PBF - Góra Szeptów
Pała z tępym wyrazem twarzy przyglądał się wypełnionym dziwnym sprzętem półkom. Zbrojownia i jej sekrety bywały czasem tematem rozmów członków drugiej kasty, czesto przeradzających się w sprzeczki, gdy dyskutujące strony przekonywały się wzajemnie i zapewniały o znajomości zawartości tegoż sejfu.
Również Pała ciekawił się czasem tym tematem, wyobrażając sobie wielkie, metalowe bronie, a także nieprzeliczone ilości półproduktów chemicznych. W zasadzie cóż więcej cennego mogłoby się tu znaleźć?
Stał teraz pośrodku pomieszczenia wyraźnie rozczarowany nie znajdując tutaj w zasadzie nic ciekawego dla siebie. Sprzęt był dziwny i skomplikowany. Uwagę jego przykuł jednakże piękny, czerwony topór o zakrzywionym ostrzu i malowanej rękojeści. Niedowierzając jednak Rzemieniowi bał się sięgnąć po tę błyskotkę, spodziewając się okrutnego dowcipu Starszych, lub bicia ze strony Trzyłapki. Stał zatem bezradnie nie wybrawszy sobie nic, nawet gdy inni już się wyekwipowali.
Również Pała ciekawił się czasem tym tematem, wyobrażając sobie wielkie, metalowe bronie, a także nieprzeliczone ilości półproduktów chemicznych. W zasadzie cóż więcej cennego mogłoby się tu znaleźć?
Stał teraz pośrodku pomieszczenia wyraźnie rozczarowany nie znajdując tutaj w zasadzie nic ciekawego dla siebie. Sprzęt był dziwny i skomplikowany. Uwagę jego przykuł jednakże piękny, czerwony topór o zakrzywionym ostrzu i malowanej rękojeści. Niedowierzając jednak Rzemieniowi bał się sięgnąć po tę błyskotkę, spodziewając się okrutnego dowcipu Starszych, lub bicia ze strony Trzyłapki. Stał zatem bezradnie nie wybrawszy sobie nic, nawet gdy inni już się wyekwipowali.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zbrojownia Enklawy, poziom -2
Rzeźnik udawał, że bezgranicznie pochłania go oglądanie wyrzuconych z szafki rękawic, ale ukradkiem wciąż wodził wzrokiem za Cichym i Rzemieniem. Obaj łowcy zatrzymali się przy solidnych rozmiarów sejfie, rozmawiając ze sobą przyciszonymi głosami. Zerkając pomiędzy ich ciałami mężczyzna przełknął ślinę dostrzegając zawartość sejfu: pryzmę pistoletów i rewolwerów oraz paczek z nabojami rozmaitego rodzaju.
- Skubańcy - wysyczał cichutko Zadzior, trącając Rzeźnika w ramię - Patrz, ile tam mają gnatów, a nam wcisnęli siekierki.
Cichy obrócił w dłoni podany mu przez Ostrego rewolwer, potrząsając z dezaprobatą głową i wyraźnie oponując. Rzemień zacisnął w odpowiedzi usta i zatrzasnął sejf z całej siły.
Metaliczny huk sprawił, że wszyscy podskoczyli znienacka w miejscu, przerywając wiedzione pod nosami rozmowy.
- Czego się gapicie? - warknął Rzemień mierząc Cichego złym spojrzeniem. Ciemnowłosy łowca okręcił się na pięcie, walnął pięścią w pobliską metalową szafkę i wyszedł ze zbrojowni.
- Na pewno mają tu więcej pochowanego sprzętu - szepnął Zadzior podejmując przerwany wątek - Chyba w tych dużych skrzyniach.
- Zapomnij o tym, że pozwolą nam tam zajrzeć - odburknął Rzeźnik, zerkając z ukosa na Blachę, Oczko, Kąsacza i Mruczka. Pilnujący zbrojowni łowcy rozmawiali między sobą z boku, ale przez cały czas czujnie obserwowali poczynania intruzów, dzieląc uwagę pomiędzy nich i słowa Rzemienia.
Rzeźnik udawał, że bezgranicznie pochłania go oglądanie wyrzuconych z szafki rękawic, ale ukradkiem wciąż wodził wzrokiem za Cichym i Rzemieniem. Obaj łowcy zatrzymali się przy solidnych rozmiarów sejfie, rozmawiając ze sobą przyciszonymi głosami. Zerkając pomiędzy ich ciałami mężczyzna przełknął ślinę dostrzegając zawartość sejfu: pryzmę pistoletów i rewolwerów oraz paczek z nabojami rozmaitego rodzaju.
- Skubańcy - wysyczał cichutko Zadzior, trącając Rzeźnika w ramię - Patrz, ile tam mają gnatów, a nam wcisnęli siekierki.
Cichy obrócił w dłoni podany mu przez Ostrego rewolwer, potrząsając z dezaprobatą głową i wyraźnie oponując. Rzemień zacisnął w odpowiedzi usta i zatrzasnął sejf z całej siły.
Metaliczny huk sprawił, że wszyscy podskoczyli znienacka w miejscu, przerywając wiedzione pod nosami rozmowy.
- Czego się gapicie? - warknął Rzemień mierząc Cichego złym spojrzeniem. Ciemnowłosy łowca okręcił się na pięcie, walnął pięścią w pobliską metalową szafkę i wyszedł ze zbrojowni.
- Na pewno mają tu więcej pochowanego sprzętu - szepnął Zadzior podejmując przerwany wątek - Chyba w tych dużych skrzyniach.
- Zapomnij o tym, że pozwolą nam tam zajrzeć - odburknął Rzeźnik, zerkając z ukosa na Blachę, Oczko, Kąsacza i Mruczka. Pilnujący zbrojowni łowcy rozmawiali między sobą z boku, ale przez cały czas czujnie obserwowali poczynania intruzów, dzieląc uwagę pomiędzy nich i słowa Rzemienia.
Nie dokończyłem poprzedniego posta, jest jeszcze trochę towaru do wyboru. Jeśli chcecie, możecie wymienić swoje prymitywne latarki na dynamo na latarki elektryczne (25) oraz baterie do nich (10). Co do wcześniej wzmiankowanej krótkofalówki, to był mój błąd, chodziło o radioodbiornik, nie nadajnik.
Mam też farmaceutyki - odprężający Atevan (25), dopalający Buzzer (25) i pobudzający Dopinax (40). W każdej paczce 5 dawek.
Mam też farmaceutyki - odprężający Atevan (25), dopalający Buzzer (25) i pobudzający Dopinax (40). W każdej paczce 5 dawek.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kradzież jest praktycznie niemożliwa - wszyscy patrzą Wam cały czas na ręce, zwłaszcza mutantom. Na dodatek sprzęt jest wydawany na sztuki i łatwo wszystko przeliczyć. Jeśli wahacie się z doborem sprzętu, dam Wam czas na sfinalizowanie zakupów do postu opisującego wyjście z Enklawy - od tego momentu ekwipunek będzie już sztywny, bez opcji aktualizacji.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Hmm jak tak patrzę na swoje podstawowe wyposażenie (które już posiadam
) to w tym magazynie szału nie ma...
No dobrze - kobieta musi być przede wszystkim rozsądnie ubrana
Rękawice (30)
Kamizelka (45)
Ciężkie buty (35)
Fajnie byłoby użyć wdzięku osobistego i google ochronne dostać za darmo
Ewentualnie za jakąś mglistą obietnicę...czegoś...po powrocie
No dobrze - kobieta musi być przede wszystkim rozsądnie ubrana
Rękawice (30)
Kamizelka (45)
Ciężkie buty (35)
Fajnie byłoby użyć wdzięku osobistego i google ochronne dostać za darmo
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zbrojownia Enklawy, poziom -2
Blizna dociągnęła założone na dłonie rękawice, poruszyła na próbę ukrytymi w środku palcami spoglądając jednocześnie z ukosa na dalej położone zakątki zbrojowni.
- Zasrane skurczybyki - wyszeptała dziewczyna dokładając wielkich starań, by dosłyszeli ją jedynie Zadzior i Rzeźnik - Widzicie te pudła i skrzynki? To jakieś mierniki, jakieś detektory. Mają tu pełno specjalnego sprzętu, ale Rzemień dotrzyma słowa, drań jeden. Nie chce nam dawać niczego cennego, bo myśli, że nie wrócimy żywi...
- Był parę razy w Nadświecie, chyba wie, co tam się dzieje - odszepnął Zadzior - Ale mam zamiar zrobić mu niespodziankę i wrócić.
- Skończyliście? - zapytał głośno Rzemień, spoglądając na grupkę wybrańców złowrogim wzrokiem - Nie mam całego dnia, Cichy też.
- Już skończyliśmy - odparła hardo Trzyłapka, odpowiadając łowcy równie wrogim spojrzeniem - Cierpliwość to cnota, której ci wyraźnie brakuje, bracie.
- Nie martw się o mnie, tylko o siebie... siostro - parsknął Rzemień, a towarzyszący mu łowcy pozwolili sobie na ciche chichoty - Zostawcie wybrane rzeczy w przedsionku i idźcie po swoje manatki. Za dwie godziny spotkamy się pod włazem na pierwszym poziomie.
Blizna dociągnęła założone na dłonie rękawice, poruszyła na próbę ukrytymi w środku palcami spoglądając jednocześnie z ukosa na dalej położone zakątki zbrojowni.
- Zasrane skurczybyki - wyszeptała dziewczyna dokładając wielkich starań, by dosłyszeli ją jedynie Zadzior i Rzeźnik - Widzicie te pudła i skrzynki? To jakieś mierniki, jakieś detektory. Mają tu pełno specjalnego sprzętu, ale Rzemień dotrzyma słowa, drań jeden. Nie chce nam dawać niczego cennego, bo myśli, że nie wrócimy żywi...
- Był parę razy w Nadświecie, chyba wie, co tam się dzieje - odszepnął Zadzior - Ale mam zamiar zrobić mu niespodziankę i wrócić.
- Skończyliście? - zapytał głośno Rzemień, spoglądając na grupkę wybrańców złowrogim wzrokiem - Nie mam całego dnia, Cichy też.
- Już skończyliśmy - odparła hardo Trzyłapka, odpowiadając łowcy równie wrogim spojrzeniem - Cierpliwość to cnota, której ci wyraźnie brakuje, bracie.
- Nie martw się o mnie, tylko o siebie... siostro - parsknął Rzemień, a towarzyszący mu łowcy pozwolili sobie na ciche chichoty - Zostawcie wybrane rzeczy w przedsionku i idźcie po swoje manatki. Za dwie godziny spotkamy się pod włazem na pierwszym poziomie.
Macie dwie godziny, żeby się pożegnać ze znajomymi, zabrać prywatne rzeczy bądź coś jeszcze szybko zjeść - potem czeka Was niezwykłe przeżycie: krok za próg Enklawy!
Trzyłapka bardzo dokładnie przygotowała się do wyjścia. Spakowała wszystkie swoje rzeczy od tych najmniej istotnych po najcenniejsze,wliczając w to nowo nabyty ekwipunek. Nigdy nie była na powierzchni wiec nie była pewna co się przyda a co okaże się zbędne. Poza tym nie chciała by ktokolwiek pod jej nieobecność przetrzasal jej rzeczy.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Rzeźnik wybrał:
Topór strażacki (siła 1k8+1, cena 15). Rękawice (30), gogle ochronne (20). Ciężkie buty (35). Ochraniacze, rękawice i gogle zapewniają ochronę +0,5 na danej lokacji ciała, buty +1 na nogach. Kamizelka operacyjna (45) zapewnia +0,5 ochrony na torsie. Apteczka (30).
Żegnam się ze znajomymi w Enklawie a potem stawiam się gotów do wyprawy do nadświata.Topór strażacki (siła 1k8+1, cena 15). Rękawice (30), gogle ochronne (20). Ciężkie buty (35). Ochraniacze, rękawice i gogle zapewniają ochronę +0,5 na danej lokacji ciała, buty +1 na nogach. Kamizelka operacyjna (45) zapewnia +0,5 ochrony na torsie. Apteczka (30).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Właz do Nadświata, poziom -1
Właz zagradzający na co dzień drogę do pełnego cudów i groźnych niebezpieczeństw Nadświata osadzony był na ogromnych zawiasach. Wykonano go przed wieloma laty, ale wciąż idealnie pasował do pociętej kątowymi szlifierkami skały. Rzeźnik i Blizna mieli sposobność ujrzeć właz tylko raz w swym życiu, kiedy w ramach zwykłych obowiązków zmuszeni byli nosić narzędzia konserwujących zawiasy łowców.
Tuż obok wejścia do bazy znajdowało się kilka niewielkich pomieszczeń, wyłożonych metalowymi płytami, wyposażonych w jakieś dawno temu wyłączone z użytku urządzenia o szklanych ekranach. Kiedy wyznaczeni do niezwykłej wyprawy mieszkańcy Enklawy ściągnęli pod właz eskortowani przez wyjątkowo posępnych i bardzo z czegoś niezadowolonych łowców, w jednym z małych pomieszczeń zastali czekających na nich starszych.
Oparty o tajemniczą aparaturę Ostry przywołał śmiałków ruchem ręki, wskazując im palcem czekającego w głębi pomieszczenia Mędrca.
- Pozwólcie, byśmy was pożegnali - powiedziała smutnym tonem Harmonijka, wyraźnie poruszona atmosferą wymuszonego pożegnania - Chcemy, byście wiedzieli, że nasze modlitwy będą wam towarzyszyły wszędzie tam, dokąd dotrzecie.
- Bylebyście za długo się nie włóczyli po powierzchni - wtrącił Księgarz - Nadświat jest skażony, pełen chorób i dewiacji, zła i zepsucia, a zwłaszcza komunistycznych wynaturzeń. Sprawdźcie po cichu, skąd biorą się te wstrząsy, a potem po cichu wracajcie.
- Rozmawiałem już z Cichym - oznajmił Mędrzec uciszając uniesioną ręką swym towarzyszy - On wie, co powinniście zrobić, więc słuchajcie dobrze każdego słowa.
- Codziennie tuż przed świtem będziemy uchylali właz, na pół godziny - powiedział Ostry zerkając porozumiewawczo na stojącego pod jedną ze ścian Cichego. Objuczony niewielkim plecakiem łowca kiwnął w odpowiedzi głową, poprawił opinający go zbyt ciasno w biodrach pas z metalową sprzączką.
Mędrzec przeniósł spojrzenie na grupkę stojących pod włazem łowców, dał im ręką umówiony znak. Widząc ów gest mężczyźni zaczęli ciągnąć za wielkie, naznaczone plamami rdzy koło zamachowe, siłą swych ramion wprawiając w powolny ruch niebywale ciężki kawał pancernego metalu.
Wpatrzony w ich napięte sylwetki Rzeźnik poczuł znienacka uczucie narastającej z niebywałą szybkością fascynacji, poruszony na wskroś magią ukrytą w cichym dźwięku obracanych zawiasów.
Wejście do Enklawy z każdą chwilą stawało przed nim szerszym otworem.
Właz zagradzający na co dzień drogę do pełnego cudów i groźnych niebezpieczeństw Nadświata osadzony był na ogromnych zawiasach. Wykonano go przed wieloma laty, ale wciąż idealnie pasował do pociętej kątowymi szlifierkami skały. Rzeźnik i Blizna mieli sposobność ujrzeć właz tylko raz w swym życiu, kiedy w ramach zwykłych obowiązków zmuszeni byli nosić narzędzia konserwujących zawiasy łowców.
Tuż obok wejścia do bazy znajdowało się kilka niewielkich pomieszczeń, wyłożonych metalowymi płytami, wyposażonych w jakieś dawno temu wyłączone z użytku urządzenia o szklanych ekranach. Kiedy wyznaczeni do niezwykłej wyprawy mieszkańcy Enklawy ściągnęli pod właz eskortowani przez wyjątkowo posępnych i bardzo z czegoś niezadowolonych łowców, w jednym z małych pomieszczeń zastali czekających na nich starszych.
Oparty o tajemniczą aparaturę Ostry przywołał śmiałków ruchem ręki, wskazując im palcem czekającego w głębi pomieszczenia Mędrca.
- Pozwólcie, byśmy was pożegnali - powiedziała smutnym tonem Harmonijka, wyraźnie poruszona atmosferą wymuszonego pożegnania - Chcemy, byście wiedzieli, że nasze modlitwy będą wam towarzyszyły wszędzie tam, dokąd dotrzecie.
- Bylebyście za długo się nie włóczyli po powierzchni - wtrącił Księgarz - Nadświat jest skażony, pełen chorób i dewiacji, zła i zepsucia, a zwłaszcza komunistycznych wynaturzeń. Sprawdźcie po cichu, skąd biorą się te wstrząsy, a potem po cichu wracajcie.
- Rozmawiałem już z Cichym - oznajmił Mędrzec uciszając uniesioną ręką swym towarzyszy - On wie, co powinniście zrobić, więc słuchajcie dobrze każdego słowa.
- Codziennie tuż przed świtem będziemy uchylali właz, na pół godziny - powiedział Ostry zerkając porozumiewawczo na stojącego pod jedną ze ścian Cichego. Objuczony niewielkim plecakiem łowca kiwnął w odpowiedzi głową, poprawił opinający go zbyt ciasno w biodrach pas z metalową sprzączką.
Mędrzec przeniósł spojrzenie na grupkę stojących pod włazem łowców, dał im ręką umówiony znak. Widząc ów gest mężczyźni zaczęli ciągnąć za wielkie, naznaczone plamami rdzy koło zamachowe, siłą swych ramion wprawiając w powolny ruch niebywale ciężki kawał pancernego metalu.
Wpatrzony w ich napięte sylwetki Rzeźnik poczuł znienacka uczucie narastającej z niebywałą szybkością fascynacji, poruszony na wskroś magią ukrytą w cichym dźwięku obracanych zawiasów.
Wejście do Enklawy z każdą chwilą stawało przed nim szerszym otworem.
I w końcu nadeszła ta magiczna chwila...