Barr'teh odczekał jeszcze chwilę nie ruszając się ze swego miejsca, ale uczucie przemożnego ssania w żołądku zmusiło kocura w końcu do zeskoczenia z usytuowanej wysoko belki. Futrzasty wojownik wylądował miękko na pozostawionym przez Llorvasa kocu, podrapał go z lubością przeciągając się ospale i wyginając w łuk grzbiet.
Zaspany Orgnar stał już za kontuarem poszczękując żelaznymi garnkami, toteż kotołak z miejsca postanowił oddalić się ze zbyt dla siebie hałaśliwego miejsca. Nie bawiąc się w ceregiele Barr'teh wślizgnął się do pokoju wynajętego przez Hastura, obrzucił śpiącego pod niedźwiedzim futrem Redgarda bacznym wzrokiem, a potem podkradł się do rozłożonej na drewnianej komodzie zbroi człowieka, chwytając zwinnymi palcami jego hełm.
Khajiit wciąż nie potrafił się przyzwyczaić do noszenia uciskającego mu uszy nakrycia głowy, ale zarazem niezmiennie bawił go widok swego odbicia w tafli wody, toteż nasadziwszy hełm na łeb czmychnął czym prędzej z izby zamierzając wybrać się nad rzekę i porobić śmieszne miny do swego wizerunku widzianego w wartkim chłodnym nurcie.

Wątek techniczny
Wiem, że Bartek bardzo chciał pasiastego kocura, ale nie potrafię takiego wykreować ręcznie w grze - zatem aby móc na bieżąco obrazować noszony przez kotołaka ekwipunek, pozwolę sobie mimo wszystko bazować na tym nieco rysiowatym osobniku o mniej pasiastym futrze. Oto nasz drużynowy khajiit w pełnej zbroi rzemieniowej (hełm i nogawice pożyczył cichaczem od śpiącego jeszcze Hastura, ale pewnie będzie je musiał zaraz oddać!) - uprzedzę pewne fakty zdradzając, że zarówno hełm jak i nogawice da się kupić u miejscowego kowala, gdyby 8ART chciał wydać w Rzecznej Puszczy nieco złota!