Strona 116 z 191
: 02 lutego 2013, 20:43
autor: 8art
Uruk wpierw spojrzał, czy łowcy mają obroże, takie jakie widzieli u sług włądców w Waluzji, potem uderzył jeńca na odlew, tak że rozbrojony łowca niemal upadł na ziemię:
- Było słuchać psie! Może bym łaskawszym okiem spojrzał na ciebie kurwisynu. Ale znaj łaskę pańską. Książe Amras może by Cie życiem darował, ale ja jestem tan Vader suczy chwoście i nie wiem co to litość. Przysłużysz się to zginiesz szybko. Nie, to Arus kat z Ostrogaru zrobi z ciebie obdarty ze skóry wywłok. Wyznasz wszystko, nawet żeś z matką swoją, kurwą wioskową sodomię czynił. - Uruk był zły, baardzo zły. Nie lubił, gdy takie nic nie warte ścierwa kwestionował to co mówił, a ci dranie ziignorowali jego wezwanie do poddania. Kopnął jeszcze od niechcenia łowcę i rzucił w stronę lasu:
- Uwolni ktoś w końcu tych jeńców?
Należałoby zadbać o nasze bezpieczeństwo. Może Caratris zrobiła by mały rekonesans. Trzeba przesłuchać jeńców, co wiedzą, skąd są, gdzie ich złapano. Przedstwię im księcia Amrasa. Niech gonią do wiosek rozgłąszać, że wolność bliska. Potem weżmiemy się gdzieś w ustronnym miejscu za przesłuchanie.
: 02 lutego 2013, 20:59
autor: mordimer00
Amras rozejrzał się i nie widząc żadnego zagrożenia szybkim krokiem skierował się na tył konwoju aby mieć dobre miejsce obserwacyjne w razie nadciągnięcia pomocy. Staram się odejść nie dalej niż 50 metrów, cały czas przemykając między drzewami i chowając się za naturalne osłony terenowe.
: 02 lutego 2013, 21:39
autor: Araven
Jeńcy są, z wioski Czarnych większość (około 20) i około 10-ciu z wioski drwali to biali.
Tylko jeden Łowca ma obrożę kontroli umysłu, ale on nie żyje.
Amras idziesz tropem ich zwiadowcy, gość zaciera ślady, ale jesteś bardzo dobrym tropicielem, znalazłeś go jest 20 metrów przed Tobą kluczy w puszczy i ucieka w stronę czarnej twierdzy. jak zatrzymujesz się nadeklarowanych 50 metrów to odchodzi, chyba, że idziesz za nim albo strzelasz?
: 02 lutego 2013, 22:59
autor: morgliht
Arus po walce przegląda ciała pokonanych wrogów, znaczy tych którzy po śmierci są w stanie coś mu powiedzieć ( nie uszkodzone gardła i płuca ), przegląda ich ciała sprawdza symbole bogów, dziwne przedmioty i rzeczy które mogą go zainteresować. Rzuca na siebie maskę przypominającą twarz wampira. Następnie przypatruje się żywemu jeńcowi, znajduje ustronne miejsce ( bez widzów w postaci jeńców ) przenosi wyselekcjonowane ciała układa je i przeprowadza tam żywego jeńca. Następnie prosi Uruk-Haia o pomoc w przesłuchaniu i zwolnienia z debilnej przysięgi, jeśli zdejmie z niego przysięgę zaczyna działać ( pomoc może się ograniczy tylko do zadawania pytań ). Na początek zestaw zmiękczający w postaci: ataku bólu, przy wykonywaniu go nic się nie odzywa do jeńca, gdy ten się wije z bólu tak od niechcenia animuje zwłoki i nakazuje im aby trzymały jeńca za ręce. Następnie mówi do niego:
Jam jest arcykapłan Yoga Arthgarthar, dlaczego chcieliście nas zdradzić? Komu prowadziliście ofiary przeznaczone dla pana naszego Yoga? Ilu mają zbrojnych, kto nimi przewodzi, ilu jeszcze takich zdrajców jak wy pracuje dla odszczepieńców?
No i oczywiście czekam na pytania od publiczności. Ta taktyka ma za zadanie wprowadzić dezinformacje, bo jeśli trafiliśmy na fanatyka to może nam nic nie powiedzieć przy tradycyjnej metodzie przesłuchań, a tu może się złamać, jak nie jest fanatykiem to jeśli wie że ma doczynienia z Yoga to wie jakie mają metody przesłuchań i też jest większa szansa na współdziałanie. Po za tym może nas ktoś magicznie obserwować ( np kruki )
: 02 lutego 2013, 23:15
autor: 8art
Watek techniczny
Zostaniemy przy tradycyjnych metodach: zrywaniu skory, paznokci i takie tam drobne zabiegi kosmetyczne. Juz tlumacze dlaczego:
Koles jest z czarnej twierdzy, wiec ani nie uwierzy w misia yogi ani w martwiaki, bo sie ich juz naoogladal. Nie bedziemy z siebie debili robic. Zostajesz pod przysiega. Wole zachowac unikatowe talenty na specjalne okazje. Juz Cie przedstawilem jako Arusa z Ostrogaru. On bedzie gadal, a ja bede czarem weryfikowal czy mowi prawde. Przy kazdym klamstwie, bede dawal znak i jencowi bedzie zadawany bol. Wazne zeby nie zemdlal, a w tym juz robota kata
: 03 lutego 2013, 00:14
autor: Astaroth
Szarża uruka na pozostałych przy życiu łowców najemników zupełnie oszołomiła elfkę. Gdy trzech wyszło na przeciw orka Caratris jakby bez własnej wiedzy sięgnęła po strzałę i posłała ją w pierś łowcy. Dopiero gdy strzała zagłębiła się w ciało elfka otrząsnęła się. Dotarło do niej co zrobiła i co właściwie się dzieje. Miała serdecznie dość bezsensownego zabijania. Przecież była szansa się dogadać, może nie musiałby ginąć już nikt. Dlaczego ork wolał znów przelewać krew nie patrząc zupełnie na to, co stanie się z niewolnikami - zdezorientowanym kobietami i dziećmi zapewne umierającymi ze strachu. Czy cel rzeczywiście uświęca środki? Elfka nie mogła pozbyć się tego pytania ze swych myśli.
Gdy zeszła na dół by zając się niewolnikami wysłuchała słów Tana Vadera, a potem zaczęła obserwować swych towarzyszy. Wyraz twarzy orka i Arusa powiedział jej aż nadto. Przeraziło ją okrucieństwo wymalowane na ich obliczach, nienawiść do wszystkiego, co im się przeciwstawia i co stoi im na drodze do osiągnięcia celu. Czy żeby wygrać trzeba stać się tym samym, co próbuje się zwalczyć? A jeśli tak, cóż to będzie za wygrana, skoro i tak uśmierci się samego siebie. Przynajmniej ona, musiałaby tak zrobić.
Elfka odetchnęła ciężko spoglądając ze smutkiem na wszystkie trupy, z których wystawały strzały o granatowych lotkach. Czuła się źle i to uczucie coraz bardziej ją przytłaczało. Nie była w stanie wypowiedzieć ani słowa do Tana i czarnoksiężnika.
Gdy wrócił Amras podeszła do niego:
- Zaprowadzę tych biednych byłych niewolników do ich osad. Dość już się wycierpieli i nie zasłużyli na to, by trwać w strachu z dala od domu. To w większości kobiety i dzieci, nie ma sensu by ich tutaj trzymać i by byli świadkami... - tutaj elfka przerwała na chwilę odwracając wzrok na Tana Vadera znęcającego się nad jednym z żyjących łowców. - Im szybciej ruszymy, tym lepiej. A spotkamy się u elfów, bo musimy i tak wrócić na naradę.
Wątek techniczny:
Caratris nie ma złego charakteru a zachowanie Tana Vadera i Arusa uznaję za czysto złe. Elfka straciła wiarę w to, że będzie w stanie im pomagać, bez zatracenia tego, kim jest, a to dla niej gorsze od śmierci.
Teraz najbardziej pragnie oddalić się od miejsca zasadzki, od czarnoksiężnika i orka, żeby nie widzieć i nie słyszeć tego, co być może będą chcieli zrobić.
: 03 lutego 2013, 00:27
autor: morgliht
Arus zawiedziony że nie może nic poeksperymentować, robi zwyczajne tortury: zrywaniu skory, paznokci i takie tam drobne zabiegi kosmetyczne.
: 03 lutego 2013, 01:07
autor: mordimer00
Staram się dopaść tego tropiciela, jeśli da radę to żywego.
: 03 lutego 2013, 02:03
autor: 8art
Watek techniczny
Najpierw odprawiamy uwolnionych. przedstawiam im tylko Ksiecia, obronce Waluzji i Kos [jak wroci] i mowie aby niesli dobra nowine, ze wladcy juz wkrotce znikna z Kos. Nie przesluchujemy jenca w obecnosci uwolnionych, po co zbyteczni swiadkowie. Zreszta jak gada wszystko bez zbednych ceregieli i nie klamie to obejdzie sie w ogole bez tortur. Szybka smierc na koniec i tyle. Jakby nie patrzyl zdradzil Imperium i nalezy mu sie
: 03 lutego 2013, 10:39
autor: Araven
Więzień niemal bez strachu spojrzał w twarz Arusa wyglądającego jak wampir, ze zdziwieniem spytał, Panie przecież idziemy do waszej twierdzy prowadząc, tam jeńców, czemu nas zaatakowaliście i zarzucacie nam, że jeńcy są dla kogoś innego? Idziemy wszak najkrótszą drogą do waszej twierdzy. Jeńcy są dla Yoga.
On wg czaru mówi prawdę, bez tortur, jest autentycznie zdziwiony.
Caratris, walczac ze sobą oddaliła się, miała wielką ochotę wygarnąc bezdusznym najemnikom, że najważniejsi sa jeńcy na nie Katan i jego dalekie imperium. Zastanawiała się, czy zło jakim sie posługują jest usprawiedliwione toczoną pzrez nich walką z innym złem. Czy Elfowie powinni popzreć kogoś takiego jak książe Amras i Tan Vader, czy czarnoksiężnik Arus? Caratris musiała to przemyśleć.
Książe Amras szedł tropem zwiadowcy, ale tamten się zorientował, i ukrył za drzewem. masz do niego okolo 15 metrów. On sięga po kuszę. Kim jesteś elfie spytał? Pozwól mi odejść a nie zastrzelę cię rzucił.
Arus zawiedziony, że nie użyje magii, przygotowywła się do rozpoczecia tortur, ale więzień mówił bez nich, co za czasy pomyślał, nawet nie można nikogo pomęczyć.
Co do przedmiotów, to słudzy Bella, i kilku typowych i legalnych na Orchii kultów. Spzret mają co najwyżej średni, nic magicznego.
Tan Vader, zadbał o odprowadzenie ocalonych nieco dalej i ich uwolnienie z łańcuchów czego dokonał pospołu z Druidem Radagastem. Przekazano jeńcom kto ich ocalił.
: 03 lutego 2013, 13:13
autor: deliad
Po ukryciu za drzewem Radagast wykonał kilka szybkich ruchów dłońmi, które zapłonęły delikatnym niebieskawym płomieniem. Nałożył dłoń na ranę, która z sykiem zaczęła się zasklepiać, pozostawiając po sobie jedynie małą bliznę.
Gdy wyszedł z za drzewa walka miała się ku końcowi. Niestety ucierpieli także jeńcy.
CÓż, Vader nie zwykł pertraktować z "porywaczami". Zachęciłoby to kolejne bandy do podobnego procederu.
Gdy Barth i Arus zabierali się do przesłuchiwać, Radagast uleczył Amrasa, który pomknął za zwiadowcom łowców niewolników.
Spojrzał na wykrzywione przerażeniem, bólem, krzywdom i niemocom twarze "niewolników". Dopiero teraz zorientował się, że były to głównie kobiety i dzieci. Zatrzęsła nim wściekłość. Parszywi zwyrodnialcy. Prawdopodobnie wszyscy dorośli mężczyźni walczyli, aż do końca broniąc swych rodzin.
- Dobrzy ludzie nie musicie już się bać. Wiedziono was na ofiarę wstrętnego półbożka, ale dzięki nam nigdy tam nie traficie - starał się uspokoić ludzi Radagast.
- Teraz ściągniemy wam kajdany, opatrzymy rany i nakarmimy. Damy broń. Nie rozbiegajcie się. Przy nas nic wam nie grozi, jednak poza naszym wzrokiem mogą czaić się liczne niebezpieczeństwa. Zaprowadzimy was do ludu wodza Czarnych Ludzi, on się wami zajmie. Caratris pomoże mi?
Druid z miłą i pomocną miną przeprowadził jeńców w dalszą część wąwozu, aby nie słyszeli odgłosów przesłuchania.
Radagast zajmuje się jeńcami. Ściąga kajdany, opatruje rany, karmi zapasami jedzenie łowców i drużyny. Sprawniejszym kobietom i wyrostkom daje broń po pokonanych łowcach. Pociesz i pomaga jeńców. Może jakiegoś odważniejszego maluch przewieźć na pająku. Nazywa pająka pogromcą Yoginitów o imieniu Puszek. Stara się poprawić morale.
: 04 lutego 2013, 09:04
autor: Araven
Druid otoczony motylami i kolorowymi ptaszkami z wiewiórka na ramieniu, szybko przyciągnął uwagę dzieci, odrywając ich umysły od niedawnej tragedii.
Było jak myśli Radagast, na wioski uderzono podczas nieobecności większości mężczyzn, ci co zostali zginęli.
Amras, co robisz strzelasz się z tamtym zwiadowcą, czy ryzykując postrzał z jego kuszy atakujesz wręcz, by go rozbroić i pojmać żywcem?.
Jak przesłuchujący, więzień odpowiedział wam bez tortur i prawdę. Oni szli do Czarnej Twierdzy z jeńcami, a wy im zarzucacie, że tego nie robili.
Caratris wróciła ze spaceru dla ukojenia nerwów? Co dalej?
: 04 lutego 2013, 09:45
autor: 8art
- Dosc tej blazenady. Wiesz kim jestem i pewno slyszales co zrobilismy w Waluzji. Mow wszystko co wiesz o kulcie Yoga. Ktore klany elfie oddaja mu czesc. Gdzie sa shakaran i co je laczy z Yogiem. I kim jest ten zalosny Yog. Jakie macie sily? Gdzie rozmieszczone? Itp itd.
Watek techniczny
I bardziej bedzie ochoczo mowil prawde tym mniej bolesnie zginie. Mysle ze to bardzo rozsadny uklad:)
: 04 lutego 2013, 10:38
autor: mordimer00
Amras chcę go żywcem, w razie ostateczności strzelam do niego, ale staram się aby się poddał, bo chcemy się tylko czegoś dowiedzieć.
: 04 lutego 2013, 10:44
autor: Araven
Zwiadowca jakiego ścigal Amras się poddał, po pokazie umiejętności łuczniczych jakie widział niedawno w wąwozie dał sobie spokój, ulegając wysokiej charyzmie księcia. Amras wraca z pojmanym zwiadowca do pozostałych.
Jeniec mówi:,
Panie Uruk ja nic nie wiem, my najemnicy, ten z obrożą nas zwerbował, mielim napaśc czarnych i jedną wioskę drwali, a wcześniej ci z Twierdzy mieli mężczyzn odciągnąć. Nie wiem jakie mają siły. Yog to władca Twierdzy. Waluzja a co to? Jakieś miasto w Kos? Nie słyszałem.