PBF - Posąg Raggoka
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Jak do tego teraz podejść, oto jest pytanie? Czy MG potraktuje w/w deklarację jako swoistą retrospekcję i rozliczy strzał w wodza przeskakując później ponownie do konwersacji z elfką czy też przyjmie, że łucznik w trakcie rozmowy wystrzelił do czającego się wciąż w krzakach głodnego wodza?
Oczywiście w przypadku drugiego rozwiązania combat rozpoczyna się na nowo (chyba, że się mylę i kanibale uciekną?).
Jak do tego teraz podejść, oto jest pytanie? Czy MG potraktuje w/w deklarację jako swoistą retrospekcję i rozliczy strzał w wodza przeskakując później ponownie do konwersacji z elfką czy też przyjmie, że łucznik w trakcie rozmowy wystrzelił do czającego się wciąż w krzakach głodnego wodza?
Oczywiście w przypadku drugiego rozwiązania combat rozpoczyna się na nowo (chyba, że się mylę i kanibale uciekną?).
Techniczny:ciekawe bo jak dzis pisalem tego posta jakims cudem nie wyswietlilo mi dwoch stron i ostatnie co widzialem to to ze zostal wodz i kilku jego kolegow.Ale badzmy profesjonalistami.Skoro post stoi w tym miejscu tzn ze oddalem strzal dopiero teraz.Jesli gm uzna ze jest inaczej jego slowo jest swiete 
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Elladan wbrew woli większości i radom pięknej oraz znającej zwyczaje kanibali Elfki Yvianny posłał w stronę wodza, kryjącego sie w chaszczach kolejna strzałę, wbiła się ona w pawęż jednego z 3 ochronairzy wodza.
Kanibale ruszają do przodu. 5- ciu wojowników + 3 przybocznych Wodza i sam Wódz, widac wściekłośc na ich twarzach. Yvianna rzuca do was opuścićie broń, nastepnie sa ma kładzie swoją włócznię na ziemi a mieczchowa do pochwy, unosząc dłonie w górę, by okazać, że nie ma złych zamiarów, ani nie ukrywa żadnej broni. Zmierza w stronę wodza....
Techniczny:
Kanibale są blisko Was jakieś 5-6 metrów, chaotyczny ale na szczęście niecelny strzał Elladana zakłócił zawarty praktycznie rozejm, Elfka sporo ryzykuje, ale próbuje uratować zawieszenie broni. Stanęła jakieś 2 metry przed Wami, czyli około 3 metrów od kanibali. Jak teraz zrobicie coś agresywnego to walka pewna. Prawdopodobnie ich wybijecie, ale to oznacza kolejne obrażenia a to pierwszy dzień w puszczy i dodatkowo jak jakiś kanibal ujdzie, to mogą zacząć na was polować. Yvianna wspomniała, że swoją skutecznościa w boju zdobyliście ich szacunek, ale teraz niemal to zaprzepasciliście, zdradziecko łamiąc zawieszenie broni.
Edit :
Poza tym Yvianna wspomniała, że szuka swego dziadka, Elfa Andariona, a Wy go niedawno spotkaliście i uratowaliście przed orkowymi nomadami, ale biedak zmarł z ran. I to on Wam opowiedział o Posągu Raggoka.
Kanibale ruszają do przodu. 5- ciu wojowników + 3 przybocznych Wodza i sam Wódz, widac wściekłośc na ich twarzach. Yvianna rzuca do was opuścićie broń, nastepnie sa ma kładzie swoją włócznię na ziemi a mieczchowa do pochwy, unosząc dłonie w górę, by okazać, że nie ma złych zamiarów, ani nie ukrywa żadnej broni. Zmierza w stronę wodza....
Techniczny:
Kanibale są blisko Was jakieś 5-6 metrów, chaotyczny ale na szczęście niecelny strzał Elladana zakłócił zawarty praktycznie rozejm, Elfka sporo ryzykuje, ale próbuje uratować zawieszenie broni. Stanęła jakieś 2 metry przed Wami, czyli około 3 metrów od kanibali. Jak teraz zrobicie coś agresywnego to walka pewna. Prawdopodobnie ich wybijecie, ale to oznacza kolejne obrażenia a to pierwszy dzień w puszczy i dodatkowo jak jakiś kanibal ujdzie, to mogą zacząć na was polować. Yvianna wspomniała, że swoją skutecznościa w boju zdobyliście ich szacunek, ale teraz niemal to zaprzepasciliście, zdradziecko łamiąc zawieszenie broni.
Edit :
Poza tym Yvianna wspomniała, że szuka swego dziadka, Elfa Andariona, a Wy go niedawno spotkaliście i uratowaliście przed orkowymi nomadami, ale biedak zmarł z ran. I to on Wam opowiedział o Posągu Raggoka.
Balthus przystanął odrobinę na uboczu z opuszczonymi mieczami gotów do natychmiastowej akcji z flanki na przybocznych szamana w razie ataku na elfkę. Przyglądał się zmrużonymi oczami przeciwnikom wybierając dogodny cel w razie kolejnego starcia.
No to zobaczymy co będzie dalej z nieoczekiwanym zwrotem akcji
No to zobaczymy co będzie dalej z nieoczekiwanym zwrotem akcji
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Yvianna rzuciła spokojnym głosem kilka zdań w dziwnym języku kanibali, wódz chyba nie wszystko zrozumiał ale po kilkunastu sekundach warknął jakis rozkaz i zaczęli się cofać, patrzać na was i zasłaniając tarczami.
Techniczny:
Jak Nikt, nie atakuje kanibali ani nie strzela mamy uratowane zawieszenie broni, jak Ktoś atakuje mamy kontynuację walki. Jeśli akceptujecie zawieszenie broni to powinniście stąd odejść i poszukać sobie innego miejsca na nocleg. Co robicie?
Techniczny:
Jak Nikt, nie atakuje kanibali ani nie strzela mamy uratowane zawieszenie broni, jak Ktoś atakuje mamy kontynuację walki. Jeśli akceptujecie zawieszenie broni to powinniście stąd odejść i poszukać sobie innego miejsca na nocleg. Co robicie?
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 12:47 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Nadal spięty po po niedawnych wydarzeniach i uważnie obserwujący odchodzących kanibali człowiek powoli skrył obnażone ostrza w przynależnych im miejscach. Podszedł do ekwipunku leżącego nieopodal elfki, przykucnął sięgając po medykamenty i coś mającego przypominać opatrunek. Syknął lekko dotykając krwawiącej rany. Przyglądał się z dołu kobiecie z przyjemnością przesuwając wzrokiem po krągłych kształtach. Westchnął lekko i zerknął na rozcięte ostrzami przeciwników miejsca mrucząc coś niezrozumiale do siebie.
- Obawiam się, iż nie mamy dobrych wieści o Andarionie i raczej zostaniesz z nami dłużej... - popatrzył prosto w oczy rozmówczyni - To właściwie dzięki niemu tu jesteśmy, a raczej jego ostatnim słowom...
Wstał powoli z grymasem bólu od rozciętych ran i opowiedział elfce o wydarzeniach związanych z odbiciem starca z rąk rozbójników, woli umierającego oraz celu wędrówki.
Może na tą chwile bez opisywania i dążeniach do sławy oraz bogactwa.
- Obawiam się, iż nie mamy dobrych wieści o Andarionie i raczej zostaniesz z nami dłużej... - popatrzył prosto w oczy rozmówczyni - To właściwie dzięki niemu tu jesteśmy, a raczej jego ostatnim słowom...
Wstał powoli z grymasem bólu od rozciętych ran i opowiedział elfce o wydarzeniach związanych z odbiciem starca z rąk rozbójników, woli umierającego oraz celu wędrówki.
Może na tą chwile bez opisywania i dążeniach do sławy oraz bogactwa.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 13:01 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Około pół godziny po walce z kanibalami, znaleźliście inne miejsce na obozowisko, z dostępem do wody pitnej - mały leśny strumyczek.
Co też mówisz Balthusie, jakim ostatnim słowom mego dziadka, to znaczy, że on nie żyje... Elfka wyraźnie posmutniała. Po chwili odezwala się znowu, czyli uratowaliście go z rąk złoczyncó a on wam opowiedział historię Posągu Raggoka? W takim razie rano ruszamy ku wiosce Malag. Dziekuję Wam wszystkimm ja i miezkańcy malag mamy u Was dług. Od osady dzielą nas 3 dni przez puszczę.
Edit:
Jest późny wieczór. Ale mozna zapolować, kilku z Was zna się na tym. Macie żelazne racje żywnosciowe, a one nie są zbyt smaczne. Możecie uzupełnić diete o jakieś mięso i ew. zioła oraz jadalne rośliny np. Po opatrzeniu ran, chętni mogą zacząć szukać jedzenia. Elfka jest smutna co zrozumiałe. Co robicie?
Około pół godziny po walce z kanibalami, znaleźliście inne miejsce na obozowisko, z dostępem do wody pitnej - mały leśny strumyczek.
Co też mówisz Balthusie, jakim ostatnim słowom mego dziadka, to znaczy, że on nie żyje... Elfka wyraźnie posmutniała. Po chwili odezwala się znowu, czyli uratowaliście go z rąk złoczyncó a on wam opowiedział historię Posągu Raggoka? W takim razie rano ruszamy ku wiosce Malag. Dziekuję Wam wszystkimm ja i miezkańcy malag mamy u Was dług. Od osady dzielą nas 3 dni przez puszczę.
Edit:
Jest późny wieczór. Ale mozna zapolować, kilku z Was zna się na tym. Macie żelazne racje żywnosciowe, a one nie są zbyt smaczne. Możecie uzupełnić diete o jakieś mięso i ew. zioła oraz jadalne rośliny np. Po opatrzeniu ran, chętni mogą zacząć szukać jedzenia. Elfka jest smutna co zrozumiałe. Co robicie?
Techiczny: Po opatrzeniu, wyruszam na łowy. Używam "chowańca" do tropienie i wystawiania zwierzyny. Poluję na takie zwierzę, dzięki któremu zaspokoję głód. Nic więcej. Wracam do obozu, jeśli nie ma ogniska, rozpalam i spożywam kolację.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Dors Sakanie - jesteś Władcą Zwierząt, co nie znaczy, że nie możesz polować, ale sam bez mieszania w to Twego milusińskiego Gekona. Upolowałeś młodą sarnę, jej mięso wystarczy na kolacje i cały następny dzień dla Wszystkich. Zabiłeś ja na tyle szybko, że nikt nie musiał już ruszać na łowy. Zresztą powstrzymałeś ich. Tolerujesz tylko absolutnie uzasadnione zabijanie zwierząt, np. dla zaspokojenia głodu, nigdy dla przyjemności.
Czas rozbić obóz i wyznaczyć warty.
Dors Sakanie - jesteś Władcą Zwierząt, co nie znaczy, że nie możesz polować, ale sam bez mieszania w to Twego milusińskiego Gekona. Upolowałeś młodą sarnę, jej mięso wystarczy na kolacje i cały następny dzień dla Wszystkich. Zabiłeś ja na tyle szybko, że nikt nie musiał już ruszać na łowy. Zresztą powstrzymałeś ich. Tolerujesz tylko absolutnie uzasadnione zabijanie zwierząt, np. dla zaspokojenia głodu, nigdy dla przyjemności.
Czas rozbić obóz i wyznaczyć warty.
Ostatnio zmieniony 17 maja 2012, 17:11 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
10 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
I-szy dzień wędrówki do kaeru, wieczór - po walce z kanibalami - opowieść Yvianny
Wieczór rozbiliście obóz, pali się ogień pieczecie sarnę upolowaną przez Sacana. Wpatrujecie się w ogień i spogladącie na siebie, po chwili Elfka zaczyna swoją opowieść o miejscu skąd pochodzi...

Opowieść Yvianny aep Seidhne:
Płaczące Bagno
Płaczące Bagno to obecna nazwa pradawnej osady należącej do elfów. Legendy mówią, że miejsce to przed Pogromem było prawdziwą kolebką artystów i rzemieślników oraz głównie doskonałych zbrojmistrzów, a ich wyroby znane były w wielu duzych maistach Barsawii. Podczas Długiej Nocy (Pogromu), ukryta w gęstej puszczy i zabezpieczone potężnymi zaklęciami osada elfów, miała przetrwać.... Los chciał jednak inaczej.
Tragedia mieszkańców zaczęła się pod koniec Pogromu (czyli jakieś 100 lat temu). Nikt naprawdę nie wie, co się stało z osadą, która nosiła niegdyś nazwę Ater-Latoriion. Z dnia na dzień, po wielkim wybuchu energii magicznej, miasteczko zaczęło zapadać się i grzęznąć w bagnisku, a okolica wokół niego wypełniła się dzikimi i niebezpiecznymi stworzeniami.
Do tej pory wielu badaczy wyruszało by odkryć tajemnicę Ater-Latoriion, lecz nikt żywy nie wrócił z wyprawy. Mieszkańcy okolicznych ziem opowiadają od czasu do czasu o dziwnych zjawiskach i widmowych postaciach, które pojawiają się na skraju bagniska.
Osadę Elfów Ater-Latoriion podobno zniszczył przerażający Horror , który w ostatnich dniach Pogromu przebił się przez barierę i spustoszył doszczętnie siedzibę Elfów, tworząc w niej swoje leże. Ja Yvianna jest córką jednej z nielicznych ofiar, którym udało się uciec i przetrwać, a teraz, gdy moce Horrorów zmalały chcę odzyskać dziedzictwo swego ludu, jakim jest kula wróżenia, znajdująca się na bagnisku w świątyni Jaspree. Moji przodkowie po zagładzie Ater-Latoriion schronili się w Malag. Andarion stał się moim przybranym dziadkiem, opiekował się mną i moim bratem po śmierci mej matki - Czy Wy Adepci pomożecie mi zbadać tajemnicę Ater-Latoriion , czy też interesuje Was tylko Posąg Raggoka w kaerze Malag?, dziadek opowiadał o nim ale podobno to tylko mit...
Techniczny:
Okazuje się, że ta puszcza skrywa wiele tajemnic, nie tylko legendarny Posąg Raggoka, ale częściowo zatopione w bagnie ruiny elfiego miasteczka Ater-Latoriion. To co wiecie o tym ze znajomości Legend i Historii Pogromu, potwierdza prawdziwosć słów Yvianny. Miasto istniało około 500 lat temu, było słynne ze swoich artystów ale, głównie z doskonałych mieczy i pancerzy jakie tam wyrabiano. Kilku Elfich magów róznych Dyscyplin podobno utkało zaklęcia ochronne jakie długi czas chroniły miasteczko, ale coś pzrełamało moc ochronnych zaklęć i zniszczyło tą osadę.
edit: KETH odbierz PW.
I-szy dzień wędrówki do kaeru, wieczór - po walce z kanibalami - opowieść Yvianny
Wieczór rozbiliście obóz, pali się ogień pieczecie sarnę upolowaną przez Sacana. Wpatrujecie się w ogień i spogladącie na siebie, po chwili Elfka zaczyna swoją opowieść o miejscu skąd pochodzi...

Opowieść Yvianny aep Seidhne:
Płaczące Bagno
Płaczące Bagno to obecna nazwa pradawnej osady należącej do elfów. Legendy mówią, że miejsce to przed Pogromem było prawdziwą kolebką artystów i rzemieślników oraz głównie doskonałych zbrojmistrzów, a ich wyroby znane były w wielu duzych maistach Barsawii. Podczas Długiej Nocy (Pogromu), ukryta w gęstej puszczy i zabezpieczone potężnymi zaklęciami osada elfów, miała przetrwać.... Los chciał jednak inaczej.
Tragedia mieszkańców zaczęła się pod koniec Pogromu (czyli jakieś 100 lat temu). Nikt naprawdę nie wie, co się stało z osadą, która nosiła niegdyś nazwę Ater-Latoriion. Z dnia na dzień, po wielkim wybuchu energii magicznej, miasteczko zaczęło zapadać się i grzęznąć w bagnisku, a okolica wokół niego wypełniła się dzikimi i niebezpiecznymi stworzeniami.
Do tej pory wielu badaczy wyruszało by odkryć tajemnicę Ater-Latoriion, lecz nikt żywy nie wrócił z wyprawy. Mieszkańcy okolicznych ziem opowiadają od czasu do czasu o dziwnych zjawiskach i widmowych postaciach, które pojawiają się na skraju bagniska.
Osadę Elfów Ater-Latoriion podobno zniszczył przerażający Horror , który w ostatnich dniach Pogromu przebił się przez barierę i spustoszył doszczętnie siedzibę Elfów, tworząc w niej swoje leże. Ja Yvianna jest córką jednej z nielicznych ofiar, którym udało się uciec i przetrwać, a teraz, gdy moce Horrorów zmalały chcę odzyskać dziedzictwo swego ludu, jakim jest kula wróżenia, znajdująca się na bagnisku w świątyni Jaspree. Moji przodkowie po zagładzie Ater-Latoriion schronili się w Malag. Andarion stał się moim przybranym dziadkiem, opiekował się mną i moim bratem po śmierci mej matki - Czy Wy Adepci pomożecie mi zbadać tajemnicę Ater-Latoriion , czy też interesuje Was tylko Posąg Raggoka w kaerze Malag?, dziadek opowiadał o nim ale podobno to tylko mit...
Techniczny:
Okazuje się, że ta puszcza skrywa wiele tajemnic, nie tylko legendarny Posąg Raggoka, ale częściowo zatopione w bagnie ruiny elfiego miasteczka Ater-Latoriion. To co wiecie o tym ze znajomości Legend i Historii Pogromu, potwierdza prawdziwosć słów Yvianny. Miasto istniało około 500 lat temu, było słynne ze swoich artystów ale, głównie z doskonałych mieczy i pancerzy jakie tam wyrabiano. Kilku Elfich magów róznych Dyscyplin podobno utkało zaklęcia ochronne jakie długi czas chroniły miasteczko, ale coś pzrełamało moc ochronnych zaklęć i zniszczyło tą osadę.
edit: KETH odbierz PW.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 17:51 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Trilio siedział na zmurszały i porośniętym mchem, zwalonym pniu. Wielka huba spełniała rolę fotela. Wietrzniak poklepał się po brzuchu w którym gościł spory kawałek sarniny. Raczył się korzennym winem pitym z miniaturowego kufla. Trilio lubił opowieści przy ognisku, chociaż zazwyczaj były nimi fantastyczne legendy z minionych, przedpogromowych czasów.
Tymczasem elfka mówiła z pewną wiarą we własne słowa.
- Yvien może wyda ci się to niesłusznym posądzeniem o mówienie nieprawdy, aczkolwiek wystąpienie dwóch kaerów, w takiej bliskości przeczy rozsądkowi. Kaery były, strasznie kosztowne. Całe społeczności oddawały wszystkie majętności aby wspólnymi siłami postawić Kaer. Tymczasem tutaj były by dwa? Przecież połączyli by siły i zrobili większy z lepszymi zabezpieczeniami.
Jeżeli się upierasz jestem gotów podjąć próbę zbadania tej tajemnicy. Ale to kosztuje. Trzeba przygotować ekspedycję naukową. Kilku czarodziei, złodzieja, wojowników, a być może i zabójcę horrorów, kopaczy, tragarzy. Nie mówiąc o wikcie i opierunku, bazie wypadowej i wieli innych rzeczach... - zamyślony Trilio bawił się złotą sprężyną pełniącą rolę kolczyka.
- A co wy o tym myślicie - spojrzał po pozostałych członkach drużyny.
Tymczasem elfka mówiła z pewną wiarą we własne słowa.
- Yvien może wyda ci się to niesłusznym posądzeniem o mówienie nieprawdy, aczkolwiek wystąpienie dwóch kaerów, w takiej bliskości przeczy rozsądkowi. Kaery były, strasznie kosztowne. Całe społeczności oddawały wszystkie majętności aby wspólnymi siłami postawić Kaer. Tymczasem tutaj były by dwa? Przecież połączyli by siły i zrobili większy z lepszymi zabezpieczeniami.
Jeżeli się upierasz jestem gotów podjąć próbę zbadania tej tajemnicy. Ale to kosztuje. Trzeba przygotować ekspedycję naukową. Kilku czarodziei, złodzieja, wojowników, a być może i zabójcę horrorów, kopaczy, tragarzy. Nie mówiąc o wikcie i opierunku, bazie wypadowej i wieli innych rzeczach... - zamyślony Trilio bawił się złotą sprężyną pełniącą rolę kolczyka.
- A co wy o tym myślicie - spojrzał po pozostałych członkach drużyny.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Uwaga Wietrzniackiego Czarodzieja bardzo trafna. Ale obie osady były bogate i konkurowaly ze sobą. Elfy przed Pogromem były nieco ksenofobiczne i dość dumne oraz ufne we własne siły. Nie wszyscy kupowali Rytuały Ochrony i przetrwania od Theran (tamte były rzeczywiście cholernie drogie). Wiele osad pokładało siły we własnych magach i ich wiedzy. A tych było około 10-ciu w osadzie o jakiej wspomina Yvianna czyli Ater-Latoriion, kilku nawet dość potężnych. Duma nie pozwoliła im połączyć sił z osadą Malag. Oba kaery powstały niezależnie od siebie przy użyciu sił własnych każdej z osad. To bardzo prawdopodobne.
Uwaga Wietrzniackiego Czarodzieja bardzo trafna. Ale obie osady były bogate i konkurowaly ze sobą. Elfy przed Pogromem były nieco ksenofobiczne i dość dumne oraz ufne we własne siły. Nie wszyscy kupowali Rytuały Ochrony i przetrwania od Theran (tamte były rzeczywiście cholernie drogie). Wiele osad pokładało siły we własnych magach i ich wiedzy. A tych było około 10-ciu w osadzie o jakiej wspomina Yvianna czyli Ater-Latoriion, kilku nawet dość potężnych. Duma nie pozwoliła im połączyć sił z osadą Malag. Oba kaery powstały niezależnie od siebie przy użyciu sił własnych każdej z osad. To bardzo prawdopodobne.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2012, 22:02 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Balthus, półleżał oparty o sękaty pień drzewa, czując błogie rozleniwienie po spożytym posiłku. Sarnina, mimo przypiekania nad ogniskiem, nie zatraciła nic ze swojej delikatności, wybornie rozpływała się w ustach. Swoją porcję pochłonął w mgnieniu oka uzupełniając ubytek energii zwydatkowanej na niespodziewane starcie z kanibalami.
Mimo ciepła z rozpalonego ogniska nie pozwolił sobie na zbytni brak czujności. Przysłuchując się rozmawiającym towarzyszom, spod przymkniętych powiek lustrował uważnie otaczający polanę drzewostan i okoliczne krzaki.
Nim przebrzmiały ostatnie słowa Wietrzniaka, poderwał się sprężyście zwracając się do ogółu.
- Możemy popróbować szczęścia w odszukaniu kolejnego zaginionego kaeru. Jeżeli leży w okolicy warto byłoby się wybrać i zerknąć czy coś tam jeszcze zostało ciekawego... - poprawił nieznacznie pasy od przewieszonej broni, okrył się płaszczem i odwrócił w kierunku lasu wyraźnie wymawiając słowa - A teraz wybaczcie, moje zdanie już znacie, czas oddalić się za potrzebą...
Nigdy nie wiadomo czy jakieś niepowołane uszy nie kręcą się po okolicznych krzakach. Insynuując potrzebę staram się oddalić w las i wykorzystując wszelkie dostępne umiejętności zwiadowcy przeprowadzić rekonesans dookoła obozu.
Mimo ciepła z rozpalonego ogniska nie pozwolił sobie na zbytni brak czujności. Przysłuchując się rozmawiającym towarzyszom, spod przymkniętych powiek lustrował uważnie otaczający polanę drzewostan i okoliczne krzaki.
Nim przebrzmiały ostatnie słowa Wietrzniaka, poderwał się sprężyście zwracając się do ogółu.
- Możemy popróbować szczęścia w odszukaniu kolejnego zaginionego kaeru. Jeżeli leży w okolicy warto byłoby się wybrać i zerknąć czy coś tam jeszcze zostało ciekawego... - poprawił nieznacznie pasy od przewieszonej broni, okrył się płaszczem i odwrócił w kierunku lasu wyraźnie wymawiając słowa - A teraz wybaczcie, moje zdanie już znacie, czas oddalić się za potrzebą...
Nigdy nie wiadomo czy jakieś niepowołane uszy nie kręcą się po okolicznych krzakach. Insynuując potrzebę staram się oddalić w las i wykorzystując wszelkie dostępne umiejętności zwiadowcy przeprowadzić rekonesans dookoła obozu.
Ja chętnie sssprawdzę oba Kaery. Więcej miejsssc, więcej możliwośśści znalezienia czegośśś cennego. Poza tym jeśli wrócimy z tego drugiego, czeka nasss sssława Pionierów....
Techniczny: po zjedzeniu, odpoczywam. Zależnie od tego czy dyskusja będzie kontynuowana, drzemię.
Techniczny: po zjedzeniu, odpoczywam. Zależnie od tego czy dyskusja będzie kontynuowana, drzemię.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy