Turańska karawana, 25 wozów, 200 wielbłądów i 135 ludzi ruszyła, w tym 40 to woźnice i sługi. 60 to zbrojna ochrona karawany na rozkazach jej szefa.
35 to wy i ludzie najęci przez Zoriana. 100 będzie walczyć w razie czego wliczają wasze siły.
Kilka dni minęło spokojnie, mogliście podziwiać stada dzikich zwierząt na sawannie i wspominać niedawne potyczki ze Stygijczykami
2 dni przed Meroe, Tranicos i zwiadowcy karawany wykryli przygotowania do napaści na was.
Jest wieczór, prawdopodobnie uderzą po zapadnięciu ciemności, lub tuż po tym jak słońce zacznie zachodzić
Mają około 200 ludzi. Jakieś przygotowania? Formalnie dowodzi tu Ahmed, dowódca ochrony karawany, doświadczony Kothyjczyk.
Macie 200 wielbłądów, 25 wozów i 40 cywilów do ochrony. Możecie walczyć konno, albo pieszo. Czekam na jakiś plan, jaki przedstawicie Ahmedowi.
Kilku dziwnych jeźdźców wyjechało na wydmę około 800 metrów od was, dają jakieś znaki swoim towarzyszom.
Słońce powoli zachodzi, około 100 piechurów i 100 jeźdźców rusza na was, nie zaczekali do zapadnięcia nocy.
Piechota w środku, po 50 jazdy na skrzydłach.
Zatrzymali się około 500 metrów od waszego obozu, jeden jedzie ku Wam z białą flagą, chce negocjować?
Co robicie?