W razie jakiegokolwiek zagrożenia dla kompanów w ruch idzie natychmiast Magiczny Pocisk!
PBF - Pokusa Nieskończoności
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Mistrzu, mistrz mi tu nie kombinuje! Przecie pisałem, że Ketras zaszarżuje razem z resztą ekipy! Czy nie pisałem? Dla wyjaśnienia, olf to taki nietypowy mag, który nie ma wcale nic przeciwko dobrej bitce - nie bez powodu zamierzam go też specjalizować w sztyletach. Uznajmy, że się zagapił, ale teraz biegiem za bardem i ślepcem!
W razie jakiegokolwiek zagrożenia dla kompanów w ruch idzie natychmiast Magiczny Pocisk!
W razie jakiegokolwiek zagrożenia dla kompanów w ruch idzie natychmiast Magiczny Pocisk!
Pozostało pytanie co robicie z porwanymi żebrakami?
Żebraków pilnuje Surelion (przy okazji może spróbować ich nawrócić)
Prędzej kose pod żebra zarobię niż ich nawróce.
Ostatnio zmieniony 22 października 2017, 22:24 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Stara pracownia bednarza, 32 orakt-ran
Ochlaptusy spojrzały wymownie po sobie, kiedy tylko Ketras obrócił się na pięcie gotując do srogiej szarży, jak na typowego maga przystało. Surelion był pewien, że ten jego uczeń był szczególnym przypadkiem. Nie, żeby jakoś odstawał od reszt ewenementów składających się na jego lud ale rozumiał czemu Ketrasowi tak trudno było ukończyć magiczne patenta, uprawniające do oficjalnego uprawiania magi. Surelion spoglądając na maga oddalającego się właśnie w kłębach wzniecanego kurzu unoszącego się spod tupotu nóg był dumny z ucznia. Był też pewien, że ów uczeń ten dokona rzeczy chwalebnych i wielkich dla kultu, choć być może nie będzie ich zbyt wiele biorąc pod uwagę entuzjazm z jaki maga pchał się w niebezpieczeństwo. Niebo. Tak niebo, temat który nieco spędzał sen z oczu półbogowi. Miejsce gdzie trafiają jego wyznawcy... nie do końca działało poprawnie. A szczerze mówiąc, temat był zupełnie nie ruszony. Surelion obiecywał sobie wielokrotnie, że zajmie się nim w pierwszej kolejności, ale wymagało to dostępu do dużo większej mocy i kręgów jakie był nadal poza zasięgiem jego ograniczonego ludzką powłoką boskiego jestestwa. Zatem, jedyne zatem co mógł zrobić póki nie uruchomi Nieba, to nie wspominać o tym drobnym, nie istotnym fakcie swoim wiernym. Taki szczegół jak chwilowy brak królestwa niebieskiego, gdzie można spocząć po śmierci, mógłby położyć się cieniem na entuzjazmie do ponoszenia ryzyka jaki przejawiali uczniowie. Spoglądając na szarżującego w jak w amoku Ketrasa, Surelion uznał że taka wiedza nie była mu teraz do niczego potrzebna.
- A wy dokąd? - zapytał Surelion chłodnym głosem, dwóch obdartusów, którzy najwyraźniej zamierzali się ewakuować w trybie pilnym. Pytanie poparte było mocnym argumentem w postaci czubka jednoręcznej kuszy który wychynął z cienia gdzie stał półbóg. Ostry szpic bełta mierzył raz w jedną raz w drugą słabiznę pilnowanych ludzi. - Jeszcze nie pozwoliłem wam odejść, zanim tak zrobię, wpierw utniemy sobie małą pogawędkę na temat waszej wiary...
Nawracanie nowych wyznawców na prawdziwą wiarę to takie męczące zadanie Pomyślał półbóg.
Ochlaptusy spojrzały wymownie po sobie, kiedy tylko Ketras obrócił się na pięcie gotując do srogiej szarży, jak na typowego maga przystało. Surelion był pewien, że ten jego uczeń był szczególnym przypadkiem. Nie, żeby jakoś odstawał od reszt ewenementów składających się na jego lud ale rozumiał czemu Ketrasowi tak trudno było ukończyć magiczne patenta, uprawniające do oficjalnego uprawiania magi. Surelion spoglądając na maga oddalającego się właśnie w kłębach wzniecanego kurzu unoszącego się spod tupotu nóg był dumny z ucznia. Był też pewien, że ów uczeń ten dokona rzeczy chwalebnych i wielkich dla kultu, choć być może nie będzie ich zbyt wiele biorąc pod uwagę entuzjazm z jaki maga pchał się w niebezpieczeństwo. Niebo. Tak niebo, temat który nieco spędzał sen z oczu półbogowi. Miejsce gdzie trafiają jego wyznawcy... nie do końca działało poprawnie. A szczerze mówiąc, temat był zupełnie nie ruszony. Surelion obiecywał sobie wielokrotnie, że zajmie się nim w pierwszej kolejności, ale wymagało to dostępu do dużo większej mocy i kręgów jakie był nadal poza zasięgiem jego ograniczonego ludzką powłoką boskiego jestestwa. Zatem, jedyne zatem co mógł zrobić póki nie uruchomi Nieba, to nie wspominać o tym drobnym, nie istotnym fakcie swoim wiernym. Taki szczegół jak chwilowy brak królestwa niebieskiego, gdzie można spocząć po śmierci, mógłby położyć się cieniem na entuzjazmie do ponoszenia ryzyka jaki przejawiali uczniowie. Spoglądając na szarżującego w jak w amoku Ketrasa, Surelion uznał że taka wiedza nie była mu teraz do niczego potrzebna.
- A wy dokąd? - zapytał Surelion chłodnym głosem, dwóch obdartusów, którzy najwyraźniej zamierzali się ewakuować w trybie pilnym. Pytanie poparte było mocnym argumentem w postaci czubka jednoręcznej kuszy który wychynął z cienia gdzie stał półbóg. Ostry szpic bełta mierzył raz w jedną raz w drugą słabiznę pilnowanych ludzi. - Jeszcze nie pozwoliłem wam odejść, zanim tak zrobię, wpierw utniemy sobie małą pogawędkę na temat waszej wiary...
Nawracanie nowych wyznawców na prawdziwą wiarę to takie męczące zadanie Pomyślał półbóg.
Jak któryś będzie chciał uciekać to niestety będę zmuszony postrzelić go w jaja. Próbuje ich nawrócić. A przynajmniej wzbudzić wątpliwości co do wiary w jaką wierzą. Posługuję się na wstępie umiejętnością nietykalność, by nie przyszło im jakie głupie licho do głowy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Stara pracownia bednarza, 32 orakt-ran
Podzielony na dwa bieguny plac stał się wszystkim co teraz interesowało wyznawców. Proste ruchy zaowocowały szybkim przemieszczeniem się w kierunku oponenta. Milcar i Eszar byli szybszy niż błąkający się w swym umyśle połork.
Raptownie podzielili kroki i tuż po uderzeniu barda, ślepak chwycił mięsiwo i z obrzydzeniem na twarzy i posłał je w mroczną czeluści drewnianego portalu.
Olf gotowy na wszystko zbliżał się w kierunku towarzyszy. W jego umyśle drzwi rozszarpywała ogromna włochata bestia, napędzana rządzą mordu na nieznajomych, tuż po tym jak przynęta zniknęła za progiem pracowni. Jednak marzenie umysłu nie spełniło się. Mag orczym okiem lizał ciemność, która z każdym uderzeniem serca nabierała konturów.
Elszar celnie walnął nieświadomego ataku mieszańca. Jucha momentalnie zalała jego łysą glace, a nogi ugięły się w kolanach rzucając go o ziemię. Zdążył tylko przekląć z ból gdy na moment zastygł bez ruchu.
- Or! Poszła! Wrzasnął ktoś z ciemności i wtedy kształt, który wcześniej Ketras próbował oddzielić z smolistej czerni pokazał się w pełnej okazałości.

Gruba atramentowa sierść zdobiła potężnie zbudowane czteronożne ciało. Głowa wilka przyozdobiona szpiczastymi uszami ułożona była bardzo nisko ziemi. Mocarne łapy niosły ogara z wielką gracją, a długie kły zdradzały wilczą krew. Oczy drapieżnika i barda spotkały się, łowca i ofiara ruszyli do tańca. Niebo ozdobił jaśniejący pocisk uwolniony z rąk maga, a w uszach zawrzała muzyka przerażonych żebraków.
Podzielony na dwa bieguny plac stał się wszystkim co teraz interesowało wyznawców. Proste ruchy zaowocowały szybkim przemieszczeniem się w kierunku oponenta. Milcar i Eszar byli szybszy niż błąkający się w swym umyśle połork.
Raptownie podzielili kroki i tuż po uderzeniu barda, ślepak chwycił mięsiwo i z obrzydzeniem na twarzy i posłał je w mroczną czeluści drewnianego portalu.
Olf gotowy na wszystko zbliżał się w kierunku towarzyszy. W jego umyśle drzwi rozszarpywała ogromna włochata bestia, napędzana rządzą mordu na nieznajomych, tuż po tym jak przynęta zniknęła za progiem pracowni. Jednak marzenie umysłu nie spełniło się. Mag orczym okiem lizał ciemność, która z każdym uderzeniem serca nabierała konturów.
Elszar celnie walnął nieświadomego ataku mieszańca. Jucha momentalnie zalała jego łysą glace, a nogi ugięły się w kolanach rzucając go o ziemię. Zdążył tylko przekląć z ból gdy na moment zastygł bez ruchu.
- Or! Poszła! Wrzasnął ktoś z ciemności i wtedy kształt, który wcześniej Ketras próbował oddzielić z smolistej czerni pokazał się w pełnej okazałości.

Gruba atramentowa sierść zdobiła potężnie zbudowane czteronożne ciało. Głowa wilka przyozdobiona szpiczastymi uszami ułożona była bardzo nisko ziemi. Mocarne łapy niosły ogara z wielką gracją, a długie kły zdradzały wilczą krew. Oczy drapieżnika i barda spotkały się, łowca i ofiara ruszyli do tańca. Niebo ozdobił jaśniejący pocisk uwolniony z rąk maga, a w uszach zawrzała muzyka przerażonych żebraków.
Literówki poprawione, teraz mała mechanika: Ślepak łapie mięsiwo i rzuca do pracowni, kawał mięsa znika w ciemności, brawo test Zr wyszedł. Elszar bez trudu trafiasz broniącego się biernie półorka, zdajesz niewiele obrażeń, ale cios jest skuteczny i zwala z nóg oponenta. Ten pada na ziemie i nie rusza się do końca rundy. Zbliża się kolejne niebezpieczeństwo, które przetrwało atak magicznego pocisku maga!
Ostatnio zmieniony 24 października 2017, 19:01 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
A więc go trafiłem, tak? Z uszu mu się dymi, zapiszczał przynajmniej?!
MG: trochę go przypiekło magią! Tylko go to rozzłościło!
Ostatnio zmieniony 24 października 2017, 20:03 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Wszystko szło gładko, uzbrojony półork leżał nieprzytomny, ale kolejne niebezpieczeństwo ukazało się w ciemnym otworze drzwi. Znów napotkałem dzikie oczy gotowe do mordu. Tym razem miałem w ręku ostrą stal.
Głos z wnętrza ciemnego pomieszczenia dowodził, że w ukryciu czaka ktoś jeszcze, trzeba było działać szybko. Choć serce waliło jak oszalałe, nie było czasu na odwrót. Wystawiłem miecz ostrzem w kierunku wilka, by móc wykorzystać bezpieczną odległość, jaką dawała mi broń.
Wbiłem oczy w jego ślepia, śledząc każdy ruch. Jasna iskra wstrząsnęła jego ciałem, coś czego nie znał.
Głos z wnętrza ciemnego pomieszczenia dowodził, że w ukryciu czaka ktoś jeszcze, trzeba było działać szybko. Choć serce waliło jak oszalałe, nie było czasu na odwrót. Wystawiłem miecz ostrzem w kierunku wilka, by móc wykorzystać bezpieczną odległość, jaką dawała mi broń.
Wbiłem oczy w jego ślepia, śledząc każdy ruch. Jasna iskra wstrząsnęła jego ciałem, coś czego nie znał.
Przyjmę prawidłową postawę, z mieczem do przodu, ciężarem na wykrocznej, gotowy do wycofania. Pamiętam o leżącym, staram się w niego nie wdepnąć.
Jeśli będzie "szarżował", będę próbował nastawić miecz tak żeby się nadział. Jeśli ominie ostrze, liczę na własną obronę i walczę bezpośrednio.
Jeśli będzie "szarżował", będę próbował nastawić miecz tak żeby się nadział. Jeśli ominie ostrze, liczę na własną obronę i walczę bezpośrednio.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Stara pracownia bednarza, 32 orakt-ran
Skrząca się energią bryłka mocy trafiła potężne zwierzę w pierś, wypaliła mu w sierści szkarłatną łatę. Wilczur wydał z siebie pisk, który momentalnie przeszedł w dławiące gardziel warczenie, nienawistne i pełne żądzy krwi.
Ketras odpowiedział mu podobnym w brzmieniu warkotem, dając się ponieść dzikiej krwi swego orczego rodzica. Bijące szaleńczo serce olfa tłoczyło krew z niezwykłą szybkością, wyostrzając zmysły mieszańca i wywołując u niego dreszcz ekscytacji.
- Ku chwale Boga Bogów - szepnął mag wysuwając przed siebie uzbrojoną w sztylet prawicę.
Skrząca się energią bryłka mocy trafiła potężne zwierzę w pierś, wypaliła mu w sierści szkarłatną łatę. Wilczur wydał z siebie pisk, który momentalnie przeszedł w dławiące gardziel warczenie, nienawistne i pełne żądzy krwi.
Ketras odpowiedział mu podobnym w brzmieniu warkotem, dając się ponieść dzikiej krwi swego orczego rodzica. Bijące szaleńczo serce olfa tłoczyło krew z niezwykłą szybkością, wyostrzając zmysły mieszańca i wywołując u niego dreszcz ekscytacji.
- Ku chwale Boga Bogów - szepnął mag wysuwając przed siebie uzbrojoną w sztylet prawicę.
Dobra, jeśli zaatakuje mnie, będę walczył sztyletem. SZ 59, TR 94, SKUT 85 kł, 55 tn (75 kł), OB +10. Kaftan z niewyprawionych skór, OB +7, WYP 15/35/50. OB bliska 43. W następnej rundzie pierwsza akcja to ponownie Magiczny Pocisk.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Milcarr nie mógł dostrzec efemerycznego błysku kling sztyletów jakie pojawiły się w jego dłoniach. Nie mógł też ujrzeć psiego pyska i groźnej pary oczu, ale potrafił to sobie wyobrazić. Aż ciężko było uwierzyć, że już drugi raz w przeciągu kilku dni los stawia przed nim pobratymców wilków. Czyżby był to jakiś kolejny znak klątwy jaka wisiała nad Ślepakiem? Nie czas był teraz aby się nad tym zastanawiać. Trzeba było wpierw zapracować sobie na czas do rozmyślań, a sztylety aż wydawały się gorące, takie były skore do juchy przelewu.
Zabójca instynktownie odwrócił się w stronę niesłyszalnego dla innych odgłosu psiego oddechu i syknął cicho do barda:
- Gdzie?
Zabójca instynktownie odwrócił się w stronę niesłyszalnego dla innych odgłosu psiego oddechu i syknął cicho do barda:
- Gdzie?
Zakładam, że Ślepak na akcje zabrał cały zestaw do czynienia szkody bliźnim, a nie tylko jeden sztylet. Zabójca będzie rzucał w zwierzę, gdy tylko dostanie odpowiednie dane: odległość, wysokość i takie tam. Już Surelianiennapewno mają wypracowany odpowiedni kod żeby podawać namiary Ślepakowi. No chyba że bydle zajmie się mięsem:)
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Stara pracownia bednarza, 32 orakt-ran
Włochata bestia w mgnieniu oka wybyła się w powietrze, celując w szyje Eszara. Taneczny krok pozwolił mu uniknąć kłapnięcia dwóch podków ostrych zębów. Przerzucił ciało w bok i ustawił ostrze szpikulcem w nadziei na zadanie ostatecznego ciosu. Ostrze stało się jego tarczą, jednak nie było tak efektywne jak włócznia. Ciepła jucha polała się na obie ręce barda, kiedy klinka przeszyła atramentowe futro. Wraz z ślizgiem do uszu zebranych dotarło przerażające warknięcie. Uśmiech na ustach grajka zszedł tak szybko jak szybko doszło do niego, że zwierz jest dalej w pełni sił! Ustawił miecz szpicem w kierunku ogromnego pyska, zwierz zaczął okrążać barda z prawej strony, czekając na odpowiedni moment do ataku!
Milcar czekał na wskazówkę od towarzysza by zaatakować zwierza, chwile w niewiedzy upływały bardzo szybko i kilka uderzeń serca usłyszał ponowny pisk drapieżnika. Dźwięk ten kazał mu działać. Zdając się na swój instynkt i czuły słuch posłał pierwsze ostrze w kierunku sapiącej bestii. Niestety usłyszał tylko świst i uderzenie stali w drewno.
Mag mógłby przysiąść że jego oczy przodków dostrzegły w starej pracowni ruch, mogło być to okno, drzwi bądź kolejny z akolitów czający się w mroku. Teraz jednak zagrożeniem był żarłoczny wilczur, złowrogo szczerzący kły na barda. Ketras zatrzymał się w połowie drogi, skierował dłoń w kierunku atramentowej kudłatej bestii. - Sagitta magicae! warknął i ponownie z jego dłoni wystrzelił pocisk niosący skumulowana energię.
Pocisk wypalił spory kawał futra, a drapieżnik zawył z bólu!
Działania wyznawców skupiły pełną uwagę Kielicha Magii, tak bardzo przejął się omal zranionym bardem. Żebracy widząc rozproszenie uwagi na obliczu półboga wykorzystali to i rzucili się na niego z gołymi pięściami! Szybka przepychanka, skończyła się kiedy ledwo co się zaczęła. Surelion został zepchnięty na ścianę, a dwóch żebraków ucieka w najlepsze zagraconym przesmykiem.
Walka rozgrywa się na dwóch frontach będzie rozliczana runda po rundzie. Prz wejściu jest 8art, Nanantar. Niedaleko ich ok 5 m zatrzymał się Keth, ponieważ rzucił zaklęcie. Drzwi do wnętrza pracowni są otwarte.
Przy winklu placu od strony przesmyku został Surielon oraz dwaj żebracy, którzy widząc zachowanie nieznajomej grupy wzięli sprawy w swoje ręce, będą uciekać!
Milcar: możesz cisnąc kolejnym sztyletem lub podejść obezwładnić półorka.
Elszar: możesz w następnej rundzie, ponownie trzymać na dystans, lub zaatakować z całkowitą skutecznością.
Ketras: dobiegasz? Rzucasz zaklęcie?
Surelion: Jesteś gotowy zabić uciekających? Dołączasz do współwyznawców?
Włochata bestia w mgnieniu oka wybyła się w powietrze, celując w szyje Eszara. Taneczny krok pozwolił mu uniknąć kłapnięcia dwóch podków ostrych zębów. Przerzucił ciało w bok i ustawił ostrze szpikulcem w nadziei na zadanie ostatecznego ciosu. Ostrze stało się jego tarczą, jednak nie było tak efektywne jak włócznia. Ciepła jucha polała się na obie ręce barda, kiedy klinka przeszyła atramentowe futro. Wraz z ślizgiem do uszu zebranych dotarło przerażające warknięcie. Uśmiech na ustach grajka zszedł tak szybko jak szybko doszło do niego, że zwierz jest dalej w pełni sił! Ustawił miecz szpicem w kierunku ogromnego pyska, zwierz zaczął okrążać barda z prawej strony, czekając na odpowiedni moment do ataku!
Milcar czekał na wskazówkę od towarzysza by zaatakować zwierza, chwile w niewiedzy upływały bardzo szybko i kilka uderzeń serca usłyszał ponowny pisk drapieżnika. Dźwięk ten kazał mu działać. Zdając się na swój instynkt i czuły słuch posłał pierwsze ostrze w kierunku sapiącej bestii. Niestety usłyszał tylko świst i uderzenie stali w drewno.
Mag mógłby przysiąść że jego oczy przodków dostrzegły w starej pracowni ruch, mogło być to okno, drzwi bądź kolejny z akolitów czający się w mroku. Teraz jednak zagrożeniem był żarłoczny wilczur, złowrogo szczerzący kły na barda. Ketras zatrzymał się w połowie drogi, skierował dłoń w kierunku atramentowej kudłatej bestii. - Sagitta magicae! warknął i ponownie z jego dłoni wystrzelił pocisk niosący skumulowana energię.
Pocisk wypalił spory kawał futra, a drapieżnik zawył z bólu!
Działania wyznawców skupiły pełną uwagę Kielicha Magii, tak bardzo przejął się omal zranionym bardem. Żebracy widząc rozproszenie uwagi na obliczu półboga wykorzystali to i rzucili się na niego z gołymi pięściami! Szybka przepychanka, skończyła się kiedy ledwo co się zaczęła. Surelion został zepchnięty na ścianę, a dwóch żebraków ucieka w najlepsze zagraconym przesmykiem.
Spoiler!
Miejsce 1:Walka rozgrywa się na dwóch frontach będzie rozliczana runda po rundzie. Prz wejściu jest 8art, Nanantar. Niedaleko ich ok 5 m zatrzymał się Keth, ponieważ rzucił zaklęcie. Drzwi do wnętrza pracowni są otwarte.
Spoiler!
Miejsce 2:Przy winklu placu od strony przesmyku został Surielon oraz dwaj żebracy, którzy widząc zachowanie nieznajomej grupy wzięli sprawy w swoje ręce, będą uciekać!
Spoiler!
Pytanie co robicie? Milcar: możesz cisnąc kolejnym sztyletem lub podejść obezwładnić półorka.
Elszar: możesz w następnej rundzie, ponownie trzymać na dystans, lub zaatakować z całkowitą skutecznością.
Ketras: dobiegasz? Rzucasz zaklęcie?
Surelion: Jesteś gotowy zabić uciekających? Dołączasz do współwyznawców?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Ten ogień, który pewien alchemik nazwał kiedyś adrenaliną, spalał mięśnie, nerwy i resztki rozsądku. Sytuacja wymagała działań błyskawicy, a ja zasłaniałem się mieczem przed wilkiem, brak było mi odwagi, by stanąć z nim do otwartego i decydującego starcia.
Nie mogłem pozwolić sobie na żaden błąd. Jakbym dyrygował głosami, niczym sławny malaucki bard Bobbin M'kferrin. Wyczekam momentu, kontynuując manewr, ustawię się tak by zwierz był na wprost rzutu sztyletu Milcara.
Oddechy, dyszenie,
uuuuuu, ffffffy,
warczenie,wrrry,
stopy i łapy,
pac,
pac, pac,
szurr, pac,
szur, szur,
...ciach.
-Wprost! Wal!
Patrząc w czarne oczy, obwiedzione atramentowym futrem, myślę że jestem lepszym drapieżnikiem.
Nie mogłem pozwolić sobie na żaden błąd. Jakbym dyrygował głosami, niczym sławny malaucki bard Bobbin M'kferrin. Wyczekam momentu, kontynuując manewr, ustawię się tak by zwierz był na wprost rzutu sztyletu Milcara.
Oddechy, dyszenie,
uuuuuu, ffffffy,
warczenie,wrrry,
stopy i łapy,
pac,
pac, pac,
szurr, pac,
szur, szur,
...ciach.
-Wprost! Wal!
Patrząc w czarne oczy, obwiedzione atramentowym futrem, myślę że jestem lepszym drapieżnikiem.
Nie czekam rzecz jasna na ten manewr jak na zbawienie, liczę że doprowadzę do tego w kilka sekund, jeśli pierwszy sztylet sięgnie celu, wykonam atak kłuto, sztychem, po ataku odskoczę, bez względu na wynik.
MG:
MG:
Spoiler!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Stara pracownia bednarza, 32 orakt-ran
Rażony ciskanymi przez Ketrasa ładunkami czystej mocy, ogromny wilczur wydawał z siebie potępieńcze dźwięki cierpiąc ból oparzeń i dławiąc się jednocześnie własną zajadłością. Świat w oczach mieszańca poczerwieniał, kiedy do jego skroni uderzyła gorąca krew pompowana przez walące szaleńczo serce. Płynąca poprzez ciało maga moc, czerpana z amuletu w dłoni, wprawiała surelianina w stan euforii nie pozwalając mu myśleć o własnym bezpieczeństwie.
Zmieniając uchwyt dłoni na rękojeści sztyletu olf skoczył zwinnie do przodu, zamierzając dźgnąć uporczywie trzymającą się życia bestię w grzbiet.
Rażony ciskanymi przez Ketrasa ładunkami czystej mocy, ogromny wilczur wydawał z siebie potępieńcze dźwięki cierpiąc ból oparzeń i dławiąc się jednocześnie własną zajadłością. Świat w oczach mieszańca poczerwieniał, kiedy do jego skroni uderzyła gorąca krew pompowana przez walące szaleńczo serce. Płynąca poprzez ciało maga moc, czerpana z amuletu w dłoni, wprawiała surelianina w stan euforii nie pozwalając mu myśleć o własnym bezpieczeństwie.
Zmieniając uchwyt dłoni na rękojeści sztyletu olf skoczył zwinnie do przodu, zamierzając dźgnąć uporczywie trzymającą się życia bestię w grzbiet.
Chętnie wykorzystam pozostałe jeszcze punkty SZ na ruch w stronę wilczura (powinno ich wystarczyć na dwa metry). W następnej rundzie najpierw znowu Magiczny Pocisk, a potem ruch za 40 SZ na dwa metry (i tym samym znajdę się jeden metr od zwierzaka).
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Odpuszczam strzelanei do uciekających, kusza może się jeszcze przydać. Jeśli uciekną, trudno odwracam się w stronę besti będę czekał z nią w pogotowiu na wypadek gdyby wylazło coś jeszcze albo gdyby losy dla któregoś z wyzanwców mogły potoczyć się źle.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Stara pracownia bednarza
- Prawda was odnajdzie! Kielich wiedzy pożegnał czułymi słowami dwie sylwetki, które w zajęczych skokach przemykały przez zagracony przesmyk. Deszcz nieubłaganie odliczał czas między kroplami. Półbóg nie tracąc czasu wyskoczył zza winkla z kuszą aby dołączyć do swoich towarzyszy, kotłujących się pod wielkimi wrotami szopy bednarza.
Nigdzie nie pójdziesz gagatku! Powiedział chłodnym głosem ślepak, wypatrując w przenikających się plamach kolorów i szarości półorka. Napędzani adrenaliną serce mieszańca kotłowało coraz szybciej, pchając energię do jego rąk. Próbował się czołgać, co chwilę rzucając błagalne spojrzenie na nieuniknioną konfrontację z zbliżającym się oprawcą.
Uderzenie serca później mieszaniec przestał się ruszać, przekonało zabójcę, że tak wielka breja szarych i ciemnozielonych kolorów nie stanowi już zagrożenia. Będąc pod wpływem ogromnej euforii, dopiero teraz skupił uwagę na zbliżającym się odgłosie ujadania. Zdążył tylko obrócić głowę i nastawić sztylet kiedy cały świat przysłoniła mu rosnąca w mrugnięciu oka atramentowa plama a nozdrze wypełnił swąd spalonego futra wymieszany z smrodem rynsztoków Chłopskiego Krocza!
Elszar był zdumiony szybkością i precyzją ruchów drapieżnika. Wilczur widząc znieruchomiałego pana ruszył mu na ratunek i zanim bard dźgnął go ostrzem czteronożna bestia skoczyła z impetem na ślepaka złowrogo warsząc!
Impet cielska nie zwalił zabójcę z nóg, jednak zwierz nie poddał się i zatopił zęby w ludzkim mięsie, krew pociekła po kaftanie i zmieniła żółty kolor zębów wilczura na czerwony. Ból przeszył ciało zabójcy, lecz ten zachował zimną krew i zaczął szybko dźgać na przemian trzymanymi w rękach sztyletami. Lawina szybkich pchnięć okazała się skuteczna na tyle by pozbawić montrum sił. Milcar poczuł jak otaczająca go atramentowa masa oddala się. Pierwszemu jęknięciu towarzyszył rozbłysk światła, a drugi nastąpił tuż po finezyjnym ataku barda.
Bystre oko półboga zauważyło wybijane okno na piętrze oraz postać która zaczęła celowac do walczących na podwórzu z kuszy. Kiedy już miał oddać strzał z trzewi pracowni ujawniła się mu druga postać która z impetem rzuciła się na drzwi wmontowane we wrota próbójąc je zamknąc od środka!
Walka przy frontowych drzwiach. Prz wejściu jest 8art, Nanantar, Keth, Surielon w odległości 4m. Drzwi do wnętrza pracowni są otwarte. Na lewo od wrót leży mieszaniec. Zwierz ustawił się między mieszkańcem, a bardem jest w ciągłym tańcu między nim a ostrzem, gotowy by w każdej chwili skorzystać z rozbiegu i skoczyć komuś do gardła!
- Prawda was odnajdzie! Kielich wiedzy pożegnał czułymi słowami dwie sylwetki, które w zajęczych skokach przemykały przez zagracony przesmyk. Deszcz nieubłaganie odliczał czas między kroplami. Półbóg nie tracąc czasu wyskoczył zza winkla z kuszą aby dołączyć do swoich towarzyszy, kotłujących się pod wielkimi wrotami szopy bednarza.
Nigdzie nie pójdziesz gagatku! Powiedział chłodnym głosem ślepak, wypatrując w przenikających się plamach kolorów i szarości półorka. Napędzani adrenaliną serce mieszańca kotłowało coraz szybciej, pchając energię do jego rąk. Próbował się czołgać, co chwilę rzucając błagalne spojrzenie na nieuniknioną konfrontację z zbliżającym się oprawcą.
Uderzenie serca później mieszaniec przestał się ruszać, przekonało zabójcę, że tak wielka breja szarych i ciemnozielonych kolorów nie stanowi już zagrożenia. Będąc pod wpływem ogromnej euforii, dopiero teraz skupił uwagę na zbliżającym się odgłosie ujadania. Zdążył tylko obrócić głowę i nastawić sztylet kiedy cały świat przysłoniła mu rosnąca w mrugnięciu oka atramentowa plama a nozdrze wypełnił swąd spalonego futra wymieszany z smrodem rynsztoków Chłopskiego Krocza!
Elszar był zdumiony szybkością i precyzją ruchów drapieżnika. Wilczur widząc znieruchomiałego pana ruszył mu na ratunek i zanim bard dźgnął go ostrzem czteronożna bestia skoczyła z impetem na ślepaka złowrogo warsząc!
Impet cielska nie zwalił zabójcę z nóg, jednak zwierz nie poddał się i zatopił zęby w ludzkim mięsie, krew pociekła po kaftanie i zmieniła żółty kolor zębów wilczura na czerwony. Ból przeszył ciało zabójcy, lecz ten zachował zimną krew i zaczął szybko dźgać na przemian trzymanymi w rękach sztyletami. Lawina szybkich pchnięć okazała się skuteczna na tyle by pozbawić montrum sił. Milcar poczuł jak otaczająca go atramentowa masa oddala się. Pierwszemu jęknięciu towarzyszył rozbłysk światła, a drugi nastąpił tuż po finezyjnym ataku barda.
Bystre oko półboga zauważyło wybijane okno na piętrze oraz postać która zaczęła celowac do walczących na podwórzu z kuszy. Kiedy już miał oddać strzał z trzewi pracowni ujawniła się mu druga postać która z impetem rzuciła się na drzwi wmontowane we wrota próbójąc je zamknąc od środka!
Spoiler!
Miejsce:Walka przy frontowych drzwiach. Prz wejściu jest 8art, Nanantar, Keth, Surielon w odległości 4m. Drzwi do wnętrza pracowni są otwarte. Na lewo od wrót leży mieszaniec. Zwierz ustawił się między mieszkańcem, a bardem jest w ciągłym tańcu między nim a ostrzem, gotowy by w każdej chwili skorzystać z rozbiegu i skoczyć komuś do gardła!
Spoiler!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Surelion spodziewał się ruchu, a kiedy nadszedł był gotowy by działać. Nieco lepsza pozycja jaką udało mu się uzyskać zbliżając teraz procentowala dobrym kątem ostrzału. Szybko złożył sie do strzału opierając jednoręczną kuszę na kikucie lewej dłoni dla lepszej stabilizacji. Nie czekał.
Aby się wypełniły słowa "i tego dnia nie utracił się żaden z jego uczniów" pomyślał i nacisnął spust kuszy. Bełt poszybował w kierunku przeciwnika.
Wątpliwe było by mały pocisk mógł zabić, jednakże z całą pewnością przeszkodzi składającemu sie do strzału niewiernemu.
Aby się wypełniły słowa "i tego dnia nie utracił się żaden z jego uczniów" pomyślał i nacisnął spust kuszy. Bełt poszybował w kierunku przeciwnika.
Wątpliwe było by mały pocisk mógł zabić, jednakże z całą pewnością przeszkodzi składającemu sie do strzału niewiernemu.
Mierze do kusznika. Boskim obowiązkiem jest dbać o wiernych. Po oddaniu strzału od raz chowam się za czymś by nie oberwać z kuszy. Boskim obowiązkiem.jest dbać o tego kto dba o wiernych, w pierwszej kolejności 
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Milcar wygrał w morderczym starciu z bestią, pod zaślepionymi oczami ukrywał się mord. Wilk umarł w ciągu kilku sekund. Przyszła więc kolej na ukrytego w głębi warsztatu. W mgnieniu biegnę do bramy.
Jak tylko będę mógł daję susa do bramy. Jeśli będę w stanie wkroczę, wykonując cięcie od dołu, jeśli będzie za wąsko, wrzucę jakiś rupieć, żeby zatrzymać, (uniemożliwić zamknięcie), drzwi.