PBF - Goblińska Brama

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 28 stycznia 2013, 07:06

-Na co mi przyszło, wałęsać się po kopalniach a teraz jeszcze to-Hastamir szybko pakuje się do wózka za towarzyszami.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 28 stycznia 2013, 11:40

Pierwszy wózek z Hastamirem, Galdorem i Praciaenem zaskrzypiał cicho, przejechał 2 metry i się zatrzymał. Ulfhedin, patrząc trolla, który właśnie wychodził ze skrzynią żelastwa z tunelu, z wściekłością kopnął podeszwą buta w wózek, który znów zazgrzytał, ale powoli nabierał prędkości, aż dotarł do spadku, gdzie już gnał z iskrami wylatującymi spod kół.

Tymczasem Dwalin już popchał trochę drugi wózek, do którego wskoczyli dwaj pozostali towarzysze. Ten wózek był słyszalnie naoliwiony, bo bez zgrzytów zaczął stopniowo nabierać prędkości. Pierwszy zjazd w dół prowadził przez korytarze przejściowe. Przechodzące orki gapiły się zdumione w pędzące wózki.

Kolejne zakręty prowadziły przez korytarze przylegające bezpośrednio do legowisk. Jeden kamień poszybował w stronę pierwszego wózka, ale zanim dosięgnął przejeżdżających, ci byli już daleko z przodu, poza zasięgiem ciskanych kamieni.

Wózki gnały już z pełną prędkością. Gdzieś z przodu, słychać było ciche, wesołe okrzyki dziadygi. Tory opadały w dół pod kątem 30 stopni przez całe drugie piętro goblińskiego miasta. Na dolnym piętrze dostrzegliście uwięzionych w skalnych wnękach ludzi, którzy trzymali się krat i patrzyli na was z dołu. Zdaje się, że już połowa miasta wie o waszej obecności.

Niektóre zakręty przyprawiały o mdłości trzymających się kurczowo w wózkach. Nagle tory skręcały w lewo z ciemnego tunelu i wjeżdżały do ogromnej odlewni, w której krzątało się sporo orków i goblinów.

Z przodu dojrzeliście rozwidlenie torów i przewrócony wózek, z którego gramolił się Psotnik. Trójka z pierwszego wózka nie próżnowała: posyłała strzała za strzałą w gapiące się weń stworzenia, które z zaskoczenia stały w miejscach na tyle długo, by nie zdążyć odskoczyć na boki.

Rozwidlenie torów zbliżało się z każdą sekundą: swój ostrzał nakierowaliście na osłanianie dziadka, który biegł do drążka, zlokalizowanego niedaleko od torowiska.

Chwilę później coś zazgrzytało i zamiast wjechać prosto w stertę wózków stojących niedaleko wielkiego paleniska hutniczego, wjechaliście ostro w lewo. Iskry posypały się spod kół, a Dwalin prawie wypadł na zewnątrz, gdyby nie stalowy uchwyt Ulhedina na karku krasnoluda.

Wózki wjechały do ciemnego jak grób tunelu.

Blask fosforyzujących grzybów oświetlał drogę na tyle, że widać było wąskie ściany, które groziły poważnymi otarciami, gdyby ktoś wystawił ręce nieco za wózek.

Tunel nagle opadł w dół i poczuliście swobodne spadanie. Nim zdaliście sobie sprawę, że spadacie, uderzyliście wózkami w taflę wody.

Wylądowaliście w dużej pieczarze, ze skalnymi wyspami na podziemnym jeziorze. Dopłyneliście szybko do brzegu (zresztą "jezioro" nie było głębokie, ledwo 3 metry głębokości). W oddali stała prymitywna łódka, a w powietrzu unosił się zapach padliny.

Goblińskiej padliny.
Wystrzelone strzały przez łuczników/liczba zabitych goblinów:
Galdor: 6/6
Hastamir 6/5
Praciaen: 4/2

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 stycznia 2013, 12:27

Są jacyś przeciwnicy w zasięgu wzroku? Jak daleko do więźniów, pytam dziadygi. Ale wdępneliśmy, po tej jeździe wózkami, wszystkie gobosy o nas wiedzą...

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 28 stycznia 2013, 13:16

Haagroth został na górze, przy odlewni. Jego wózek wypadł z torów. To dzięki niemu "wpadliście" do wody, bo przestawił zwrotnicę torów - inaczej roztrzaskalibyście się o stojące wózki. W pobliżu nie ma żadnych wrogów; podziemne jezioro wygląda na opustoszałe. Sądząc po wysokości, jaką spadaliście, i wcześniejsze dostrzeżenie więźniów, Dwalin jest pewny, że znajdujecie się mniej więcej na tym samym poziomie.
Rozglądając się, stwierdziliście, że w podziemnym jeziorze występuje całkowity brak jakiejkolwiek obecności orków i goblinów. Nie ma tutaj po nich śladu, a przynajmniej na tą chwilę.

Skalne wysepki w większości są połączone stalagnatami. W oddali słychać lekki szum wody; jaskinia musiała powstać dawno temu, gdy podziemna rzeka drążyła drogę w skalę. Jaskinia jest słabo oświetlona, światłem niewiadomego pochodzenia.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 28 stycznia 2013, 14:05

Dalej! Szybciej! Ha ha!!! To jest jaskiniowy kulig!

-krzyczał radośnie Dwalin, gdy przypomniał sobie szczenięce lata, gdy razem z druhem Gimlim cichcem zakosili wózki i zrobili sobie przejażdżkę. Co prawda za karę potem przez tydzień myli gary po obsadzie wschodniej bramy, ale warto było. To wtedy wypadł z wózka nabijając sobie potężnego guza na głowie i wtedy też w wyniku onego upadku rozmiłował się w gotowaniu.

Hu! hu! W górę i w dół!!!

-cieszył się stary brodacz śmiejąc się do wtóru Haagroth'a. Pękał wręcz ze śmiechu widząc napływające zielenią twarze towarzyszy.

Haaa! - krzyknął na ostrym zakręcie, a chcąc się popisać przed kompanami zręcznością i swobodą chwytu wskoczył obiema nogami na krawędzie wózka, próbując porwać za pas mijanego goblina. Miast zielonego bękarta pochwycił jednak inne trofeum zdziwion wielce, gdy przepaska biodrowa kiepskiego wózkostopowicza została mu w rękach. Nie usłyszał też przekleństw pozbawionego odzienia zielonoskórego łotra, choć poznał dogłębnie osobistą woń jego, gdy podmuch powietrza owinął ową zatęchłą szmatę wokół roześmianej twarzy Dwalina.

Krasnolud niemalże wypadł z wózka tracąc całkowicie równowagę, gdy przyjazne ramię Ulfhedina ściągnęło go na podłogę "rydwanu". Szarpał się chwilę ze szmatą, po czym oczy jego zamigotały tysiącem fosforyzujących odcieni jaskiniowych grzybków. Dwalin otworzył usta w niemym uśmiechu, gdy myśli jego w radosnych pląsach wybierały się ku odległym czasom dzieciństwa, kiedy to..

!!! PLUSK !!!

***

Tfu! Hłe... hłe.. - pluł stary krasnolud, który najwięcej chyba spośród wszystkich nałykał się trącącej zdechłym goblinem wody, a wtargawszy na brzeg z niemałą pomocą przyjaciół swoje namoknięte ciało otrząsnął się jak zmoczony znienacka lodowatą wodą dzik, taki sam przybrawszy wyraz można powiedzieć pyska, gdy zorientował się, ile tej śmierdzącej wody nabrała jego broda.

Dłuższą chwilę wykręcając namoknięte warkocze Dwalin mruczał pod nosem jakieś krasnoludzkie przekleństwa, a gdy skończył rozejrzał się po jaskini i swobodnie, jakby wprost z mapy czytał oznajmił:

Hep! No to jesteśmy tyleż samo pod ziemią co te uwięzione nieboraki, któreśmy widzieli po drodze. Szczęściem w nienajgorszą dziurę wpadliśmy.

Zaraz!

-wyraz twarzy Dwalina stał się groźny i skupiony, dobył obu mieczy rozglądając się uważnie wokół i wąchawszy powietrze dodał cichszym już głosem:

Niuch... niuch... Troszkę mi to przypomina jadłodajnię starego Ugrotha..

Podkład muzyczny super. Nieźle mnie ubawił, jak sobie wyobraziłem naszą ekipę :D
Ostatnio zmieniony 28 stycznia 2013, 14:51 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 28 stycznia 2013, 17:00

Hastamir ledwo co zdążył obrócić się aby dostrzec niski tunel do którego wjechał jego wózek, nie widząc już wrogów, schował się w wózku i tylko jego głowa wystawała nad burty, a z tyłu już dolatywały do niego odgłosy przekleństw towarzyszy gdy w pędzie włosy elfa rozwiały się i zaczęły smagać przyjaciół po twarzach, Hastamir obrócił się w ich stronę i nagle jak wystrzelony z procy wyleciał z wózka już myślał, że rozbiję się o jakąś skałę ale na szczęście zdołał wylądować w wielkich rozbryzgu wody. Elf powoli zbierał się z wody gdy dostrzegł z góry spadających na niego towarzyszy w jednej krótkiej chwili zdołał uskoczyć w bok ale za to został po raz kolejny oblany wodą. Cały był mokry do jego twarzy kleiły się włosy tak kiedyś ładne i zadbane a teraz elf był wściekły ale widok gramolącego się z wody Dwalina, który wyglądał jak mokra kura nie wytrzymał i buchnął szczerym śmiechem, który umilkł tak szybko jak się pojawił na dźwięk słów krasnala.
Dokładnie ten podkład był super, też miałem śmiechawkę wyobrażając sobie tą naszą przejażdżkę
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 28 stycznia 2013, 21:59

Śmiech odbijał się echem po jaskini jeszcze chwilę po tym, jak Hastamir przestał się śmiać.

Po chwili znów nastała cisza, gdyż drużyna znieruchomiała; wszyscy przejęli się ostatnimi słowami krasnoluda.

Opadające z ubrań krople wody tworzyły akompaniament do tych kapiących ze stalaktytów. Nagle, gdzieś za wami, skąd dało się wyczuć bardzo słaby ruch stęchłego powietrza, doszły do waszych uszu dziwne dźwięki, przypominające bardziej charkot niż trollowe sapanie i pomlaskiwanie. Obiekt musiał być wciąż daleko, gdy charczenie ustało.
Wokół was jest pełno stalagmitów, za którymi możecie się ukryć, jak również kawałków skał i głazów.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 stycznia 2013, 22:40

Sam się chowam za stalagmitami, dając pozostałym znaki by uczynili podobnie, nasłuchuję i wypatruję ew. zagrożenia.
Ostatnio zmieniony 29 stycznia 2013, 08:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 28 stycznia 2013, 22:55

Podążając za przykładem Galdora Dwalin przylgnął mokrymi plecami do muru kruchych stalagmitów. Zacisnął obie pięści i bezgłośnie ruszając ustami zdawał się wzywać imiona przodków, bohaterów, lub też zwyczajnie przeklinać na czym świat stoi. Dla ukrywającego się obok Dunedaina nietrudnym było jednak zgadnąć powody niezadowolenia krasnoluda, ściskającego w dłoniach przemoknięte woreczki skrywające zazdrośnie strzeżone przez brodacza sekrety. Przez moment zdało mu się nawet, że słyszy trzeszczenie zębów rozzłoszczonego towarzysza, gdy wykręcał z wody skórzane sakiewki.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 29 stycznia 2013, 11:19

Przyczajeni za skałami wszyscy oczekiwali na kolejny dźwięk, choćby najdrobniejszy szelest. W końcu, gdy Dwalin miał powiedzieć ze złością, że trzeba ruszać, gdy bardzo blisko drużyny ktoś się odezwał we wspólnym języku.

- Mmm co my tu mamy, skarbie? Będzie pyszna kolacja dziś! Kolejny goblin zabłądził!

Chwilę później, jakiś kawałek dalej, odezwał się podobny głos, o trochę bardziej złowrogim tonie.

- Głupie gobliny! Smakują paskudnie! Wolimy rybkę, przepysznąąąą rrrrrybkę!

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 29 stycznia 2013, 13:04

"Dwóch przeciwników" -pomyślał Dwalin, choć wypowiedź obcych była nieco niepokojąca.

"Któż mógłby jeść gobliny?!?" -z pewnością potwór jakiś straszny, choć ton głosu tego pierwszego sugerował raczej drobną
posturę. Jednoceśnie wzmianka nieznajomych przypomniała krasnoludowi o już dłuższą chwilę rodzącym się w brzuchu,
głębokim bulgotaniu i w tej samej chwili, jakoby na komendę wezwany...

...BLURP - BUL - GUL... -odezwał się pusty żołądek Dwalina.

Dobra chłopaki, wyciągać aparaty fotograficzne i markery C:V Chyba spotkaliśmy legendę! Yupiii!
Ostatnio zmieniony 29 stycznia 2013, 13:09 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 stycznia 2013, 16:26

Nie możemy dla jakiegoś pożeracza gobosów, narażac naszej misji uwolnienia więźniów. Zignorujmy go, może sobie pójdzie. Jak zabija i zjada gobliny to go oszczędzimy.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 29 stycznia 2013, 17:16

Hastamir starał się dojrzeć istotę wydającą takie odgłosy i lustrował bacznie otoczenie ale póki co nic nie wypatrzył.
Czyżby? Nie to niemożliwe chyba, zaraz jeszcze wszyscy pobiegną na oślep szukać sami wiecie czego, autograf i tak wezmę a kto jest malarzem? Niech już płótna szykuje:-) Nie można takiej okazji zmarnować. Może da się namówić na :/toast:/cyk:/dymek
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 29 stycznia 2013, 18:11

Utwór muzyczny pod tytułem "marsz kiszek" w wykonaniu Dwalina rozdźwięczał się po najbliższej okolicy. W zalegających ciemnościach nie było ani śladu tajemniczych istot, które wlazły do jaskini.

- Słyszałeś to, skarbie? Słyszałeś?! - mówiła jedna istota przestraszonym głosem.

- Cicho bądź! Chyba mamy gościa - głos był jakby ten sam, ale ściszony, poważniejszy i groźniejszy od pierwszego.

Niedaleko Dwalina, za skałą coś miękkiego lekko upadło na ziemię, jakby rzucone z kilkunastu centymetrów.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 30 stycznia 2013, 22:52

hehe, wszystkich zeżarła trema :D No dalej, kto się pierwszy odważy prosić o autograf?

ODPOWIEDZ