PBF - Mały Chłopiec

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 maja 2013, 17:54

- No jak to jaki? Normalny... paskudny. Strasznie cuchnie. Ale ma jedną zaletę; człowiek od razu dostaje halucynacji i żyje w innym świecie.

Faceman odwrócił się w stronę Lobo. W myślach śmiał się do rozpuku z marshala i bajeczki, jaką mu wcisnął. Powinno się udać...

- Bracie Lobo! Ruszamy czym prędzej w drogę. Dostaniemy samochód, poznamy trochę świata, nawrócimy parę dusz... i może w końcu znajdziemy, czego szukamy - dodał już ciszej, z wyczuwalnym smutkiem (oczywiście na pokaz).

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 21 maja 2013, 21:05

Chwała Niebiosom!

-ucieszył się kapłan, po czym sprawdził stan swego wyposażenia. Wypadało odświeżyć to i owo.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 maja 2013, 12:33

7 CZERWCA 2096,CIENISTE PIASKI,U PODNÓŻY SIERRA NEVADA

Mocno wysłużony pickup,z licznymi śladami rdzy na karoserii toczył się,wzbijając tuman kurzu starą zapomnianą drogą,wiodącą gdzieś w stronę skalnego masywu. Pozostawiające wiele do życzenia zawieszenie skrzypiało solidnie gdy auto co rusz podskakiwało na wybojach. Siedzący na pace Lobo modlił się z cicha pod nosem by pojazd dowiózł ich na miejsce nim się rozpadnie,jednocześnie jedną ręką pieszczotliwie gładził rekojeść swego rewolweru,czujnie obserwując Trolla,który leżąc związany obijał się o burty wozu,rzucając oskarżycielskie spojrzenia misjonarzowi. W kabinie siedzieli Desmond i Faceman,który jako jedyny radził sobie z prowadzeniem tego grata. Podczas gdy vocal starał się omijać wieksze dziury,tracker obserwował okolicę,przypominając sobie wskazówki udzielone przez bandziora leżacego z tyłu

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 maja 2013, 12:44

Noc spedziliście na tyłach baru w Cienistych Piaskach,w czymś co robiło za garaż dla dwóch aut. Śmierdziało smarami,paliwem i trochę spalenizną. Podczas gdy po uszykowaniu rzeczy niezbędnych do wyprawy w góry Desmond i Faceman pochrapywali w najlepsze,ksiądz Lobo nie mógł zasnąć. Nie chcąc jechać w ciemno i zdawać się na humory więźnia wstał i udał się na wieczorną ''wizytę duszpasterską'' do celi.
Kiedy wrócił uśmiechał się znacząco pod nosem,będąc pewnym iż zyskał wiernego sługę Pana Boga oraz wystarczająco informacji by niemal bezbłędnie trafić do siedziby gangu korsarzy.

LOBO
Spoiler!
Na Twój widok bandzior zlał się w spodnie i mimo że starałeś się przybrać najmilszy wyraz twarzy,więzien omal nie dostał zawału. Wyznał swoje grzechy oraz udzielił Ci wszelkich wskazówek. Poprosił tylko byś po dojechaniu na miejsce puścił go wolno bo nie chciałby wpaść w łapy ''kolegów'' oraz solennie obiecał że już nie będzie grzeszył.
UWAGA :wszelkie informacje przekazane Wam przez więźnia wplotę w fabularkę.

UWAGA 2 : proszę o notke jakie przygotowania poczyniliście przed wyjazdem

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 maja 2013, 12:57

Od kilkunastu minut samochód toczył się resztkami jakiejś zapomnianej międzystanowej drogi. Przez lata które upłyneły od wybuchu wojny asfalt wykruszył się,znikneło betonowe podłoże,lecz na szczęście pozostał twardy,ubity trakt którego nie zdążyły zarosnąc żadne krzaki ani drzewa. Po drodze mineliście pozostałości jakiegoś miasteczka. Pozostały z niego tylko smutne sterty cegieł,jakieś spróchniałe domki oraz wielokrotnie splądrowane wypalone wraki pojazdów.
Mineliście cudem ocalałą z zawieruchy wojennej czerwoną tablicę z namalowanym jakimś zwierzakiem i eleganckim napisem " WELCOME TO BADGER''. Przed Wami rozciągał się widok na zrujnowane osiedle willowe. Znakomita większość domów stanowiła kupę gruzów,kilka jednak jako tako trzymało się w całości,otoczone mocno zarośniętymi ogrodami.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 maja 2013, 13:43

Ocalałe domostwa,podobnie jak cała okolica wyglądały na wielokrotnie splądrowane i ograbione z wszystkiego co mogło się do czegokolwiek przydać. Pickup toczył się więc dalej,mijając wypalone domy sterczące z bujnych zarosli,jakimi stały się przydomowe ogródki. Faceman zerknął przez moment we wsteczne lusterko,zastanawiając się jak wyglądało życie tutaj przed wojną gdy niespodziewanie wcisnął do dechy hamulec. Syknał z bólu kiedy kierownica wbiła mu się w żebra. Desmond poleciał do przodu,omal nie wybijając głową przedniej szyby. Na pace natomiast słychać było głosny łomot zakończony jękiem cierpiętnika i stek wyzwisk tak obrzydliwych że wiedły uszy. Po chwili dało się jednak słyszeć
-Wybacz Panie,albowiem zgrzeszyłem-
Tymczasem Faceman zerkał uparcie we wsteczne lusterko,chcąc upewnić się że było to złudzenie. Jednak po chwili znów to zobaczył. Odblask słońca w jednym z pustych okien w pobliskim domu.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 maja 2013, 16:26

Desmond czuł się niespokojnie. Ładował się dziś prosto do paszczy lwa, a raczej Trolla. Zaraz przypomniał sobie że nie raz i nie dwa wychodził z podobnych sytuacji będąc całkiem sam, a tą miejscowość odwiedził podczas poszukiwania Korsarzy. - Ale wtedy nie musiałem się troszczyć o dwóch azylantów - przeszło mu przez myśl. Niepokój powrócił. Tracker odruchowo już sprawdził czy posiada niezbędne - jego zdaniem - wyposażenie, czyli wierne miniradio, nóż, karabin z amunicją, zapalniczkę, trochę pożyczonych z Cienistych Piasków materiałów opatrunkowych, trochę czegoś jadalnego i parę innych pierdół.
Info o przygotowaniach w fabularce.
Ostatnio zmieniony 23 maja 2013, 07:08 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 maja 2013, 18:02

Nie biorę nic ponad to, co już miałem w plecaku/kieszeniach garnituru. Jedynie prowiant, o ile marshal chciał nam dać.
Faceman przetarł po raz trzeci oczy i znów zajrzał w lusterko. Błysk odbitego światła słonecznego w jednym z domów świadczył niechybnie o tym, że słońce odbijało się od szyby. A skoro gdzieś została szyba, i to ustawiona pod takim kątem, to znaczy, że pickup jest pod czyjąś obserwacją.

- Ojcze Lobo! Jesteśmy pod obserwacją.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 maja 2013, 21:08

- Że what? - Des wiedział że prędzej czy później będą obserwowani, ale nie spodziewał się że tak szybko. - Skąd niby to wiesz?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 23 maja 2013, 00:20

- Widzę refleks światła w budynku niedaleko. Ktoś tam musi być - skwitował prosto Faceman, patrząc w lusterko.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 23 maja 2013, 07:08

- Kurna. Oby nie snajper.
MG, czy wędrując po tych okolicach widziałem gdziekolwiek szyby w oknach?

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 23 maja 2013, 07:48

Na takich bezludziach wcale,nawet w Piaskach mieli ''zasłony'' z blachy falistej albo zbitych razem desek. Ale równie dobrze mógłby być to samotnie sterczący kawałek szkła.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 23 maja 2013, 18:07

Kapłan podniósł gogle motocykolwe przecierając oczy. Płaszcz przeciwdeszczowy, któym się owinął co prawda chronił go przed światłęm słonecznym, lecz jednocześnie działał niczym urządzenie do pozyskiwania wody odparowując ją z ciała misjonarza.

Gdyby ogień demona miał nas dosiegnąć, już by to zrobił. Bądźcie spokojni- owieczki moje. Niechybnie ktoś nas obserwuje, lecz raczej ukrywa swoją obecność. Ruszajmy powoli, dojedź do tamtego zakrętu

-Lobo wskazał najbliższe rozwidlenie, po czym zwrócił się do Trackera-

na zakręcie niepostrzeżenie wyskocz z auta i przeturlaj się do najbliższych zabudowań po tej samej stronie, co ten obserwator, Pan pobłogosławi Twoim umiejętnościom zakradania się, a my postaramy się skupić uwagę obserwatora.

Następnie otworzył plecak i grzebiąc miedzy sztućcami, zapasem wody, menażką, opatrunkami, gdzieś na samym dnie, przy świętych balsamach znalazł stary cukierek. Przetarł go poślinionym palcem i pokazał więźniowi:

Słuchaj no gagatku. Jesteś po spowiedzi, więc gadaj mi tu zaraz szczerze, czy wiesz kto się tu może kręcić. Będziesz grzeczny, to dostaniesz cukmajka, jak nie będziesz to będzie trzeba się wyspowiadać i nadać pokutę.

-po czym uśmiechnął się szeroko i ojcowskim gestem poklepał więźnia po ramieniu.
Uzupełnione zapasy, jeśli to możliwe- przede wszystkim woda i opatrunki. Poza tym to samo, co miał odkąd wyszedł z bunkra. Dodatkowo jedynie kawałek drutu, lub linę i dodatkowy koc, jesli dało się coś takiego wydębić od osadników.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 24 maja 2013, 08:20

- Wyskoczyć wyskoczę. Czy niepostrzeżenie... Jestem w końcu tropicielem, nie zabójcą. Dobrze. Faceman, możesz zawrócić tak żebym mógł wysiąść, a potem odwrócić w jakiś sposób jego uwagę? - Desmond, mówiąc to, złapał wysłużony karabin i trochę amunicji, wrzucił do kieszeni radio, mówiąc: - Informujcie w razie czego - i złapał za drzwi, szykując się do ich otwarcia.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 maja 2013, 10:07

Ty informuj, żebyśmy nie zdradzili Twojej pozycji.

-rzucił jeszcze pospiesznie Lobo.

ODPOWIEDZ