PBF - Dom pełen łotrów
- Nie wszystko jest takie proste. Do tego dochodzi polityka, do której tacy niezbyt cywilizowani ludzie jak ty i cymmeryjczyk nie powinniście się mieszać. Waszą nagrodą będzie oczyszczenie siebie z zarzutów i zawartość skrytki kapłana Seta. A Mitra jedynie wie, co może być w środku. A z pewnością coś musi być, bo coraz większe podatki są nakładane na kupców.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
- Ano właśnie, drogi Sigurdzie - poparł barbarzyńcę Nehaher - z ust mi to wyjąłeś. Dlaczego Wewnętrzny Krąg, skupiający zapewne niezwykle utalentowanych skrytobójców nie jest w stanie sam dokonać zamachu? Jaką mamy pewność, że kiedy już wykonamy pracę, nie będziecie próbowali zrobić z nas kozłów ofiarnych, tak jak próbował to uczynić książę?
- Adoh, proszę opanuj się na chwilę - dodał, widząc wzburzenie Cymeryjczyka - jeśli zabijemy go teraz, nikt nam niestety nie zapłaci, ani nic nie wytłumaczy. Czasami warto się powstrzymać od rozlewu krwi, bowiem to przynosi więcej korzyści. Niemniej masz rację, chciałbym wiedzieć ile zamierzacie nam zapłacić i jak chcecie przekonać nas o tym, byśmy wam zaufali?
- Adoh, proszę opanuj się na chwilę - dodał, widząc wzburzenie Cymeryjczyka - jeśli zabijemy go teraz, nikt nam niestety nie zapłaci, ani nic nie wytłumaczy. Czasami warto się powstrzymać od rozlewu krwi, bowiem to przynosi więcej korzyści. Niemniej masz rację, chciałbym wiedzieć ile zamierzacie nam zapłacić i jak chcecie przekonać nas o tym, byśmy wam zaufali?
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2015, 18:34 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
- Ależ ja nie twierdzę, że nie jesteś, jednakże nasz przyjaciel Galbro może się poczuć wysoce zaniepokojony twoją doskonałą kondycją bojową...
Uśmiechnął się Nehaher.
- Drogi przyjacielu - rzekł, zwracajać się do kupca - czyli w sumie nie obiecujecie nam nic konkretnego? Skrytkę czarownika sami zapewne byśmy i tak przeszukali, wykonując to zadanie... Więc w sumie obiecujecie nam coś, co i tak byśmy zdobyli, zakładając, że się zgodzimy na nie... Hmmm... Niewielki to profit. Może więc zastanówmy się nad bardziej odpowiednim wynagrodzeniem? Ponieważ jak sam zauważyłeś, nikt nie wie co jest w skrytce. A co jeśli znajdziemy tam tylko kurz? Adoh będzie bardzo nieszczęśliwy. A gdy on jest nieszczęśliwy ludzie zwykle tracą głowy...
- Widzisz, ja, w przeciwieństwie do mych przyjaciół, rozumiem politykę. Ty zapewne także. Więc porozmawiajmy o polityce, jak ludzie cywilizowani. Jeśli zapłata będzie uczciwa my wykonamy pracę i będziecie zadowoleni, a i my będziemy szczęśliwi. Czy to nie dobre rozwiązanie? Rozstaniemy się wtedy w pokoju, dobrze wspominając wzajemne relacje... Na razie bowiem wciąż wydaje mi się, iż próbujecie wykorzystać nasze ciężkie położenie. A chciałbym jednak pozbyć się tego niepokojącego uczucia...
Nehaher spojrzał w oczy kupca z rozbrajającym zaniepokojeniem.
Uśmiechnął się Nehaher.
- Drogi przyjacielu - rzekł, zwracajać się do kupca - czyli w sumie nie obiecujecie nam nic konkretnego? Skrytkę czarownika sami zapewne byśmy i tak przeszukali, wykonując to zadanie... Więc w sumie obiecujecie nam coś, co i tak byśmy zdobyli, zakładając, że się zgodzimy na nie... Hmmm... Niewielki to profit. Może więc zastanówmy się nad bardziej odpowiednim wynagrodzeniem? Ponieważ jak sam zauważyłeś, nikt nie wie co jest w skrytce. A co jeśli znajdziemy tam tylko kurz? Adoh będzie bardzo nieszczęśliwy. A gdy on jest nieszczęśliwy ludzie zwykle tracą głowy...
- Widzisz, ja, w przeciwieństwie do mych przyjaciół, rozumiem politykę. Ty zapewne także. Więc porozmawiajmy o polityce, jak ludzie cywilizowani. Jeśli zapłata będzie uczciwa my wykonamy pracę i będziecie zadowoleni, a i my będziemy szczęśliwi. Czy to nie dobre rozwiązanie? Rozstaniemy się wtedy w pokoju, dobrze wspominając wzajemne relacje... Na razie bowiem wciąż wydaje mi się, iż próbujecie wykorzystać nasze ciężkie położenie. A chciałbym jednak pozbyć się tego niepokojącego uczucia...
Nehaher spojrzał w oczy kupca z rozbrajającym zaniepokojeniem.
Korzystam z Uroku, aby coś utargować więcej. A nóż widelec się uda.
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2015, 18:44 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
Galbro zwęził oczy w małe szparki, poruszał dziwnie szczęką, po czym przemówił do zgromadzonych w dziwnym, gardłowym języku. Następnie uspokoił się nieco i dodał po zingarsku:
- Z pewnością nie będzie tam kurzu. Sama zastawa, tudzież tace czy patery będą warte majątek, jak je wyniesiecie i sprzedacie. Zastanówcie się nad tym dobrze. A ty nie wyciągaj broni w moim domu - spojrzał zawadiacko na Adotha. - Jesteś w gościnie i uszanuj ją. Nie wiem, czy w twoich stronach morduje się gospodarzy, ale w Zingarze gość w domu - Mitra w domu.
- Z pewnością nie będzie tam kurzu. Sama zastawa, tudzież tace czy patery będą warte majątek, jak je wyniesiecie i sprzedacie. Zastanówcie się nad tym dobrze. A ty nie wyciągaj broni w moim domu - spojrzał zawadiacko na Adotha. - Jesteś w gościnie i uszanuj ją. Nie wiem, czy w twoich stronach morduje się gospodarzy, ale w Zingarze gość w domu - Mitra w domu.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-W moich stronach takoż szanujemy gospodarzy, ale i oni szanują gości rzekł Adoth po czy schował broń, a co do zastawy to myślisz, że po zamachu będziemy mieli czas na jej wynoszenie?? Nie dziwota, że Krąg sobie nie radzi z takim podejściem, albo płacisz w brzęczącej monecie albo szukaj innych durni
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nadal nie wiemy kim jest nasz Bossończyk, jakiego wyciągnęliśmy z lochu. Kim jesteś przyjacielu, pytam już drugi raz.
Może zaproponujcie sensowną kwotę w złocie, gdyby w skrytce kapłana był tylko kurz, jeśli weźmiemy tam bogate łupy nic nam nie zapłacicie.
Macie jakieś dojścia do pałacu gdzie mieszka ów Setyta?
Gospodarzu, skoro Adoth będąc spokojny ma taką minę jak teraz wróżącą wszystkim śmierć, to pomyśl jak wygląda zdenerwowany, zapewniam cię, że łby lecą wtedy wokół i flaki walają się po podłodze. To gadajcie konkretnie, nim się zdenerwujemy, bo ja mam podobne obyczaje jak Adoth. A mój miecz jest głodny.
Może zaproponujcie sensowną kwotę w złocie, gdyby w skrytce kapłana był tylko kurz, jeśli weźmiemy tam bogate łupy nic nam nie zapłacicie.
Macie jakieś dojścia do pałacu gdzie mieszka ów Setyta?
Gospodarzu, skoro Adoth będąc spokojny ma taką minę jak teraz wróżącą wszystkim śmierć, to pomyśl jak wygląda zdenerwowany, zapewniam cię, że łby lecą wtedy wokół i flaki walają się po podłodze. To gadajcie konkretnie, nim się zdenerwujemy, bo ja mam podobne obyczaje jak Adoth. A mój miecz jest głodny.
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2015, 19:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- Rozumiem więc, że jesteś zainteresowany zakupem owej zastawy? - zapytał Nehaher grzebiąc w jakiś, wyciągniętych z kieszeni, pomiętych papierach. - Myślę, że możemy dojść do porozumienia w tym względzie, choć oczywiście trudno będzie wynieść coś dużego, sam rozumiesz...
- A tak - przypomniał sobie nagle o Bossończyku - Derric Doire jak mniemam. Może wysłuchasz uprzejmej prośby mego przyjaciela Sigurda i zechcesz nam o sobie opowiedzieć? Zanim ktoś tu straci cierpliwość? Nie chcesz chyba zmuszać naszego gospodarza, ani jego małżonki, do sprzątania swoich wnętrzności. z podłogi tego przemiłego kantorka? To by było bardzo nieuprzejme...
- A tak - przypomniał sobie nagle o Bossończyku - Derric Doire jak mniemam. Może wysłuchasz uprzejmej prośby mego przyjaciela Sigurda i zechcesz nam o sobie opowiedzieć? Zanim ktoś tu straci cierpliwość? Nie chcesz chyba zmuszać naszego gospodarza, ani jego małżonki, do sprzątania swoich wnętrzności. z podłogi tego przemiłego kantorka? To by było bardzo nieuprzejme...
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2015, 19:23 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kordava, kantorek kupca Galbro
Przysłuchujący się toczonym przy stole rozmowom Garro zupełnie zapomniał o trzymanym w dłoni owocu granatu, dosłownie zgniecionym wskutek przemożnego wzburzenia. Uzdrowiciel nie potrafił uwierzyć w to, że wybierając na noc schronienie przyjaznego mu człowieka trafi wprost w matecznik jednego ze spiskowców. Galbro okazał się intrygantem biegłym w manipulowaniu innymi i tylko przebiegły Stygijczyk ocalił resztę kompanów przed ślepym zabrnięciem w pułapkę.
Dwaj barbarzyńcy z północy przejawiali coraz większą irytację, Bossończyk siedział w milczeniu gryząc jabłko za jabłkiem, Nehaher zaś grał z gospodarzem w otwarte karty wyciągając z niego coraz więcej informacji na temat skrajnie niebezpiecznego zlecenia.
- Wiedziałeś od początku, że trafiłem do lochu? - odezwał się w pewnej chwili, bez uprzedzenia przerywając Stygijczykowi - A może sam mnie wskazałeś przez wzgląd na naszą wspólną znajomość?
Przysłuchujący się toczonym przy stole rozmowom Garro zupełnie zapomniał o trzymanym w dłoni owocu granatu, dosłownie zgniecionym wskutek przemożnego wzburzenia. Uzdrowiciel nie potrafił uwierzyć w to, że wybierając na noc schronienie przyjaznego mu człowieka trafi wprost w matecznik jednego ze spiskowców. Galbro okazał się intrygantem biegłym w manipulowaniu innymi i tylko przebiegły Stygijczyk ocalił resztę kompanów przed ślepym zabrnięciem w pułapkę.
Dwaj barbarzyńcy z północy przejawiali coraz większą irytację, Bossończyk siedział w milczeniu gryząc jabłko za jabłkiem, Nehaher zaś grał z gospodarzem w otwarte karty wyciągając z niego coraz więcej informacji na temat skrajnie niebezpiecznego zlecenia.
- Wiedziałeś od początku, że trafiłem do lochu? - odezwał się w pewnej chwili, bez uprzedzenia przerywając Stygijczykowi - A może sam mnie wskazałeś przez wzgląd na naszą wspólną znajomość?
Garro jest głęboko wstrząśnięty zdemaskowaną przez Nehahera podwójną grą Galbra...
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Mości Galbro, nasi uczeni przyjaciele twierdzą, że chyba nas wydałeś i sprzedałeś...
Wiesz znam takie cięcie mieczem po którym człowiekowi zostaje pół twarzy, można je przeżyć, ale nie można po nim potem grać np. na flecie... Wkurza mnie ta cała tajemnica, gadaj prawdę, bo łeb ci utnę. Albo poćwiczę cięcie o którym wspomniałem na tobie. A dom się ci może spalić, wypadki się zdarzają.
Wiesz znam takie cięcie mieczem po którym człowiekowi zostaje pół twarzy, można je przeżyć, ale nie można po nim potem grać np. na flecie... Wkurza mnie ta cała tajemnica, gadaj prawdę, bo łeb ci utnę. Albo poćwiczę cięcie o którym wspomniałem na tobie. A dom się ci może spalić, wypadki się zdarzają.
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2015, 21:34 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Kordava, kantorek kupca Galbro
- Spokojnie przyjaciele - Nehaher wydawał się zamyślony, kalkulując w głowie plusy i minusy tej sytuacji, oraz obmyślając plany na przyszłość - nasz gospodarz na pewno ma wiele na sumieniu. Sądzę więc, że tym bardziej zechce z nami współpracować...
Odchylił się na krześle i spojrzał kupcowi prosto w oczy.
- Jestem gotów podjąć się tego zadania, albowiem dostrzegam pewne niuanse, których nie widziałem wcześniej... Jednak, jak widzisz moi towarzysze są bardzo zdenerwowani. Jako człowiek światowy myślę, że znajdziesz sposób by ich uspokoić... Potrzebujemy teraz pożywienia i chwili odpoczynku. Rozumiem, że będziesz bardziej niż szczęśliwy mogąc nam pomóc? Ponieważ masz pewien dług... Jeśli nie względem nas, to względem Garro...
Przerwał na chwilę, ważąc słowa:
- Jestem osobą bardzo otwartą na innych i nie zapominam o przyjaciołach. A wierz mi, że warto jest być moim przyjacielem. Naszym przyjacielem. W obecnej sytuacji doradzam ci tą inwestycję w przyszłość twoją i twoich dzieci...
Spojrzał na zebranych w pokoju zamyślonym wzrokiem.
- Jeśli zaś o nas chodzi, to nie musicie się obawiać naszego gospodarza. Jestem już pewien, że nie zechce nas zdradzić. Tak jak rzekł, umiem zajrzeć w głąb duszy i możemy polegać na jego dyskrecji. Zaś sprawy moralne pozostawiam jego sumieniu... Mam nadzieję, że je posiadasz? - zapytał prawie przyjaźnie spoglądając na Galbro. - chyba dobrze by było, gdybyś przeprosił Garro.
- Wciąż ta sytuacja może sprawić, że wyjdziemy z niej z zyskiem. Teraz, gdy wiem więcej jestem raczej za tym, aby z niej skorzystać. Wydaje mi się bowiem, iż wykazaliśmy, że nie można nas traktować niczym bezwolne narzędzia... A to powinno zmienić wiele w naszych wzajemnych stosunkach. Na lepsze, oczywiście.
Ostatnie słowa wypowiedział z lekkim, aczkolwiek wyczuwalnym naciskiem.
- Spokojnie przyjaciele - Nehaher wydawał się zamyślony, kalkulując w głowie plusy i minusy tej sytuacji, oraz obmyślając plany na przyszłość - nasz gospodarz na pewno ma wiele na sumieniu. Sądzę więc, że tym bardziej zechce z nami współpracować...
Odchylił się na krześle i spojrzał kupcowi prosto w oczy.
- Jestem gotów podjąć się tego zadania, albowiem dostrzegam pewne niuanse, których nie widziałem wcześniej... Jednak, jak widzisz moi towarzysze są bardzo zdenerwowani. Jako człowiek światowy myślę, że znajdziesz sposób by ich uspokoić... Potrzebujemy teraz pożywienia i chwili odpoczynku. Rozumiem, że będziesz bardziej niż szczęśliwy mogąc nam pomóc? Ponieważ masz pewien dług... Jeśli nie względem nas, to względem Garro...
Przerwał na chwilę, ważąc słowa:
- Jestem osobą bardzo otwartą na innych i nie zapominam o przyjaciołach. A wierz mi, że warto jest być moim przyjacielem. Naszym przyjacielem. W obecnej sytuacji doradzam ci tą inwestycję w przyszłość twoją i twoich dzieci...
Spojrzał na zebranych w pokoju zamyślonym wzrokiem.
- Jeśli zaś o nas chodzi, to nie musicie się obawiać naszego gospodarza. Jestem już pewien, że nie zechce nas zdradzić. Tak jak rzekł, umiem zajrzeć w głąb duszy i możemy polegać na jego dyskrecji. Zaś sprawy moralne pozostawiam jego sumieniu... Mam nadzieję, że je posiadasz? - zapytał prawie przyjaźnie spoglądając na Galbro. - chyba dobrze by było, gdybyś przeprosił Garro.
- Wciąż ta sytuacja może sprawić, że wyjdziemy z niej z zyskiem. Teraz, gdy wiem więcej jestem raczej za tym, aby z niej skorzystać. Wydaje mi się bowiem, iż wykazaliśmy, że nie można nas traktować niczym bezwolne narzędzia... A to powinno zmienić wiele w naszych wzajemnych stosunkach. Na lepsze, oczywiście.
Ostatnie słowa wypowiedział z lekkim, aczkolwiek wyczuwalnym naciskiem.
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2015, 22:00 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kordava, kantorek kupca Galbro
- Przeprosiny możesz wsadzić w ośli zad - powiedział powoli Garro, mrużąc swe pełne zimnej wściekłości oczy i wwiercając się nimi w postrzeganego za przyjaciela kupca - Powiedz lepiej jedno, a żwawo. Kiedy twoi zleceniodawcy oczekują śmierci tego kapłana, dzisiejszej nocy? I jeśli to uczynimy, gdzie mamy wrócić z jego głową? Do ciebie, do tej piwniczki?
Uzdrowiciel pojęcia nie miał wciąż, czy się poważy na taką szaleńczą misję, ale wolał przygotować sobie zawczasu jakiś plan pozwalający żywić nadzieję na uniesienie głowy cało z tej straszliwej opresji.
- Przeprosiny możesz wsadzić w ośli zad - powiedział powoli Garro, mrużąc swe pełne zimnej wściekłości oczy i wwiercając się nimi w postrzeganego za przyjaciela kupca - Powiedz lepiej jedno, a żwawo. Kiedy twoi zleceniodawcy oczekują śmierci tego kapłana, dzisiejszej nocy? I jeśli to uczynimy, gdzie mamy wrócić z jego głową? Do ciebie, do tej piwniczki?
Uzdrowiciel pojęcia nie miał wciąż, czy się poważy na taką szaleńczą misję, ale wolał przygotować sobie zawczasu jakiś plan pozwalający żywić nadzieję na uniesienie głowy cało z tej straszliwej opresji.
Potrzebujemy więcej szczegółów...
- Rozumiem - Galbro odpowiedział po dłuższej chwili milczenia. - Dobrze więce - dodał wstając. Podszedł do ściany z podwieszoną latarnią i przekręcił dwa razy metalowy pierścień łączący wielki gwóźdź, na którym zwisał łańcuch latarni, ze ścianą. Coś skrzypnęło i otworzył się niewielki, prostokątny schowek. Kupiec wsadził rękę do środka, by po chwili wyciągnąć dwie pękate sakiewki.
- To tysiąc złotych lun, po pięćset w każdej - rzucił sakiewki, które uderzyły z głuchym stuknięciem o blat stołu. Adoth natychmiast chwycił jedną i wysypał część jej zawartości na stół.
Złote monety z lwem na rewersie i wybitym napisem Aquilonia na awersie niechybnie stwierdzały, że to aquilońska waluta. Aesir sprawdził monetę w zębach. Spod warstwy miękkiego złota przebił się miedziany kolor, co potwierdziło autentyczność pieniądza. Aquilończycy nigdy nie używali czystego złota do wyrobu monet, a jedynie pokrywali nim miedziano-brązowe stopy.
- Poza tym, tak jak wspominałem, wszystko co znajdziecie wartościowego w siedzibie Menkary, możecie zabrać. To wystarczająca nagroda za wasz trud. Pamiętajcie też, że każda chwila zwłoki działa na waszą niekorzyść; rano zmieniają się straże w lochach, co pewnie zdemaskuje waszą ucieczkę - o ile już teraz ktoś jej nie odkrył. Jednakże jutro odbywa się wielki targ, przez co będzie masa ludzi. Wśród tłumów łatwiej się ukryć, ale niech was to nie zmyli; bramy będą ściśle kontrolowane i w razie ucieczki Villagro z pewnością postawi oddział konnej straży do ścigania uciekinierów. Od tego będzie zależeć jego popularność wśród ludu, a ten lubi, gdy w dniu wielkich targowisk kilku złoczyńców zwisa na Tańczącym Polu... - dodał już ciszej. - Nikomu głowy nie musicie przynosić - wystarczy, że go ubijecie i zostawicie na miejscu. A tymczasem możecie skorzystać z osłony nocy i udać się do tawerny "Dwanaście nagich mieczy" w portowej dzielnicy. Przybytek ten jest w całości kontrolowany przez Wewnętrzny Krąg i nikt was tam nie będzie niepokoić.
- To tysiąc złotych lun, po pięćset w każdej - rzucił sakiewki, które uderzyły z głuchym stuknięciem o blat stołu. Adoth natychmiast chwycił jedną i wysypał część jej zawartości na stół.
Złote monety z lwem na rewersie i wybitym napisem Aquilonia na awersie niechybnie stwierdzały, że to aquilońska waluta. Aesir sprawdził monetę w zębach. Spod warstwy miękkiego złota przebił się miedziany kolor, co potwierdziło autentyczność pieniądza. Aquilończycy nigdy nie używali czystego złota do wyrobu monet, a jedynie pokrywali nim miedziano-brązowe stopy.
- Poza tym, tak jak wspominałem, wszystko co znajdziecie wartościowego w siedzibie Menkary, możecie zabrać. To wystarczająca nagroda za wasz trud. Pamiętajcie też, że każda chwila zwłoki działa na waszą niekorzyść; rano zmieniają się straże w lochach, co pewnie zdemaskuje waszą ucieczkę - o ile już teraz ktoś jej nie odkrył. Jednakże jutro odbywa się wielki targ, przez co będzie masa ludzi. Wśród tłumów łatwiej się ukryć, ale niech was to nie zmyli; bramy będą ściśle kontrolowane i w razie ucieczki Villagro z pewnością postawi oddział konnej straży do ścigania uciekinierów. Od tego będzie zależeć jego popularność wśród ludu, a ten lubi, gdy w dniu wielkich targowisk kilku złoczyńców zwisa na Tańczącym Polu... - dodał już ciszej. - Nikomu głowy nie musicie przynosić - wystarczy, że go ubijecie i zostawicie na miejscu. A tymczasem możecie skorzystać z osłony nocy i udać się do tawerny "Dwanaście nagich mieczy" w portowej dzielnicy. Przybytek ten jest w całości kontrolowany przez Wewnętrzny Krąg i nikt was tam nie będzie niepokoić.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)