Strona 3 z 56

: 10 października 2011, 17:35
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Późny wieczór.

Błazen odwrócił się w stronę oklaskujących go gości, ukłonił się głęboko, zamiatając czapką podłogę, po czym odwrócił się wskoczył na szynkwas, spadając z niego wprost w ramiona zdezorientowanego karczmarza, po czym zza ucha gospodarza szybkim ruchem ręki wyciągnął złotą monetę i zeskakując z rąk półolbrzyma podał mu ją. Karczmarz odrzekł śmiejąc się serdecznie w stronę lądującego na ziemi elfa:
-"Przestańcie no Aalmangarze, żart sobie stroić już, czas mi się Twoim panem zająć a nie z Wami figle czynić tutaj"
W tym samym czasie 2 zbrojni pomagając służącym zaczęli przygotowywać alkierz dla swego pana, 2 zbrojnych natomiast ruszyło w stronę schodów na górę niosąc między sobą spory drewniany kufer, z dużymi okuciami, jeden zwrócił się w stronę chłopaka doglądającego pieczeni:
-"Prowadź na pokoje ino szybko", po czym szybkim krokiem udali się za stajennym, pozostała dwójka natomiast bacznie przyglądała się wnętrzu karczmy jak też i wszystkim tutaj zgromadzonym osobom.

Karczmarz podszedł do szlachcica kłaniając się nisko w stronę półelfki, która o dziwo odpowiedziała ukłonem, po czym ukłonił się w stronę Gotmunda, ten natomiast szybko wyciągnął rękę w jego stronę mówiąc:
-"Witaj stary przyjacielu, dawno mnie tutaj nie było-po czym objęli się serdecznie w niedźwiedzim uścisku-
A gdzież to Twoja rodzina się chowa? Nic to potem, potem sobie porozmawiamy Hamrodzie jak dawniej przy ogniu i kufelku, a teraz siadaj z nami bo wiedzieć ci trzeba, że dziś nam tutaj zatrzymać się wypadło, więc nadrobim sobie wszystkie lata" po czym cała trójka ruszyła w stronę przygotowanego alkierza rozmawiając po cichu ze sobą, uśmiechając się do siebie serdecznie.

Karczmarz odprowadził ich do środkowego alkierza i szybkim krokiem ruszył w stronę kuchni, dwóch pozostałych zbrojnych siadło w najbliższym alkierzu od trzech siedzących przy kominku gości.

: 10 października 2011, 17:52
autor: mordimer00
Wątek techniczny.

Wszyscy gracze w jednym miejscu, więc ruszamy z kopyta dalej.
Teraz czekam na Wasze dalsze deklaracje.

: 10 października 2011, 18:29
autor: morgliht
Amras gdy tylko zobaczył elfa przygląda mu się z zaciekawieniem i stara się mu przyjrzeć czy czasem nie spotkał go gdzieś gdy z kuglarzami podróżował.
Wątek techniczny
Jeżeli znam tego elfa to proszę o więcej informacji gdzie go poznałem w jakich okolicznościach jak ma na imię jakie mieliśmy relacje jeśli go nie znam to gdy nadarzy się odpowiednia okazja to (jestem już pewnie lekko wstawiony:

Witaj bracie, jak miło spotkać elfiego trubadura, skąd pochodzisz, podejdź do nas jeśli możesz

: 10 października 2011, 19:04
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Późny wieczór.

Amras bacznie przyglądał się błaznowi, ale jego twarz nie była mu znajoma.
Pomimo tylu lat spędzonych razem z kuglarzami nie znał tego osobnika.
Pieczony prosiak został zdjęty znad ognia i zaniesiony do bawiących w alkierzu gości, a do stołu zajętego przez podróżników zostały doniesione kolejne miski z kaszą okraszoną skwarkami oraz pieczonego mięsa z sosem, ja także kilka dzbanów wina.
Karczmarz z rodziną posilają się razem ze szlachcicem, teraz gośćmi zajmują się dwaj stajenni.
Błazen chwilę jeszcze pokręcił się po karczmie po czym spojrzał na trzech siedzących podróżnych przyglądając im się uważnie, gdy oparty łokciem o stół elf odezwał się do niego:
-"Witaj bracie, jak miło spotkać elfiego trubadura, skąd pochodzisz, podejdź do nas jeśli możesz"

: 10 października 2011, 19:24
autor: 8art
- Witaj bracie, el Aalmangar do usług z Tallandoru - odrzekł błazen z wyraźnym osmundzkim akcentem. Nie dał długo na siebie czekać. Zebrał ze stołu mandolinę i garniec dopiero co podanego piwa. Skłonił się w pas tanowi Gotmundowi i jego pięknej towarzyszce: - To ja jaśnie pana z Hamrodem zostawie i tam sobie z tą wesołą kompaniją bezeceństwa pójde czynić, a nie tęsknijcie za mną. Słychać mnie będzie, pośpiewam trochę.

Hamrod zatarł ręce, dobrze wiedział, że ewentualne występy przyciągną dziś do zajazdu więcej gości i zarazem przyniosą karczmie większy zysk. Aalmangar dosiadł się ciekawej drużyny: - A panowie skąd jeśli można spytać, bo ballad chybaśmy razem nie śpiewali, ale zaraz nadrobimy - rzekł rubasznie, tym razem wyraźnie z mocnym orklash'owym akcentem

: 10 października 2011, 20:05
autor: morgliht
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Późny wieczór.


Jestem El Amras z Olgrionu , powiedz bracie co to za znakomita kompanija przybyła do tego przybytku? Czy już o niej ballady są śpiewane ?

: 10 października 2011, 21:39
autor: Keth
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Syty i zadowolony z bijącego od paleniska ciepła, Kether siedział spokojnie z kubkiem wina w dłoni, przysłuchując się w milczeniu rozmowie pozostałych gości. Sztuczki elfickiego trefnisia szczerze go zaintrygowały, wszelako z racji swej funkcji powstrzymywał się od okazywania entuzjazmu przystającego raczej pospólstwu niż uczonemu w księgach duchownemu. Co rusz zerkał też w kierunku alkierza zajmowanego przez spożywającą posiłek parę szlachecką, łudząc się w duchu nadzieją, że zachwycony przybyciem nowych gości karczmarz odzyska nieco rozumu i przypomni sobie o stosownym przedstawieniu oriakańskiego kapłana swemu wysoko urodzonemu znajomkowi.

Aster nie znał tana Gotmunda, ani z wyglądu ani ze słyszenia, podejrzewał zatem, że szlachcic ów pochodził raczej z południa Karminu, z Elibonu czy może nawet Taron-beru, wszelako jego zażyłość z karczmarzem zdawała się dowodzić tego, że bywał od dłuższego czasu w Halladorze.


Wątek techniczny

Kether na razie siedzi w milczeniu, zakłada bowiem, że karczmarz prędzej czy później o nim sobie przypomni i zechce go tanowi przedstawić. Jeśli tak się nie stanie, kapłan będzie bez wątpienia niepocieszony, aczkolwiek starannie ukryje swą gorycz :P

: 11 października 2011, 08:26
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Późny wieczór.

Podane przez stajennego pieczyste pojawiło się na stole, zabrawszy się do jedzenia Margolas wyraźnie zadowolony ze smaku który rozlał się w jego ustach, Amras także posmakował pieczeni, tylko Kether coraz częściej zerkał w stronę alkierza okazując swoje zniecierpliwienie szybkim bębnieniem palcami po stole.
Ale zajęci rozmową chyba w ogóle nie zwracali na niego uwagi.
Karczma powoli wypełniała się gośćmi, pojawiło się w niej już kilku chłopów, którzy przysiedli się przy najdalej oddalonym stole i cicho popijali piwsko, przybyło też dwóch półorków pod szablami i w zbrojach, którzy jedząc i popijając znad kufli przyglądali się z zaciekawieniem wszystkim obecnym.
Poza tym do karczmy weszło też trzech żołnierzy, zwrócili się oni w stronę alkierza i wymienili się z dotąd siedzącą dwójką, po czym usiedli przy stole zajadając i maczając swe usta w napełnionych kuflach, wstający od stołu wojacy udali się szybkim krokiem na górę niosąc na dwóch tacach miski z jedzeniem i dzban napitku.

Karczmarz wstał od stołu i ruszył w Waszą stronę, zbliżając się do stołu:
-"Aalmangarze wołany jesteś do Gotmunda, ruszże się niecnoto". Po czym oddalił się w stronę szynkwasu wymieniając jakieś uwagi z jednym ze stajennych, po czym obydwoje zniknęli za drzwiami kuchni.
Wynosząc po chwili duży antałek, i napełniając kilka dzbanów.

: 11 października 2011, 16:09
autor: mordimer00
Tutaj mała ściąga dla drużyny:-))

http://www.krysztalyczasu.pl/forum/atta ... eview2.gif

: 11 października 2011, 16:24
autor: 8art
Aalmangar ociągając się leniwie wstał od stołu. Puścił oko do Kethera i złorzecząc teatralnie na cały świat ruszył w stronę stołu tana Gotmunda. Przysiadł się już całkiem poważny i wymienił ze szlachcicem kilka zdań szeptem. Na widok karczmarza i Irdil wchodzących na salę z tacami pełnymi napitku, wstał i z tacy Irdil porwał jedno z glinianych naczyń, jednocześnie skradł całusa rumieniącej sie córce karczmarza. Gdy naczynia zostały równo rozdzielone pomiędzy zebranych, elf wskoczył na stół, o dziwo, wielkim szczęściem nie roniąc ni kropli z kubka i donośnym głosem przemówił:
- Zacnie tu zebrani! Mój, a dzisiaj i Wasz dobrodziej tan Gotmund -tu wymownie podniósł kubek - poprosił mnie o małą przysługę, której nie śmiałem, ni nie chciałem odmówić tak bowiem sercu mojemu bliska ta prośba była. Wypijmy za zdrowie tej co stanowi tana Gotmunda sny spełnione wszystkie!
za zdrowie
(tu imię)
spełnijmy toast panowie!
niech wie, że bez niej każda chwila,
to utracony już na wieki wieków czas...

Aalmangar wzniósł jeszcze raz uroczyście kubek i czyniąc zadość tradycji przypił do tana Gotmunda i jego uroczej małżonki. Resztkę napoju strącił wedle elfiego zwyczaju duchom po czym rozbił kubek tym samym czyniąc wielki honor szlachciance, bowiem nikt inny już nie dostąpi zaszczytu toastu z tego samego naczynia.
Na sali wzniosły się okrzyki ku czci szlachcianki. Błazen rozejrzał się po sali w myśląc jacyż Ci ludzie dziś szczęśliwi z tego napitku. Gotowi by byli tana Gotmunda z żoną na rękach ze szczęścia nosić. Ciekawe ilu z nich jutro będzie przeklinać tę parę i wznosić o pomstę do niebios, gdy przyjdzie im podatki płacić. Coż, niech chociaż cieszą się dziś. W końcu w życiu piękne są tylko chwile. Pomyślał, że postara się aby ta noc była piękna, że zaśpiewa dziś wiele razy aby zebrani cieszyć się mogli dłużej.
Błazen kurtuazyjnie podziękował za toast, po czym wrócił do towarzystwa. Przysiadł się do kapłana Oriaka i konfidencyjnie rzekł: - Zapewne nie miałbyś nic przeciwko Panie, abym przedstawił Cię mojemu mecenasowi. Co rusz, zerkasz w stronę alkowy ciekawie. Widzisz, my błazny nie jesteśmy tylko głupkami, za jakich nas się bierze ale bystrymi obserwatorami i komentatorami tego co wyczuwamy wokół - uśmiechnął się el Aalmangar, rad z zaskoczenia jakie sprawił Ketherowi - upewniłem się już, że tan Gotmund nie ma nic przeciwko Twojemu towarzystwu i rad będzie Cie poznać.

: 11 października 2011, 21:32
autor: Keth
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Oriakański kapłan nie zdołał do końca ukryć zaskoczenia wywołanego słowami elfa, toteż świadom wyrazu swego oblicza przywołał czym prędzej na usta teatralny uśmiech.

- Iście bystry z ciebie nieludź, przyjacielu - odpowiedział naprędce, zerkając ponad ramieniem trefnisia na szlachcica i jego nadobną towarzyszkę - Nie ukrywam, że chętnie zaszczycę twego pana swą uwagą.

Odsunięta drewniana ława zaszurała cicho, kiedy Osmundczyk podniósł się z miejsca i poprosił wymownym ruchem ręki, by elf zechciał go poprowadzić do alkierza tana Gotmunda, poprawiając w międzyczasie swe odzienie i upewniając się, że sakralna biżuteria odpowiednio się prezentuje w jaskrawym świetle świec i kaganków.


Wątek techniczny

Cóż może być większą przyjemnością dla kleryka Oriaka od obracania się w towarzystwie możnych tego świata. Kether uda się do alkierza poprzedzany przez elfa, witając szlachecką parę pozdrowieniem na modłę oriakańską i przedstawiając się jako wysłannik kultu Mitrylowego Boga z Algilu. Jeśli tan zaprosi go do rozmowy, chętnie wypyta o przyczynę popasu na obrzeżach stolicy oraz spróbuje zasięgnąć wieści o plotkach z szerokiego świata.

: 12 października 2011, 12:53
autor: tzeentch
Syty i zadowolony Margolas oddawał się błogiemu nieróbstwu. Wyciągnął nogi przed siebie i kontemplował ogień trzaskający w kominku. Było mu mu ciepło i przyjemnie... Co jakiś czas rozglądął się tylko, aleć całe zacniejsze towarzystwo pogrążone było w jakiejść żywej dyspucie.

: 12 października 2011, 13:29
autor: morgliht
Amras nie przerywając posiłku pozostał sam z półolbrzymem, słyszał że ów olbrzym szkolił ludków w broniach więc pomyślał że może i jego w mieczyku wyszkoli:
Jeśl można wiedzieć Margolasie słyszałem że lutków uczyłeś szermierki, i mam pytanie czy w mieczu czasem się nie specjalizujesz i czy nauki u Ciebie można poczynić? Oczywiście zapłacę?

Wątek techniczny:
Amras jako typowy elfi przedstawiciel kasty walczącej w ręcz próbuje się dowiedzieć czy jest możliwość podnieść specjalizację w mieczu (2b spect 2spec, M i Oburęczność), A tak po za tym czeka na powrót kleryka, może czegoś nowego się dowiedział?

: 12 października 2011, 16:23
autor: mordimer00
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Północ.

Aalmangar wstał od stołu, gestem pokazując aby Kether za nim poszedł. Kleryk wstał wygładzając swój strój i poprawiając wszystkie świecidełka na jego palcach i symbol Oriaka na piersi i ruszył w stronę alkierza.
Po krótkim przedstawieniu Gotmundowi i Gilrael błazen wrócił do stołu.
Kether kłaniając się parze szlacheckiej zaproszony został o zajęcie miejsca.
Margolas właśnie wznosił kolejny toast, po czym solidnie łyknął z kufla, po karczmie uwijali się stajenni donosząc co chwila pełne dzbany i miski z kaszą czy mięsiwem.
Amras pytając półolbrzyma o umiejętności walki i to jakim jest nauczycielem, co chwila zerkał w stronę alkierza.
Ogień w kominku strzelił w górę gdy Margolas znowu dorzucił kilka polan do środka, przy czym wyciągnął nogi w stronę ciepła.
Karczmarz doniósł Wam dzban wina : -"Czy kazać szykować pokoje? Uprzedzam, że jedynie dwa wolne dla Was mi zostały więc jak panowie? Bo jeśli nie to zostaje tylko tutaj na stole przy kominku noc wam spędzić"

Wątek techniczny:
Kether w alkierzu rozmawia-nikt go nie słyszy, Amras, Margolas i Aalmangar siedzą razem i popijając wino obgryzają kawałki mięsa?

: 12 października 2011, 17:21
autor: tzeentch
- Mieczem, i owszem, machac potrafie i zobaczyc mozemy coby sie dalo z tym uczynic. Nie wiem jeno, czy technicznie i teloretycznie ci to wszystko przekazac potrafie. Prawde rzekszy, to sie w walce mlotem na mistrza szkole inne bronie nieco na boku zostawiajac. - To mowiac poklepal stylisko swego wielkiego mlota.
Slyszac pytanie karczmarza oszacowal wzrokiem towarzyszy.- Mnie tam miejsce przy kominku calkiem dobrym sie zdaje. Sakiewka u mnie cienka, wiec sie na zbytki nie szarpie... A wy jak robicie?