: 04 sierpnia 2015, 21:27
Drużyna po kolejnych kilku minutach rozmowy zgodziła się na warunki Conana. Ten zaś przypieczętował nową przyjaźń porządnym łykiem wina (poza Conanem wszyscy sobie je mocno rozcieńczyli, nie chcąc ryzykować pijaństwem przed akcją). Wtedy dopiero ich cymmeryjski nowy sojusznik wyjawił szczegóły zadania.
Servio to handlarz przyprawami z Argos, który swój kantor ma na drugim końcu portu, zaraz przy jego statku "Pogromca fal". Często kupuje złupione przez korsarzy przyprawy, którymi płyną handlarze z Iranistanu czy Czarnych Królestw. Przyprawy te cenione są zarówno w Argos, jak i Aquilonii oraz Nemedii, więc ich cena jest wysoka, zwłaszcza przy znikomej konkurencji. Servio zakontraktował u Conana zamówienie na przyprawy takie jak cynamon, kardamon, papryka i bazylia. Conan złupił wskazany przez kupca statek, przywiózł towary a w zamian miał dostać kilka wiader specjalnej zaprawy do wzmocnienia drewna statku oraz najnowszy model sekstansu do nawigacji po Morzu Wschodnim. Zamiast tego Servio zakpił z niego i dostarczył trzy beczki zepsutych ryb oraz uszkodzoną busolę. Handlarz nie jest w ciemię bity i zbiegł zaraz po transakcji. Ostatnio jednak okazało się, że wrócił na wyspę pod nieobecność Conana i dalej prowadzi interesy.
- Chcę, byście dali mu porządną nauczkę - kontynuował. - Tak, by do końca życia zapamiętał, że oszukiwanie jest bardzo nieładne - szelmowski uśmiech wiele powiedział drużynie. - Ma żyć i być sprawny - dodał szybko widząc ten sam uśmiech u Galvata. - Plus ma mi zapłacić 500 złotych Lun. Możecie wziąć od niego oczywiście więcej, ale 500 ma trafić do mnie. Resztę co weźmiecie to wasze! (błysk w oku dający pozwolenie na ugranie większej kwoty).
- Ach, byłbym zapomniał. Servio handluje też gladiatorami na areny w Messancji... także łatwo skóry nie sprzeda. Chociaż z drugiej strony może gladiatorzy odwrócą się przeciwko niemu? Kto wie? - zadał pytanie retoryczne.
Larcia to kothyjska handlarka bronią. Conan zamówił u niej dziesięć kordelasów i sześć harpunów z linami używanych do abordażu. Owszem, dostał obiecany towar, ale tak podłej jakości, że szybko się rozwalił. Trzeba wyjaśnić sprawę plus zażądać 100 złotych lun zadośćuczynienia.
- Zawsze handlowałem z Larcia. To twarda kobieta i jestem pewny, że nie zrobiła tego specjalnie. Chce się dowiedzieć co się stało i zażądać zadośćuczynienia w złocie. Ale od niej nie wyciskajcie więcej - lubię ją i chcę, by tak zostało. Chyba, że odkryjecie coś... interesującego. Wtedy weźmiecie, ile uznacie za stosowne i ponownie omówimy sprawę - powiedział Conan i kończąc wieczerze udał się na spoczynek. Drużyna zaś rozdzieliła się i ruszyła na łowy...
Servio to handlarz przyprawami z Argos, który swój kantor ma na drugim końcu portu, zaraz przy jego statku "Pogromca fal". Często kupuje złupione przez korsarzy przyprawy, którymi płyną handlarze z Iranistanu czy Czarnych Królestw. Przyprawy te cenione są zarówno w Argos, jak i Aquilonii oraz Nemedii, więc ich cena jest wysoka, zwłaszcza przy znikomej konkurencji. Servio zakontraktował u Conana zamówienie na przyprawy takie jak cynamon, kardamon, papryka i bazylia. Conan złupił wskazany przez kupca statek, przywiózł towary a w zamian miał dostać kilka wiader specjalnej zaprawy do wzmocnienia drewna statku oraz najnowszy model sekstansu do nawigacji po Morzu Wschodnim. Zamiast tego Servio zakpił z niego i dostarczył trzy beczki zepsutych ryb oraz uszkodzoną busolę. Handlarz nie jest w ciemię bity i zbiegł zaraz po transakcji. Ostatnio jednak okazało się, że wrócił na wyspę pod nieobecność Conana i dalej prowadzi interesy.
- Chcę, byście dali mu porządną nauczkę - kontynuował. - Tak, by do końca życia zapamiętał, że oszukiwanie jest bardzo nieładne - szelmowski uśmiech wiele powiedział drużynie. - Ma żyć i być sprawny - dodał szybko widząc ten sam uśmiech u Galvata. - Plus ma mi zapłacić 500 złotych Lun. Możecie wziąć od niego oczywiście więcej, ale 500 ma trafić do mnie. Resztę co weźmiecie to wasze! (błysk w oku dający pozwolenie na ugranie większej kwoty).
- Ach, byłbym zapomniał. Servio handluje też gladiatorami na areny w Messancji... także łatwo skóry nie sprzeda. Chociaż z drugiej strony może gladiatorzy odwrócą się przeciwko niemu? Kto wie? - zadał pytanie retoryczne.
Larcia to kothyjska handlarka bronią. Conan zamówił u niej dziesięć kordelasów i sześć harpunów z linami używanych do abordażu. Owszem, dostał obiecany towar, ale tak podłej jakości, że szybko się rozwalił. Trzeba wyjaśnić sprawę plus zażądać 100 złotych lun zadośćuczynienia.
- Zawsze handlowałem z Larcia. To twarda kobieta i jestem pewny, że nie zrobiła tego specjalnie. Chce się dowiedzieć co się stało i zażądać zadośćuczynienia w złocie. Ale od niej nie wyciskajcie więcej - lubię ją i chcę, by tak zostało. Chyba, że odkryjecie coś... interesującego. Wtedy weźmiecie, ile uznacie za stosowne i ponownie omówimy sprawę - powiedział Conan i kończąc wieczerze udał się na spoczynek. Drużyna zaś rozdzieliła się i ruszyła na łowy...