PBF - Kieł i pazur

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 10 listopada 2011, 15:21

Obserwuję podejrzliwie nowo przybyłego. Wygląda dosyć egzotycznie, a nowi ludzie nieśli ze sobą nowe problemy. Mimo to w dziczy każdy sprzymierzeniec stawał się wyjątkowo cennym nabytkiem, tym bardziej w rejonach gdzie czaili się wrogowie.


Wątek techniczny

Przyglądam się dokładnie mapie i staram się prześledzić drogę, którą musiałby pokonać Sanna. Oceniam jakie osady znajdują się blisko tego szlaku.
Ostatnio zmieniony 10 listopada 2011, 22:12 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 listopada 2011, 23:58

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej


Eithart podszedł do przybysza. Mocno i serdecznie uścisnął prawicę Goltwyna:

- Witaj Goltwynie, jesteś magiem jak mniemam. Słyszałem co nieco o Twych mocodawcach. Ale poznaj Trehanta i Skelę - łowców jakich mało. obaj franci kuci na cztery łapy. Ten posępny goblin to Mordi, ale to tylko pozory. Ma łeb na karku i dobre poczucie humoru, a przyśpiewki zna takie, że starym woźnicom uszy więdną. A ten młody, zdolny człowiek to Deliart, łowca który wyruszył z nami w podróż, by odnaleźć kobietę, która omal nie zniszczyła jego rodzinnego Duviku. Ja zaś mam na imię Eithart i jestem skromnym architektem świątyń Gorlama. Witaj wśród nas.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 listopada 2011, 20:31

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Skela obszedł pozornie ospałym krokiem część strażnicy przeznaczoną dla przejezdnych, rozważnie unikając zapuszczania się w kwatery żołnierzy, gdzie ktoś nieżyczliwy lub gorącokrwisty mógłby go obarczyć zarzutem szpiegostwa lub próby kradzieży. Pogranicze Tureganu było niebezpieczną strefą, a utarczki z Zuagirami tworzyły stały element codziennego życia, dlatego żołnierze od zawsze mieli baczenie na cudzoziemców bywających popasem w fortach.

Odprowadzone do wykutej w skale stajni zwierzęta schroniły się przed słonecznym skwarem, a wystawieni na światło dnia ludzie znikli pod zadaszeniami i w nikłym cieniu rzucanym przez mur strażnicy, ograniczając swój strój do zaledwie cienkich płóciennych nogawic i odsłaniając spalone słońcem na ciemny brąz torsy. Pełniący straż na blankach żołnierze trzymali zbroje w zasięgu ręki, wszyscy jednak poszli w ślady czeladzi ściągając czym prędzej skórznie. Skela doskonale to rozumiał, bo chociaż z wojskowego punktu widzenia mogło się to wydawać nierozsądne, usytuowanie strażnicy pozwalało dostrzec z daleka obecność jakiegokolwiek zagrożenia innego niż pustynne czerwie, te zaś były bezsilne w przypadku wzniesionego na skalnej podstawie fortu.

Niebywale pomarszczony staruszek noszący na głowie turban zrobiony z kilku kolorowych szmat pokiwał mu głową na powitanie, śląc obcemu szczerbaty uśmiech i pokazując w geście zachęty wystrugane z kawałka drewna łyżki.

- Możny pan kupi, kupi łyżki? - zamlaskał staruszek, po czym zasępił się ogromnie, bo tropiciel natychmiast pokręcił przecząco głową.

- Łyżki mi niepotrzebne, dziadku, ale co inszego bym kupił - oznajmił Skela - Wasihana szukam, najlepiej jak najmłodszego.

- Na zupę? - rozpromienił się stary człowiek potrząsając entuzjastycznie ściskanymi w rękach łyżkami - Wasihan niesmaczny, nawet na zupę! Lepszy wejhur! Mam ci ja młode pisklaki...

- Wejhur mi do niczego niepotrzebny, dziadku - syknął poirytowany Skela, trąc mimowolnie podbródek - Mnie trza wasihana!

- A skąd tu wziąć wasihana? - zafrasował się staruszek pojmując wreszcie, że obcemu tylko jedno w głowie - Nie ma tu ani jednego. Ale może kiedyś ktoś złapie? Jak możny pan kupi wejhura, to potem takowego wasihana za darmo oddam, kto by chciał w domu trzymać takiego kurwiego syna, krzykacza jednego wrzaskliwego?


Wątek techniczny

I tak w koło Macieju - zamiast wasihana wejhur. Generalnie tych zwierzątek się nie cierpi i regularnie się je tępi, stąd w przypadku chęci tresury trzeba sobie pupila raczej złapać samemu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 listopada 2011, 20:33

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Trehant wpadł ze westchnieniem ulgi do dwupiętrowego ceglanego domu przylegającego do muru strażnicy, pozbawionego okien i przeznaczonego na kwatery dla przejezdnych. Ktoś kiedyś wzniósł tę budowlę w złudnej nadziei na to, że Ukrath stanie się czym więcej niż tylko kropką na wojskowych mapach, stąd wędrowców miał prawo dziwić widok dziesięciu rozległych pomieszczeń zastawionych piętrowymi łóżkami oferującymi schronienie dla blisko setki podróżnych. Przybysze z Duviku byli tego dnia jedynymi obcymi w strażnicy, tak więc w przypływie kaprysu lub z chęci zapewnienia sobie intymności mogliby wszyscy zamieszkać pojedynczo w udostępnionych im pokojach, a jeszcze nie zdołaliby zająć wszystkich wolnych kwater.

- Prawie wszyscy ją widzieli, ale nikt poza oficerami z nią nie rozmawiał - powiedział ściszonym głosem łowca makunów, oglądając się dla pewności ponad ramieniem - Przyszła na piechotę o brzasku, więc musiała do wschodu słońca lecieć w stronę Ukrath na grzbiecie tego stwora, który ją uniósł z Duviku, inaczej nigdy by tu tak szybko nie dotarła.

- Podstępna suka z piekła rodem - zgrzytnął zębami Deliart, mimowolnie przygryzając usta i nie zwracając na to najmniejszej uwagi - Tych tutaj też omotała.

- Dobrze potrafi kłamać, wszyscy to wiemy - wtrącił Eithart oparty plecami o piętrowe łóżko i słuchający Trehanta ze skrzyżowanymi na piersi ramionami.

- Było jak mówił setnik Telstor. Przedstawiła się za córkę kupca, którego karawanę napadli Zuagirowie. Ona jedna uciekła z rzezi, trafiła do strażnicy dzięki szczęściu i boskiej opatrzności. Nie mieli powodu, by jej nie wierzyć, a że akurat obozowała tu karangijska karawana, odesłali ją do Agraphuru razem z kupcami.

- Nie pisnęła setnikowi ani słowa o Duviku? - zapytał Deliart - Gdyby była sprytna, mogłaby napuścić Turegańczyków na nas i narobić jeszcze większego zamętu.

- Była na to za sprytna - pokręcił głową Eithart - Słusznie liczyła na to, że przez dłuższy czas nie wychyniemy z Duviku. Gdyby pchnęłaby na nas wojsko, Turegańczycy zbyt szybko odkryliby prawdę i być może poszliby jej śladem doganiając za kilka dni karawanę. Siedząc cicho zyskała na czasie i dobrze go spożytkowała, żeby się od nas szmat drogi odsadzić.

Trehant usiadł na dolnym łóżku naprzeciwko Eitharta i ziewnął szeroko, ulegając w końcu narastającemu zmęczeniu.

- Rozpytywałem o magiczną esencję - mruknął jeszcze ciszej półork, tym razem adresując swe słowa wprost do gorlamity - Mają tu jednego maga, na dodatek nielichego rębacza w mieczu, ale nawet nie chciał gadać o odsprzedaży. Zasób wojskowy, ścisła reglementacja, regulamin.

- W skrytości ducha tego się właśnie spodziewałem - westchnął ciężko Eithart - Nic to, jakoś przetrwamy do Agraphuru. Nie trwońcie czasu po próżnicy, kładźcie się spać. W nocy nas czeka forsowna podróż.


Wątek techniczny

Stara ekipa odpoczywa w domu dla gości, czcigodny Goltwyn w kwaterach setnika. Nie sądzę, byście znaleźli jeszcze coś ciekawego w strażnicy, więc proponuję tym samym pójść spać i dobrze wypocząć przed kolejną nocą w siodle. Jeśli nikt nie ma nic przeciwko, przeskoczę z akcją do wieczora, gdyby ktoś jednak chciał coś jeszcze podziałać, zaczekam godzinkę w realu na ewentualne zmiany planu.

Co do planu podróży przez Hastargor, co świt macie możliwość odpocząć w innej turegańskiej osadzie, tworzą one elementy szlaku kupieckiego. Pierwszy na trasie jest Koargor, niewielka wioska myśliwych i zbieraczy mająca dostęp do niewielkiego, a przez to tym bardziej cennego źródła wody.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 listopada 2011, 21:23

Watek techniczny

Jesli mamy wszystkie informacje jakie dalo sie zdobyc o Sannie i ewentulane zeznania oficerow to ide spac.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 listopada 2011, 21:33

Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej

Chociaż na czarnym niebie skrzyły się miriady gwiazd, nagrzana za dnia skała zdawała się parzyć stopy wędrowców poprzez podeszwy ich butów. W forcie panowało spore ożywienie charakterystyczne dla mieszkańców preferujących nocną aktywność. Koczownicy najczęściej grasowali po zapadnięciu zmierzchu, stąd za dnia w Ukrath straż pełniła tylko niewielka część załogi, reszta spała wówczas szykując się do całonocnej służby.

Plac przy bramie oświetlony był blaskiem płonącego w kamiennych kadziach skalnego oleju, rozświetlającego dziedziniec i rzucającego migotliwą poświatę na wykusze oraz blanki strażnicy. Uwijający się wokół służbici, wydający strawę obudzonym niedawno żołnierzom lub oporządzający ich ekwipunek. W przeciwieństwie do skąpo opancerzonej dziennej zmiany przejmujący służbę Turegańczycy mieli na sobie brygantyny i hełmy, a przy pasach szable, toteż wszędzie wokół niosło się poszczękiwanie metalu.

Zgromadzeni przy jednej z płonących mis podróżnicy skończyli się pośpiesznie posilać, połykając ostatnie kęsy chleba i kawałki zimnej pieczeni. Eithart odstawił od ust bukłak, zakręcił go wieszając skórzany worek u pasa, potem otarł wilgotne od wody usta.

- Komu w drogę, temu czas - powiedział odwracając się w stronę wyprowadzonych już na plac koni, stroniących zwyczajowo od przewróconego na plecy i czochrającego grzbietem o twardą skałę gulmaka. Wielki gad wywalił z lubością jęzor i wił się po majdanie z uniesionymi w górę łapami wydając z siebie zdradzające wielką szczęśliwość popiskiwanie.

- Jeno patrzać tego Karmazyna - mruknął Deliart sprawdzając umocowanie juków na swym wejhurze i szykując się do kolejnej forsownej podróży truchtem na własnych nogach w ślad za jadącymi stępa towarzyszami. Duvikanin jako jedyny z całej kompanii nie miał własnego wierzchowca, lecz chociaż pozostali żywili wielkie obawy co do jego mobilności, już pierwszej nocy zadziwił wszystkich ogromną wytrwałością i wprawą w przebieraniu nogami dość szybko, by wcale nie odstawać od jadących wolno jeźdźców.

- Pewniście jestnie śpika - zaśmiał się charpliwie Mordil, wsadzając dłonie za pas i grzebiąc czubkiem buta w warstwie sypkiego nalotu pokrywającej powierzchnię dziedzińca, naniesionej kopytami koni i butami wędrowców - Takny wielgchny pan dłużnie śpikuje.

Od strony stajni dobiegły czyjeś podniesione głosy i zaraz potem z ciemnego wnętrza budowli wychynął dziwaczny stwór, przecząc swą obecnością sarkastycznej uwadze goblina. Było to coś, co przypominało z grubsza krzyżówkę ptaka z gadem, coś łączącego w sobie cechy wejhura, gulmaka i kilku innych stworzeń. Trehant otworzył wcześniej oczy, jako jedyny z całej grupy rozpoznając w tym cudacznym, kroczącym na dwóch wielkich ptasich łapach zwierzu legendarnego szarpagona z dalekiego południa kontynentu.

Goltwyn Furhal siedział w wysokim siodle, dzierżąc w dłoniach dziwne pałeczki służące najwyraźniej do trącania szarpagona w odchodzące od tyłu jego gadziej czaszki zrogowaciałe wypustki.

- Witajcie, przyjaciele - odezwał się dźwięcznym głosem agraphurski mag - Komu w drogę, temu czas.


Wątek techniczny

Komu w drogę, temu czas. Będziecie podróżowali sami, więc może ktoś zaproponuje jakiś szyk?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 listopada 2011, 00:52

Watek techniczny

Aha, jeszcze przed wyjazdem z miasta rysuje w moim notesie kilka portretow Sanny w roznych wariantach fryzury. Przyda sie jak bedziemy rozpytywac o nia

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 listopada 2011, 09:07

Wątek techniczny

Ja z wejhurem mam zamiar zabezpieczać tyły.
Ostatnio zmieniony 12 listopada 2011, 12:11 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 listopada 2011, 12:11

Nizina Hastagoru, opodal osady w Koargor, przedświt

Wbrew skrywanym obawom Eitharta z nocnych ciemności nie wychynął ani jeden złakniony krwi drapieżnik. Gromadka podróżnych posuwała się tempem dopasowanym do możliwości Deliarta, bacznie śledząc z wysokości siodeł swe otoczenie i zabijając monotonię wędrówki pogawędkami. Obydwa księżyce stały wysoko na nocnym niebie, zalewając nizinę Hastagoru srebrzystą poświatą, dzięki której mężczyźni potrafili zawczasu dojrzeć gęściejsze kępy kolczastych krzewów, tarasujące szlaki głazy oraz dziury mogące grozić złamaniem nogi wierzchowca.

Goltwyn musiał się całkiem sporo dowiedzieć o towarzyszach podróży od goszczącego go setnika Telstora, ponieważ przez większą część nocy trzymał się gorlamickiego kapłana wypytując go ze zrozumiałym podekscytowaniem o wydarzenia z Duviku. Eithart starał się wieść konwersację w wyważony sposób, ograniczając swą relację do najważniejszych wątków koszmarnej opowieści i unikając szczegółów mogących wzbudzić nadmierne zainteresowanie maga. Dobro Duviku szczerze leżało gorlamicie na sercu, toteż mężczyzna wolał unikać kierowania rozmowy na tory mogące pogranicznej społeczności przez przypadek zaszkodzić.

- A ty sam jesteś rzecznikiem Gildii Karmazynowego Słońca? - zapytał w końcu zmieniając temat w chwili, kiedy Goltwyn przetrawiał w myślach fragment opowieści dotyczący ucieczki Sanny z Duviku - Co tak znacząca persona robi na tym odludziu?

Furgal roześmiał się w odpowiedzi, potrząsnął lekko głową.

- Czcigodny setnik niechcący wyolbrzymił znaczenie mej skromnej osoby - odparł mag - Każdy członek gildii ma prawo wypowiadania się w jej imieniu, rzecz jasna w ramach posiadanych kompetencji, a zatem każdy w pewnym sensie jest jej rzecznikiem. Wierzyłem, że wyjaśniłem to swego czasu setnikowi, ale najwyraźniej w odmienny sposób pojmujemy znaczenie tego konkretnego słowa.

- A czego szuka na tym odludziu członek gildii, nawet ten z kręgu skromniejszych? - drążył temat Eithart, w skrytości ducha zadowolony z faktu, że temat Duviku zszedł chwilowo na boczny tor - Rzadkich minerałów? Księżycowego metalu? Źródeł wody?

- Czegoś podobnego - zgodził się wymijająco Goltwyn - Interesują mnie niezwykłe stworzenia mogące mieć zastosowanie w badaniach mych pryncypałów. Szukam w tym rejonie wodnych łapsów. Słyszałeś o wodnych łapsach, drogi Eitharcie? To fascynujące istoty, które z boską pomocą zaadoptowały się w niebywale sprytny...

- Czujecie to?! - zza pleców rozmawiających półgłosem mężczyzn dobiegł znienacka okrzyk truchtającego wytrwale Deliarta. W tonie Duvikanina pojawił się cień niepokoju, podzielany też najwyraźniej przez jego wejhura. Paskudas skrzeczał coraz donośniej i naciągał długą szyję najwyżej jak tylko potrafił, kręcąc głową na wszystkie strony.

- Jakby się duszno zrobiło! - odkrzyknął Skela węsząc zapamiętale i pojmując znienacka, co takiego właśnie się stało.


Wątek techniczny

Idzie pustynna burza, piaskowa kurzawa wyprzedzana falą gęstego ciepłego powietrza o charakterystycznym zapachu. Do osady już niedaleko, a burza nadchodzi od boku. Na odkrytej przestrzeni grozi Wam poważnymi kłopotami, więc najlepiej byłoby ruszyć z kopyta w stronę oferującej schronienie społeczności, tylko co wtedy z Deliartem?

Zastanawiam się też, czy do poniedziałku nie zawiesić tej sesji przez wzgląd na nieobecność wizytujących Iłżę Treanta i Venara. Co na to reszta ekipy?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 listopada 2011, 13:16

Eithart szybko ocenił, że jego wierzchowiec powinien wytrzymać ciężar dwóch jeźdźców na dość krótkim dystansie. Jego koń wydawał się być większy niźli rumaki Trehanta i Skeli, a do goblińskiego gulmaka nie baardzo miał zaufanie. Przeto wyciągnął prawicę do młodzieńca i krzyknął krótko: - Wskakuj!


Watek techniczny

Możemy zawiesić na kilka dni. Ja także nie bede raczej dostępny jutro i w poniedziałek w związku z wyjazdem do Bristolu. Ewentualnie mogę rzucić jakieś krótkie deklaracje z telefonu

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 listopada 2011, 18:29

Wątek techniczny:
Po krótkim zastanowieniu, korzystam z propozycji i wspinam się na konia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 listopada 2011, 20:09

Koargor, przedświt

Jeźdźcy wpadli do osady wraz z pierwszymi tumanami wirującego w powietrzu piasku, tnącego ostrymi drobinami skórę, drapiącego w oczach i nosach. Księżycowa poświata znikła w jednej chwili przesłonięta ciemnością niesioną przez pustynną burzę, głęboką tak, że niemal oślepiającą. Dostrzegając przed sobą jedynie zarysy niskich kamiennych budynków wędrowcy skakali z siodeł na ziemię pokrzykując do siebie wzajemnie ponad świstem przybierającego na sile wiatru.

Biegający między zagrodami i chatkami mieszkańcy wioski zmartwieli w pierwszej chwili biorąc przybyszów za bandę koczowników, okrzyki Eitharta i Trehanta szybko ich jednak wyprowadziły z błędu. Pośród krzyków, klątw i ponagleń wszystkie zwierzęta spędzone zostały do wzniesionej z gliny i skały stajni, przywiązano je pośpiesznie do ogrodzeń tworzących w ciemnym dusznym wnętrzu szereg prowizorycznych boksów.

Targając oburącz swe juki i podróżne sakwy przybysze z Ukrath przedostali się czym prędzej na przeciwną stronę niewielkiej osady, prowadzeni przez kilku tarmoszących ich za rękawy mężczyzn o spalonych słońcem twarzach i niespokojnych oczach. Trehant rozumiał doskonale źródło tego niepokoju - pustynne burze same w sobie stanowiły ogromne niebezpieczeństwo, bo potrafiły nieostrożną ofiarę udusić drobinami piasku albo nawet obedrzeć ze skóry w przypadku wyjątkowo silnego wiatru, ale prócz tego mogły skrywać inne zagrożenie: były bowiem na Balarionie drapieżniki, które polowały właśnie pod osłoną piaskowej kurzawy, niewidoczne do ostatniej chwili, mające nad swą zdobyczą niewyobrażalną wręcz przewagę zaskoczenia i osłony zapewnianej przez gęste tumany pyłu.

Pociągnięte z całej siły szerokie drzwi rozwarły się ze zgrzytem wpuszczając przybyszów do wnętrza największej budowli Koargaru, okrągłej chaty o wysoko sklepionym dachu, złożonej z centralnej sali i przylegających do niej bocznych pomieszczeń. Piasek sypał się mrowiem ziarenek za próg wejścia, kiedy mężczyźni wskakiwali do środka jeden po drugim, zza ścian dobiegał nasilający się z każdą chwilą szum burzy.

Powitały ich baczne podejrzliwe spojrzenia słane przez blisko pięćdziesiąt zgromadzonych w środku osób, mężczyzn, kobiet i dzieci składających się na niemal całą populację Koargoru.


Wątek techniczny

Zdążyliście w ostatniej chwili. Zwierzęta schowane do stajni, a Wy w miejscowym domu zgromadzeń. Schowali się tam niemal wszyscy miejscowi, jest dość tłoczno, niektórzy prócz dzieci zabrali kozy i owce. Ciekawe, kto pierwszy rzuci tekstem na powitanie, bo tu i ówdzie pojawiła się wyciągnięta przezornie broń...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 13 listopada 2011, 07:28

- Dzięki Gorlamowi żeśmy przed taką kurzawą zdążyli. Jeszcze chwila a by nas ogarnęła, a wtedy.... Dobrzy ludzie, schowajcie tą broń. My zwykli podróżni, schronienia przed zawieruchą i słonecznym skwarem dnia szukający. A jakby się jakaś woda i jadło znalazły godzinę bym modły słał do najwyższego, za taką gościnność .
Wątek techniczny:
Opieram włócznie o ścianę. Przedstawiam całą naszą gromadę w kolejności znakomitości. Otrzepuje się z piasku, wysmarkuje piach z nozdrzy i zainteresowaniem rozglądam po mieszkańcach.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 13 listopada 2011, 07:45

Mordil spojrzał w stronę nadciągającej burzy piaskowej, zerknął w stronę towarzyszy czekając na ich reakcję.

Watek tech:
Przepraszam za moją nieobecność.
Jako człowiek-znaczy się goblin pustyni mam chyba wiedzę czy lepiej uciekać w stronę osady czy lepiej razem z gulmakiem położyć się nakrywając czymś i przeczekać?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 listopada 2011, 11:45

Wątek techniczny

Mordi, ta burza nie sprawia wrażenia krótkotrwałej kurzawy, już prędzej spodziewasz się kilkudniowej piaskowej zamieci. Naturalnie goblin ma swoje sposoby na przetrwanie na zewnątrz w taką niepogodę, wystarczy mu schronić się pod błyskawicznie zapadającym w śpiączkę gulmakiem, ale skoro akcja gry już przesunęła się do domu zgromadzeń Koargoru, pojawia się pytanie, czy faktycznie chcesz pozostać na pustyni czy jednak pojechałeś razem z całą resztą do wioski.

Zadeklaruj jak najszybciej odpowiedź.

ODPOWIEDZ