[center]Część I - Błysk w ciemnościach[/center]
Osnowa, pokład Diamentowej Gwiazdy
Ubrany w krótkie szorty oraz przepocony podkoszulek, Nathan Silvanus biegł jednym z zupełnie opustoszałych pokładów Diamentowej Gwiazdy. Długa na pół mili galeria przecinała wzdłuż osi kanciaste cielsko kosmicznego frachtowca, zaczynając się dwa poziomy poniżej mostku i zmierzając w stronę sekcji napędowej jednostki. Długa na pół kilometra, Diamentowa Gwiazda była statkiem transportowym typu Isolde Superior, budowanym od ponad dwóch tysięcy lat we wszystkich stoczniach sektora Calixis. Wytrzymała, niezawodna i występująca w niezliczonych wręcz wariantach, jednostka ta uchodziła nie bez powodu za konia pociągowego wielu kupieckich flot przemierzających pustkę Calixisu i sąsiedniego sektora Ixaniad.
Diamentowa Gwiazda należała od blisko wieku do kapitana Torbena Galahara, niegdyś członka Konsorcjum Varedo z Cyrus Vulpa, pomniejszej gildii zbożowej zaopatrującej łaknącą nieskończonych dostaw żywności populację Scintilli. Dorobiwszy się sporego majątku w czasach kilku finansowych kryzysów w Golgenna Reach, Galahar wykupił prawa do statku na własność i zaczął prowadzić samodzielną działalność handlową, docierając w następnych dekadach do wielu budzących niepokój zapomnianych zakątków sektora.
Silvanus dowiedział się tego wszystkiego w trakcie kilku posiłków spożytych w towarzystwie kapitana oraz pary jego najwyższych rangą oficerów. Galahar wydawał się czerpać ogromną przyjemność z tych spotkań, zabijając wystawnymi kolacjami nudę towarzyszącą wielotygodniowemu przelotowi na Spectoris. Występujący w roli rzecznika jednego ze stołecznych magnatów zbożowych Septimus umiejętnie podtrzymywał życzliwość kapitana, łechcąc jego dumę własną i nie szczędząc zapewnień o chęci pogłębionej współpracy w przyszłości.
Silvanus nie dawał się wciągać w toczone przy kieliszku amasecu dysputy, świadomy zdradzieckiego gruntu, po którym z wielką wprawą stąpał obdarzony licznymi talentami Septimus. Operator Ordo zabrał ze sobą nie tylko czwórkę akolitów z orbitalu nad Tarsusem, towarzyszył mu również wiekowy adept o imieniu Tauron uchodzący za rachmistrza gildii oraz - ku zgrozie nie tylko Hostera - ojciec Kazadi, w trakcie podróży odgrywający rolę osobistego spowiednika Septimusa.
Zaliczywszy pierwszą rundę Nathan zatrzymał się na rufowym krańcu galerii, odpinając od paska szortów niewielką butelkę z wodą i gasząc swe pragnienie. Były regulator biegał pogrążonym w półmroku pokładem codziennie od trzech tygodni, nie natrafiając praktycznie nigdy na innych pasażerów Diamentowej Gwiazdy. Kilkudziesięcioosobowa załoga frachtowca nie zapuszczała się zbyt często w tę jego część, co Silvanusowi wyjątkowo odpowiadało.
Świadomy tego, co znajdowało się za burtami Isolde, mężczyzna wolał pracować nad swą kondycją w samotności, tłumiąc czające się na granicy podświadomości lęki zaszczepiane już w dzieciństwie w umyśle każdego pobożnego człowieka.
Wiedziony przez ukrytego w swej kopule Nawigatora frachtowiec sunął poprzez bezmiar Osnowy pokonując każdego dnia odległość, którą zwyczajny napęd zdołałby przemierzyć kosztem wielu pokoleń załogantów. Otulony migotliwą powłoką Pola Gellera, statek rozcinał niczym strzała niematerialną otchłań równoległego wymiaru umykając przed tym, co zamieszkiwało jego czeluście.