikopterem bojowym, krążącym nad nimi.

Przez głowę przelatywały mu różne myśli. W końcu, po kilkunastu sekundach natarczywego, telefonowego dzwonka, podniósł siebie i swój niezniszczalny telefon nowej generacji ponad powierzchnie brei, i bardziej z wyczucia wcisnął zieloną słuchawkę, przytknął telefon do ucha i powiedział tonem profesjonalisty:

- Cukiernia "Słodka dziurka", czy mogę przyjąć zamówienie?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 lipca 2014, 12:13

Stracił Saszkę, pewno rozwalonego przez fajerwerki , jakie przeznaczone były dla biznesmana. Aż sam sobie splunął w brodę za to, że przez chwilę pomyślał, że chciał go samemu wysadzić plastikiem... Spojrzał na gadającego od rzeczy elegenta, który teraz musiałprzypominać obraz nędzy i rozpaczy w popapranych gównem resztkach garniaka.

Bjerezowski już nie raz widział majaczących w szoku żołnierzy, toteż tekścikami o oranżadce i snickersach zbytnio się nie przejmował. Za to ruski komandos wyglądał na bardziej spokojnego. Kmicic wiedział, że albo kona albo ma załączony edytor bólu.

Tak czy owak nie można go było zostawić po stertą gruzu. Nawet nie usłyszawszy dzwoniącego telefonu, ruszył pomóc komandosowi.

ODPOWIEDZ