: 14 stycznia 2013, 09:33
Dwalin, przypominający solidnie oplecioną skórami, brodatą beczkę przystanął i podążył za wzrokiem kompana. Dopiero teraz dostrzegł małę pobojowisko, jęki niedźwiedzia myląc ze zwyczajowym porannym charczeniem Ulhedina z racji grubej, skórzanej czapy wciąż walczącej naprzemiennie z hełmem o dominację nad łysym łbem krasnoluda.
Przez chwilę wgapiał się w chatę, po czym podrapawszy się pod pachą zagadnął nie wiedzieć czy to do kompanów, czy do siebie:
Wygląda mi to na remis. Gobasy spaliłyby tę stodołę, a gospodarz uprzątnąłby sobie podwórko.
Poprawił wpijający się pod pachę rzemień przytrzymujący solidnych rozmiarów patelnię, jaką zwykł ze sobą nosić i ruszył w dół kiwnąwszy na towarzyszy. Idący za nim dostrzec mogli podrygujący, solidnych rozmiarów tobołek podróżny z którego prócz patelni wystawały dwie rękojeści mieczy, rogaty hełm niewiele różniący się od podskakującego obok kociołka, kilka bukłaków, chochlę rozmiarów hobbickiego półmiska, masę skórzanych woreczków łapczywie walczących z kocem o miejsce na niewielkim plecaku, oraz przytwierdzoną do wszystkiego nie wiedzieć jaką metodą kuszę.
I tylko szybko przebierające nogi zdradzały naturę zjawiska.
Przez chwilę wgapiał się w chatę, po czym podrapawszy się pod pachą zagadnął nie wiedzieć czy to do kompanów, czy do siebie:
Wygląda mi to na remis. Gobasy spaliłyby tę stodołę, a gospodarz uprzątnąłby sobie podwórko.
Poprawił wpijający się pod pachę rzemień przytrzymujący solidnych rozmiarów patelnię, jaką zwykł ze sobą nosić i ruszył w dół kiwnąwszy na towarzyszy. Idący za nim dostrzec mogli podrygujący, solidnych rozmiarów tobołek podróżny z którego prócz patelni wystawały dwie rękojeści mieczy, rogaty hełm niewiele różniący się od podskakującego obok kociołka, kilka bukłaków, chochlę rozmiarów hobbickiego półmiska, masę skórzanych woreczków łapczywie walczących z kocem o miejsce na niewielkim plecaku, oraz przytwierdzoną do wszystkiego nie wiedzieć jaką metodą kuszę.
I tylko szybko przebierające nogi zdradzały naturę zjawiska.