PBF - Kieł i pazur
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej
Wojskowa strażnica w Ukrath zbudowana została na zboczu skalistego wzniesienia, po części składając się z pasa muru wzniesionego z jasnych kamieni, po części zaś niknąc w korytarzach i komnatach wykutych wprost we wzgórzu. Tuż za zwieńczonym zadaszonymi blankami murem znajdowała się niewielka przestrzeń przeznaczona dla podróżnych, gdzie można było pozostawić w ciasnych zagrodach zwierzęta, obmyć się przy studni i kupić strawę. Część podziemna, skryta przed ciekawskimi oczami wędrowców, strzeżona była przez noszących białe tuniki i nałożone na głowy chusty turegańskich żołnierzy, toteż podróżnicy poprzestali na rzuceniu w stronę otwartych korytarzy kilku spojrzeń, nie chcąc poprzez nadmierną ciekawość ściągać na siebie niepotrzebnej podejrzliwości żołdaków.
Pojawienie się gromadki wędrowców wywołało w strażnicy zrozumiałe poruszenie, na co dzień bowiem Ukrath postrzegany był za dziurę na końcu świata i tylko okresowe migracje minotaurów sprzyjały większej niż zazwyczaj obecność przejezdnych w tej części pogranicza. Wojskowa czeladź, zajmująca się w strażnicy kowalstwem, naprawą zbroi i ubrań, gotowaniem i opieką nad zwierzętami, wyległa czym prędzej na dziedziniec zmierzając w stronę podróżnych i zasypując ich pytaniami o potrzebne albo i zupełnie zbędne usługi lub zakupy.
- Konia trza podkuć, wielmożny panie?! - rosły mężczyzna w poplamionym fartuchu złapał za uzdę ogiera Eitharta spozierając w górę na oblicze gorlamickiego kapłana - Trza oporządzić zwierzę?
- Gotowana kasza, świeżo gotowana! I pieczeń z wejhura! - podniósł krzyk inny człowiek, machając ponaglająco ręką w stronę pary wyrostków nadbiegających z wiklinowymi koszami - Kto głodny, niechaj skinie!
Wątek techniczny
Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać. Miałem ruszyć z kontynuacją w styczniu przyszłego roku, Grzechy okazały się jednak sesją tak świetną, że nie chciałem zbyt długo czekać!
Minęły trzy tygodnie od pamiętnych wydarzeń w Duviku. Wszyscy doszliście już do siebie na tyle, by w końcu opuścić nieszczęsną osadę i ruszyć w dalszą drogę żegnani przez wciąż okazujących swą bezbrzeżną wdzięczność Duvikan. Jest Was pięciu, albowiem do drużyny dołączył Deliart, młody Duvikanin spokrewniony z Hakanem Harmunem, nie mogący znieść perspektywy dalszego życia w Duviku po śmierci tak wielu krewniaków i chcący wyruszyć w świat z zamiarem odszukania zbiegłej niecnie Sanny.
Podróżowaliście nocą, nadchodzi brzask, więc tradycyjnie pora na przerwę, bo chociaż pora sucha się kończy, za dnia skwar jest wciąż jeszcze morderczy i gotów zabić udarem słonecznym!
Otacza Was miejscowa czeladź, lada chwila jednak pojawi się ktoś z oficerów, by przeprowadzić rutynową inwigilację przybyszów. Jakieś wstępne deklaracje na tę chwilę?
Wojskowa strażnica w Ukrath zbudowana została na zboczu skalistego wzniesienia, po części składając się z pasa muru wzniesionego z jasnych kamieni, po części zaś niknąc w korytarzach i komnatach wykutych wprost we wzgórzu. Tuż za zwieńczonym zadaszonymi blankami murem znajdowała się niewielka przestrzeń przeznaczona dla podróżnych, gdzie można było pozostawić w ciasnych zagrodach zwierzęta, obmyć się przy studni i kupić strawę. Część podziemna, skryta przed ciekawskimi oczami wędrowców, strzeżona była przez noszących białe tuniki i nałożone na głowy chusty turegańskich żołnierzy, toteż podróżnicy poprzestali na rzuceniu w stronę otwartych korytarzy kilku spojrzeń, nie chcąc poprzez nadmierną ciekawość ściągać na siebie niepotrzebnej podejrzliwości żołdaków.
Pojawienie się gromadki wędrowców wywołało w strażnicy zrozumiałe poruszenie, na co dzień bowiem Ukrath postrzegany był za dziurę na końcu świata i tylko okresowe migracje minotaurów sprzyjały większej niż zazwyczaj obecność przejezdnych w tej części pogranicza. Wojskowa czeladź, zajmująca się w strażnicy kowalstwem, naprawą zbroi i ubrań, gotowaniem i opieką nad zwierzętami, wyległa czym prędzej na dziedziniec zmierzając w stronę podróżnych i zasypując ich pytaniami o potrzebne albo i zupełnie zbędne usługi lub zakupy.
- Konia trza podkuć, wielmożny panie?! - rosły mężczyzna w poplamionym fartuchu złapał za uzdę ogiera Eitharta spozierając w górę na oblicze gorlamickiego kapłana - Trza oporządzić zwierzę?
- Gotowana kasza, świeżo gotowana! I pieczeń z wejhura! - podniósł krzyk inny człowiek, machając ponaglająco ręką w stronę pary wyrostków nadbiegających z wiklinowymi koszami - Kto głodny, niechaj skinie!
Wątek techniczny
Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać. Miałem ruszyć z kontynuacją w styczniu przyszłego roku, Grzechy okazały się jednak sesją tak świetną, że nie chciałem zbyt długo czekać!
Minęły trzy tygodnie od pamiętnych wydarzeń w Duviku. Wszyscy doszliście już do siebie na tyle, by w końcu opuścić nieszczęsną osadę i ruszyć w dalszą drogę żegnani przez wciąż okazujących swą bezbrzeżną wdzięczność Duvikan. Jest Was pięciu, albowiem do drużyny dołączył Deliart, młody Duvikanin spokrewniony z Hakanem Harmunem, nie mogący znieść perspektywy dalszego życia w Duviku po śmierci tak wielu krewniaków i chcący wyruszyć w świat z zamiarem odszukania zbiegłej niecnie Sanny.
Podróżowaliście nocą, nadchodzi brzask, więc tradycyjnie pora na przerwę, bo chociaż pora sucha się kończy, za dnia skwar jest wciąż jeszcze morderczy i gotów zabić udarem słonecznym!
Otacza Was miejscowa czeladź, lada chwila jednak pojawi się ktoś z oficerów, by przeprowadzić rutynową inwigilację przybyszów. Jakieś wstępne deklaracje na tę chwilę?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej
O ile konie szybko trafiły pod troskliwą opiekę, o tyle gulmak nie wzbudził niczyjego entuzjazmu; wręcz przeciwnie, kilku czeladników omal nie stratowało się wzajemnie, gdy wielki jaszczur odwrócił w ich stronę łeb i łypiąc czarnymi ślepiami wywalił z paszczy rozdwojony jęzor. Mordil był przyzwyczajony do takiego traktowania swego zwierzęcia, toteż ześlizgnął się z siodła poklepując gada po boku i mrucząc coś do niego w rodzimym języku.
Poprzez tłumek posługaczy i sprzedawców jadła przepchnął się w towarzystwie dwóch żołnierzy mężczyzna w tunice z naszywkami turegańskiego podsetnika. Eithart rozpoznał od razu rangę wojskowego i natychmiast skupił na nim swą uwagę, bowiem w duchu spodziewał się co najwyżej rozmowy z dziesiętnikiem. Nie uszedł jego uwadze ożywiony ruch panujący w placówce, zwłaszcza zaś liczni strażnicy pełniący wartę na murze oraz na zadaszonych wieżach obserwacyjnych wzniesionych na szczycie skalistego wzniesienia, górujących wysoko ponad strażnicą. Chociaż przez wzgląd na potworny skwar wszyscy żołdacy nosili cienkie tuniki i chroniące przed udarem chusty na głowach, przy każdym stanowisku na blankach oprócz długiej włóczni leżała naszykowana do błyskawicznego założenia skórznia i hełm.
- Skąd przybywacie, kto wam przechodzi i dokąd zmierzacie? - zapytał podsetnik, kiedy wrzawa czeladzi posłusznie ucichła, a on sam otaksował bacznym spojrzeniem wszystkich przybyszów, wpierw przyglądając się konnym i goblinowi, na końcu zaś obrzucając obojętnym już wzrokiem młodzieńca w podróżnym stroju stojącego opodal koni z jucznym wejhurem u boku. Rozdrażnione obecnością tak wielu ludzi ptaszysko skrzeczało co chwila i stroszyło pióra, nie zwracając uwagi na rozpaczliwe wysiłki próbującego je uciszyć Duvikanina.
Wątek techniczny
Podsetnik to ranga dość znaczna w takiej strażnicy, więc albo to zastępca komendanta albo nawet i sam komendant we własnej osobie. Patrząc na mur oraz wojaków kręcących się wewnątrz fortu można spokojnie wziąć za pewnik, że stacjonuje tutaj setnia lekkiej jazdy i piechoty.
A ten skromny młody Duvikanin to Deliart Harmun, siostrzeniec Hakana Harmuna, który dołączył do Was w towarzystwie swego jucznego wejhura o imieniu Paskudas.
W Ukrath możecie przespać gorący dzień i skorzystać z kilku skromnych rozrywek, wśród nich kąpieli, gier hazardowych z miejscowymi lub zwykłej wymiany plotek. Po zmroku ruszycie w dalszą podróż ku wielkim miastom Tureganu.
O ile konie szybko trafiły pod troskliwą opiekę, o tyle gulmak nie wzbudził niczyjego entuzjazmu; wręcz przeciwnie, kilku czeladników omal nie stratowało się wzajemnie, gdy wielki jaszczur odwrócił w ich stronę łeb i łypiąc czarnymi ślepiami wywalił z paszczy rozdwojony jęzor. Mordil był przyzwyczajony do takiego traktowania swego zwierzęcia, toteż ześlizgnął się z siodła poklepując gada po boku i mrucząc coś do niego w rodzimym języku.
Poprzez tłumek posługaczy i sprzedawców jadła przepchnął się w towarzystwie dwóch żołnierzy mężczyzna w tunice z naszywkami turegańskiego podsetnika. Eithart rozpoznał od razu rangę wojskowego i natychmiast skupił na nim swą uwagę, bowiem w duchu spodziewał się co najwyżej rozmowy z dziesiętnikiem. Nie uszedł jego uwadze ożywiony ruch panujący w placówce, zwłaszcza zaś liczni strażnicy pełniący wartę na murze oraz na zadaszonych wieżach obserwacyjnych wzniesionych na szczycie skalistego wzniesienia, górujących wysoko ponad strażnicą. Chociaż przez wzgląd na potworny skwar wszyscy żołdacy nosili cienkie tuniki i chroniące przed udarem chusty na głowach, przy każdym stanowisku na blankach oprócz długiej włóczni leżała naszykowana do błyskawicznego założenia skórznia i hełm.
- Skąd przybywacie, kto wam przechodzi i dokąd zmierzacie? - zapytał podsetnik, kiedy wrzawa czeladzi posłusznie ucichła, a on sam otaksował bacznym spojrzeniem wszystkich przybyszów, wpierw przyglądając się konnym i goblinowi, na końcu zaś obrzucając obojętnym już wzrokiem młodzieńca w podróżnym stroju stojącego opodal koni z jucznym wejhurem u boku. Rozdrażnione obecnością tak wielu ludzi ptaszysko skrzeczało co chwila i stroszyło pióra, nie zwracając uwagi na rozpaczliwe wysiłki próbującego je uciszyć Duvikanina.
Wątek techniczny
Podsetnik to ranga dość znaczna w takiej strażnicy, więc albo to zastępca komendanta albo nawet i sam komendant we własnej osobie. Patrząc na mur oraz wojaków kręcących się wewnątrz fortu można spokojnie wziąć za pewnik, że stacjonuje tutaj setnia lekkiej jazdy i piechoty.
A ten skromny młody Duvikanin to Deliart Harmun, siostrzeniec Hakana Harmuna, który dołączył do Was w towarzystwie swego jucznego wejhura o imieniu Paskudas.
W Ukrath możecie przespać gorący dzień i skorzystać z kilku skromnych rozrywek, wśród nich kąpieli, gier hazardowych z miejscowymi lub zwykłej wymiany plotek. Po zmroku ruszycie w dalszą podróż ku wielkim miastom Tureganu.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Zmierzamy z Duviku zacny panie, a to dokąd dalej ruszymy może zależeć od tego czy w ostatnim czasie nie trafiła tu piękna, samotna dziewoja o brązowych włosach jak i oczach. Za kapłankę Asteriusza imieniem Sanna, podawać się mogła. Osoba ta mimo kształtów pięknych, złem na wskroś jest przesiąknięta, i plugawych bogów wyznaje. Co w szczegółach może wam waleczny kapłan Einhart opowiedzieć, bo ja do przemów stworzon nie jestem.
Spoglądam ze skrywanym podziwem i nieskrywanym szacunkiem na kapłana Gorlama Walecznego.
Wątek techniczny:
Chłonę atmosferę i nowe widoki całą swoją osobą, rozglądam się szeroko otwartymi oczyma. Wspaniałości świata odkrywały swe podwoje przed młodym duvikaninem.
Spoglądam ze skrywanym podziwem i nieskrywanym szacunkiem na kapłana Gorlama Walecznego.
Wątek techniczny:
Chłonę atmosferę i nowe widoki całą swoją osobą, rozglądam się szeroko otwartymi oczyma. Wspaniałości świata odkrywały swe podwoje przed młodym duvikaninem.
Ostatnio zmieniony 06 listopada 2011, 16:19 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej
Podsetnik przeniósł z miejsca wzrok na Eitharta, szukając wyraźnie potwierdzenia dla niepokojących słów duvikańskiego młodzieńca. Wśród czeladzi poniosły się zduszone szepty i chociaż były wyjątkowo ciche, gorlamicki kapłan nie mógł się oprzeć wrażeniu, że otaczający go miejscowi mieli okazję Sannę Wehael spotkać.
- Kapłan Gorlama Walecznego? - powtórzył oficer zakładając ręce za plecy i taksując Eitharta ponownie wzrokiem, w którym prócz oczywistej podejrzliwości pojawił się teraz również cień szacunku - Jeśli to prawda, zacny nam się trafił gość.
Wielki wejhur zaskrzeczał ponownie jakby ptaszysko chciało podkreślić tym dźwiękiem prawdomówność swego pana. Deliart Harmun oderwał pełne podziwu spojrzenie od kapłana, gwizdnął na ptaka próbując go uspokoić, bez większego zresztą rezultatu.
Wątek techniczny
Pozostaje poczekać na odpowiedź 8ART-a, bo wiele od niej może zależeć, ale oczekiwanie nie przeszkadza Wam w napisaniu deklaracji technicznych zawierających info o planie pobytu w Ukrath.
Podsetnik przeniósł z miejsca wzrok na Eitharta, szukając wyraźnie potwierdzenia dla niepokojących słów duvikańskiego młodzieńca. Wśród czeladzi poniosły się zduszone szepty i chociaż były wyjątkowo ciche, gorlamicki kapłan nie mógł się oprzeć wrażeniu, że otaczający go miejscowi mieli okazję Sannę Wehael spotkać.
- Kapłan Gorlama Walecznego? - powtórzył oficer zakładając ręce za plecy i taksując Eitharta ponownie wzrokiem, w którym prócz oczywistej podejrzliwości pojawił się teraz również cień szacunku - Jeśli to prawda, zacny nam się trafił gość.
Wielki wejhur zaskrzeczał ponownie jakby ptaszysko chciało podkreślić tym dźwiękiem prawdomówność swego pana. Deliart Harmun oderwał pełne podziwu spojrzenie od kapłana, gwizdnął na ptaka próbując go uspokoić, bez większego zresztą rezultatu.
Wątek techniczny
Pozostaje poczekać na odpowiedź 8ART-a, bo wiele od niej może zależeć, ale oczekiwanie nie przeszkadza Wam w napisaniu deklaracji technicznych zawierających info o planie pobytu w Ukrath.
Wątek techniczny
Jestem zainteresowany informacjami na temat Sanny, które spodziewam się niebawem usłyszeć. Ponadto będę rozpytywał o esajańską karawanę, która pewnikiem tutaj obozowała, gdyż nie zdecydowali się skorzystać z gościny w Duviku. Zapewne dowiedzieli się, że ich pobratymców nie było w Ukrath i mogli tu zostawić pewne przypuszczenia. Poza tym proponuję wszystkim skorzystać z kąpieli.
Jestem zainteresowany informacjami na temat Sanny, które spodziewam się niebawem usłyszeć. Ponadto będę rozpytywał o esajańską karawanę, która pewnikiem tutaj obozowała, gdyż nie zdecydowali się skorzystać z gościny w Duviku. Zapewne dowiedzieli się, że ich pobratymców nie było w Ukrath i mogli tu zostawić pewne przypuszczenia. Poza tym proponuję wszystkim skorzystać z kąpieli.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- El Eithart moja godnosc podsetniku. Jestem akolita Gorlama i architektem swiatynnym. - kaplan wysunal gorlamicki medalion spod koszuli - W stolicy mam zaprojektowac nowa przybodowke do chramu Asterianskiego. Podrozujemy z Esai, ale ostatnie kilka tygodni spedzilismy w Duviku, gdzie zatrzymaly nas klopoty miejscowych i Sanna Wehael. Cos mi podpowiada, ze o Sannie mus nam bedzie rozmowic, jeno dajcie sie obmyc i odpoczac po podrozy, bosmy strudzeni niemilosiernie.
Watek techniczy
Chetnie odpowiadam na inne pytania oficera. Ale najwazniejsze to wyczesac i oporzadzic konia. Zjesc cos na szybko i ewentualnie zdrzemnac sie chwile.
Watek techniczy
Chetnie odpowiadam na inne pytania oficera. Ale najwazniejsze to wyczesac i oporzadzic konia. Zjesc cos na szybko i ewentualnie zdrzemnac sie chwile.
Ostatnio zmieniony 06 listopada 2011, 10:38 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej
Oficer skinął przyzwalająco głową, klasnął w dłonie obrzucając czeladź surowym spojrzeniem.
- Nie każcie świątobliwemu mężowi czekać! - sarknął głośno - Oporządzić zwierzęta, naszykować balie do kąpieli i strawę. I nie brać za to srebra, bo nie lza, jeszcze nas Gorlam skarze za chciwość.
- Tego gulmaka też oporządzić, podsetniku? - bąknął jeden z posługaczy, z wahaniem gapiąc się na wielkiego gada i kręcącego się wokół niego Mordila. Oficer spoglądał na zwierzę przez chwilę zastanawiając się w myślach, potem pokręcił głową.
- Gulmaka nie musicie, chyba że ów goblin wam za to zapłaci - odpowiedział przenosząc wzrok na stojącego przy swoim wejhurze Deliarta - A ty, młodzieńcze, daj pozór. Tu w stanicy nie jeno mężowie mieszkają, ale i białogłowy i dziewczątka, tedy wiesz... trzymaj swego ptaka na uwięzi.
Tyle powiedziawszy podsetnik odszedł wraz z żołnierzami, pozostawiając Deliarta z zakłopotaną miną. Młodzieniec najwyraźniej nie wiedział jak ma rozumieć dwuznaczną uwagę oficera, ale Eithart mógłby przysiąc, że dostrzegł w oczach podsetnika błysk wesołości, kiedy ten odwracał się od przybyszów.
Wątek techniczny
Przywileje kapłańskiego stanu - darmowy wikt i opierunek dla gości i ich zwierząt, ale naturalnie wyjdziecie na skąpców, jeśli pożałujecie czeladzi paru drobniaków.
Kto się wybiera na spotkanie z podsetnikiem?
Oficer skinął przyzwalająco głową, klasnął w dłonie obrzucając czeladź surowym spojrzeniem.
- Nie każcie świątobliwemu mężowi czekać! - sarknął głośno - Oporządzić zwierzęta, naszykować balie do kąpieli i strawę. I nie brać za to srebra, bo nie lza, jeszcze nas Gorlam skarze za chciwość.
- Tego gulmaka też oporządzić, podsetniku? - bąknął jeden z posługaczy, z wahaniem gapiąc się na wielkiego gada i kręcącego się wokół niego Mordila. Oficer spoglądał na zwierzę przez chwilę zastanawiając się w myślach, potem pokręcił głową.
- Gulmaka nie musicie, chyba że ów goblin wam za to zapłaci - odpowiedział przenosząc wzrok na stojącego przy swoim wejhurze Deliarta - A ty, młodzieńcze, daj pozór. Tu w stanicy nie jeno mężowie mieszkają, ale i białogłowy i dziewczątka, tedy wiesz... trzymaj swego ptaka na uwięzi.
Tyle powiedziawszy podsetnik odszedł wraz z żołnierzami, pozostawiając Deliarta z zakłopotaną miną. Młodzieniec najwyraźniej nie wiedział jak ma rozumieć dwuznaczną uwagę oficera, ale Eithart mógłby przysiąc, że dostrzegł w oczach podsetnika błysk wesołości, kiedy ten odwracał się od przybyszów.
Wątek techniczny
Przywileje kapłańskiego stanu - darmowy wikt i opierunek dla gości i ich zwierząt, ale naturalnie wyjdziecie na skąpców, jeśli pożałujecie czeladzi paru drobniaków.
Kto się wybiera na spotkanie z podsetnikiem?
- Weźcie parę monet za fatygę i nie przyznawajcie się podsetnikowi, chyba że was sam o to zapyta. I ja chętnie wysłucham tutejszych wieści.
Wątek techniczny
Daję najbliższemu czeladnikowi 5 srebrników.
Wątek organizacyjny
Nie znam dokładnego stanu własnej sakiewki i sądzę, że nie tylko ja jestem w tej sytuacji. Czy można prosić o doprecyzowanie?
Wątek techniczny
Daję najbliższemu czeladnikowi 5 srebrników.
Wątek organizacyjny
Nie znam dokładnego stanu własnej sakiewki i sądzę, że nie tylko ja jestem w tej sytuacji. Czy można prosić o doprecyzowanie?
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Deliart podumał chwilkę jak rozumieć przytyk podsetnika. Miał ze sobą jeno Paskudasa, ale wejhur problemów narobić nie mógł. Chyba, że.....
Policzki młodzika zapłonęły czerwienią i poczęły palić żywym ogniem. Przez umysł przemknęła szybka myśl "Byle się nie zdradzić tak dziewczęcym zawstydzeniem...."
- To ja się rozejrzę po tym zamczysku, jeszczem takowych fortyfikacyji nie widział.
Oddalam się prędko wołając za sobą Paskudusa.
W obliczu ogromu siedziby zawstydzenie odeszło jak ręką odjął, ale wypieki na policzkach zostały, tym razem spowodowane podziwem dla monumentalnej budowli.
Deliart jeszcze nigdy nie opuszczał Duviku i właściwie nigdy nie zamierzał. Wspomnienia przywołały czarne myśli. Mimo, że Deliart miał dopiero siedemnaści lat, w lekko jeszcze pyzatej i piegowatej twarzy tkwiły stalowo niebieskie mądre oczy, informujące o przedwczesnej dojrzałości. Po Nocy Grozy i tragicznych wydarzeniach w Duviku na twarzy i duszy Deliarta wykwitły szpetne blizny, które miały pozostać po kres jego dni. Mimo swojego młodego wieku duvikanin wzrostem przerósł już niejednego mężczyznę, a atletyczna budowa ciała, zwinne i sprężyste ruch zapowiadały spore powodzenie u płci przeciwnej. Całość wizerunku psuła nieco stara i przymała kurta oraz poprzecierane spodnie. Za broń młodemu służyła włócznia, i pamiętająca lepsze czasy, sprezentowana przez Hakana, kusza.
Wątek techniczny:
Zwiedzam fortyfikacje oglądając nowości z szeroko otwartymi oczami i ustami. Pilnuje Paskudasa, żeby nie wpakował mnie w jakąś kabałę. Najlepiej wezmę go na postronek. Później biegnę do kapłana, starając wkręcić się na wieczerzę, a może nawet uda mi się wziąć kąpiel ( to drugie bez kapłana).
Policzki młodzika zapłonęły czerwienią i poczęły palić żywym ogniem. Przez umysł przemknęła szybka myśl "Byle się nie zdradzić tak dziewczęcym zawstydzeniem...."
- To ja się rozejrzę po tym zamczysku, jeszczem takowych fortyfikacyji nie widział.
Oddalam się prędko wołając za sobą Paskudusa.
W obliczu ogromu siedziby zawstydzenie odeszło jak ręką odjął, ale wypieki na policzkach zostały, tym razem spowodowane podziwem dla monumentalnej budowli.
Deliart jeszcze nigdy nie opuszczał Duviku i właściwie nigdy nie zamierzał. Wspomnienia przywołały czarne myśli. Mimo, że Deliart miał dopiero siedemnaści lat, w lekko jeszcze pyzatej i piegowatej twarzy tkwiły stalowo niebieskie mądre oczy, informujące o przedwczesnej dojrzałości. Po Nocy Grozy i tragicznych wydarzeniach w Duviku na twarzy i duszy Deliarta wykwitły szpetne blizny, które miały pozostać po kres jego dni. Mimo swojego młodego wieku duvikanin wzrostem przerósł już niejednego mężczyznę, a atletyczna budowa ciała, zwinne i sprężyste ruch zapowiadały spore powodzenie u płci przeciwnej. Całość wizerunku psuła nieco stara i przymała kurta oraz poprzecierane spodnie. Za broń młodemu służyła włócznia, i pamiętająca lepsze czasy, sprezentowana przez Hakana, kusza.
Wątek techniczny:
Zwiedzam fortyfikacje oglądając nowości z szeroko otwartymi oczami i ustami. Pilnuje Paskudasa, żeby nie wpakował mnie w jakąś kabałę. Najlepiej wezmę go na postronek. Później biegnę do kapłana, starając wkręcić się na wieczerzę, a może nawet uda mi się wziąć kąpiel ( to drugie bez kapłana).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Turegańska strażnica w Ukrath, koniec pory suchej
Ledwie przybysze zdążyli się odświeżyć i zjeść gorącą strawę, w części strażnicy przeznaczonej dla gości ponownie zjawił się szukający ich turegański żołnierz, tym razem smagły czarnowłosy Turegańczyk z naszywkami dziesiętnika na tunice. Powitawszy obcych zdawkowym kiwnięciem głowy żołnierz poprowadził Eitharta i towarzyszących mu wędrowców w głąb jednego z wychodzących na dziedziniec skalnych korytarzy, oświetlonego słonecznym blaskiem wpadającym do środka przez wybite w sklepieniu miniaturowe szyby wentylacyjne. Gorlamicki kapłan przeciągnął czubkami palców po powierzchni mijanej ściany, wyczuwając pod opuszkami ledwie dostrzegane, niemal już całkowicie starte erozją płaskoryty, których wiek musiał się datować na tysiące lat.
Pograniczny turegański fort został wzniesiony na pozostałościach po zupełnie innej budowli, sięgającej korzeniami prastarych czasów i mającej zapewne więcej wspólnego z przodkami krasnoludów z twierdzy w Maragazu niż z samymi Turegańczykami. Wewnątrz wykutego w skale kompleksu panował ruch nie mniejszy niż na zewnątrz, a mimo to powietrze nie było wcale stęchłe i nieświeże. Im dłużej Eithart przebywał w sercu rozległego wzgórza, tym większego nabierał przekonania, że fundamenty pod fort podłożyły właśnie prastare krasnoludy, które podobno dawno temu zamieszkiwały obszar późniejszego niesławnego Simeonu.
- Wielu zbrojnych tutaj macie - zagadnął przewodnika zrównując się z nim krokiem - Nie sposób się oprzeć wrażeniu, że dobra setka ludzi fortu strzeże, a mury silnie są obsadzone.
- Kończy się pora sucha, świątobliwy - odpowiedział dziesiętnik mówiąc w remzińskiej mowie z silnym akcentem, którego pochodzenia gorlamita nie potrafił zidentyfikować - Zuagirowie już podnoszą głowy, już zaczynają zasadzać się na karawany i nasze patrole. Podobno w Agraphurze szykuje się jakaś znacząca ekspedycja, która ma raz na zawsze skończyć z tą pustynną hołotą.
Eithart taktownie przemilczał cisnącą mu się na usta odpowiedź, znając niejako z drugiej ręki żale i pretensje Zuagirów właśnie, którzy oskarżali Turegan o utrudnianie dostępu do wody, profanowanie świętych miejsc koczowników oraz zakazywanie handlu z Esai i Remzinem. Wiele przelanej po obu stronach krwi i wiele złych emocji nie wieściło rychłego końca tego nieprzejednanego konfliktu i wieści o kolejnej ekspedycji pacyfikacyjnej głęboko kapłana zmartwiły.
Dziesiętnik doprowadził gości do czworokątnej komnaty wykutej pieczołowicie w piaskowcu powyżej dziedzińca fortu, zaopatrzonej w szerokie okno z parapetem oferujące widok na majdan i blanki strażnicy, a także wydmy rozciągające się poza murem. Przy zastawionym pergaminowymi mapami stole oprócz znajomego już podsetnika czekali również inni mężczyźni w wojskowych tunikach i chociaż większość z nich miała naszywki dziesiętników, jeden Eitharta swą rangą zaskoczył.
- Witajcie w Ukrath - powiedział rosły ciemnowłosy mężczyzna noszący na szyi złoty łańcuch, a na ramionach pierścienie świadczące o jego wysokim stopniu - Jestem setnik Kadhor Telstor, dowódca strażnicy z nadania najpotężniejszego satrapy Tureganu. Podsetnik Vadarr rzecze, że przybywacie od strony Duviku i że ścigacie kogoś, kto może nam być znany. Przedstawcie się zatem i przekażcie wieści ze szlaku.
Wątek techniczny
Setnik to już dość znaczna persona jak na niskopoziomowych BG, więc naturalnie zalecane jest grzeczne zachowanie. Oprócz niego w komnacie jest jeszcze podsetnik, który Was wcześniej witał na majdanie oraz czterech dziesiętników, włącznie z tym, który Was przyprowadził. Nikt nie ma zbroi, ale wszyscy są pod mieczami i wszyscy spoglądają na Was z mieszaniną ciekawości i podejrzliwości. Życzę miłej konwersacji.
Ledwie przybysze zdążyli się odświeżyć i zjeść gorącą strawę, w części strażnicy przeznaczonej dla gości ponownie zjawił się szukający ich turegański żołnierz, tym razem smagły czarnowłosy Turegańczyk z naszywkami dziesiętnika na tunice. Powitawszy obcych zdawkowym kiwnięciem głowy żołnierz poprowadził Eitharta i towarzyszących mu wędrowców w głąb jednego z wychodzących na dziedziniec skalnych korytarzy, oświetlonego słonecznym blaskiem wpadającym do środka przez wybite w sklepieniu miniaturowe szyby wentylacyjne. Gorlamicki kapłan przeciągnął czubkami palców po powierzchni mijanej ściany, wyczuwając pod opuszkami ledwie dostrzegane, niemal już całkowicie starte erozją płaskoryty, których wiek musiał się datować na tysiące lat.
Pograniczny turegański fort został wzniesiony na pozostałościach po zupełnie innej budowli, sięgającej korzeniami prastarych czasów i mającej zapewne więcej wspólnego z przodkami krasnoludów z twierdzy w Maragazu niż z samymi Turegańczykami. Wewnątrz wykutego w skale kompleksu panował ruch nie mniejszy niż na zewnątrz, a mimo to powietrze nie było wcale stęchłe i nieświeże. Im dłużej Eithart przebywał w sercu rozległego wzgórza, tym większego nabierał przekonania, że fundamenty pod fort podłożyły właśnie prastare krasnoludy, które podobno dawno temu zamieszkiwały obszar późniejszego niesławnego Simeonu.
- Wielu zbrojnych tutaj macie - zagadnął przewodnika zrównując się z nim krokiem - Nie sposób się oprzeć wrażeniu, że dobra setka ludzi fortu strzeże, a mury silnie są obsadzone.
- Kończy się pora sucha, świątobliwy - odpowiedział dziesiętnik mówiąc w remzińskiej mowie z silnym akcentem, którego pochodzenia gorlamita nie potrafił zidentyfikować - Zuagirowie już podnoszą głowy, już zaczynają zasadzać się na karawany i nasze patrole. Podobno w Agraphurze szykuje się jakaś znacząca ekspedycja, która ma raz na zawsze skończyć z tą pustynną hołotą.
Eithart taktownie przemilczał cisnącą mu się na usta odpowiedź, znając niejako z drugiej ręki żale i pretensje Zuagirów właśnie, którzy oskarżali Turegan o utrudnianie dostępu do wody, profanowanie świętych miejsc koczowników oraz zakazywanie handlu z Esai i Remzinem. Wiele przelanej po obu stronach krwi i wiele złych emocji nie wieściło rychłego końca tego nieprzejednanego konfliktu i wieści o kolejnej ekspedycji pacyfikacyjnej głęboko kapłana zmartwiły.
Dziesiętnik doprowadził gości do czworokątnej komnaty wykutej pieczołowicie w piaskowcu powyżej dziedzińca fortu, zaopatrzonej w szerokie okno z parapetem oferujące widok na majdan i blanki strażnicy, a także wydmy rozciągające się poza murem. Przy zastawionym pergaminowymi mapami stole oprócz znajomego już podsetnika czekali również inni mężczyźni w wojskowych tunikach i chociaż większość z nich miała naszywki dziesiętników, jeden Eitharta swą rangą zaskoczył.
- Witajcie w Ukrath - powiedział rosły ciemnowłosy mężczyzna noszący na szyi złoty łańcuch, a na ramionach pierścienie świadczące o jego wysokim stopniu - Jestem setnik Kadhor Telstor, dowódca strażnicy z nadania najpotężniejszego satrapy Tureganu. Podsetnik Vadarr rzecze, że przybywacie od strony Duviku i że ścigacie kogoś, kto może nam być znany. Przedstawcie się zatem i przekażcie wieści ze szlaku.
Wątek techniczny
Setnik to już dość znaczna persona jak na niskopoziomowych BG, więc naturalnie zalecane jest grzeczne zachowanie. Oprócz niego w komnacie jest jeszcze podsetnik, który Was wcześniej witał na majdanie oraz czterech dziesiętników, włącznie z tym, który Was przyprowadził. Nikt nie ma zbroi, ale wszyscy są pod mieczami i wszyscy spoglądają na Was z mieszaniną ciekawości i podejrzliwości. Życzę miłej konwersacji.
Zdaje się, że wśród nas nie ma szlachcica więc najlepiej będzie jeśli uznamy nieformalnie że to kapłan jest naszym przywódcą i on będzie dokonywał zawsze wstępnej prezentacji naszej drużyny.
Co do sakiewek to ja swoją mam dobrze wyliczoną.
Co do sakiewek to ja swoją mam dobrze wyliczoną.
Ostatnio zmieniony 06 listopada 2011, 20:09 przez venar, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
Jednakże sprzedawaliśmy jakiś ekwipunek Uhry i nie znam przychodu z tego tytułu.venar napisał(a):
Co do sakiewek to ja swoją mam dobrze wyliczoną.
EDIT: Fakt, ale nie spodziewam się jakichś znacznych przychodów z tego tytułu i liczę na własne fundusze
Ostatnio zmieniony 07 listopada 2011, 10:55 przez Treant, łącznie zmieniany 1 raz.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35