Strona 108 z 191

: 27 stycznia 2013, 15:22
autor: 8art
- Widzę wodzu, że pod naszą obecność zdecydowałeś jednak przelewać krew swoich wojowników, nie walcząc z wrogiem, a jeno ślepo za jego podszeptem iść. Ciężko widze przyszłość elfów z Kos, skoro sami się wyrżną nawzajem i nie będzie miał kto czoła Shakaran stawić.

Myślałem, że ustaliśmy iż zaniechasz niepotrzebnej wojny, ale widze że krew u elfów takoż gorąca jak u krasnoludzkich kurdupli. Cóż się zatem stało, że zebrałeś tychże wojów, co by życie kładli w bratobójczej walce, gdy Władcy u bram stoją i zacierają ręce z głupoty starszej rasy.

Watek techniczny

Chyba trzeba do niego ironicznym tonem, bo debil normalnych argumentow nie rozumie. Sprobuje mu wjechac na honor, bo ten chyba wyższy tylko to glupote wodza przewyzsza.

: 27 stycznia 2013, 15:50
autor: Araven
Zakładam jak niżej, że jednak ruszacie z nimi, nie da rady ich zatrzymać.
Wódz Danireth, jest głuchy na wszelkie argumenty, decyzja o wymarszu przeciwko Elfom Iranian zapadła. Naprzód marsz, możecie pójść z nami o ile nie będziecie przeszkadzać.
Po kilku godzinach marszu, tuż przed wieczorem plemię Thilitarr ruszyło do ataku. Wódz Danireth prowadził swe wojska przez las, a każdy jego krok odmierzał kolejne uderzenie serca każdego spośród wojowników, którzy za nim podążali. Jednak nawet najmłodsi i najbardziej zapatrzeni we władcę wojownicy wyczuwali coś jeszcze, jakiś dziwny niepokój, który zawisł nad lasem.
Niektórzy dostali dreszczy, innych jedno szturchnięcie kogoś starszego przywoływało do porządku. Jedno dało się zauważyć, ów niepokój podczas marszu ogarnął wszystkich. Jedynie Danireth zdawał się być całkiem spokojny. Jak zwykle.
Wódz wciąż szedł przed siebie, a wojownicy Thilitarr podążali za nim, choć światło słońca jakby przygasło, a wiatr stawał się coraz silniejszy. Nikt jednak nie zawrócił, bowiem wódz wciąż szedł, spokojny, niestrudzony.

Cień spadł na wojowników niespodziewanie. Sam Errdil nie zdążył przecież krzyknąć. Większość z nich nie zorientowała się nawet, co się dzieje. Jedynie wódz wiedział i przeklinał w duchu samego siebie, gdyż było już za późno, by cokolwiek uczynić.
I stało się to, co nieuniknione, choć nikt nie umiał tego nazwać.
Odgłos marszu ucichł. Las ogarnęła zupełna cisza. W nienaturalnym półmroku nie widać było nawet najmniejszych oznak życia wśród drzew.

Co o tym myślisz? zapytał wódz Danireth jednego z magów, na widok wielu ciał elfów Iranian na waszej drodze.

Trudno mi uwierzyć - wzruszył ramionami elf. Nie ma żadnych śladów walki. Ciała wyglądają na zupełnie pozbawione krwi. Wszystkie, a przecież droga jest nimi usłana. Nie mogę uwierzyć, że to możliwe.
Taaak... mruknął Hyvlaan. Imhar, co znaleźliście w osadzie Iranian, spytał wódz jednego ze zwiadowców?
Raczej czego nie znaleźliśmy odrzekł Imhar. Na pewno, nie ma tam dzikich tłumów. Osada Elfów Iranian była zupełnie puste. Jedynie w jednej zabiedzonej chacie odnaleźliśmy jakiegoś szalonego pustelnika, skutego kajdanami. Jest w rozpaczy, ale nie wydaje się groźny.
Rozumiem odrzekł wódz.
A czy Iranian, szykowali się do ataku na nas? Hm! Bardzo dziwne, skoro dopiero co zawarliśmy pokój. Czyżby byli aż tak zdesperowani? Prawda, że i w przeszłości wykazywali zupełny brak rozsądku. A zresztą... uśmiechnął się lekko. - I tak nie ma to teraz znaczenia. Na ich trupach wyrośnie nowe imperium. Wygląda na to, że ktoś mi pomógł. Chwała mu za to! Zawsze to lepiej, kiedy w lesie panuje tylko jedno plemię. A jednak nurtuje mnie pewna myśl... - rozejrzał się wokół w poszukiwaniu głównego maga. Wiesz może, Yvarze, co to było?
Zdaje się odrzekł ostrożnie mag Yvar, że to coś czego imienia dawno tu nie używano i pochodzi z dawnych czasów. Tak zabijali słudzy Yoga
Co robicie?

: 27 stycznia 2013, 16:47
autor: Astaroth
Elfka przechodzi parę kroków między ciałami członków szczepu Iranian po czym klęka i oddaje cześć poległym zgodnie z obyczajami swojego ludu. Caratris wstaje po krótkiej modlitwie i jeszcze kilka chwil stoi w milczeniu z wzrokiem utkwionym w zasłaną trupami ziemię, po czym odwraca się w stronę elfów Thiltar:
- Spójrzcie wszyscy na elfie trupy zaściełające ziemię. Spójrzcie i pomyślicie sobie, że to samo czeka i Was. Myślicie, że zdołacie się przed tym obronić? Elfy Iranian zginęły, bo same nie miały szans z tym, co obudziło się w puszczy. A Wy, zamiast postąpić jak elfy i pomóc szczepowi woleliście szykować się do wojny głusi na słowa mych towarzyszy. Nienawiść i, jak widzę, pragnienie absolutnej władzy nad tą częścią Puszczy zaślepiły Was i Waszego Wodza. Spójrzcie na siebie a potem na każdego elfa, który stracił tutaj życie i zapamiętajcie, że przyczyniliście się do śmierci każdego z nich, bo nie uczyniliście nic.
A teraz... teraz zostaliście sami, tak jak oni wcześniej - elfka wskazała na ciała - kto z Was myśli teraz, że dacie sobie radę? Ruszajcie zatem dalej, pełni energii i wigoru by zabijać. Droga wolna... jakże wspaniała i chwalebna droga, wśród trupów innych elfów. Bądźcie dumni z siebie.
Nie chcieliście nas słuchać, więc teraz radźcie sobie sami. Nikt Wam nie pomoże. Bo i czemu i kto? Trupy Iranian? My? Czemu mamy Wam pomagać, skoro nie chcieliście nas słuchać. Za wszystkie błędy przychodzi nam w końcu zapłacić. Byliście tak chętni zabijać elfy, które choć z innego plemienia, mają w żyłach tę samą krew. Jestem ciekawa czy z taką samą zawziętością pójdziecie teraz walczyć z kultystami Yoga, świadomi tego, że nie macie z nimi szans, że zostanie po Was tylko pusta... wyssana z krwi skorupa...


Elfka przez chwilę spogląda na stojących naprzeciw niej elfow Thilthar, spogląda w oczy każdemu z wojowników omijając całkowicie ich Wodza, a następnie wychodzi spomiędzy martwych ciał.
- Tanie Vaderze, Amrasie, Radagaście, Arusie... Te elfy nie zasługują na Waszą pomoc, tak jak nie zasługują na to, by władać choćby skrawkiem tej ziemi. Ich serca są zamknięte na wszystko, a ich umysły zaślepione nienawiścią, której elfy powinny się wystrzegać. Niech teraz idą walczyć, skoro tak bardzo tego pragnęli. Niech idą... sami, bez nadziei, że uda im się wrócić.
Wasz czas tutaj jest stracony, nie ma sensu dalej go marnować. Są jeszcze inne szczepy elfów w tej puszczy, z nimi należy rozmawiać. A mając za przykład elfy Iranian oraz już niedługo i elfy Thiltar kolejne szczepy na pewną będą słuchać nas z większą uwagą. Ci tutaj... - elfka niedbale wskazuje ręką Thiltar po czym mówi głośno - Oni już zdecydowali jaką drogą pójdą. Zdecydowali iść za swym Wodzem, bez względu na wszystko, i pewnie tak jak on, wszyscy cieszą się ze śmierci niewinnych.

: 27 stycznia 2013, 16:50
autor: 8art
Watek techniczny

Trzeba wprowadzic atmosfere zagrozenia, zeby zrozumieli jak bardzo wazne jest aby sie zjednoczyli. Pytam wodza jak mysli, ktore plemie jest nastepne w kolejce do takiej masakry i czy sami dadza rade sie obronic.

Aha, sprawdzam czy wodz nie ma nic wspolnego z wladcami. Czar Prawda. Musimy wiedziec komu mozna zaufac.

Trzeba zbada ciala dokladnie. Czy wyglada to na robote humanoidow czy np tych nietoperzy?

W ostatecznisci pozwole Arusowi przesluchac ktoregos z martwych. Teraz to juz nie jest kwestia swiatopogladu, tylko przetrwania. Jesli cos jest w stanie wyrzezac cale plemie bez strat, to wiedz, ze cos sie dzieje...

: 27 stycznia 2013, 17:06
autor: Araven
Tak widzę, jak strasznie się myliłem, chyba musimy opuścić nasze domy i tą wyspę, nie jesteśmy tak silni jak nasi przodkowie 500 lat temu. Wtedy Elfy Pradawnej Puszczy potrafiły sie zjednoczyć... Nie wiem czy pozostali Iranian pogodzą się z nami, nie wiem jak inne szczepy dobrze, że Rada niedługo. Zostańcie z nami obcy, teraz widzę, że nie jesteście szaleni.

Sporo Iranian żyje, to tylko niewielka wioska została wybita.

: 27 stycznia 2013, 17:31
autor: deliad
Durne elfy cieszą się ze śmierci swoich współbraci. Nic dziwnego, że orki są władcami świata. I to niby orki są bezlitosne, krwawe, agresywne i głupie. Tymczasem elfy z radością tańcują na trupach innych elfów, błogosławiąc ich zabójców. Gdzież my trafiliśmy. To jakieś królestwo seta na orchii - pomyślał Radagast i poczuł odruch wymiotny na samą myśl o etyce elfów.

- Tani. Barth. Ta misja będzie cięższa niż myślałem. Tyle zła. Tyle zła. Czas zakasać rękawy i poszukać wyznawców Yoga - powiedział Radagast obnażając przerośnięte kły żuchwy - jestem dumny, że w mych żyłach krąży częściowo krew orków. Dobrze czasami sobie o tym przypomnieć, porównując z innymi nacjami.

: 27 stycznia 2013, 18:14
autor: Araven
Fakt, wódz Thiltarr jest coś mocno mroczny i bezlitosny. Co zamierzacie?

: 27 stycznia 2013, 18:24
autor: morgliht
Arus standardowo sprawdza zwłoki pod kątem ataku martwiaków lub mrocznej magii. Szuka śladów jakie mogą pozostawić wszystkie znane mu martwiaki, ogląda rany i czy czasem z włok nie powstaną zombie.

: 27 stycznia 2013, 18:25
autor: 8art
Watek techniczny

Jak to mroczny? Co wyskanowalem czarem Prawda, gdy zapytalem czy ma jakies kontakty z Wladcami. Niezaleznie od tego co odpowiedzial powinienem wiedziec, ze tak lub nie.

: 27 stycznia 2013, 18:30
autor: deliad
Wątek techniczny:
Trzeba go jakoś sprawdzić, czy ten jego "czarny" charakterek nie jest robot władców.

: 27 stycznia 2013, 18:39
autor: 8art
Ha, mnie to on od kiedy pociagnal na te wojenke od razu podejrzany sie wydal? tylko jak go wtedy zdemaskowac i wyeliminowac. Przeciez publicznie go nie oskarze bez niezbitych dowodow, a skrytobojcow nie mamy w druzynie:)

Ale na razie poczekajmy jak sie MG ustosunkuje do mojego badania prawdy, bo jesli nie jest parobkiem wladcow, to musi znaczyc, ze tak jest.

: 27 stycznia 2013, 18:58
autor: Araven
Z ofiar wyssano krew i energię życiową. Nie do końca wiecie, kto lub co to uczyniło. Potężny nekromanta mógłby ich animować.
Wódz nie miał kontaktów z Władcami, przynajmniej czar tego nie wykazał, a wydaje Ci się Vader, że czar został rzucony prawidłowo. Nikt poza wodzem elfów Thiltarr, nie komentował śmierci Elfów Iranian.
Macie skrytobójcę Arusa
....

: 27 stycznia 2013, 19:23
autor: deliad
Wątek techniczny:
Władcy mogą nim sterować bez jego wiedzy. Może też być Yoginitą, wszak wywodzą się z "czarnych" elfów.

: 27 stycznia 2013, 22:22
autor: 8art
Trzeba go wziasc pod dyskretna obserwacje. Moze wladcy kontaktuja sie z nim magicznie lub sla mu jakies podprogowe podszepty i wtedy wodz zaczyna gadac taaak moj sssskarbie;)

Yoginita odpada, bo z listow wynika, ze kultowi Yoga przyrzeczono ziemie na wyspie, wiec jesli bylby wyznawca Yoga to musialby kontakcic sie z wladcami. Zakladam droga eliminacji, ze nie jest yoginita, chyba ze spalilem czar:)

: 27 stycznia 2013, 23:47
autor: Araven
Ale korespondencja była do kultu Kilquato i szamana Tanango. Poza tym jeśli Yoginici przetrwali, to trwają tu kilkaset lat, a Władcy ujawnili się w tym roku. Może być, tez tak, że wódz Darineth nienawidzi Iranian z powodów osobistych, np. jakiejś zemsty. Poza tym Yoginici mogą mieć kilka tajnych komórek, podobnie jak kult Kilquato.