PBF - Travarskie pogranicze

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 20 lutego 2012, 16:03

Wyprostował się z trudem podparty ramionami towarzyszy i zacisnął zęby w niemym wysiłku powstrzymania bólu. Mimo ulgi, wywoływanej przez wiatr niosący mroźny powiew, broczące krwią rany paliły żywym ogniem. Złapanie oddechu, przy odczuciu jakie wywoływał głębszy wdech na obtłuczonych żebrach, na przemian z ilością śniegu wciskanego w usta wraz z porywanym w biel tańca wiatrem, graniczyło z cudem.
Chwilę stał na trzęsących się nogach ściskając w dłoni śliski od posoki miecz. Niemo wpatrywał się zmęczonym wzrokiem w krew skapującą na biały śnieg pod stopami. Powoli ruszył sapiąc lekko i krzywiąc się przy każdym kroku...



Oj krwawo było, krwawo...
Ale szamanowi nie daruję, jak dopadnę to zaciukam bez gadania :P

Zakładam, że w zawiei śladów nie uświadczymy, śnieg zasypie :/
Trzeba się nam podkurować, ruszyć do wiochy skoro bliżej. Sapnąć tam, wybadać co się dzieje i z raportem z powrotem.
Może po opatrzeniu ran dokładnie obadać lodowe kręgi, czy więcej takowych noworodków nie ma...

PS. To my w końcu wyruszyliśmy na zwiad z Erwy czy ze stanicy? :/
Uprzejmie informuję, że stanica nazywa się Erwa czyli - stanica i Erwa - to jedno i to samo - to napisałem ja Araven ;).

PD do PS'a : Heh, a ja założyłem że Erwa to jakaś portowa mieścina, a stanica to stanica :P - to pisałem ja Goldwin.
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2012, 19:17 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 lutego 2012, 18:27

Brnąc w padającym sniegu, prowadząc wierzchowce za uzdy, wioząc 4-ech zabitych i kilku rannych po godzinie docieracie do Tor-garu. Liczącej około 100 mieszkańców wsi. osadnicy wrócili niedawno - nie bardzo chciano was wpuscić ale kilka żołnierskich pzrekleństw sparwilo cud i uznano was za swoich, otwierając wrota. ranni i zmarznięci, możecie się nieco ogrzać, zjeśc coś cieplego nakarmić konie i dac im odpocząć. Ciepła zupa jest skarbem w takich momentach. jak nieco odmarzliście mogliścię się zając nieco ranami własnymi i ocenioc stan oddziału. Mieszkańcy twierdzą, że patrol ich tu pzryprowadził i odjechal na zwiad wczoraj, mieli wrócic ale do teraz ich nie ma. Napadnięto ich - były to dziwne stwory na wilkach, nie gobliny, raczej jakby orkowie z długimi ostro społowanymi kłami, znak węża miel, sztandar jakby. Walczylismy z nimi mówi jeden osadników pospołu z żołnierzami odparlismy ich ale około 10 naszych uprowadzili, psie syny. Co też czynicie, używacie mikstur leczących, maksymalnie 1 test zdrowienia możecie użyć, kolejny po minimum 4-ech godzinach snu.

Co potem, wracacie do stanicy w Erwie, czy szukacie zaginionego patrolu i kolejnych lodowych kręgów, jak ruszacie w teren to sami czy z żołnierzami z którymi za wiele nie zdziałacie, ale w razie walki mogą być użyteczni. Samotny zwiad (znaczy we trzech) może byc owocniejszy, ale i bardziej niebezpieczny. Nie pada już, wiatr też się nieco uspokoił.
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2012, 23:09 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 20 lutego 2012, 19:19

Myślę że musimy odespać, pomedytować ewentualnie i łyknąć "miksturkę". Pocięci i słaniający się na nogach niewiele zdziałamy na zewnątrz.
Można by ruszyć za patrolem, obadać co się dzieje. I chyba raczej z wojskiem, Zwiadowca i Złodziej mogą leźć przodem na zwiad. Fauval chyba nie czułby się zbyt dobrze w tej roli :/ Ale to już według jego uznania.


PS. Urok ciepłej zupki doceni ten kto właśnie wrócił do domu poprzez zimnicę panującą za oknami :)
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2012, 19:27 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 21 lutego 2012, 07:08

Zaryzykuję i użyję tylko testu zdrowienia. Na wypicie eliksiru czas się znajdzie zawsze. Po najedzeniu się i odpoczęciu ruszamy na zwiad.
Musimy sprzątnąć tego szamana. Najlepiej z dystansu.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 21 lutego 2012, 11:31

Ja także tylko zdrowienie, ew. mogę się wspomóc karmą. Na miksturki mam zawsze czas.

Jeśli chodzi o zwiad, to osobiście niechętnie ganiałbym z gołym tylkiem po śniegu za lodowym szamanem. W najgorszym wypadku w tym względzie możnaby się zwrócić o pomoc do elfów. (do MG - to propozycja, a nie deklaracja). Tak czy siak trzeba jakieś priorytety ustalić, bi za dużo spraw na głowie. Wydaje mi się, że dogadanie Alerów do końca i sprawa samozwańca są najważniejsze. Szamana dopadniemy, jak się trochę uspokoi. Teraz na pewno jest spięty i zaalarmowany...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 lutego 2012, 11:53

Proszę o decyzję, czy wracacie do stanicy, by potem dokończyć wątek Alerów, czy też zostajecie gdzie jestecie wieś Tor-gar i poszukacie po wypoczynku zaginionego patrolu i zapolujecie na szamana goblinówco miesza cosik z pogodą? Na razie wydaje się pzreważać opcja z polowaniem na szamana. Ale Fauvaul zaproponował zignorowanie szamana i powrót do Erwy. Zdecydujcie ostatecznie - Szaman Goblinów i szukanie zaginionego patrolu?/Czy wypoczynek i powrót do stanicy by Alerów z kopią fragmentu księgi odwiedzić? Można obie kwestie załatwić ale proszę o wybór tej od jakiej zaczniecie. :P
Ostatnio zmieniony 21 lutego 2012, 15:08 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 lutego 2012, 18:19

XIV dzień miesiąca Strassa (początek zimy) 401 rok po Pogromie.

Wioska Tor-gar, ziemie Travaru na pograniczu ze Złoziemiem, kilka dni na zachód zaczynają się tereny należace do pogórza Gór Grzmotu, a nieco dalej same Góry Grzmotu. Budzicie się w miare wypoczęci. Jest ranek nie pada, wioska jest otoczona dość mocną palisadą. Na której są warty, złozone z waszych ludzi i pograniczników. Rano pochowaliście 4 żołnierzy jacy zginęli. Nim zdecydowaliście co dalej robić, wartownicy dostrzegli jakiś ruch, 5 koni z czego jeden bez jeźdźca. Jak podjechali bliżej okazało się, że to część zaginionego zwiadu, lekka travarska jazda. Ściga ich jakieś 200 psiogłowych. Zdążyli się schronić w Tor-garze, bramę natychmiast zamknięto. Psiogłowi kręcą się w poblizu bramy warcząc jak dzikie psy złaknione ludzkiego mięsa. Jakby nie palisada mielibyście nie lada problem. Kilka minut napięcia ta wataha otoczyła Tor-gar, ściągają kolejne mutanty, jest ich jakieś 250 obecnie.

Jesteście Wy trzej adepci, 17 Lansjerów, 5-ciu zwiadowców lekkiej jazdy i około 50 walcząch osadników licząc młodzież i część kobiet. Macie około 40 łuków, kilka kusz, zapas pocisków i marne szanse na przeżycie jak Horda sforsuje bramę. Co czynicie?






Techniczny:
Każdy wykorzystał jeden test zdrowienia poprzedniego dnia. Potem sen w bezpiecznym miejscu i dobrych warunkach. Rankiem użyliscie po jednym teście by sie wyleczyć z reszty obrażeń, tylko Goldhart musiał użyć dwóch by się pozbyć ciężkiej rany zadanej przez Ogra w ostatniej walce. Darion i Fauvaul macie po dwa testy zdrowienia, Goldhart ma jeden.
Ostatnio zmieniony 22 lutego 2012, 10:35 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 22 lutego 2012, 09:43

Czy mamy jakies bele siana i olej/oliwe/cos innego latwopalnego? W jakiej odleglosci lezy osada od Erwy? Czy z Erwy widac byloby dym z wiekszego ognia?

Nawet jesli nie, to warto przygotowac sie do walki. Wzmocnic jakos brame, podzielic ludzi na druzyny i rozlokowac na palisadzie, zostawiajac kilka osob w rezerwie... Trzeba maksymalnie wykorzystac lucznikow. Czy psioglowi maja mozliwosc sforsowania palisady, czy moga sie wedrzec tylko przez brame?

I jesli Erwa jest za daleko, zeby dostrzegli dym, to moze warto wypuscic kurierow, zeby sprobowali przebic sie do stanicy i sciagnac posilki?

No i ew. zostaje wezanie elfow, nie weim tylko jak szybko by sie zjawili.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 lutego 2012, 17:02

Możecie dostać nieco słomy i siana oraz drewna, ale nie za wiele bo zwierzęta gospodarskie osadników muszą coś jeść. To by ognisko dymiło da się zorganizować. Taki sygnał może nie będzie widoczny aż w stanicy ale kto wie, zawsze jest szansa, że jakiś zwiad to sprawdzi. Jak sygnał dymny nic nie da to albo metoda Podbipięty z Ogniem i Mieczem - nie polecam... ale jak wyboru nie będzie kto wie. Część bardziej człekokształtnych i inteligentniejszych psiogłowych mutantów może zrobić coś jakby taran improwizowany. Samej palisady raczej nie sforsują inaczej jak przez wywazoną bramę. Czyli rozpalacie ogień na dziedzińcu z dala od budynków by znak dymny uczynić?

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 23 lutego 2012, 10:11

Robimy grilla, z daleka od drewnianych budynków (plac/rynek) coby nam się od środka palić nie zaczęła osada.

Skoro przez palisadę nie przelezą trzeba wzmocnić bramę łucznikami, coś do wylania na łeb też się przyda (olej/wrzątek), kamienie...

Co do wysłania kuriera: Jaki teren i jak rozłożone są siły psiowych? Jest jakaś szansa wydostać się konno i niepostrzeżenie czy siedzą dookoła?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lutego 2012, 19:05

Szykuje się niezła jatka. Staram się poprawić morale. Śpiewam pieśń na pobudzenie odwagi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 lutego 2012, 22:20

Brama umocniona. Łucznicy na palisadzie. Ogień na dziedzińcu płonie sporo dymu wydzielając. Darion śpiewa pieśn odwagi, dodając otuchy mieszkancom Tor-garu. Psiogłowi nie wiedzą co to litość... W ludziach widzą tylko mięso, pokarm. Wylęknione twarze małych dzieci, poważne i zatroskane twarze dorosłych. Trzask ognia, wycia psiogłowych, pieśn Dariona wspomagana magią talentu trubadura, to wszystko przeplata się ze sobą. Psiogłowi taszczą wielka kłodę drewna, ich improwizowany taran. Otoczyli kordonem cały Tor-gar, szansa na przedarcie się konno to szansa jak 1 do 5. A jak się nie uda to posłaniec zginie. Po jakichś 2 minutach odczuwacie cos niepokojacego, jakby 6-sty zmysł was ostrzegał. Z wnętrza osady zza jednego z budynków słychać pzreraźliwy krzyk kobiety, jakby histeryczny i ujadanie psa bardzo głosne, które po chwili kończy się gwałtownie... to kilkanaście metrów od miejsca gdzie jesteście, po chwili słyszycie męski krzyk nie tylko nie moja żona... Krzyk mężczyzny ucichł także. inne psy zaczynają rozpaczliwie wyć. W międzyczasie psiogłowi szykują się do ataku na bramę, wrzątek jest przygotowany. Ale zagrożenie może być także w środku osady. Co robicie?
Ostatnio zmieniony 24 lutego 2012, 19:21 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 23 lutego 2012, 22:40

Trzeba im ten taran wykosić, bez niego będą mniej groźni. Może jakaś kawaleryjska wycieczka? A w zamieszaniu kurier mógłby się przedrzeć? Opisz dokłądniej sytuację, to będzie można zdecydować. A w międzyczasie trzeb się zorientować, co się dzieje w osadzie.Mogę wziąć jakąś druzynę i zobaczyć co się dzieje... Zajmie to moż minutę, bo w końcu taka osada raczej nie jest większa niż kilkaset merów średnicy... W najgorszym wypadku profilaktycznie wyrżnie się wszystkie psy i tyle :p

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 24 lutego 2012, 11:12

Jako łucznik zostaję na bramie zająć się "taranowiczami".

Popieram pomysł sprawdzenia co się tam dzieje w osadzie i ew. eliminacja psów o ile to one są zagrożeniem...

Z wypadu poza bramę na tą chwilę raczej nic nie będzie, pewnie ich za dużo. Ale trzeba pomyśleć bo może psiowatych ściągnie więcej...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 24 lutego 2012, 20:18

Z palisady dobiegają okrzyki, konni jakowyś ku nam ciagną... za to z miejsca skąd było słychać krzyki i skowyt psa, ktoś lub coś wyrzucił albo urwał głowę psa, z kawałkiem łancucha... Słychać odgłosy szarpania, które po chwili umilkły, słychać też jakieś dziwne słowa jakby inkantacji? Co robicie, na palisadę biegniecie czy ku odgłosom inkantacji? Psy znowu wyją, jakby ostrzegawczo.
Ostatnio zmieniony 25 lutego 2012, 09:20 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ