Strona 15 z 26

: 03 lipca 2015, 14:51
autor: Sigil
Arawen: A to OK. Po prostu nie wspominałeś o niczym takim wcześniej i myślałem, że coś się nagle zmieniło w relacjach.

: 04 lipca 2015, 13:01
autor: Dobro
Garro otarł pot z czoła. Kilkugodzinne zabiegi, w tym oczyszczanie ran i nastawianie wybitych kości ze stawów, dały się we znaki u zmęczonego zielarza. Kapitan, który cały czas czuwał nad losem swoiego najlepszego bosmana, podał Garro niewielką czarkę z czarnym, aromatycznym napojem. Po wypiciu trzech łyków sen i zmęczenie zeszły z zielarza niczym ręką odjął. Garro dowiedział się, że ten cudowny napój swą tutaj kawą, pitą często przez khitajczyków i shemitów.

Zmęczony - ale zadowolony z fachowej pomocy rannemu - Garro przysiadł przy stole na dole karczmy "Meteoryt". Na środku sali, pod szklaną kopułą, stał niewielki kamień mieniący się na czerwono-purpurowo-zielono, będący ponoć owym meteorytem. Wtem do środka wszedł Galvat, nieco zadyszany i wyraźnie pobudzony.

- Musimy się zbierać. Mamy ogon! - szepnął konspiracyjnie, dopił piwo za zingarczyka i uchylił lekko drzwi, wyglądając na zewnątrz.

Puste ulice skrywały w sobie wiele cieni - a kto wie, może i wiele ciekawskich oczu.

Garro zapłacił za posiłek jedną złotą lunę i trzymając się blisko Galvata, ruszyli w drogę powrotną do "Klejnotu Kordawy".

***

Pierwsze ptaki zaczęły swój poranny śpiew, choć słońce jeszcze nie wynurzyło się zza morza. Sigurd tchnięty bardziej nudą, niż instynktem, postanowił się przewietrzyć, kiedy Nehaher kończył jeszcze śniadanie. Otworzył drzwi z karczmy ale zaraz je zamknął z prędkością atakującego węża. Nie minęła nawet sekunda, gdy w drzwi ze stukotem wbiła się strzała lub bełt.

***
Spoiler!
W ostatniej chwili zauważyliście, że z cienia na przeciwko "Klejnot Kordawy" ktoś strzelił z kuszy w otwierające się drzwi. Tylko prawdziwym szczęściem osoba otwierająca drzwi zdołała uniknął wbicia bełta w bebechy. Napastnicy ukrywają się w cieniu - wy również odskorzyliście do zaułka pomiędzy dwoma budynkami. Do karczmy dzieli was jakies 30 metrów.

: 05 lipca 2015, 15:59
autor: adamwl
Adoth

Sigurd co tak tymi drzwiami trzaskasz?

: 05 lipca 2015, 16:08
autor: Sigil
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

- Ano właśnie - odezwał się Nehaher, wytrącony z zamyślenia nad talerzem niedojedzonych szprotek. - Miotasz się jak nie przymierzając, Pikt po porębie, gdy ja się tutaj skupić próbuję... Nie możesz trochę ciszej?

: 05 lipca 2015, 23:04
autor: Araven
Trzaskam bo też myślę, a mi przeszkadzają te drzwi, i nie tylko one, w zęby chcecie?

: 06 lipca 2015, 15:42
autor: lightstorm
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

- Garro tylko bez głupstw. Zostań tutaj i schowaj się w najciemniejszy kąt jaki widzisz. Przyjrzę się tym rzezimieszkom i zaraz wracam. Gdyby rozpętała się jatka, biegnij do karczmy po pozostałych. Ja sobie jakoś dam radę - powiedział szeptem Galvat po czym nie czekając na odpowiedź uzdrowiciela, ruszył w stronę kusznika.
Spoiler!
Ukrywam się w cieniach i staram iść ciszej niż kot. Korzystam z widzenia w ciemności 50 metrów. Chcę podejrzeć ilu jest napastników i jak są uzbrojeni. Jeżeli nie da się dostać do nich po ziemi, spróbuję po dachu budynków. Biorę w rękę sztylet do rzucania, a wcześniej sprawdzam gdzie mam gwiazdki do rozsypania. W razie pościgu rozsypię je za goniącymi mnie. Zaatakuje tylko w obronie i będę uciekał do karczmy.

: 06 lipca 2015, 16:35
autor: Dobro
Spoiler!
Podkradłeś się do napastników, zachodząc ich od tyłu (jesteście między dwoma kamiennymi budynkami: oni stoją bliżej karczmy, ty zaś na drugim końcu, jakieś 8 metrów od nich, spoglądając zza węgła. Nie zauważyli cię). Czterech napastników w ciemnych ubraniach i w kapturach właśnie odpalało pochodnie. W blasku rozpalanego ognia spostrzegłeś niewielkie, glninane dzbany. Podejrzewasz, że to oliwa lub inna łatwopalna ciecz... Twoje szanse w bezpośrednim starciu oceniam na 25% sukcesu.

: 06 lipca 2015, 18:01
autor: lightstorm
Spoiler!
Dyskretnie rozsypuję gwiazdki na na końcu przejścia - tu gdzie stoję i trochę do wnętrza "korytarza". Wyrzucam wszystkie, bo ma to być na tyle duża powierzchnia, żeby trudno było ją przeskoczyć. Potem będę chciał jak najszybciej dostać się do karczmy i zawiadomić barbarzyńców. Po drodze bardzo krótko informuję Garro o czterech podpalaczach i mówię, by poczekał, aż barbarzyńcy wybiegną ze mną lać łotrów. On w tym czasie niech obudzi karczmarza, ale tylko wtedy gdyby pojawił się ogień. Do karczmy chcę wejść niepostrzeżenie np. okno (nie chce by mnie tych czterech zauważyło).
Gdy uda mi się zawiadomić drużynę, będę chciał poprowadzić ich tak, by tamta czwórka musiała pobiec te 8 metrów za siebie wpadając w gwiazdki. Jeżeli nie mają podkutych butów to będą mieć problem. Podejrzewam, że zaraz będzie pożar więc na bieżąco obserwuję sytuację. Wiem, że mam mało czasu więc zapierdalam ile sił w nogach!!!

: 06 lipca 2015, 18:30
autor: Dobro
Galvat co sił w nogach pędził między zaułkami. Wiedział doskonale, że liczyła się każda chwila. Kątem oka zobaczył, jak na ulicy trzy osoby podkradają się pod przeciwległy budynek. Galvat szybko schował się za rogiem, przebiegł parę metrów do "Klejnotu Kordawy" i skoczył niby ryba z wody wprost do środka karczmy, obijając się o stół i powodując natychmiastową reakcję u barbarzyńców, którzy natychmiast wyciągnęli broń z pochew.

- Chcą podpalić budynek! - ryknął Galvat, podnosząc się. W powietrzu zaczynało powoli cuchnąć dymem...
Spoiler!
Rozsypałeś gwiazdki na ziemi. Test sprawności i zwinności wypadł pomyślnie: zdążyłeś w ostatniej sekundzie.

: 06 lipca 2015, 18:50
autor: lightstorm
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

Zdyszany Galvat kontynuował:

- Jest ich czterech. Zastawiłem na nich pułapkę w zaułku przed karczmą. Musimy ich mieć żywych! Zagońmy ich tam, a na pewno nam nie uciekną - wyrzucił z siebie, po czym łapał kolejne hausty powietrza.

- Garro wie, żeby zawiadomić karczmarza. Odetnijcie owieczkom inne drogi ucieczki zaganiając do ośmiometrowego korytarza, miedzy kamiennymi budynkami przed wejściem do karczmy - wysapał Zamorańczyk, podnosząc się z podłogi.

- Ruszajmy! - krzyknął dobywając noża.

: 06 lipca 2015, 18:56
autor: Sigil
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

- A to wyrodki nieczyste, Bogów ni ludzi się nie boją - jęknął Nehaher, gdy już dotarło do niego, iż spokój tego ranka zdecydowanie odszedł do przeszłości. - Oby Set nie był dla nich łaskawy i oby im dzieci w węże pozamieniał!

Zupełnie nie przeszkadzało mu przy tym, iż nie ma najbledszego pojęcia o tym, na kogo ciska swe klątwy. Zaraz też chwycił za stojący na stole dzban wody i wylał jego zawartość na siebie i swoje odzienie.

- Tylko czterech? - zapytał Galvata - Azaliż jeno z przodu zaczaiły się rezuny owe, czy może z tyłu też są?
Nenaher szybko analizuje sytuacje, próbując określić najbezpieczniejsze wyjście z karczmy. Nie chcę się dostać pod czyjąś kuszę czy łuk. Myślę o tym, czy są tu położone nisko okna, może drugie wyjście? Poza tym jak zaznaczyłem w opisie, oblewam się wodą z dzbana.

: 06 lipca 2015, 19:21
autor: adamwl
Adoth

Tylko wzruszył ramionami, tylko czterech to nie problem pomyślał
Cymeryjczyk najchętniej wydostał by się z karczmy tylnym/bocznym wyjściem ewentualnie oknem, drzwi odpadają

: 06 lipca 2015, 19:28
autor: Dobro
Techniczny.

Położenie was w okolicy obrazuje mapa. Jesteście w środku i 1 ture zajmie wam wydostanie się przez okna (są nisko) lub przez główne wejście. Tylnym wyjściem będzie to 2 tury. Napastnicy zakradają się od alejki miedzy sklepem z ubraniami a sklepem z jedzeniem.

: 06 lipca 2015, 20:35
autor: lightstorm
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"
Wychodzę przez środkowe lub najbardziej schowane okno przy drzwiach wejściowych. Wolałbym nie oberwać bełtem z kuszy. Będę tam czekał aż barbarzyńcy pojawią się na ulicy. Potem zaganiam rzezimieszków w alejkę rzucając w nich nożami.
Poruszam się cicho i staram zrobić to tak, by mnie nie zauważyli.

: 07 lipca 2015, 18:56
autor: Sigil
Zanim się ruszę rzucam zaklęcie "Zmysł Avidora" by wiedzieć, czy druga grupa napastników nie czeka aby na nas przy tylnym wyjściu, lub w innym, dogodnym miejscu.