PBF - Posąg Raggoka

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 maja 2012, 13:14

10 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.

Wężowa rzeka i porastająca jej brzegi puszcza w zachodniej części Gór Skolskich.

Obrazek


Czwórka barsawiańskich Adeptów: Elfi Łucznik Elladan, T`skrang Władca Zwierząt Dors Sacan, Wietrzniak Czarodziej Trilio oraz Człowiek Zwiadowca Balthus - przebywa w lasach na brzegu rzeki pokazanej wyżej. Trafiliście jakiś czas temu na wzmianki o starożytnym kaerze założonym w czasach Pogromu przez mieszkańców miasta Mallag, ponoć w tym kaerze ukryto legendarny Posążek Rashomona (zwanego dziś Raggokiem). Posążek ponoć zrobiono z orichalku, (jego wartość może być porównywalna z wartością latającego okrętu lub rzecznego parostatku), o ile legendy mówią prawdę. Poniższą historię usłyszeliście od starego elfa jakiego uratowaliście z rąk orkowych łupieżców. Opowieść Elfa potwierdzały także inne wzmianki i niektóre legendy, postanowiliście zbadać ich prawdziwość i odnaleźć legendarny i bardzo cenny Posąg Raggoka. (Posiadacie mapkę, dzięki której macie odnaleźć współczesną wioskę Mallag oraz starożytny kaer o tej samej nazwie).

Oto Historia posążku Raggoka jaką opowiedział Wam uratowany Elf Andarion:

"W odległych nam czasach, wiele lat przed Pogromem istniał w Barsawii klan orkowych nomadów zwanych Krwawymi Szablami. Nie należał on do najliczniejszych, jednak zdobył niemałe terytoria i bogactwa i przez pewien czas siał spustoszenie w szeregach wrogów. Ten sprzyjający Krwawym Szablom okres nie trwał długo. Zacznijmy jednak od początku. Przywódcą klanu był Orhlok Wielki. Był on okrutnym, ale honorowym Wojownikiem, który jednak nie podejmował zwykle ważnych decyzji bez konsultacji ze swym starszym bratem Alrigiem Łysym. Ten zdolny Ksenomanta stworzył dla wodza wspaniały posążek, wykonany przede wszystkim z czystego orichalku. Wartość jego była niewyobrażalna nawet w czasach, gdy orichalk był częściej spotykany w Barsawii. Podobno Ksenomanta uwięził w posążku ducha Dawcy Imion, dawnego głosiciela Rashomona - Pasji Władzy. Wspomniany potężny duch miał czynić właściciela posągu doskonałym przywódcą. Faktycznie, od czasu stworzenia posągu okoliczności dziwnie sprzyjały Orhlokowi w podbojach i rozszerzaniu swej władzy. Klan przeżywał okres świetności, bogacił się i rósł w siłę. Nadszedł jednak dzień, w którym Yness, ludzka adeptka złodziejskiej ścieżki ukradła coraz słynniejszy posążek. Niedługo później plemię Krwawych Szabli zostało zdziesiątkowane przez przymierze uciskanych dotąd innych orkowych klanów, zaś głowy Orhloka i Alriga utkwiły na włóczniach nowych władców tutejszych ziem. Nomadzi szukali legendarnego posągu, jednak i on i sama Yness zapadli się pod ziemię, zaś impulsywne, krótkowieczne orki szybko o sprawie zapomniały. Na dalszy ciąg tej historii nie trzeba było jednak długo czekać, gdyż w innej części Barsawii, niewielkie miasteczko Mallag, wiecznie nękane przez spory tutejszych drwali i kupców przeszło intensywną przemianę. W nieznanych okolicznościach przywódcą miejscowych stała się przybyła nie wiadomo skąd kobieta. Była doskonałym mówcą i niezłym strategiem. Miała niesłychany talent do rozstrzygania wewnętrznych sporów, jak i do zapewniania osadzie bezpieczeństwa. Sprytna Złodziejka została głosicielem Rashomona i przez wiele lat sprawowała władzę nad rozrastającym się miasteczkiem. Z posągiem nie rozstawała się na krok, jednak podczas specjalnych świąt był on wystawiany na zewnątrz jej domu i cieszył oko mieszkańców Mallag. A było to prawdziwe arcydzieło. Bezcenne ilości orichalku w formie posągu stanowiły hipnotyzujące swym pięknem dzieło sztuki.

Umiejętne sprawowanie władzy przez Yness sprawiło, że przed Pogromem nie brakowało miastu środków na budowę wspaniałego kaeru, jednak stara już wówczas Yness nie doczekała dnia zapieczętowania schronienia. Po jej śmierci, władzę nad mieszkańcami sprawował elf Sorton, głosiciel Rashomona, który stał się przywódcą na życzenie Yness".


Techniczny:
Tyle opowiedział Wam stary Elf Andarion nim umarł z wycieńczenia i ran jakie zadali mu Orkowi nomadzi jacy go napadli a jakich pokonaliście Wy (Liczycie, że więcej o kaerze dowiecie się od żyjących mieszkancóe wioski Mallag, których przodkowie zamieszkiwali ów kaer). Skuszeni wizją slawy i bogactwa na t`skrangijskim parostatku dotarliście na brzeg Wężowej rzeki w zachodniej części Gór Skolskich. Przed wami kilkudniowy marsz przez dżunglę do ruin kaeru Mallag i wioski o tej samej nazwie, w wiosce żyją potomkowie Dawców Imion jacy żyli w kaerze. Liczycie, że przeszukanie kaeru uczyni was bogatymi i sławnymi.


Dla wyjaśnienia w Barsawii czyli w krainie w jakiej jesteście około 500 lat temu nastąpił tzw. Pogrom, zwny też Długą Nocą - najazd Hoorrorów - Istot z wymiaru astralnego... Ludzkosc chroniła się albo w cytadelach albo kaerach (podziemnych schronieniach). Kaery zabezpieczano i magią i fizycznymi osłonami. Przez około 400 lat rasy rozumne żyły w takich włascnie kaerach - pod ziemią. około 100 lat temu Pogrom sie zakończył i Ci co przetrwali wrócili na powierzchnię. Barsawia nadal jedna k walczy z wieloma Horrorami i ich konstruktami jakie nie odeszły do wymiaru astralnego. Jest usiana starozytnymi ruinami i kaerami. Zmierzacie własnie do jednego z takich kaerów. jestescie Adeptami, jeden na 100 Dawców Imion, jest Adeptem potrafi używać magii by wzmocnić swoje zdolności np. jako Zwiadowca, Władca Zwierząt czy Łucznik. adepci uczą się szybciej niż zwykli ludzie i na wysokich kregach osiągaja poziomy zdolności i umiejetności niemal niemożliwe do osiągnięcia dla zwykłych śmiertelników. Jesteście grupką takich Adeptów.


Co robicie dalej ?, przed Wami dżungla i kilka dni drogi do kaeru w którym ukryto orichalkowy posążek.


edit: Imiona mogą ulec zmianie, ekwipunek w tym bojowy podeslę Wam dzis albo jutro, bo Postacie mamy gotowe, Tzeentch się nie odzywa, jak się pojawi może dołączyć w trakcie. Jedna Osoba może dołączyć do ekipy
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 14:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 10 maja 2012, 18:53

Ponad drzewostanem błysnęły pierwsze promienie wschodzącego słońca przynosząc falę ciepła wypędzającą mgłę unoszącą się nad wodami, niosąc feerię woni roślin i kwitnącego kwiecia. Ptaki radośnie świergoliły, las rozbrzmiewał odgłosami budzącego się zwierza.
Ukryty w cieniu ogromnego drzewa szczupły człowiek o spalonej słońcem i wiatrem cerze, od czasu do czasu leniwie przeganiał kołujące wokół twarzy owady, uważnie lustrując cienie wyłaniające się o poranku z otaczającego poszycia. Odziany w brązową utwardzaną zbroję ze skóry jelenia, w narzuconym plamiastym płaszczu zdawał się niewidoczny na tle otaczających roślin.
Oderwał się sprężyście od szorstkiego pnia wychodząc na osłonecznioną polanę, odruchowo sprawdzając czy dwa miecze ukryte w czarnych pochwach inkrustowanych metalem, nadal tkwią na swoim miejscu. Skoncentrował spojrzenie na trzech towarzyszach wyprawy, starając się ocenić po wyglądzie z kim ma do czynienia i czego może się spodziewać w nadchodzącej przygodzie.

- To jak panowie, jakie plany na nadchodzące godziny? Jakem Balthlus, dawnom już takowej gęstwiny nie widział... - wskazał ręką za siebie - Wszędzie tylko krwiopijcy i pnącza czepiające się nogawic. O wszędobylskiej wilgoci nie wspomnę. Oby tylko nie padało bo rozpuścimy się tu jak kryształki soli...

Na tą chwilę to trzeba by zerknąć na tą mapkę, wrzucić coś na ząb (chyba, że już po śniadaniu), wybrać kierunek marszruty i ruszać przed siebie w nieznane omijając wężyska i inne gady.
Z racji braku opisu pogodowego, sugerując się zdjęciem, wybrałem opcję słonecznego poranku na rozpoczęcie przygody :P
Ostatnio zmieniony 10 maja 2012, 19:00 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 maja 2012, 19:13

Grupka Adeptów skupiła się na mapie, wg niej do kaeru mieli 3-4 dni marszu pzrez puszczę, musieli ruszyć na południe od Wężowej Rzeki, głównej wodnej arterii komunikacyjnej Barsawii, jest ciepło, ale w puszczy jaką idziecie panuje lekki półmrok, wysokie drzewa dają cień, jest wiosna dość ciepła ale nie upalna jak na razie. Komary blisko rzeki tną jak diabli, dlatego z ulgą ruszacie ku wiosce Mallag w tle majaczą Góry Skolskie:

Obrazek


Ale Wy oddalacie się od nich gdyż wędrujecie na południe od rzeki i masywu górskiego. Co jakiś czas przemyka jakieś zwierzę. Pierwsze kilka godzin marszu umozliwia wam pozbycie sie natretnych komarów, nic was jak na razie nie zaatakowało.

Balthus Zwiadowca to on prowadzi cała grupę - jest człowiekiem niskiego wzrostu i przeciętnej budowy ciała, żylasty. Nie wyróżnia się niczym szczególnym spomiędzy innych. Czasem przydaje się nie rzucać w oczy, zwłaszcza w jego profesji. Przedramiona pokryte misternym, czarnym tatuażem tworzącym skomplikowaną sieć przecinających sie linii. Stara się je skrupulatnie ukrywać przed oczyma nieznych osób. Jego twarz jest szczupła, pocięta zmarszczkami, pokryta lekkim zarostem, krótko goli siwe włosy. Tłumaczy to zamiłowaniem do mycia karku wraz z twarzą. Głęboko osadzone oczy koloru szarego spozierają na świat badawczo i czujnie. Częstokroć kryje się w nich iskierka humoru kiedy ma chęć spłatać figla. Dopasowane skórzane odzienie w kolorach ziemistych, przeplatane mieszaniną brązu i zieleni doskonale pomaga w ukrywaniu się podczas wykonywanych zadań. Czasem okrywa się plamiastym płaszczem kolorach brązu, zgniłej zieleni i ziemi, z głębokim kapturem. Za uzbrojenie służy mu długi sztylet i dwa lekkie miecze jednoręczne. W swoim zawiniątku taszczy podstawowe przedmioty potrzebne podróżnikowi w wyprawie (krzesiwo, pochodnię, prowiant itp.). W południe zrobiliscie mały postój i odpoczynek.


Techniczny:
Proszę Graczy o odpowiedzi na poniższe pytania i fajny opis wyglądu waszych postaci, tak jak to zrobił wyżej Goldwin, ja tylko wykorzystałem jego opis postaci jaki przygotował.

1. Stosunek do zwykłych Dawców Imion (nie Adeptów ) - ?
2. Religijność wiara w Pasje - ?
3. Poczucie humoru - ?
4. Stosunek do latających statków i parostatków T`skrangów - ?
5. Stosunek do bogactwa (dążycie do niego czy szukacie sławy) - ?
6. Stosunek do niewolnictwa - ?
7. Stosunek do cudzej własności - ?
8. Stosunek do Therańskiego Imperium - ?
9. Dokładny opis wyglądu zewnętrznego waszych herosów (wzrost, waga, kolor oczu, ubiór, tatuaże, znaki szczególne, uzbrojenie, sposób poruszania, cele) - ????
Ostatnio zmieniony 10 maja 2012, 19:34 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 maja 2012, 19:39

Wieczorem po kilku godzinach marszu przez tą pradawną puszczę - zabraliście się za rozbijanie obozu i przygotowywanie noclegu, nagle zrobiło się podejrzanie cicho. Nie słychać ptaków ani zwierząt. Po kilku długich chwilach napięcia i wypatrywania spośród drzew wyłania się kilkanaście stworów o poniższym wyglądzie.... Są głodne i pewnie nie pogardzą ludziną ani pozostałymi adeptami. Stwory ścigają jakąś postać w kapturze, postać po chwili wahania wbiega między Was.


Obrazek
Co robicie?
Ostatnio zmieniony 10 maja 2012, 19:52 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 maja 2012, 20:01

Stwory ścigają poniższą Panią, to Elfka, zbrojna we włócznię i miecz, widać, że jest zmęczona ucieczką przed kanibalami, otaksowała Was spojrzeniem, obecność Elfa w waszym gronie dodał jej otuchy, wbiegła pomiędzy Was, zdjęła kaptur i odwróciła się do swoich prześladowców, Ci zaś na moment przystanęli ale po chwil ruszają ku Wam wiekszość ma kolczugi i broń ręczną, szable, miecze, topory, kilku ma łuki.


Obrazek





Mam nadzieję, że potraficie walczyć Nieznajomi, moji prześladowcy to kanibale... oni nie biorą jeńców, na grzeczności przyjdzie czas później, jak przeżyjemy... powiedziała Elfka przyjmując postawę bojową.

Techniczny:
Elfka zacznie od rzutu włócznią w jednego ze swoich prześladowców a Wy co robicie?
Ostatnio zmieniony 10 maja 2012, 23:23 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 11 maja 2012, 06:37

Techniczny: a powiesz mi co posiadam?

Edit przez Araven: Wczoraj otrzymałeś ostateczną wersję postaci, jako Władca zwierząt, dzięki magicznym talentom przemieniasz obie dłonie w mordercze pazury godne kotołaka (magiczny talent Pazury) i walczysz wręcz przy ich użyciu - rozszarpując wrogów. Odbierz też moją wiadomość z dziś i wczoraj. ;)
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 09:25 przez Denver, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 11 maja 2012, 09:19

Techniczny: ok - siła przyzwyczajenia :) ja zatem obchodzę/obiegam mieczników starając się dopaść łuczników. Zygzakuję minimalizując w moim mniemaniu ryzyko trafienia. Staram się też korzystać z drzew jako z zasłony.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 maja 2012, 10:34

Techniczny:

Walczymy na dużej polanie, Kanibali przypominających Orkony :P jest blisko 20, może nieco więcej, to grupa łowiecka. Kilku wchodzi na drzewa wokół polany (mają łuki na plecach) zdecydowana większość, zbrojna w szable bojowe, miecze , maczugi, topory oraz w zbrojach kółkowych, kolczugach, większość ma tarcze, mają od 1,7 m do 1,9 na oko. Z tyłu za grupą wojowników stoji jakby wódz albo szaman a przed nim trzech przybocznych z pawężami w ciężkich kolczugach. Was jest na razie czterech plus Elfka jaką ścigali. Złe oczy kanibali i wyciągnięta broń raczej nie dają szans na negocjacje. Można uciekać (marne szanse) poza wietrzniakiem, on może odlecieć. :P

Władca Zwierząt przemienił swe dłonie w straszliwe pazury i ruszył biegiem ku najbliższym łucznikom ale nie dane mu było ich dopaść gdyż kilku wojowników związało go walką a łucznicy są nieco z tyłu i jak napisałem w pierwszej rundzie wchodzą na drzewa, szaman lub wódz coś mruczy - dopadnięcie go wymaga wybicia wojowników lub ich mocnego przerzedzenia a jest ich kilkunastu i potem jeszcze jego trzej przyboczni. Zaczniemy od rzutu na inicjatywę.


Potrzebuję jakiś wstepnych deklaracji, Kto ucieka, czy łucznik strzela do wspinających się na drzewa wrażych strzelców czy do innego celu, czy wietrzniacki mag uderza czarem w szamana/wodza czy łucznika jakiegoś i jakim czarem (czarami). Co robi zwiadowca Balthus?
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 11:29 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 11 maja 2012, 11:13

Techniczny: Władca zwierząt zwinnie unika nieco ociężałych wojowników i trzyma dystans widząc bezsens swojej próby. W razie potrzeby (i postępowania reszty) bierze nogi za pas.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 maja 2012, 16:09

10 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
I-szy dzień wędrówki do kaeru, wieczór - atak kanibali i walka na polanie.


Techniczny:
Walczymy po 3 starcia każdy czyli po 3 rundy. Jako pierwszy T`skrang, bo na razie tylko on zadeklarował jakieś działania, ponizej Opis jego walki.


T`skrangijski Władca Zwierząt Dors Sacan wysoki, szczupły, o zielonkawym odcieniu skóry porusza się jak drapieżnik, jest nieznacznie szybszy od Kanibali. Ubrany w szaty dobrej jakości, wysokie skórzane buty/nogawice, na przedramionach również posiada skórzane taśmy. W walce bazuje na szybkości i zwinności , tym bardziej, że jego broń magiczne pazury są przedłużeniem jego samego. Dodatkowo wykorzystuje w walce ogon i akrobatyczne zdolności, oraz wysokie umiejętności w walce wręcz, konieczne by używać pazurów.

I starcie (runda) Władcy Zwierząt
Dors Sacan przeciwko 4-em Orkonom, mając przewagę szybkości T`skrang uderza jak tygrys, markując atak na wojownika z dw mieczem, w rzeczywistości, zaatakował wroga zbrojnego w maczugę, tarczę i chronionego zbroją kółkową, atak ogonem zdekoncentrował wroga, 2 szybkie ataki pazurami Jeden w udo, drugi w gardło powalily zakrwawionego Orkona na ziemię, zostały trzy. Atak orkona z dwuręcznym mieczem udaje Ci się uniknąć, uchylasz się także przed ciosem szabli. Trzeci orkon wykorzystując odpowiedni moment potężnie ciał bojową maczeta raniąc Cię za 2 punkty obrażeń (z 15-stu jakie masz nim zaczniesz odnosić rany).

III starcie (runda) Władcy Zwierząt
Zostało Ci trzech przeciwników w tym jeden ciężko ranny, atakujesz właśnie jego. Cios lewej łapy zbrojnej w mordercze pazury powalił kanibala z maczetą. Kolejne uderzenie tym razem prawej łapy zostało wyprowadzone wręcz mistrzowsko, Orkon z DW mieczem zwalił się martwy bulgocząc krwią z rozerwanej krtani. Został Ci jeden przeciwnik w kolczudze, zbrojny w szable i tarczę, uderzył nisko, raniąc Cię w nogę za 2 punkty, (masz 7 obrażeń).


II starcie (runda) Władcy Zwierząt
Czas na kontrę Sacana, błyskawiczny doskok i ciosy pazurami w bok i ramie Orkona z maczetą ciężko go ranią ale nie eliminują z walki, kontratak Kanibali, tym razem jako pierwszy uderza ten z szabla, rani Cię za 1 punkt (masz 3 obrażenia), cios dw miecza kolejnego Orkona jest groźniejszy zadał 2 obrażenia (masz ich 5), prawie rozszarpany Orkon z maczetą chybił, wyraźnie czuje respekt.
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 19:09 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 maja 2012, 16:22

Trilio był wietrzniakiem odkąd pamiętał. Co jak mu wyjaśniła matka było całkiem naturalne, skoro zarówno ona jaki i ojciec wywodzili się z tego gatunku.
Jednak Trilia nie do końca to przekonywało, bowiem od najmłodszych lat uważał się za osobę skrupulatną, nienaiwną i dokładną.
Przeprowadził szereg badań aby potwierdzić tezę rodziców. Pierwsza z nich polegała na badaniach anatomicznych do których niezbędne było lustro. Po dwóch latach bezowocnych poszukiwań odnalazł wreszcie bardzo dobrze wypolerowaną miedzianą patelnię mogącą sprostać roli lustra. Szczegółowe badanie wykazało:
- wzrost: 43 centymetry
- waga: 3,5 kilogramów
opis morfologiczny: Skóra jasnozielona z tendencją do zmiany odcienia. Cztery słabo umięśnione kończyny zaopatrzone w mobilne stawy oraz dłonie o pięciu długich palcach w tym jednym przeciwstawny i niewielkie stopy, także z pięcioma palcami. Niewielki, ale kształtny korpus, głowa podłużna z mocno zarysowanymi kośćmi policzkowymi, nos mały, ale drożny, uszy szpiczaste wystające ponad czubek głowy, czupryna w nieładzie, o włosach w kolorze czerwieni, dwoje modro niebieskich oczu i podejrzanie szerokie wargi, dolna nieco większa od górnej. Płeć ponad wszelką wątpliwość męska. Na plecach cztery małe twarde, ważkopodobne skrzydła z fantazyjnym wzorkiem żyłek.

Tak, powyższe badanie poparte szczegółową analizą drzewa genealogicznego potwierdzał ponad wszelką wątpliwość tezę rodziców. Trilio był wietrzniakie.

Wnikliwość Trilia szybko został dostrzeżona i ukierunkowana w kształceniu na czarodzieja. Teraz Trilio był wykwalifikowanym magiem rządnym wykorzystania swojej wiedzy teoretycznej w praktyce.
Przyłączył się do grupy poszukiwaczy próbującej rozwikłać zagadkę legendarnego Posąg Raggoka.

Trilio chadzał odziany w niebieską jedwabną, dobrze dopasowaną, szatę o mankietach wyszywanych złotą nicią w gwiazdy i księżyce. Szatę sięgała mu do pasa, za który wystawał zatknięty krótki mieczyk. Poniżej znajdowały cię czarne spodnie i wysokie sięgające kolan, sznurowane buty. Przez ramię miał przewieszoną torbę w której nosił swój cały, skromny dobytek.
Mimo, że miał szczęście urodzić się adeptem nie wywyższał się, to nie było w jego stylu i zajmowało by zbyt wiele cennego czasu, który można poświęcić na ciekawe badania. Jadąc w dżunglę zaopatrzył się w ogromną ilość małych pudełek, flakoników i pinesek i z ogromną energią zabrał się do kolekcjonowania ciekawych roślin i owadów.
Nie wierzył w Pasje, wierzył w naukę i logiczne myślenie. Magia była jego głównym zainteresowaniem. Ciekawiła go także technika, kiedyś nawet napisał esej porównującą parostatki T'skrangów z Latającymi Statkami Podniebnych Łupieżców. Niestety ze smutkiem należy wspomnieć, że nie wzbudził on wielkiego zainteresowania w kręgach naukowych. Zniechęcony pozostawił technikę na drugim torze swoich rozlicznych zainteresowań. W towarzystwie słynął ze "specyficznego" poczucia humoru oraz jawnej wrogości do Theran i ich nieludzkich praktyk wykorzystywania Dawców Imion jaki niewolników. Potępiał także, ale z mniejszym zapałem złodziejstwo, tymczasem kilkukrotnie został przyłapany na czytaniu książek w których głównymi bohaterami byli złodzieje.

Gdy na polanę wbiegła elfka znajdował się wysoko na konarze drzewa łapiąc włochatą stonogę. Widząc co się dzieje, skrył się z w listowiu i zaczął tkać wątek i szykować się do rzucenia miażdżącej woli na jednego z napastników zaopatrzonego w łuk.

Wątek techniczny:
Nikt z nas nie usłyszał ok 20 osób pędzących przez dżunglę?
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 16:36 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 maja 2012, 16:55

10 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
I-szy dzień wędrówki do kaeru, wieczór - atak kanibali i walka na polanie.

Techniczny:
deliadzie: Zrobiło się cicho, nienaturalnie cicho potem uslyszeliście kroki, chwile później zobaczyliscie Cię elfkę i kanibali. Nikt nie został zaskoczony, bo uznaję, że byliście czujni i przygotowani.




Wietrzniacki Czarodziej Trilio
Mierzący 43 cm i ważacy 3,5 kg, o jasnozielonej skórze z tendencją do zmiany odcienia. Posiadający cztery słabo umięśnione kończyny zaopatrzone w mobilne stawy oraz dłonie o pięciu długich palcach w tym jednym przeciwstawny i niewielkie stopy, także z pięcioma palcami. Ma niewielki, ale kształtny korpus, głowę podłużną z mocno zarysowanymi kośćmi policzkowymi, nos mały, ale drożny, uszy szpiczaste wystające ponad czubek głowy, czupryna w nieładzie, o włosach w kolorze czerwieni, dwoje modro niebieskich oczu i podejrzanie szerokie wargi, dolna nieco większa od górnej. Płeć ponad wszelką wątpliwość męska. Na plecach cztery małe twarde, ważkopodobne skrzydła z fantazyjnym wzorkiem żyłek.
Trilio jest odziany w niebieską jedwabną, dobrze dopasowaną, szatę o mankietach wyszywanych złotą nicią w gwiazdy i księżyce. Szata sięgała mu do pasa, za którego wystawał zatknięty tam, krótki mieczyk. Poniżej znajdowały cię czarne spodnie i wysokie sięgające kolan, sznurowane buty. Przez ramię miał przewieszoną torbę w której nosił swój cały, skromny dobytek.

I starcie (runda) Wietrzniak Czarodziej Trilio
Trilio skupiony na lapaniu kolorowego owada do swej kolekcji z wysokości kilku metrów patrzył na Orkony, porzucił polowanie na owady i zaczął się koncentrować splatając Moc w magiczny wątek, konieczny by rzucić zaklęcie Miażdżącej woli, za cel obrał jednego ze wspinających się na drzewa łuczników. Czarodziej utkał wątek konieczny do rzucenia zaklęcia i zaatakował czarem Orkona . Zaklęcie zostało rzucone z wielką wprawą i skutecznością, Orkon spadł z drzewa martwy (wyjątkowy sukces w rzuceniu czaru).

II starcie (runda) Wietrzniak Czarodziej Trilio
Drugie zaklęcie Miażdżącej Woli jest równie potężne też wyjątowy sukces (to jak krytyk). Drugi z orkonów łuczników wyeliminowany. W pierwszej rundzie się wspinają więc nie mogą strzelać. Ale Trilio został wypatrzony łuczników zostało jeszcze 6-ściu. Dwóch strzela do Ciebie, jedna strzała chybia, druga Cię drasnęła za 1 obrażenie (możesz ich dostać 10) Pełen szacunek Czarodzieju.


III starcie (runda) Wietrzniak Czarodziej Trilio
Trilio po raz kolejny utkał wątek czaru miażdżąca wola następnie uderzył czarem w łucznika kanibali na drzewie, tym razem czar nie był tak silny jak poprzednie, ale poważnie osłabił łucznika. Dwie strzały mkną w Twoim kierunku, osłabiony czarem kanibal chybia. Drugi łucznik rani cie z łuku za 2 punkty (masz 3 obrażenia).
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 19:15 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 maja 2012, 17:17

Krystor wydał z siebie niskie syknięcie. Na jego spoconych skroniach wystąpiły znienacka żyły, a zaciśnięta szczęka zarysowała wyraźnie podbródek. Upstrzona krwawymi plamami po zabitych komarach dłoń mężczyzny opadła na przypasany do boku oręż.

- Kanibale! - wycedził przez zęby z nienawistną nutą - Ludożercy! Żywi stąd nie ujdą!


Wątek techniczny

Bardzo skąpy pierwszy wpis, bo wciąż trwa praca nad postacią. Krystor żywi nieprzejednaną wrogość wobec kanibali, uważając ich za wynaturzenie nie mające prawa egzystować na ziemi, którą z nimi dzieli. Będzie walczył ofensywnie, ale nie bezmyślnie - jeśli sprawy przyjmą niekorzystny obrót, zacznie rozważać opcje odwrotu.

I podziękowania dla Aravena za znalezienie dodatkowego miejsca. W ekipie Chociaż jestem nieco przytłoczony różnorodnymi obowiązkami, obiecuję nie spowalniać biegu akcji! Pytanie w nawiązaniu do ilustracji nieznajomej: czy w Earthdawnie elfy krzyżują się z ludźmi?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 maja 2012, 17:38

10 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
I-szy dzień wędrówki do kaeru, wieczór - atak kanibali i walka na polanie.

Nieznajomy Krystor zbrojny w PT miecz wyskoczył zza pleców Adeptów atakując kanibali. 4-ech zwróciło się przeciwko niemu.
I starcie Krystor
Człowiek z mieczem w obu dłoniach był szybszy, uderzył tnąc oburącz z góry Orkona zbrojnego w DW topór, potężne poprzeczne cięcie odrzuciło kanibala do tyłu ale ustał na nogach, jego życie zakończyło szybkie pchnięcie w gardło jakie wymierzył wojownik. Trzy orkony atakują, wojownik uniknął maczety, zdołał sparować cios szabli i uchylić się przed uderzeniem maczugi.

II starcie Krystor
Nieznajomy z zakrwawionym mieczem atakuje ponownie, kanibale są mocno zdziwione tym, że żaden z nich go nie trafił. Tym razem cios miecza trafia tylko kanibala z szablą raniąc go za 4 punkty, to za mało by padł. Drugi cios miecza został sprawnie odbity tarczą Orkona. Kontra kanibali: Cios maczugi rani Krystora za 1 punkt, cięcie szabli w bok zabiera kolejne 2 razem, dostajesz 3 obrażenia z 14 jakie możesz dostać, nim zacznie być niebezpiecznie

III starcie Krystora
Krystor ponownie wyprowadził cięcie mieczem w rannego poprzednio kanibala z szablą, cięcie w udo powala go na ziemię z krwawiącą tętnicą, drugim pchnięciem ranisz kanibala z maczugą za 4 punkty.


Techniczny:
Miło, że zagrałeś Keth, tak elfy w Earthdawnie mają potomstwo z ludźmi ale dość rzadko.
Ostatnio zmieniony 11 maja 2012, 19:21 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 maja 2012, 19:39

10 dzień miesiąca Mawag (maja) wiosna, 101 rok po zakończeniu Pogromu.
I-szy dzień wędrówki do kaeru, wieczór - atak kanibali i walka na polanie.

I starcie (runda) Zwiadowca Balthus
Siwowłosy zwiadowca Balthus, wyciągnął 2 bliźniacze miecze jakie nosił na plecach i runął między wrogów, jesteś szybszy, uderzasz – dwa szybkie cięcia powalają kanibala z toporem w zbroji kółkowej, zostało trzech. Wojownik z włócznia zranicie lekko w bok za 1 punkt, ciecie szabi zadało Ci 2 obrażenia, razem masz 3.

II starcie (runda) Zwiadowca Balthus
Zakrwawione miecze Balthusa zaczęły swój taniec, celem zwiadowcy stał się Orkon z maczetą, zadałeś dwa celne ciosy ale tylko poraniłeś wroga. Kontra 3 kanibali. Odnosisz 2 obrażenia od włóczni, jedno od szabli i jedno od ciosu maczetą, razem masz (7 z obu starć).

III starcie (runda) Zwiadowca Balthus
Orkon z maczetą ginie od pierwszego z Twoich ciosów, zostało Ci 2 przeciwników, kolejnym cięciem z lewej ranisz Orkona z włócznią. Dwa pozostałe Orkony atakują. Wojownik z włócznią zadał Ci kolejne pchniecie za 2 obrażenia (masz 9 z trzech starć).

ODPOWIEDZ