Strona 12 z 26
: 15 czerwca 2015, 13:10
autor: Dobro
Karczmarz przytaknął na słowa stygijczyka i zniknął w kuchni, by wydać kolejne polecenia oraz by przynieść (prawie) wszystkim piwa. W oczekiwaniu na dalsze zamówienia postanowił zagaić rozmowę.
- Winszuję, iż panowie jesteście po raz pierwszy na Tortuga. Ech, każdy prawdziwy wilk morski marzy, by odwiedzić te tajemnicze miasto! - karczmarz rozmarzył się na chwilę. - Musicie jednak wiedzieć, iż panują tutaj surowe zasady. Teraz, kiedy Belith rządzi miastem, każdy kapitan statku dba, by jego załoga nawet nie pomyślała o rozróbie. To by przekreśliło ich dalszą piracką karierę!
Garro: pomysł ciekawy, zwłaszcza, że wyspa jest obfita w zioła i specyfiki lecznicze!
: 15 czerwca 2015, 13:30
autor: Sigil
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"
- Po prawdzie, ciekawe rzeczy opowiadacie karczmarzu - odezwał się Nehaher, podtrzymując rozmowę. - Jak żeście słusznie stwierdzili, pierwszy raz zawitaliśmy w waszym pięknym mieście. Zaiste jest ono perłą tego archipelagu. Raczcie więc nam nieco więcej opowiedzieć o panujących tutaj zasadach, abyśmy poprzez ignorancję nie napytali sobie biedy.
Nawet jeśli Garro chce zakładać lecznicę (myślę, że jego zdolnośći leczenia i moje talenty społeczne dają tu pewne widoki na sukces), to i tak powinniśmy zebrać informację o np. konkurencji w mieście, żeby nie skończyć na dnie morza z kamieniami przy szyi.
: 15 czerwca 2015, 13:58
autor: Dobro
Karczmarz jakby tylko na to czekał. Zebrał jeszcze pozostałe zamówienia i wnet wrócił z kolejnym kuflem dla siebie. Pozostali goście akurat zbierali się do wyjścia i karczma pustoszała. Przedstawił się jako Ortis, były zingarski korsarz na służbie króla, obecnie wolący prowadzić bardziej bezpieczny tryb życia.
- Tortuga została założona kilkadziesiąt lat temu, przez jednego z najstraszniejszych piratów owych czasów: Hakama Czerwonobrodego. By się tu dostać, jak zapewne dobrze wiecie, trzeba ominąć płyciznę i wystające, ostre jak brzytwa skały. Jest też druga droga, wiodąca z drugiego końca wyspy, ale to droga dla szaleńców, gdyż w jej połowie, dokładnie na szczycie górskim zwanym Przeklętym, wznosi się pradawna świątynia wężoludzi. Nikt, kto tamtędy przechodził nie wrócił żywy. A więc wyspa - tu karczmarz upił łyk piwa i kontynuował - jest dosyć dobrze ukryta przed królewską flotą Argos, Kush i Zingary. Tradycją Torgtugi jest, że jej władcą i niepodzielnym panującym jest ten kapitan, który sieje największy chaos na morzu wschodnim. Najbardziej brutalny, krwiożerczy i chciwy - karczmarz zniżył głos. - Obecnie jest to owiana złą sławą czarnoskóra Belith, dowodząca postrachem mórz - "Tygrysem"! Ludzie powiadają, że Belith zawarła pakt z diabłem!
Ortis wyszeptał krótką modlitwę do Mitry, po czym znowu zniknął na chwilę w kuchni, by wrócić z ostrygami i czerwonym półsłodkim winem znośnej jakości.
- Jeżeli chcecie przeżyć, musicie trzymać się trzech zasad: po pierwsze, zakaz jakichkolwiek rozrób, dozwolone są jedynie pojedynki bez broni, jeden na jednego. Nie wolno wam też kraść. Po trzecie zaś: jeżeli zdradzicie królewskim poplecznikom położenie wyspy, zginiecie marną śmiercią. Poza tym, wszystko inne jest dozwolone. Dzięki temu Torgtuga bogaci się na handlu z chciwymi kupcami, skupującymi zrabowane łupy po dużo tańszych cenach, aniżeli kupowaliby w innych portach. Piraci i korsarze zaś mają zapewniony rynek zbytu bez obawy o złapanie przez królewskich. Przez to panuje tu względny spokój, a rada złożona z kapitanów o największych okrętach skutecznie pilnuje, by interes się kręcił... I dobrze wam radze, mości panowie: przy wyborze nowego kapitana dobrze się namyślcie... Wszelkie zasady tracą swoją moc zaraz po wypłynięciu z portu.
: 15 czerwca 2015, 17:33
autor: adamwl
Adoth
Choć towarzysze mieli go za niezbyt bystrego, to może dzięki znakomitemu piwu trybiki w mózgownicy przeskakiwały szybciej i słysząc "pakt z diabłem i czarnoskóra" nabrał nagle podejrzeń, że chyba wie komu mogli by oddać bransoletkę i może wytargować bezpieczną podróż na kontynent.
: 15 czerwca 2015, 19:01
autor: Keth
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"
Garro rozglądał się przez cały czas po wnętrzu karczmy, powoli uspokajając swe skołatane nerwy. Chociaż wcześniej spodziewał się po pirackim miasteczku wszystkiego najgorszego, teraz zaczynał odnosić wrażenie, że los mógł go potraktować znacznie gorzej. Miejscowa ludność sprawiała wrażenie cywilizowanej, prawa zapewniały pozornie wyższe bezpieczeństwo niż na kontynencie, a obfitość drogich na rynku ziół wzbudziła w uzdrowicielu autentyczną ekscytację.
- A macie tutaj kogoś, kto leczy chorych? - spytał naprędce karczmarza, żądny pozyskania informacji na temat ewentualnej konkurencji - Gorączkę gasi, zęby wyrywa? Może komuś pomoc potrzebna? Znam się wybornie na leczeniu, nauki pobierałem w Nemedii.
Trzeba się zareklamować, na jednym zleceniu daleko nie zajadę!
: 15 czerwca 2015, 19:29
autor: Dobro
- Zęby leczy, ha? - zapytał niemal drwiąco Ortis, spoglądając na Garro. - Żaden szanujący się zielarz czy medyk nie pływa z piratami. W mieście jedynie kupcy sprzedają cudowne specyfiki na wszystko! Chodź nie, chwila... Tak, tak! Jest tu jeden taki mędrzec, co się para takimi naukami, zęby leczy, rany zszywa, ręce nastawia.. zaraz... Amnum, uczeń Mankary...? Munkary... Menkary? A, szlag by tego stygijskiego pomiota, zapomniałem jak się nazywa jego mistrz! - Ortis machnął ręką, nie widząc na sobie wściekłego spojrzenia Nehahera.- W każdym bądź razie jego przydupas, ten Amnum, zajmuje się leczeniem, i zdaje się, że jest jedyny w okolicy. Ale nie narzeka na brak roboty, oj nie!
: 16 czerwca 2015, 08:50
autor: Araven
Zacny Ortisie dla mnie piwo i jakieś pieczyste. Co możesz rzec o kapitanie Magmusie ?, do wieczora mamy odpowiedzieć, czy się zaciągniemy do jego załogi.
: 16 czerwca 2015, 11:29
autor: Dobro
- Magmus? Ten szaleniec? - Ortis niemal wstał z wrażenia, ale zaraz usiadł, dyszał przez chwilę i rozejrzał się podejrzliwie.
- Trzymajcie się od niego z daleka. To szaleniec! Nawet bogowie się go boją! - Ortis splunął pod stół, o cal omijając but Nehahera. - Wciąż pływa po morzach, w poszukiwaniu statku widmo, którego nazwy się nie wymawia... Powiadają, że statek ten jest przeklęty przez bogów i demony! Powiadają, że to jego kapitan odkrył skarb legendarnego Kulla, banity z pradawnej Atlantydy... A Magmus... Magmus chce go zdobyć!
: 16 czerwca 2015, 15:37
autor: Sigil
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"
- Istotnie, szalony to plan - przytaknął Nehaher - Dziękujemy, że nas ostrzegliście, zacny z was człek, Ortisie. A więc, abyśmy nie byli wam dłużni i my pozwolimy sobie rzec wam nieco w zafaniu...
Rozejrzał się i ściszył nieco głos, nachylając się poufale w kierunku karczmarza:
- Co do tego ucznia Menkary, lepiej go unikać... Widzicie, jego Mistrz jest mi znany, choć jeno przelotnie, przyznam. Jednakże ma opinię hochsztaplera i szarlatana, który zwodzi sztuczkami naiwnych. Jeśli więc uczeń wdał się w nauczyciela, strach rzec, jaki efekt mogą mieć jego kuracje... Nie rozpowiadajcie tego jeno - dodał, wiedząc, że jego porada przyniesie najprawdopodobniej odwrotny efekt. - bowiem któż wie, może ten Amnum jestli uczciwy? Szkoda byłoby więc, by opinia jego Mistrza popsuła mu interesy...
- A tak skoro już przy plotkach jesteśmy: słyszeliśmy, iż w mieście ponoć przebywa legendarny Arma? Zacny to ponoć wojownik i mój przyjaciel tutaj, Adoh, rad byłby go poznać. Zwłaszcza, iż jak widzisz jest jego krajanem. Cóż więc o tym sławnym mężu rzec nam możecie?
Cały czas obserwuję karczmarza używając zdolności Empatia, może coś ciekawego zauważę. Jeśli trzeba będzie korzystam także z Uroku, żeby zrobić dobre wrażenie.
: 16 czerwca 2015, 16:23
autor: adamwl
Adoth
Zajadał łabędzia, czekał na rozwój sytuacji i nic nie mówił, skoro towarzysze tak nisko ocenili jego talenty do porozumiewania się z ludźmi, najwyżej jak zostaną sami podzieli się z Nimi swymi przemyśleniami
: 16 czerwca 2015, 17:23
autor: Dobro
- Ciekawe rzeczy prawisz, tak, ciekawe... - mruknął Ortis, również się pochylając i bacznie ucha nastawiając. - Tak... a ten Amra, to wielki wojownik i nieustraszony korsarz na usługach króla Zingary. Przybył z groźnej Cymerii i budzi strach wśród innych piratów i korsarzy... Powiadają, że to kochanek samej Belith! Wrócił niedawno do Tortugi, sam, bez załogi, wściekły niczym atakująca kobra! Ponoć jego statek wpadł w pułapkę, gdy ścigał "Dumę Messancji" by ich złupić, ale puścić z życiem - zawsze bowiem bezbronnych kupców zostawiał przy życiu. A teraz, jak jeszcze zobaczył, że "Duma Messancji" dokuje w porcie, to dopiero wpadł w furie! Z tym że od wczoraj nikt go nie widział w mieście... ja tam się wcale bym nie zdziwił, gdyby to Rada Kapitanów cichcem go załatwiła. Pewnie tanio skóry nie sprzedał, ale cóż... - Ortis machnął ręką, wyraźnie chcąc zmienić temat.
: 18 czerwca 2015, 11:41
autor: Sigil
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"
- Owa "Duma Meddancji" to istotnie sielny statek - rzekł z podziwem Nehaher. - Możecie coś więcej powiedzieć o nim? Kto tam jest kapitanem? Często się zdarza, iż wita u was?
- Ciekawe - dodał po chwili, jakby do siebie. - Iż nawet wsparcie Belith nie zdołało uratować Amrze skóry... Ale cóż ja mogę wiedzieć... Niemniej pouczające jest okrutnie wiedzieć, jak wyglądają takie sprawy w waszym pięknym mieście. Za Tortugę!
Uśmiechnął się na koniec, spełniając toast pucharem wina.
Drużyno, pomyślcie, czy to wszystko co chcemy wiedzieć. Bo jeśli tak, to chyba czas niedługo zakończyć rozmowę.
: 18 czerwca 2015, 12:05
autor: Araven
Ortisie to do kogo ew. z kapitanów można się nająć na służbę, skoro ów czarnoskóry kapitan to taki okrutnik i furiat? I jak myślisz gdzie mógł się udać Amra, skoro w Tortudze go nie ma? zakładając, że żyje?
: 18 czerwca 2015, 15:45
autor: Dobro
- Cieszej, mości panie, ciszej - karczmarz skarcił stygijczyka, zniżając jeszcze głos. - "Duma Messancji" to ważny statek handlowy dla całej wyspy! Wozi towary, które nam trzeba, sam zaś skupuje inne od piratów. Nie wszystkim się to podoba, zwłaszcza wielkiemu Amra, który od zawsze sprzeciwiał się wpływom kupców na Tortudze. Imiona kapitana nie znam - gdyż boi się on o swoje życie i zawsze przedstawia się fałszywym imieniem. W końcu to bogata persona i wielu ostrzy sobie na niego zęby. Pewnikiem Belith nic nie wie o sprzeczce Amry z kapitanem "Dumy"! Założę się, że nikomu nie oszczędziła by batów, gdyby dowiedziała się, że pomiędzy tymi dwoma jest poważna utarczka!
Ortis popił łyk piwa i wysłuchał pytania Sigurda. Zastanawiał się przez chwilę nad odpowiedzią, po czym spokojnie odpowiadał na zadane pytania.
- Każdy statek to ryzyko. Na waszym miejscu nająłbym się do "Pertela" - to zingarski statek korsarzy na samej służbie u księcia Kordawy. Łupią wszystkich jak leci, poza statkami pod zingarską banderą. Tych oczywiście eskortuje za drobną opłatę. Kapitanem jest... hm... Kapitan Zarano. To całkiem bezpieczny statek, zwłaszcza, że czasem na pokładzie pływa czarownik Menkara. Tak... Co do zaś Amry... Jeżeli jeszcze nie ma go u Belith w Górnym Pałacu, to pewnikiem karmi ryby na wybrzeżu.
: 18 czerwca 2015, 16:12
autor: adamwl
Adoth
Kto nie ryzykuje, nie zyskuje rzucił enigmatycznie między kęsami mięsiwa.