Strona 127 z 191

: 09 lutego 2013, 13:43
autor: Astaroth
Phi, na grupę banitów, to bez zastanowienia by ruszyli, ale jak już przychodzi z czymś silnym się zmierzyć, to nagle się okazuje, że lepiej poczekać. Wykalkulowana heroiczność. A niby mieliśmy zająć się sprawą zaginięć. Ręcę opadają, pomyślała elfka.

- Tanie, nadal nie rozwiązaliśmy sprawy zaginięć w lesie. Poinformowanie o tym, że to Wampir nie załatwia sprawy. Kto, jeśli nie wspaniała grupa wybawców Waluzji może sobie poradzić z takim przeciwnikiem?

: 09 lutego 2013, 13:58
autor: 8art
Kurde zapomnialem po co przyjechalismy do lasu:D Dzieki za przypomnienie Astaroth:) no jasne -Jesli to ten wampir za tym stoi to trzeba go sprzatnac:) ale uruk juz powiedzial co wiedzial. Teraz trzeba to jakos wyprostowac:

- Co sie odwlecze to nie uciecze. Pewno mieszka w tym opuszczonym zamczysku. Spotka go los na jaki zasluzyl. Nie wiem tylko czy zdazymy tu wrocic dzis. Nie bedziemy ryzykowac zyciem Marcusa, a rownie nierozsadnym byloby go narazac na polowanie na wampira, co wyslac banitow z Marcusem bez obstawy. Az tak jeszcze nie ufam tym zbirom zeby wyslac ich samopas w paszcze lwa.


Ufff to chyba zalatwia sprawe! :D zabezpieczymy syna i lorda, a potem zajmiemy sie mieszkancem lasu. Czuje w kosciach ze nam to niezle da po dupach. Hmmm mozemy rego naszego jenca klamliwego uzyc jako przynety! Arus rzuci na nas niewidzialnosc dla umarlych. Wampir przyjdzie na kolacje a my go cap i po sprawie. Jak nie zgodzi sie przejsc na drakonska diete wegetarianska to marny jego los:D

: 09 lutego 2013, 14:21
autor: Astaroth
Uf, pomyślała elfka, a już myślałam, że stąd wiejemy, bo wampir nam straszny. Nie to oczywiście, żeby straszny nie był, ale jak już się chce zgrywać bohatera to potem tak już jest.

-Masz rację Tanie, nie ma sensu narażać Marcusa na niebezpieczeństwo. Myślałam, że odprawimy go po prostu do domu a sami zostaniemy tutaj, ale rozsądniejsze jest jednak przypilnowanie, że bezpiecznie wrócił do ojca. Kto wie, co po drodze się może stać.
Trochę mnie martwi ten cały tajemniczy 'wampir'. Mówił nam, że nie jesteśmy wrogami, ale chciał śmierci herszta. Uznał, że ten jest we władaniu Władców, ale jak się okazało Radagast był w stanie mu pomóc. Dlaczego chciał śmierci przywódcy banitów? Albo nie miał pojęcia jak pozbyć się obroży, albo wcale mu na tym nie zależało. A jeśli to sam Yoga? Z drugiej strony mógł się nami posilić, okazja ku temu była, ale tego nie zrobił. W naszej przychylności pewnie ma jakiś interes. Jak ja nie cierpię, jak ktoś ma wobec mnie plany, o których pojęcia nie mam....

: 09 lutego 2013, 16:23
autor: deliad
Druid pomógł opatrzyć rany banitom i ulokować ich na prowizorycznych noszach ciągniętych za końmi. Przez jakiś czas będą nieprzydatni. Ciekawe kto się nimi zajmie do czasu wyleczenia?

Sprawa z wampirem była mocno niepokojąca. Nie dość, że to potężna istota, to dodatkowo żyjąca na terenie wpływów kultu Yoga. Jeżeli porwania są jego sprawką, to oznacza, że przybył niedawno. Co tutaj szukał. Jakie intrygi snuł. Czy chce wskrzeszenia joga, czy wręcz odwrotni. Jedno jest pewne, nie po drodze mu z Władcami...

Radagast spojrzał na zabrną obrożę. Mogła się jeszcze przydać do "podsłuchu" Władców.

Druid podszedł do herszta.
- Kiedy i gdzie masz się spotkać z tym kupcem, co ci dał obrożę? - zapytał

W gruncie rzeczy jedna myślał, że skoro Władcy już wiedzą o niepowodzeniu herszt, to poszukiwanie kupca jest ślepym zaułkiem.

- Barth jeżeli mamy polować na tego wampira, to lepiej w dzień - rzekł do Uruka, po czym obrócił się do Arusa.

- Arusie ile jest prawdy w historiach o wampirach. Można je zgładzić kołkiem, odstraszyć symbolem dobrego boga lub czosnkiem, usmażyć światłem słonecznym lub magicznym, poparzyć wodą święconą?

: 09 lutego 2013, 16:45
autor: Araven
Herszt odpowiedział, kupiec to jego ksywa, on nagrywa mokrą robotę takim jak ja. Trzęsie miejscowym półświatkiem, Chersonez nie jest duży, ale wielu kupców tędy przejeżdża.
Czyli odprowadzacie rannych nocujecie u Lorda a co potem? Zakładam, że jesteście na zamku lorda Artakidesa.

: 09 lutego 2013, 17:05
autor: 8art
Jesli wiadomo gdzie rezyduje to mozemy skorzystac z okazji ze jestesmy w Chersonez i zatrzesc tak polswiatkiem ze mucha nie siada;) Herszt wskaze nam kupca i zrobimy mu z zadu jesien reptilionow.

Lordowi wyluszczam sprawe i w skrocie tlumacze jak ma sie sprawa z Wladcami, elfami i w jakiej wszyscy beda glebokiej dupie jesli nie stawia czola Wladcom. Jakie poparcie dyplomatyczne mozemy dostac od lorda na wiecu elfow? Ma on w ogole cos do powiedzenia?

Namawiam do konkretnego udzialu w zblizajacej sie wojnie: Wystawienia zbrojnego oddzialu i rozpoczecia trenowania podwladnych na pospolite ruszenie. Wszystko motywuje brakiem innego wyjscia i ze nie mozna stac z boku, bo jesli przyjda tu legiony katanskie to pojdzie cale Kos z torbami, a jesli wladcy sie wzmocnia to wszyscy zostana niewolnikami. Jasno i prosto:)

: 09 lutego 2013, 17:12
autor: Araven
Lord rzekł:
Dziękuję wam, za odnalezienie mego syna i naszego rodowego łuku. Jesteście przyjaciółmi mego domu. Poprę Was na Radzie Elfów, reprezentuję ludzi z Chersonezu i innych moich ziem. Mam prawo głosu.

Do Chersonezu możecie pojechać, już tam jedziecie czy badacie las dalej?

: 09 lutego 2013, 17:35
autor: 8art
- A co do kontyngentu wojskowego. Liczny zastep, na czele ktorego stanalby Marcus zapewnilby mu odpowiedni, wysoki status w przyszlej armii Kos. wojenne doswiadczenie jakie zdobylby sluzac pod samym Ksieciem Amrasem Wyzwolicielem Waluzji byloby bezcenne. A i ja nieskromnie to i owo moglbym mu podpowiedziec. Mialbys Lordzie zaprawde godnego siebie dziedzica i budzacego odpowiedni respekt posrod liczacych sie na Kos.

Watek techniczny

Moze ksiaze Amras da mu jakis tytul chorazego w armii lub cos w ten desen. Nic wielkiego, a pozwoli mlodzianowi poczuc sie wyjatkowo. Lepiej zeby Marcus stanal na czele, bo bedzie nim latwiej dowodzic. Stary lord "wiem wszystko lepiej" wcinalby sie pewnie niepotrzebnie, a Marcus zapatrzy sie w Amrasa bohatera Waluzji i bedzie chodzil jak w zegarku.

Co do kupca. Jesli mamy odpowiednia ku temu pore, to mozemy go odwiedzic, ale jesli pertraktacje z Artakidesem przeciagnely sie to chyba zrobimy to po zaliczeniu martwiaka.

Dowiedzmy sie na jakie przyjecie mozemy liczyc. Spytajmy herszta o ochrone kupca itp.

Las zostawiamy na jutro za rada druida zeby sie tam nie szwendac po nocy. Wezmiemy jenca i uzyjemy go jako przynety na wampira.

: 09 lutego 2013, 17:41
autor: morgliht
Drogi druidzie wampiry to jedne z najpotężniejszych nieumarłych, pomiatają wszystko z okresu jak byli śmiertelnikami, posiadają własną wole, często władają magią zarówno nekromacką, magowska i znane są przypadki kapłańskiej. Dodatkowo są bardzo silne zwinne, zranić je może tylko broń magiczna ale po zabiciu i tak powracają w formie eteralnej do swojej siedziby aby następnej nocy się znów odrodzić, potrafią rzucać urok na śmiertelników, no i co ciekawe potrafią tak jak ty zamieniać się w zwierzęta np nietoperza. Posiadają też słabe strony jedną z nich jest ich siedziba gdzie powinien w dzień w letargu przebywać, gdzie się też odradza, zniszczenie jej uniemożliwi odrodzenie, obawia się srebra i promieni słonecznych, zabić go ostatecznie można za pomocą potężnych artefaktów lub czarów no i kołek w serce tez powinien załatwić sprawę. Ten którego spotkaliśmy nie musiał być w letargu w ciągu dnia, jak i przed promieniami słonecznymi osłaniał go tylko kaptur i płaszcz, z tego wynika że jest potężny.
A co do mojego zaklęcia niewidzialność dla nieumarłych sadze że taki wampir potrafiłby przełamać moje zaklęcie lub za pomocą swojej magi zminimalizować jej efekt.

: 09 lutego 2013, 17:46
autor: deliad
Druid kiwał głową słuchając czarnoksiężnika. Arus był istną kopalnią wiedzy.

- Arusie a woda święcona. Spowoduje u niego poparzenie? - wypytywał dalej druid.

: 09 lutego 2013, 17:48
autor: 8art
- czy mozemy jakos wysledzic jego siedzibe? Moze gdybysmy naszli go w jego lezu, to ulatwiloby to nam zadanie, bo od razu mozna byloby go ostatecznie zniszczyc.

: 09 lutego 2013, 18:22
autor: Araven
Wieczorem, do waszego pokoju wleciały dwa duże nietoperze, co robicie? Po kolacji jesteście i po rozmowach z lordem. To raczej duża sala, nie pokój.
Nie macie pojęcia gdzie może być siedziba tego wampira, on ma pół tysiąca lat, to sztukę przetrwania ma dobrze opanowaną.

: 09 lutego 2013, 18:43
autor: 8art
Niech no kto sprawdzi te nietopyrze, bo jeszcze sie okaże, że to jacyś krwiopijcy albo sługusy Yoga

: 09 lutego 2013, 18:49
autor: Araven
W umysłach słyszycie telepatyczny przekaz, nędzni śmiertelnicy wmieszaliście się w coś co was przerasta, umrzecie z rozkazu Yoga, jesteśmy wykonawcami jego woli.
Dwie takie wampirzyce was atakują.
Obrazek

: 09 lutego 2013, 19:20
autor: deliad
Druid spojrzał na wlatujące nietoperze i uśmiechnął się. W zasadzie lubił, te małe, latające ssaki. Postarał się nawiązać z nimi empatyczną więź.

Nagle uśmiech zniknął z jego twarzy. Od nietoperzy dotarł silny i niezwierzęcy przekaz.

Radagast zerwał się na nogi i zanim zdążył ostrzec resztę w umyśle pojawił się złowrogie słowa.

Druid doskoczył do swej magicznej broni i tarczy.

- Bij kto w bogów wierzy. Parszywe pijawy, zatańczę na waszych grobach.

Wątek techniczny:
Jeżeli jest wystarczająco miejsca to druid pierw posyła kulę ognia.