Strona 18 z 26

: 25 lipca 2015, 11:15
autor: Dobro
Czyli olewacie zaginionego Nehahera i idziecie na kurtyzany?
Pracuje nad szatą graficzną i układem potworów w bestiariuszu. Czyli ilustracje do rozdziałów, tło strony, marginesy, tego typu rzeczy.

: 26 lipca 2015, 09:31
autor: adamwl
Adoth

Spojrzał do tyłu czy i Galvant i Nehaher też wyrażają chęć odwiedzin burdelu, przy czym nie dostrzegając Nehahera zapytał A mag to gdzie się zapodział
Nie olewamy

: 26 lipca 2015, 12:23
autor: lightstorm
Wszystko idzie w bardzo złą stronę, a do tergo te dwa głupie osiłki nie mają pojęcia w jakie bagno się wpierdolili. To nie był zwykły przeciwnik, a profesjonalnie przygotowany atak tylko to potwierdza. Kurwa są bardzo dobrze zorganizowani i widać, że celem była nasza grupa - Zamorańczyk rozmyślał dalej przyklejony do ściany budynku.

Wtem pojawiła się kurtyzana przemawiająca słodkim głosem. Galvat nie ufał jej od samego początku, a wypowiedzi barbarzyńców świadczyły o ich dziecinnej naiwności. Nie wiem ile czasu przebywali razem z Nehaherem, ale z tego co mówili to dość długo. Ich reakcja nie świadczy o nich najlepiej i widać nie można na nich polegać. Niby znają się długo, a gdy Stygijczyk zniknął ich wcale to nie obeszło. Ciekawe komu tak naprawdę zawdzięczam życie po upadku z klifu... Kurwa jak ja przepadnę to oni palcem nie kiwną. Nie ma co na nich liczyć. Pierdolone zwierzaki patrzące tylko w pizdę za rogiem i swoją sakiewkę. A już chciałem powiedzieć im o tym jak dobrze zarobić. Nie zrób tego samego błędu co kiedyś... - wnioskował przypominając sobie błędy z przeszłości.

Zamorańczyk przyjrzał się młodej kobiecie szukając wzrokiem jej sakiewki.

Kurwa tym dwóm zesztywniała pała i rozum jak słyszę ich gadkę. Stygijczyk pewnie jest martwy, albo nieprzytomny, inaczej skontaktowałby się z nami mentalnie tak jak zrobił to poprzednio. Wtem Adoth zapytał o Nehahera, jakby zupełnie był nieświadomy faktu, że kilka chwil temu Galvat zadał to samo pytanie i nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Oni są aż tak głupi, czy działa tutaj jakaś przeklęta magia? Kurwa co tutaj się dzieje? - kolejne pytania nie dawały spokoju.

Zrób coś. Myśl...

- Dziewko zaprowadź nas w dolinę rozpusty - Zamorańczyk ruszył w stronę kobiety. - Dam ci nawet dwadzieścia lun, ale pozwolisz mi teraz złapać cię za cipę i zaprowadzić jak niewolnicę na targ. Jasne?
Spoiler!
Jak tylko podejdę blisko kobiety, wyciągam sztylet z rękawa i przykładam jej pod żebra. Korzystam z Atutu: Anatomiczna Precyzja, by ofiara poczuła że znam się na rzeczy.

: 26 lipca 2015, 13:01
autor: Sigil
Wyspy Baracha, Tortuga, zaułek uliczny

Stojący za załomem muru Nehaher przez chwilę obserwował sytuację, starając się wychwycić słowa padające z ust jego towarzyszy. Ich naiwność zdumiała go i nieco zaniepokoiła. Spodziewał się, iż barbarzyńcy mają jednak silniejszy instynkt przetrwania, który ostrzeże ich o tym, że postępują nieroztropnie... Widać jednak nie mógł na to liczyć i pozostawało jedynie dziękować Setowi, iż przynajmniej jego obdarzył wystarczającą przebiegłością , by był w stanie rozpoznać podstęp. Skoncentrował się, odnawiając więź telepatyczną, aby przekazać towarzyszom ostrzeżenie.

W głowie Sigurda i Galvata rozległ się nagle czysty głos czarownika:

- Uważajcie na tę dziewkę. Wiedzie was w pułapkę. Ktoś pewnie jej za to zapłacił. Rozmawiałem z Conanem. Ktoś w mieście chce nas zgładzić. Wynajął Aesirów do tej roboty. Conan chce się z nami spotkać jak najszybciej w karczmie "Albatros". Przepytajmy więc tę nierządnicę i zniknijmy stąd. Ponoć wrogowie są na naszym tropie i nie mamy wiele czasu!
Myślomowa trwa przez godzinę, więc po prostu korzystam z niej i przekazuje tym na których czar zadziałał (czyli Sigurdowi i Galvatowi) kolejną informację.

: 26 lipca 2015, 21:15
autor: Araven
Sigurd przemyślenia.

[Ale ten zamorańczyk jest głupi, zaraz za cipę łapie i to za 20 lun a chciała 10, osioł normalnie. A tu czarownika trza ratować dyć gada mi w głowie, a ten durny złodziej nic tylko by ruchał, trza go ukatrupić, ale to jak uratujemy Stygijczyka, i czarownik gada co ona nas w pułapkę prowadzi, a ten naiwniak z nią idzie, no rozpacz normalnie, ale zamorańczyki to złodziejskie ścierwo u nich głupota to wrodzona chyba jest.].

Do Adotha

Coś tak zbaraniał? albo za mocno popiliśmy, albo cosik mi w głowie gada a Tobie? Trza czarownika poszukać poruchamy potem, a Zamorańczyk niech idzie i tak walczyć nie umie, co nam po nim?
Dobro zapodałbyś mi na gmaila to co masz z Conana teraz?

: 27 lipca 2015, 15:38
autor: adamwl
Adoth

E to ja chyba za słabo popiłem bo mi nic we łbie nie gada, a czarownik jak się zgubił tak pewnie się znajdzie, ale poszukać Go można, tylko szkoda tej wizyty w zamtuzie, choć Galvant przynajmniej się zabawi.

: 27 lipca 2015, 17:03
autor: Dobro
Kurtyzana wietrząc łatwy łup zbliżyła się zalotnie do podchodzącego Galvata. Objęła go smukłą dłonią za szyję i drgnęła z dwóch powodów.

Pod opuszkami palców wyczuła bliznę na szyi zamorańczyka. Drgnęła z obrzydzenia.

Pod lewą piersią poczuła delikatny nacisk czegoś metalowego. Przeżyła niejedno w tym fachu i wiedziała, że facet właśnie trzyma ją w garści. Jeden fałszywy ruch i z zimną krwią wbije jej w serce nóż. Drgnęła ze strachu.

- Mój pan was pozabija, jak spadnie mi włos z głowy - powiedziała łamiącym się lekko głosem. - Dogadajmy się jakoś...

Wokoło zrobiło się jakby luźniej. Widać, że pożar był opanowany i ludzie rozchodzą się do kwater. Na ulicy nie było już praktycznie żywej duszy, poza kulawym psem węszącym za jakimiś resztkami pożywienia.
Araven: wysłałem ci na pocztę.

: 27 lipca 2015, 17:42
autor: adamwl
Adoth

Hmm to będzie zniżka hehe, a na poważnie pytam się Kto chce Nas wykończyć i gdzie Go znajdziemy?

: 27 lipca 2015, 18:55
autor: Dobro
- O czym gadacie, panie? - jęknęła przestraszona kurtyzana. - Po prostu...- przęłknęła ślinę - zobaczyłam czterech przystojniaków to postanowiłam dorobić... Dzisiaj mało klientów i... i rozumiecie sami... - załkała znowu - na tyle, ile pozwalało jej ostrze sugestywnie dotykające żebra.

: 27 lipca 2015, 19:34
autor: lightstorm
Galvat trzymając sztylet blisko serca ladacznicy, odezwał cicho się do jej ucha, zachrypniętym głosem Zamorańskiego bandyty:

- Posłuchaj głupia kurwo. Jesteś dla mnie mięsem i niczym więcej. Barbarzyńców możesz zwodzić słodkim pierdoleniem, ale mnie nie oszukasz. Kto cię przysłał? Gadaj, albo zaraz odetnę ci cycki i więcej już nic nie zarobisz - mówiąc ostatnie zdanie przesunął sztylet tak, by pojawiła się delikatna rana zaraz pod piersią kurtyzany.
Używam Zastraszania i Anatomicznej Precyzji.

: 27 lipca 2015, 20:12
autor: Dobro
Kobieta pisnęła cicho i hamując napływ łez załkała:

- Orlando, mój stręczyciel. Kazał mi was przygarnąć na kwatery i razem z Anie zająć się wami, by on i jego ludzie mogli was okraść, jak to zwykle robi z nowymi w tej okolicy... - wyszeptała przerażona, łkając co chwilę.
To wyznanie słyszeliście wszyscy oprócz Nehahera.
Spoiler!
Jesteś bardzo zdegustowany zachowaniem Galvata. Można powiedzieć, że nawet coś w zielarzu zawrzało... zwłaszcza, że zauważyłeś, iż kobieta się zmoczyła ze strachu.
Spoiler!
Poczułeś coś mokrego na udzie i nogawce spodni. Sądząc po zapachu, kurtyzana zlała się ze strachu.

: 27 lipca 2015, 21:12
autor: adamwl
Adoth

Skoro chciała Nas okraś można by Jej ręce połamać, z drugiej strony trochę Jej szkoda, niech idzie precz, a My wrócimy do Naszych spraw

: 28 lipca 2015, 13:09
autor: Keth
Wyspy Baracha, Tortuga, zaułek uliczny

Strach bijący od kobiety był tak oczywisty, że Garro wręcz się zagotował w duchu. Zielarz już wcześniej zdawał sobie sprawę z tego, że Galvat był niebezpiecznym człowiekiem, nie bez powodu zresztą zabiegał o względy Zamorańczyka świadomy zalet takiego sojusznika. Jednak brutalne i bezwzględne zachowanie mężczyzny głęboko medyceusza poruszyło, a zarazem nasunęło mu na myśl szaleńczy pomysł.

Postąpiwszy o kilka kroków Garro ujął Galvata pod ramię i ścisnął je z całej siły palcami przysuwając usta do ucha rzezimieszka.

- Krzywdzenie jej zysku nam nie przyniesie, głupcze - zasyczał cicho - Pomyśl dwa razy, zanim zaczniesz kaleczyć dobry towar. Odwrócimy role, owce przemienią się w wilka. Sigurd, Adoth, podejdźcie bliżej.

Zebrawszy błyskawicznie w myślach zalety swego pomysłu uzdrowiciel zaczął szeptać w przyśpieszonym tempie, w duchu lękając się przez cały czas o zdrowie ladacznicy.

- Tutaj rządzi prawo silniejszego, zyski czerpie zaś ten, kto potrafi utrzymać się przy władzy. Pójdźmy na te kwatery i udajmy, że wszystko idzie po myśli stręczycieli, kiedy zaś po nas przyjdą, zarżniecie ich jak te owce. Zgarniemy łupy, zyskamy szacunek, a koniec końców przejmiemy tutejszy zamtuz. Po cóż ta dziewka ma nadstawiać tyłka dla jakowyś szubrawców, skoro może to czynić dla naszego własnego zysku?
Handel medykamentami to jedno, ale burdel jako dodatkowe źródło interesu to inna bajka - czemu nie? Tylko najpierw trzeba przejąć prawa własności do tego przybytku!

: 28 lipca 2015, 19:43
autor: lightstorm
Wyspy Baracha, Tortuga, zaułek uliczny

Galvat był zniesmaczony całym tym cyrkiem. Nie dość, że dziwka naszczała na jego ubranie, to jeszcze do tego zielarz włączył się aktywnie do obrony głupiej dziewki. Odsunął sztylet od ciała kobiety, popychając ją lekko do przodu.

- Powiedz temu Orlando-Srando, że zadarł z niewłaściwymi osobami. Spieprzaj, bo się jeszcze rozmyślę.

Galvat poczekał, aż kurtyzana się oddali, po czym odwrócił się z sztyletem w ręku w stronę Garro. Spojrzał mu prosto w oczy i jednym susem znalazł się bardzo blisko zielarza, po czym nachylił się do jego ucha i wyszeptał kilka słów.
Spoiler!
Wysłałem na PW to co mówię do ciebie.

: 29 lipca 2015, 22:22
autor: Araven
Wszystko fajnie, ale trzeba znaleźć Nehahera, Adoth idziemy do Albatrosa, cosik mi we łbie czarownik gadał, coby tam iść.