PBF - Los Najemnika
- Sluchaj no, wodzu. Ty nie dasz nam łuczników, bo masz do obrony miasto? Pozwól, że Ci przypomnę parę rzeczy... kto stracił Oko Kaliquato? - otóż, Ty i Twoi ludzie. Pozwól też, że przypomnę Ci, kto je odzyskał - My. Chciałam też zauważyć, że przybyliśmy tu, by was ostrzec, przynieśliśmy ze sobą broń, którą można zranić to, co przylezie tutaj za chwilę... a Ty mi mówisz, że nie będziesz ryzykował utraty kilku łuczników, by pozbyć się problemu, który może nam się odbić czkawką w momencie ataku z Czarnej Twierdzy? Śmiesz sobie żartować? - Elfka mówiła bardzo powoli, głosem spokojnym, ale bardzo stanowczym, wpatrując się przy tym prosto w oczy wodza Sakumbe.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Minimum 5 dni do ataku na miasto, mamy ranek. 20 nubijskich łuczniczek gwardii w gotowości. Ruszacie szukać czambułu? Uderzyli jakąś godzinę marszu od murów miasta w kierunku na północ od grodu. Co robicie? Zabieracie Ellardina i 4 inne Elfy jakie są z wami?
Ostatnio zmieniony 03 marca 2013, 19:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Może Deliad poszuka ich z powietrza? Co będziemy chodzić po krzakach jak jacyś zboczeńcy?;) Od biedy to w zasadzie pewnie gdybym tam poleciał sam z Delaidem to zrobiłoby to już odpowiednio duże wrazęnie na goblinach. Może tak byłoby nawet lepeij, bo miasto nie pozostałoby bez opieki "bohaterów". Ja w tym czasie przekonałbym gobliny do walki po odpowiedniej stronie barykady wpierw zabijając ich wodza, a potem ustalając nowe reguły prawa i porządku, takie wprowadziłem wobec ich kuzynów w Waluzji.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ja myslę, że to jest najrozsądniejsze wyjście. Nie ma potrzeby osłabiania miasta w obliczu ataku. Myślę, że smok i "jeździec" lekko rozmiękczą goblinów i utrą grunt pod negocjacje. Nawet 30 goblinów to może być cenny nabytek dla przyszłego korpusu zwiadowczego Kos:) Pod ciężką ręką uruka będą chodzić jak w zegarku, znaczy się jak w klepsydrze:)
- Chcesz się ugadywać z goblinami? - Spytała z niedowierzaniem Caratris krzywiąc się przy tym z obrzydzeniem. - Te paskudztwa posyła się do piachu, bo najlepiej się sprawują jako martwe truchła. - Elfka patrzyła na uruka jeszcze przez chwilę nie wierząc, że on naprawdę chce próbować przeciągnąć zielnych na ich stronę. Widząc jednak, że Tan najwyraźniej traktuje poważnie swój plan Caratris wzruszyła tylko ramionami. - Wy jesteście nienormalni - rzuciła w powietrze wzdychając przy tym ciężko. - Chcę tylko uprzedzić, że jeśli Wam się uda to ustrzelę każdego zielonego, który choćby krzywo się spojrzy.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Uruk zignorował zupełnie uwagę elfki. Poznał już wartość goblińskich jeźdźców budząc na ich czele żywą grozę w stronnikach Władców podczas kampanii w Waluzji. Gobliny było stanowczo niedoceniane przez współczesnych dowódców. Ich agresywny charakter, wytrzymałość, połączona z szybkością wargów czyniła z nich doskonałe narzędzia do walki podjazdowej i terroru. Wola uruka musiała tylko skierunkować ich agresję na odpowiedni cel i potem zbierać owoce takiego małżeństwa. Nie zamierzał rezygnować z ich atutów tylko dlatego, że elfy nie darzyły ich sympatią. Co innego zainteresowało jednak Vadera:
- To na Kos gobliny są zielone? - spytał zupełnie zbity z tropu.
- To na Kos gobliny są zielone? - spytał zupełnie zbity z tropu.
Ostatnio zmieniony 03 marca 2013, 23:17 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- To silna grupa, trzydziestu goblinów... - uruk zmarszczył czoło myśląc intensywnie: - Podejrzewam, że dam im prawo do ścinania lasów Kos, wóz złota od elfów i drugi wóz elfich siekier...
Elfka słuchała z rosnącym zdumieniem i złością. Uruk musiał postradać zmysły. Barth zaśmiał się nagle ukazując białe zęby. Caratris chyba pierwszy raz ujrzała orka śmiejącego się:
- Przepraszam Pani, nie mogłem się powstrzymać. Cóż mogę im obiecać? Udział w łupach pokonanych, sprawiedliwego dowódce i chwalebną śmierć. Cóż mogą lepszego dostać. A pod moimi rozkazami, zysk mają pewny choć niełatwy. Zostaną najbogatszymi goblinami na Kos. Ale śmierć też będzie im bliska, bo bezbronnych wiosek raczej nie będą napadać jak dotąd. Ci którzy przeżyją może dołączą do innych w Waluzji.
Elfka słuchała z rosnącym zdumieniem i złością. Uruk musiał postradać zmysły. Barth zaśmiał się nagle ukazując białe zęby. Caratris chyba pierwszy raz ujrzała orka śmiejącego się:
- Przepraszam Pani, nie mogłem się powstrzymać. Cóż mogę im obiecać? Udział w łupach pokonanych, sprawiedliwego dowódce i chwalebną śmierć. Cóż mogą lepszego dostać. A pod moimi rozkazami, zysk mają pewny choć niełatwy. Zostaną najbogatszymi goblinami na Kos. Ale śmierć też będzie im bliska, bo bezbronnych wiosek raczej nie będą napadać jak dotąd. Ci którzy przeżyją może dołączą do innych w Waluzji.
- Orki mają poczucie humoru? - z udawanym zdziwieniem zapytała Caratris. - Do Waluzji możecie ich wszystkich zabrać, więcej spokoju tutaj. Najlepiej jednak, jak im zapewnisz ostatnie z Twojej wyliczanki, co w sumie jest bardzo możliwe, sądząc po tym, co się nam przydarza odkąd podróżujemy razem. - Elfka zlustrowała wzrokiem orka i uśmiechnęła się. - I tak, gobliny tutaj są zielone, bo się nie myją, zarastają brudem, a ten natomiast zarasta paskudnym, przypominającym mech zielonym nalotem. - Caratris mrugnęła do uruka. - Nas mam wrażenie niedługo czeka to samo, jak dalej będziemy prowadzić taki tryb życia, jak ostatnimi czasy.