Druid wezwał moc Sharami zmieniając się w wielkiego Błotnego Smoka, Tan Vader w płytowej zbroji wskoczył na grzbiet bestii, ruszyli ku osazdie Sakumbe, Ellardi, dwaj Elfowie oraz pozostali z waluzyjskiej grupy uderzeniowej, wsiedli na elfickie konie, nawykłe do poruszania sie w Pradawnej puszczy, mimo zblizającej sie nocy grupa ruszyła, prowadzona pzrez elfich przewodników. Tempo nie jest zawrotne z racji na teren i noc, ale i tak znacznie szybsze niż marsz pieszo. Przed wieczorem kolejnego dnia dotrze grupa konna. Druid z Urukiem za jakąś godzinę dolecą.
Podczas jazdy czy to konnej czy lotu na smoku, ciśnie się wam do umysłów kolejna wizja, jakby możliwej przyszłości, jeśli zawiedziecie:
W zapomnianej przez bogów krainie Kos w Pradawnej Puszczy czyha starożytne zło, a armie z dawna umarłych maszerują w bój. Podniesiona ze zbiorowych mogił i zrujnowanych grobowców armia Nieumarłych zbiera się pośród gruzów i otwartych grobów tego cieszącego się złą sławą niewielkiego królestwa. Na uroczyskach i pośród wrzosowisk stworzenia mroku, które przez tysiące lat nawiedzają Ludzi w koszmarach, wychodzą na wolność ze swych kurhanów i zniszczonych zębem czasu mauzoleów. W mroku wieczności słychać chrzęst ocierających się o siebie kości, jęki i szczęk pordzewiałego rynsztunku.
Oto z woli Nieumarłego księcia Wampirów i z mocy Nekromancji narasta śmiertelna groza nadciąga horda Nieumarłych.
Stawienie czoła legionom Nieumarłych jest przerażającym doświadczeniem. Nad
głowami gromadzą się, pochodzące nie z tego świata, burzowe chmury, które
odbierają słońcu moc i kładą się cieniem na polu bitwy. W mroku podnosi się
wrzawa nietoperzy i potworne wycie wilków. Na skrzydłach wiatru nadciąga
mroźne powietrze, które przepełnia strachem serca śmiertelników.
W waszej wizji armię prowadzi Prastary Wampir stwórca i dowódca legionu Nieumarłych.
Obdarzony nadprzyrodzoną siłą i szybkością, przepojony mocą Nekromancji Wampir jest
zabójczym wojownikiem i czarownikiem. Wiedziony pragnieniem dominacji
nad żywymi, wskrzesił wojowników z antycznych pól bitewnych i przywołał ich
z omszałych grobowców, by zakończyć panowanie śmiertelników i objąć rządy nad
tymi, którym uda się przeżyć; on, nieśmiertelny, bezlitosny imperator Nieumarłych.
Kierowane wolą Wampira ciągną stada wiernych niczym ogary Cmentarnych
Ghuli kanibali wypatrujących uczty na ciałach żywych. Na jego rozkaz luźne
gromady Zombie o bezrozumnych, martwych oczach prą naprzód, powłócząc
nogami. Ich poszarpane ciała i słabe kości posklecano w całość uzupełniając braki
skrawkami odzienia, drewnem i metalem.
Za nimi maszerują niekończące się szeregi Szkieletowych Wojowników, uzbrojonych w prastare miecze i tarcze z brązu.W pustych oczodołach pobłyskuje złowrogi ogień, a ich marsz jest nieustępliwy.
Na magiczny zew Wampira potępione dusze opuszczają miejsce swego spoczynku, by
błąkać się w mglistym półmroku. Ich skowyt przeszywa serca, a ich mroźny dotyk jest
śmiertelny dla wszystkiego, co żyje. Pośród legionu Nieumarłych przemykają migoczące
piekielną energią Upiory z Kurhanów i Grobowcowe Banshee, głodne ciepła żywego
ciała.
Na rozkaz nikczemnych lordów zakute w prastare pancerze Upiory podnoszą
do ataku złowieszcze, połyskujące diabelską mocą ostrza. Walczą pieszo jako
Grobowa Straż lub wierzchem na Szkieletowych Rumakach jako Czarni Rycerze,
a są zdolni usiec najtwardszego nawet wroga jednym ciosem swej zaklętej broni.
W mroku rozlega się złowróżbne warczenie oto wiedzione pragnieniem krwi,
którego nie da się ugasić, ruszają na łowy Varghulfy, monstrualne bestie. Gotowość
do zadawania śmierci znać w napiętych mięśniach, których siła dorównuje sile ich
kłów i twardości ich szponów.
Po burzowym niebie krążą na skórzastych skrzydłach Wielkie Nietoperze, obok których, na grzbietach Ożywionych Smoków i innych obmierzłych skrzydlatych stworów, szybują złowieszczy wojownicy.