Hotel Night City Hilton (18 sierpnia 2021, godz. 17.24)
Tłum gapiów na chodnikach gęstniał z każdą chwilą, toteż baczne spojrzenie Lynn z trudem potrafiło wyłuskać w tej gęstwie kogokolwiek mogącego sprawiać podejrzane wrażenie - w rzeczy samej, niemal połowa obecnych na miejscu zdarzenia i komentujących hałaśliwe zajście obserwatorów w taki czy inny sposób zwracała na siebie podejrzliwą uwagę, czy to przez wzgląd na wyzywające ubrania sugerujące przynależność do któregoś z metropolitalnych gangów czy to noszone ostentacyjnie daleko zaawansowane cyborgizacje mogące sugerować postępującą cyberpsychozę.
Okazawszy swą służbową odznakę, dziewczyna przywołała stojącego najbliżej pracownika hotelu, młodego i wyraźnie przestraszonego młodzieńca w czarnej liberii Hiltona i zasypała go wypowiadanymi życzliwym tonem pytaniami.
- My mamy monitoring, pani władzo, i ci naprzeciwko też, w Hacjendzie - kiwnął głową młody mężczyzna, nerwowo wyłamując sobie ze stawów palce. Podskórne tatuaże na jego skroni i boku szyi pulsowały zmiennymi barwami, wskazując na ogrom targających człowiekiem emocji - Nie znam tego faceta, nikt nie zdążył nic do niego powiedzieć, tyle co wjechał na podjazd. Sammy zbiegł na dół, do bagażnika i wtedy auto wybuchło. Mówią, że Sammy nie żyje, to prawda?
Nie znając odpowiedzi na to pytanie Lynn obejrzała się w stronę płonącego wraku samochodu, ale stłoczeni przy nim ludzie skutecznie zasłaniali jej widok. W powietrzu narastał charakterystyczny wizg turbin nadlatujących aerodyn, połączony z wyciem policyjnych syren. Ponad dachami budynków składających się na kompleks Hacjendy pojawił się znajomy kształt pomalowanej na czerwono strażackiej AV-ki oraz towarzyszącej jej maszyny w barwach zespołu interwencyjnego Trauma Team.
Na przeciwny kraniec Preston Street wpadł czarnobiały radiowóz, ciężko opancerzony model BMW 600 przeciskający się pomiędzy zatrzymanymi na ulicy samochodami świadków z wprawą sugerującą zaawansowany sprzęg neuralny kierowcy i pojazdu.
- Nie mogę nic powiedzieć na ten temat - Lynn odwróciła głowę w stronę młodzieńca w czarnej liberii, podnosząc z konieczności głos i stawiając jednocześnie jedną stopę na pierwszym stopniu schodów wiodących do hotelowego wejścia - Piękny hotel, długo tu pracujesz?
Zbity nieco z tropu tym pytaniem pracownik Hiltona obejrzał się w stronę dziewczyny, ale nie zdążył nic odpowiedzieć.
W coraz głośniejszy wizg i jęk policyjnych i strażackich syren wdarł się znienacka głośny huk licznych wystrzałów, nakładających się na siebie, punktowanych wrzaskami gapiów, którzy na ich dźwięk wpadli w zrozumiałą panikę rzucając się do ucieczki we wszystkich kierunkach.
Liczne wystrzały, z nieznanego jeszcze źródła! Zgromadzeni na ulicy ludzie rzucają się na ziemię w poszukiwaniu kryjówki, przywierają do samochodów albo po prostu gnają na złamanie karku w stronę Piętnastej Alei. Lynn wciąż tkwi na pierwszym schodku, całkowicie zaskoczona rozwojem sytuacji!