: 13 marca 2015, 11:12
Zaczyna się to wszystko ładnie układać, wygląda na to że sprawa z domem nie jest jeszcze do końca przegrana. Historia madam Lasombry wymagała oczywiście jeszcze potwierdzenia przez braci z miasta gdzie żyła wcześniej. Niemniej jednak gdyby się okazało, że ma taki sam dług wdzięczności względem sabatu jak ty Horacy to byłoby na czym budować. Pozostali mogą być nie do sprawdzenia, aczkolwiek z nich dwóch wariat może się jeszcze okazać godny umiarkowanego zaufania.
Bacz jednak by zanadto nie dać się podejść. Ventrue, Toreador, Lasombra wszyscy oni są tacy sami. Wycisną cię jak cytrynę a potem porzucą u swoich stóp do czasu kiedy znów nie będziesz potrzebny. Kiedy byłeś młody i głupi tak przecież było. Byłeś gotów wiele zrobić za byle dobre słowo, za gest, za tą krótką chwilę w której nie czułeś się jak odrażający potwór. Póki byłeś potrzebny. Po wykonaniu zadania, zniecierpliwienie połączone z grymasem obrzydzenia "czego To jeszcze ode mnie chce, dałem mu zadanie ale to nie znaczy że się znamy", a potem zdawkowy gest, uśmiech świadczący że doszło do jakiegoś nieporozumienia. Byle jak najszybciej oddalić się od Horacego. I znów samotność. Z nich wszystkich jedynie starzec potrafił być czasem dla mnie.
Z perspektywy czasu jedynie przedmioty pozostają uprzejmie milczące i nie zmieniają swojego podejścia. A w tym domu jest tak wiele pięknych rzeczy. A co do pozostałych spraw, no cóż do samotności się przyzwyczaiłeś. Natomiast budzenie obrzydzenia, stało się dla ciebie stary szczurze, na swój złośliwy sposób niezmiernie zabawne.
Bacz jednak by zanadto nie dać się podejść. Ventrue, Toreador, Lasombra wszyscy oni są tacy sami. Wycisną cię jak cytrynę a potem porzucą u swoich stóp do czasu kiedy znów nie będziesz potrzebny. Kiedy byłeś młody i głupi tak przecież było. Byłeś gotów wiele zrobić za byle dobre słowo, za gest, za tą krótką chwilę w której nie czułeś się jak odrażający potwór. Póki byłeś potrzebny. Po wykonaniu zadania, zniecierpliwienie połączone z grymasem obrzydzenia "czego To jeszcze ode mnie chce, dałem mu zadanie ale to nie znaczy że się znamy", a potem zdawkowy gest, uśmiech świadczący że doszło do jakiegoś nieporozumienia. Byle jak najszybciej oddalić się od Horacego. I znów samotność. Z nich wszystkich jedynie starzec potrafił być czasem dla mnie.
Z perspektywy czasu jedynie przedmioty pozostają uprzejmie milczące i nie zmieniają swojego podejścia. A w tym domu jest tak wiele pięknych rzeczy. A co do pozostałych spraw, no cóż do samotności się przyzwyczaiłeś. Natomiast budzenie obrzydzenia, stało się dla ciebie stary szczurze, na swój złośliwy sposób niezmiernie zabawne.
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]