Wiodący ku Eryn Dolen szlak był zaskakująco równy i prosty, mógł jednak uchodzić za taki tylko tutaj, pośród dzikich szczytów i przełęczy. Dało się przemierzyć go konno, ale już z wozami było o wiele trudniej.
Ciężkie Góry jakie trzeb przebyć by dotrzeć do Eryn Dolen od południa skąd nadciągały wojska Czarnej Twierdzy, choć niższe od Szczytów na Orkusie Wielkim, były przecież dość wysokie, by na ich wierzchołkach długo leżał śnieg. Lecz nie leżał nigdy. W kraju, gdzie wszyscy zawsze marzli, zmoczeni deszczem i owiewani przenikliwym wiatrem, w rzeczywistości było bardzo ciepło. Pośród nieśmiertelnych tumanów mgły przemieszczały się kłęby podniesionej z ziemi pary. Coś ogrzewało ten niegościnny kraj, i to ogrzewało niejako od spodu... Ów fenomen dał początek niezliczonym legendom, spośród których najbardziej przykuwały uwagę te o żywych Górach.
Czarnoskórzy Sakumbe wierzyli, że Ciężkie Góry żyją; że gdzieś pod skałami tętni w szerokich jak rzeki żyłach krew; że gdzieniegdzie słychać uderzenia potężnego serca; że przenikliwy wiatr to oddech Gór. W świecie, w którym sprawcza potęga schyliła się ku ziemi, mówiąc wszystkim: Jestem, krążyło mnóstwo mitów, żyły własnym życiem rozmaite półprzesądy, półwierzenia.
Takie jak wyznawane przez lud Sakumbe Bezimienna Pani Wojny i Śmierci, Losu Wojennego. Nie była to chyba żadna bogini, a tylko dziwny byt, sama wojna i wszystko, co z nią związane, najbardziej właśnie los, przyjazny bądź złośliwy.
Bardzo silny oddział, tak silny, że zrazu nie dało się ocenić jego liczebności, bo długi rząd konnych i pieszych wojowników płynął i płynął po szlaku, dotarł do przedmieść Eryn Dolen, stolicy ludu Sakumbe w Pradawnej Puszczy.
Za plecami najeźdźców pozostały Czarna Twierdza i siedziby elfów Iranian, jakie słudzy Yoga ominęli .
Na przedmieściach Eryn Dolen, na czterech masywnych oszczepach zatknięto, przy głównej ulicy przedmieścia, zatknięto kilkanaście głów zdrajców i szpiegów kultu Yoga lub Shakaranów, nawleczonych na drzewca jak koraliki na sznurek. Najstarsze głowy, przegniłe i objedzone przez ptactwo, miały za towarzystwo głowy coraz świeższe, obficiej pokryte mięsem, lecz przez to bardziej śmierdzące. Najładniejsze, trochę tylko zielono-sine, widniały na samych końcach włóczni. Usta jednej z tych całkiem ładnych głów zalepione były odchodami, wypłukiwanymi przez deszcz na podbródek i resztki szyi. Piętno kłamcy i zdrajcy.
Jacyś liczni konni oraz piesi wojownicy napływali szlakiem, zbierając się na rogatkach i przedmieściach Eryn Dolen.
Olbrzymi jeździec na ciężkim gniadoszu spoglądał na długi szereg zbrojnych, wciąż wlokących się puszczańskim traktem, wiodącym ku miastu ludu Sakumbe, dzięki informacjom wilczej jazdy, obrońcy maista wiedzieli, że siły wroga liczą 4000 wojów, kolejne 2000 ciągnęło od ruin zniszczonego Emyn nu Fuin, gdzie w dawnej krasnoludzkiej kopalni żelaza, Shakaranowie mieli swe laboratoria i podziemną bazę.
Obroną magiczna zajmą się Mumie, które sprawują dyskretną opiekę nad kapłanami tego ludu i jego Wodzami, rywalizują z kultem Yoga. Pisałem, ze nie ma tu żadnych awanturników, znaczy kilku było ale wódz Sakumbe ich powywieszał bo to szpiedzy i zdrajcy byli. Plecy mogą wam osłaniać Elfowie Iranian jakich tu jest obecnie 11, w tym syn ich wodza jakiego niedawno uratowaliście.
Macie 300 łuczników w tym 100 czarnoskórych łuczniczek gwardii, 300 krasnoludów w tym 100 kuszników, reszta to topornicy i młociarze, ciężka piechota pod Balinem Miedzianobrodym. Oraz 800 wojowników ludu Sakumbe, włócznicy głównie, obok włóczni mają dodatkowo topory, maczugi lub miecze, duże tarcze i skórzane pancerze w większości. Najlepszych 300 ma kolczugi.
Wasze siły to:
200 zwykłych łuczników Sakumbe,
100 łuczniczek gwardii Sakumbe,
100 krasnoludzkich kuszników,
200 krasnoludów ciężka piechota,
500 zwykłych włóczników Sakumbe, włócznie , tarcze i pancerze skórzane,
300 ciężkozbrojnych włóczników, kolczugi, tarcze i włócznie.
500 lekkozbrojnych rezerwistów, niewielka wartość bojowa, jako grupy wsparcia, zaopatrzeniowe, do gaszenia pożarów, naprawy uszkodzen w umocnieniach itp.
Grupa dowodzenia z Waluzji ochraniana przez 11 Elfów Iranian, w tym książe Amras, i pozostali herosi. Druid jako błotny smok w towarzystwie kilku orłów i 3 hipogryfów krążą nad miastem.
200 setki goblińskiej wilczej jazdy za murami.
Siły wroga:
4000 kult Yoga + 2000 Shakaranowie, w tym machiny, około 800 pająkoludzi (wspinają się po murach, bez drabin).