
PBF - Dar Skorpiona
Yasuiro niebawem opadł z sił, gdy moc przodków odpłynęła z jego ducha. W czasie, gdy Naganori wraz z Satoru przygotowywali prowizoryczne nosze Ieyasu wskazał pozostałym swe znalezisko.


Podróż konno nie trwałaby szybciej w obecnej sytuacji. Nadto macie zmienić obsadę posterunku i pozostać tam do czasu nadejścia zmiany- konie zaś źle znoszą zbyt długie przebywanie na skażonych ziemiach. Jednocześnie trzeba być wytrawnym jeźdźcem, by utrzymać kontrolę nad zwierzęciem w tej okolicy. Jedynie oddziały Hidy Tsuru i zaprzyjaźnione jednostki kawalerii Klanu Jednorożca radzą sobie w tych warunkach.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- W dalszym marszu będziemy musieli wzmożyć czujność. Jeśli coś, co zabiło zwiadowcę poradziło sobie z całą obsadą posterunku, to i tak niewielki mamy szanse. Jeśli natomiast to odosobniony przypadek, to czym prędzej musimy dotrzeć do posterunku. Tak czy inaczej nie marnujmy więcej czasu. Mamy zadanie do wykonania.
Jadeit faktycznie jest stosowany przeciwko Oni w przeróżnej formie. Zwiadowcy Hiruma noszą amulety z jadeitu, by móc ochronić się przed skazą Cienia podczas wędrówek w przeklętej Krainie. Amulet czernieje, gdy skaza zaczyna wywierać zbyt duży wpływ na noszącego ją użytkownika, co jest wyznacznikiem konieczności powrotu do domu.
11 dzień miesiąca Księżyca, godzina Dziesiątego Syna, 3 dni drogi na północ od Haikyo no Hiruma
Wyruszyliście wczesnym świtem, opierając się na wyuczonym poczuciu czasu zwiadowców Satoru i Ieyasu. Pogoda w dalszym ciągu utrudniała swobodny marsz. Wiatr jednak przestał szarpać gwałtownymi podmuchami, zmieniając kierunek na stały i przeciwny do waszego marszu. Tempo ograniczył także transport Yasuiro. Niepokojące wydarzenia sprawiły, że zwiadowcy zmienili nieco drogę, jak i szyk Waszej wędrówki. Poprowadził Ieyasu wyprzedzając nieco oddział.
Rinsei wraz z Kazukim nieśli ciężko połamanego Yasuiro. Stan samuraja bacznie obserwował Naganori, rany wciąż jątrzyły się wydzielając cuchnący odór, działo się to nad wyraz szybko. Wkrótce wyczulone zmysły idącego obecnie na tyłach
Satoru wychwyciły smród źle gojących się ran, co oznaczało że mogą stać się łatwym celem dla grasujących w okolicy bestii. Choć żaden z samurajów nie obawiał się śmierci, narażali cel misji na niepowodzenie.
Wkrótce niezwykle silny odór zgnilizny uderzył w nozdrza Satoru. Dogonił więc oddział, by podzielić się z innymi swymi obawami.
Na miejscu był już Hiruma Ieyasu.
Wyruszyliście wczesnym świtem, opierając się na wyuczonym poczuciu czasu zwiadowców Satoru i Ieyasu. Pogoda w dalszym ciągu utrudniała swobodny marsz. Wiatr jednak przestał szarpać gwałtownymi podmuchami, zmieniając kierunek na stały i przeciwny do waszego marszu. Tempo ograniczył także transport Yasuiro. Niepokojące wydarzenia sprawiły, że zwiadowcy zmienili nieco drogę, jak i szyk Waszej wędrówki. Poprowadził Ieyasu wyprzedzając nieco oddział.
Rinsei wraz z Kazukim nieśli ciężko połamanego Yasuiro. Stan samuraja bacznie obserwował Naganori, rany wciąż jątrzyły się wydzielając cuchnący odór, działo się to nad wyraz szybko. Wkrótce wyczulone zmysły idącego obecnie na tyłach
Satoru wychwyciły smród źle gojących się ran, co oznaczało że mogą stać się łatwym celem dla grasujących w okolicy bestii. Choć żaden z samurajów nie obawiał się śmierci, narażali cel misji na niepowodzenie.
Wkrótce niezwykle silny odór zgnilizny uderzył w nozdrza Satoru. Dogonił więc oddział, by podzielić się z innymi swymi obawami.
Na miejscu był już Hiruma Ieyasu.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Zachowajcie ciszę, dostrzegłem kilkudziesięciu powłóczących nogami, martwych samurajów zmierzających w stronę Północną. Mimo, że widoczność jest kiepska, widziałem jak ciągnie tam nieprzeliczona horda zombie, szkieletów i Oni. Ziemia jest całkowicie zryta i lekko drży. Musieli ominąć zamek Hiruma idąc doliną od zachodniej strony. Zmierzają na północ, a więc w tym samym co my kierunku.
Ostatnio zmieniony 12 lutego 2013, 18:05 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Widzę, że Yasuiro raczej nie przeżyje. Jeśli odzyska świadomość zaproponuję mu ostrze, a jeśli nie będzie w stanie sam popełnić seppuku, zaproponuję skrócenie cierpień. Lepsza śmierć od miecza niż powolne zdychanie.
Ile sztuk pomiotu zła zauważyłeś? Możemy ich zaatakować czy raczej powinniśmy ich wyprzedzić i wzmocnić czym prędzej obsadę posterunku?
Ile sztuk pomiotu zła zauważyłeś? Możemy ich zaatakować czy raczej powinniśmy ich wyprzedzić i wzmocnić czym prędzej obsadę posterunku?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Widziałem kilkadziesiąt, ale może ich być więcej, jestem za przyspieszeniem marszu, by wzmocnić posterunek, o ile nadal sa tam nasi. Pan Satori jako dowódca niech zadecyduje.
Techniczny: W Rokuganie, nie było chyba demokracji w takich oddziałach, decydował dowódca, ale czy samurajowie mogli mieć wpływ na jego decyzje wypowiadając, swoje zdanie? czy też nie powinienem nic sugerować, bo to sprzeczne z zasadami?
Ostatnio zmieniony 12 lutego 2013, 18:27 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Teoretycznie dowódca miał władzę absolutną a podkomendni niemal nie odzywali się niepytani. Ale myślę, że jakąś swobodę decyzji Koszal nam zostawi, bo chyba ciężko by było grać bez możliwości wypowiadania swoich opinii a co za tym idzie - wpływu na poczynania dowódcy. Fabularnie oczywiście jesteśmy absolutnie podporządkowani dowódcy.
Hieeeyyyah!
-gwałtowna konwulsja targnęła ciałem Rinsai ukazując wyłaniające się z jej wnętrza ostrze katany. Brutalny cios odepchnął samuraja wprost na nieprzygotowanego Kazukiego, by odsłonić toczącego czarną pianę z ust Hidę Yasuiro. Stojący na karykaturalnie wygiętych nogach Krab szyderczym tonem zaśmiał się, a następnie rzucił z okrwawionym mieczem w kierunku Satoru krzycząc bluźniercze słowa charczącym głosem pochodzącym wprost z Królestwa Jigoku.
Hida Ieyasu zawahał się, mimo idealnej do zadania ciosu pozycji jego katana wciąż tkwiła w saya, a drżąca dłoń starała się gestem powstrzymać wydarzenia. Twarz Yasuiro, mimo nienaturalnego grymasu należała do wieloletniego druha Ieyasu. Zwątpienie sparaliżowało wojownika.
Jigoku- królestwo demonów, coś na kształt piekieł
-gwałtowna konwulsja targnęła ciałem Rinsai ukazując wyłaniające się z jej wnętrza ostrze katany. Brutalny cios odepchnął samuraja wprost na nieprzygotowanego Kazukiego, by odsłonić toczącego czarną pianę z ust Hidę Yasuiro. Stojący na karykaturalnie wygiętych nogach Krab szyderczym tonem zaśmiał się, a następnie rzucił z okrwawionym mieczem w kierunku Satoru krzycząc bluźniercze słowa charczącym głosem pochodzącym wprost z Królestwa Jigoku.
Hida Ieyasu zawahał się, mimo idealnej do zadania ciosu pozycji jego katana wciąż tkwiła w saya, a drżąca dłoń starała się gestem powstrzymać wydarzenia. Twarz Yasuiro, mimo nienaturalnego grymasu należała do wieloletniego druha Ieyasu. Zwątpienie sparaliżowało wojownika.
Jigoku- królestwo demonów, coś na kształt piekieł
Dowodzi na czas podóży Satoru, jesteście równi stanem, ale to jego mianowano Waszym dowódcą. Jego stopień to nikutai - coś jak kapral
Inicjatywka:
Satoru
Yasuiro
Hiruma Ieyasu
Naganori
Kazuki
Shingen
Amoro
Shintaro
Hida Ieyasu- totalnie zaskoczony
Inicjatywka:
Satoru
Yasuiro
Hiruma Ieyasu
Naganori
Kazuki
Shingen
Amoro
Shintaro
Hida Ieyasu- totalnie zaskoczony
Ostatnio zmieniony 12 lutego 2013, 18:59 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Satoru odwrócił się błyskawicznie wyciągając katanę ciął w nieumarłego. Staram się walczyć z pomiotem.
Przepraszam za tak krótki opis ale mam problemy z netem i cały czas mi go wyłącza, więc może być ciężko dzisiaj coś popisać dzisiaj (cholera), chyba najlepszym wyjściem z sytuacji będzie jak najszybsze dotarcie do posterunku, no chyba, że te nieumarlaki nas doganiają to wtedy trzeba jakoś ich poszarpać i w drogę, tylko czy aby posterunek nie jest już stracony....
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."