Odkrywam rąbka tajemnicy! Miejscem akcji jest miasto Rybnik. Muszę nadmienić, iż opisy poniżej nie mają na celu nikogo obrazić ani w żaden sposób nie są powiązane z rzeczywistymi osobami. Zostały po prostu wytypowane jako główne obiekty w mieście, do których wspólnie ze znajomymi dodawaliśmy poniższe opisy. W następnej aktualizacji technicznej będą opisy frakcji/organizacji i ważnych osobistości, zaś w dwóch ostatnich: mapy oraz zasady tworzenia postaci. Mam nadzieję, że nie przeraża was ogrom opisów... po prostu lubię, jak gracze są dobrze poinformowani
Ryfama
Otoczony kolczastym drutem pod napięciem graniastosłupowy budynek stanowi bezpieczne schronienie dla kilku starych nauczycieli, którzy niegdyś pracowali w szkole. Nikt dokładnie nie wie, ile elektryków zabunkrowało się za grubymi murami; nigdy nie wychodzą na zewnątrz - nie muszą. To jedni z niewielu speców od elektryki w mieście, dlatego cenią sobie swoje usługi na tyle, że mają wszystko, czego im potrzeba do życia. Jedyną osobą, która kontaktuje się ze światem zewnętrznym, jest posiwiały człowiek o niewielkiej posturze, z pokerowym wyrazem twarzy. Szperacze umieszczone na popękanym dachu budynku każdej nocy rozświetlają ulicę, pilnując wejścia. Tylko jedna osoba próbowała się tam dostać nieproszona; zginęła usmażona prądem.
Bazylika Św. Antoniego
Pod ruinami doniosłej niegdyś katedry znajdują się niezbadane korytarze podziemnych krypt i piwnic. Nikt o nich nie wiedział, do czasu, gdy w ruinach powstało nowe miejsce przerażającego kultu. Kultyści pojawili się stosunkowo niedawno, a jedynym śladem ich obecności są dziwne dźwięki, wydobywające się z gruzów bazyliki. Rozsądni mieszkańcy omijają z daleka te okolice, bo jak głosi plotka, w nocy wokół budynku znikają ludzie. Nie wiadomo, co się z nimi dzieje, ale na pewno nic dobrego. W noc porwania słychać potępieńcze krzyki i odgłos gongów, od których cierpnie skóra, a włosy stają dęba. Nawet Buldogi omijają to miejsce.
Kościół Nowej Ery
Kościół Franciszkanów jako jeden z nielicznych przetrwał bombardowanie i toczone walki. Tamtejsi kaznodzieje szybko przystosowali się do nowej sytuacji, pomagając w miarę możliwości ludności, oraz nawracając tych, którzy w przypływie bezradności porzucali wiarę. Teraz na terenie kościoła stoi kilka dodatkowych baraków, w których każdy potrzebujący dostanie pomoc, jeżeli zobowiąże się ją odpłacić w dowolny sposób; zwykle poprzez pomoc w budowie czy drobnych pracach remontowych. Już skończyły się czasy bezinteresownej pomocy, nawet ze strony Kościoła. Proboszcz parafii, Ojciec Sebastian wyznaczył nagrodę za rozwikłanie tajemnicy kultu pod bazyliką, ale nikt dotąd nie wykazał większego zainteresowania. Nawet za nagrodę sięgającą 1000 gambli.
Arena ROW Rybnik
Stadion żużlowy został skutecznie przerobiony na arenę do walk gladiatorów. Murawę wyrwano, a na jej miejsce wysypano i ubito ziemię. Połowę wielkości boiska ogrodzono metalowymi słupkami z drutami kolczastymi: wchodzi się po rampie; wychodzi się po trupach. Tor żużlowy uprzątnięto i postawiono ławy sklecone z siedzeń samochodowych, starych krzeseł i prostych drewnianych bali. W miejscu serwisowym dla motorów ustawiono szafki pancerne ze sprzętem na arenę: broń biała, pałki, kastety, łańcuchy... czego dusza wojownika zapragnie. Zawody organizowane są raz w tygodniu: w krwawe czwartki o 21:00 (dla innych jest to sobota 19:30). Jupitery ocalałe z bombardowań dają wystarczające światło, by zobaczyć rzeź dziejącą się na arenie. Co tygodniowo traci tam życie kilku ludzi, mutantów i dzikich psów.
Szpital Specjalistyczny nr 3.
Jako jeden z niewielu publicznych budynków szpital przetrwał w całości. Co prawda ściany popękały w wielu miejscach, ale to przecież nikomu nie przeszkadza. Pierwszą rzeczą zrobioną po apokalipsie było wywalenie wszystkich pacjentów niezdolnych do pokrycia kosztów leczenia, przez co na terenie wokół budynku szybko narastały stosy obłożnie chorych na najbardziej paskudne choróbska XXI wieku. Ciała palono na bieżąco, żeby zapobiec roznoszeniu się infekcji. Z licznego niegdyś personelu szpitala została wąska grupa specjalistów, głównie chirurgów operacyjnych i speców od chorób zakaźnych Nie każdego stać na usługi, a miejsc w szpitalu jest dużo - większość sal stoi pusta i jest gotowa na przyjęcie nowych pacjentów. Do ochrony szpitala przed bandytami i innymi szkodnikami zgłosili się najemnicy "Sokoły", którzy w zamian za darmową opiekę medyczną bronią doktorków dzień i noc.
Elektrownia
Z sześciu bloków pozostał jeden, który zasila resztę miasta. Pracownicy elektrowni postawili ultimatum: albo będą dostawać węgiel, żarcie i inne fanty, albo miasto może sobie podpinać urządzenia do bateryjek. I tym sposobem raz na dwa dni poszczególne osiedla i placówki zanoszą opłaty do elektrowni. Wyjątkiem jest dzielnica Piaski: tam mutanty odmówiły opłat, przez co siedzą teraz przy ogniskach.
Kopalnie
Górnicy od zawsze byli twardymi chłopami o brudnych i śmierdzących ciałach, z tym że teraz nawet się nie myją po szychcie. Wydobycie węgla spadło do minimum; większość idzie do elektrowni, mniejsza część dzielona jest na górników, którzy swoją dole sprzedają w mieście, i jakoś z tego żyją. Nie jest tak kolorowo jak przed bombami, ale da się wyżyć. W tunele pod kopalnią nikt poza górnikami się nie zapuszcza; a i oni sami nigdy nie idą w mniejszych grupach niż pięcioosobowych. Wszystko za sprawą dziwnych zjawisk, anomalii które pojawiły się po wybuchach bomb nuklearnych. Mówi się, że ludzie wchodzący do złych tuneli wychodzą z umysłem szaleńca, albo małego dziecka. Długość szybów na wszystkich piętrach ocenia się na kilkadziesiąt kilometrów, co dało początek nowym osadom pod ziemią. Oprócz górników, w tunelach siedzą wszyscy ci, którzy bali się promieniowania. W wydrążonych ścianach powstały małe pomieszczenia, służące wielu ludziom za mieszkanie. Ponieważ dostęp do węgla był na początku dla wszystkich nieograniczony, większość mieszkańców kopalni połączyła się w małe grupy zajmujące określone tereny, i skutecznie przepędzając resztę, niezrzeszonych nigdzie nieudaczników. Ci, co nie znają się na górnictwie, zajmują się łapaniem szczurów i wybijaniem karaluchów, których pod ziemią pojawiły się watahy. Jakimś cudem znalazły przejście w kanałach wentylacyjnych, i panoszą się po korytarzach. Ogień w tunelach dozwolony jest tylko w specjalnych strefach.
Kampus
Ostoja wiedzy i nauki, a także miejsce spotkania speców wszelkiej profesji. Również i w tym wypadku mury uczelni okazały się na tyle wytrzymałe, że przetrwały fale wybuchów. Na auli byłego uniwersytetu ekonomicznego można wynająć ludzi do każdej roboty; od krawców do płatnych zabójców (o tych ostatnich lepiej pytać dyskretnie). Tutaj też, w opuszczonych salach wykładowych mieszka większość byłych profesorów, doktorantów i magistrów, niegdyś pracujących w ośrodkach dydaktycznych w Rybniku. Cały drogocenny sprzęt został już dawno wykradziony, zostały same ławki, krzesła i sterty książek - teraz już bezwartościowych. Choć od czasu do czasu znajdą się stalkerzy głodni wiedzy z historii czy urbanistyki. Albo ich zleceniodawcy. Tylko wykładowcy z byłych studiów technicznych mają roboty od groma, reszta musiała się dostosować do nowej sytuacji, i to w bardzo szybkim tempie, zajmując się wszelkimi pracami dorywczymi - również ochroną osób.
Targowisko
Plac targowy nadal pełni swoje stare funkcje: to tutaj dwa razy w tygodniu gromadzą się tabuny ludzi, by handlować znaleziskami albo własnymi wyrobami. Straganów jest pod dostatkiem, ale konkretne miejsca przy wejściu zajmują najbogatsi handlarze; ci, których jest stać na ochroniarzy. Z braku więzień złodziejom obcina się prawe dłonie przy wejściu na plac, od strony ulicy Hallera. Aktualnie ścięto dwie dłonie, które wiszą nad bramą ku przestrodze. Dni targowe przypadają na środę (dzień przed areną), oraz na sobotę (dwa dni po). To jedyne miejsce w pełni chronione przez Buldogi, którzy mają swoje warty. Początkowo wyglądali jak węszące psy, kręcąc się między straganami i uliczkami, z głupkowatym wyrazem twarzy ważniaków. Nie trzeba było długo czekać na ich nowy przydomek, który wymyślił jeden z handlarzy. Warto teraz dodać, iż ów człowiek zaginął w dziwnych okolicznościach.
Stacja benzynowa BP
Ostatnia działająca i w pełni zaopatrywana stacja paliw znajduje się zaraz byłym dworcu Komunikacji Miejskiej. Teraz bardziej przypomina fortece, aniżeli punkt obsługi podróżnych. Zasieki wokół, metalowe pale podtrzymujące gruz i inne metalowe elementy stanowiące płot oprą się nawet szarży wypełnionego po brzegi tira (tak, już ktoś sprawdzał czy da się zatankować do pełna i uciec. Skończył jako pożywka dla szczurów i karaluchów). Przy wjeździe i wyjeździe są ustawione worki z piaskiem na przemian połączone z elementami wyciągniętymi z samochodów, spełniające rolę ochrony dla siedzących za nimi uzbrojonych w ciężką broń ludźmi. Całość dopełniają cztery wielkie reflektory, omiatające światłem teren na stacji, jak i w jej najbliższym otoczeniu.
Biblioteka Miejska i Teatr Ziemi Rybnickiej
Los nie oszczędził tych budynków; na wpół zawalone skutecznie odpędzają śmiałków, łudzących się jeszcze, że może tam być coś cennego. Dodatkowo stalkerów odstrasza pewna plotka: otóż swoje legowisko urządził tam sobie kanibal, porywający zagubionych, nocnych wędrowników i pijanych w sztok górników. Świadczą o tym kości ludzkie porozrzucane wokół budynku biblioteki, jak i straszy odór, wydobywający się z wnętrza. Buldogi nie widzą w tym problemu, twierdząc, że śmierdzą tak rozkładający się pracownicy biblioteki, którzy nie zdążyli uciec, albo stalkerzy, na których osunęły się ściany. Poza tym podkreślają, że nikt nie widział owego kanibala, a za znikaniem ludzi stoi sekta z bazyliki.
Plaza i Focus
Jak się można było spodziewać po budynkach wznoszonych na szybko; zawaliły się przy pierwszej fali, grzebiąc setki ludzi, i tysiące dóbr, o które teraz walczą najsilniejsze gangi i organizacje. W wyniku zapadnięcia się ziemi, gruzy sięgają niewiele ponad dziesięć metrów ponad poziom ulicy, jednakże do środka można wejść kilkoma tunelami, wykopanymi przez najbardziej wytrwałych stalkerów. Pomimo upływu czasu, te dwie galerie handlowe nadal kryją setki, jeżeli nie tysiące skarbów czekających na wydobycie. Obecnie Fokus jest pod ochroną Rekinów, natomiast Plaza od początku pozostaje w łapach Strażników – niedobitków z dawnej Staży Miejskiej. Nie trzeba dodawać, że obie te grupy niemal codziennie walczą ze sobą o powiększenie wpływów i zgarnięcie jak największej ilości gambli.
Bar "Biała Małpa"
Niegdyś herbaciarnia, teraz przemieniła się w ostoje pijaństwa i rozpusty. Kamienica przetrwała (w większości) wybuchy, więc właściciele wyrzucili mieszkańców i urządzili wielką, kilkupiętrową świątynie piwa, rozcieńczanego spirytusu (tzw "wódki") oraz tanich win. Podają nawet jedzenie: pieczone szczury faszerowane karaluchami. Ponoć smakują jak kurczak.
Policja
Po pierwszych bombach i zamieszkach, kiedy chaos był nie do opanowania, większość formacji mundurowych poszło w rozsypkę, kradnąc broń i zapasy dla siebie i rodziny. Pierwszymi, którzy opuścili swoje posterunki, byli strażnicy miejscy. Następnie opustoszały dzielnicowe posterunki policji, pogotowie i na końcu strażacy. Ze wszystkich służb cywilnych stacjonujących w Rybniku zostali tylko najodważniejsi i lojalni funkcjonariusze policji, zwani przez resztę społeczeństwa „Buldogami”. Za cel obrali sobie kontrolowanie zabójstw i organizacji przestępczych w mieście, oraz organizacja obrony przeciwko mutantom i maruderom z innych miast. Udało im się obronić komendę główną przed rabusiami, dzięki temu są najlepiej uzbrojonymi ludźmi w mieście - ale też i najbardziej narażonymi na ataki. Buldogi cieszą się szacunkiem wśród niezdziczałej jeszcze społeczności miasta, która próbuje tylko przetrwać kolejny rok.
Zakłady Tenecco
W halach dalej rozbrzmiewa hałas pracujących tokarek i maszyn, wytwarzających różnorodne metalowe elementy: od prostych broni białych, zawiasów do drzwi i metalowych blach, po karabiny maszynowe i ciężkie snajperki. Cały teren zakładu jest pilnie strzeżony przez strażników, którzy pilnują fabryki dzień i noc, warując na czterech wieżach strażniczych. Wysokie, betonowe mury zakończone są drutem kolczastym, więc nie ma mowy o jakimkolwiek przedostaniu się na teren zakładu. Wszystkie wyroby sprzedawane są na specjalnym stoisku na targowisku: tam też można składać zamówienia na sprzęt specjalny.
Tartak
Ukryty w lesie na Nowinach tartak zaopatruje mieszkańców w opał i meble średniej jakości. Jest to otwarty zakład; bez ciężkiego sprzętu niedostępnego dla zwykłych ludzi nie da się wiele ukraść, a i każdy za drobną opłatą może pożyczyć sprzęt i samodzielnie ściąć parę drzew na własny użytek. O ponowne zalesienie lasu starannie dba żona właściciela.
Moczary
Sztuczny zbiornik służący do chłodzenia generatorów w elektrowni z czasem przerodził się w cuchnące, wiecznie spowite mgłą bagniska, na których co jakiś czas widać dziwne, zmutowane stworzenia. Ogólnie moczary uważa się za wymarłą strefę: nikt się tam z własnej woli nie zapuszcza. Wśród przegniłych drzew i dziwnych wyziewów, od czasu do czasu słychać dziwne, nieludzkie dźwięki. Coś dziwnego stało się z roślinami: niektóre znacznie się powiększyły, rozrosły, inne zaczęły bronić swoich owoców trującymi szpilkami czy innymi, bardziej wymyślnymi sposobami. Elektrycy zamieszkujący okolicę elektrowni opowiadają, że pewna roślina zjada ludzi. Ale kto by im tam wierzył?
Night Club "Joker"
W dawnej restauracji "Delicje" powstał największy, i jedyny kasyno-burdel w mieście, nazywany Joker.. Tylko tam można spotkać panie do chwilowego towarzystwa, czy odpocząć po ciężkim dniu przy piwie i kartach. A jak się poszczęści, to i w bilard, o ile nie będzie aktualnie zajęty przez gang zarządzający przybytkiem i całym śródmieściem. Oprócz tego w lokalu są jeszcze rzutki, sprzęt audio do dyskotek oraz rzutnik multimedialny, pełniący rolę małego kina.
Szpital Psychiatryczny
Nikt o zdrowych zmysłach się tam nie zapuszcza. Tam Buldogi oraz rodziny umieszczają ludzi chorych na umyśle, lub nie dających sobie rady z rzeczywistością. Za skromną opłatą w humanitarny sposób "pozbywają" się ciężaru bez wyrzutów sumienia. Cały kompleks przetrwał bombardowanie. Czerwone cegły budynków nieodmiennie budzą u mieszkańców wyobrażenia o krwawych eksperymentach, jakie mogą być tam przeprowadzane. Zaraz przy bramie wjazdowej znajduje się jedyny budynek, który jest odwiedzany przez ludzi. Dokonuję się tam operacji z wszelkiego rodzaju wszczepkami. W nocnej ciszy, gdy nie ma żadnych zawodów na pobliskiej arenie, słychać przytłumione jęki i wołania pensjonariuszy szpitala.