Strona 3 z 3

: 10 września 2017, 19:29
autor: Suriel
Czyli na dopingu alkoholowym nie był. Tu mnie zasmuciles, bo już myślałem że znalazłem genialne rozwiązanie; taki złoty pomysl.

: 22 lipca 2018, 23:09
autor: Keth
W sobotę zaliczyłem dość znamienną wizytę na strzelnicy, bo po raz pierwszy zabrałem córkę na ze sobą (taki miałem układ z żoną, że tego typu rozrywki - podobnie jak papierosy, alkohol i romanse - za naszą zgodą od ukończonej szesnastki). Sama zagadywała, do czego podchodziłem dość sceptycznie, bo założyłem, że raczej jej się nie spodoba, ale wyszło bardzo fajnie i chce zdecydowanie kontynuować tę formę zabawy.

A na czym nowym położyłem łapki? Po pierwsze, kultowy Thompson SMG. Cztery i pół kilograma ciężaru własnego oznacza, że ta broń praktycznie nie ma odrzutu (a strzela amunicją 11.43mm). Co więcej, Thompson nie był jedynym nowym historycznym nabytkiem na tej strzelnicy, bo w szafie znalazłem i Stena i PPSz-41. Sten jeszcze przyjemniejszy w użytkowaniu niż Thompson, praktycznie zero odrzutu i względnie cichy w strzelaniu. Pepesza z magazynkiem pudełkowym jak przedłużenie ręki, świetnie skupienie na tarczy.

Najbardziej jednak uśmiałem się z reakcji moich nowych kolegów z klubu strzeleckiego. Zapisałem się do takiego klubu w sąsiedniej miejscowości (w Niemczech oczywiście), ponieważ przynależność klubowa jest obowiązkowym krokiem na drodze do własnej broni. Tylko że w Niemczech te kluby to taki trochę żart - strzelcy kurkowi, chodzą na procesje w galowych uniformach, festyny robią ze strzelaniem z wiatrówek do ptaka (drewnianego, na słupie, żeby nie było niedomówień), a od czasu do czasu coś tam robią na strzelnicy. W tym moim mieście klub jest otwarty tylko w piątki wieczorem, a w piwnicy są dwa stanowiska na karabinki powtarzalne .22 LR. Strzelamy z nich seriami po 20/23 pociski, zliczamy punkty do książeczki, pieczątka i do następnego piątku. Ale do rzeczy - prawo o broni i amunicji jest w Niemczech dość restrykcyjne (dużo bardziej niż w Polsce) i zabawki takie jak te na mojej polskiej strzelnicy są dla tych ludzi praktycznie nieosiągalne. No i jak im puściłem przez WhatsApp zdjęcia Stena, Thompsona, pepeszy, AR-15, w klubie najprawdopodobniej doszło do aktu zbiorowej erekcji (wnioskuję po komentarzach). Muszę się dowiedzieć, co właściciel strzelnicy chciałby mi zaoferować za dwa busy naładowanych adrenaliną Niemców z tysiączkiem euro na amunicję w każdym portfelu!

Jeszcze większe poruszenie na FB i Instagramie mojej córki. Jej koledzy - w towarzystwie dziewcząt dotąd nie ujawniający swych strzeleckich zainteresowań - teraz chyba ją zeżrą z dzikiej zazdrości. I jeszcze ich stan niebywałej ekscytacji pogłębimy nową serią zdjęć w przyszły wtorek (jeden wyznał w sieci, że marzy o strzelaniu z karabinu wyborowego, to zrobię córce sesję foto ze snajperską Zastavą).

: 23 lipca 2018, 07:30
autor: Kargan
Hehehehehe fajnie :D strzelało się ze Stena i z Thompsona. Z pepeszy nie dane mi było spróbować. Bardzo to fajne i przyjemne, ale prawdziwa przyjemność zaczyna się powyżej 100 metrów z jakąś długą lufą... nie wiem jak w Niemczech, ale w polsce bardzo niewiele jest miejsc gdzie można tak postrzelać...

: 23 lipca 2018, 10:22
autor: 8art
Jak bede w pazdzierniku w PL to musze sie wybrac postrzelac chociaz troche. Malego jeszcze nie bede zabieral, ale jak podrosnie to napewno!