PBF - Mrok nad Hillcrest
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Shagrat staję w takim miejscu aby być nieco ukrytym ale mieć dobre pole do obserwacji, nakłada strzałę na cięciwę i rozgląda się uważnie.
Może dobrze by było abyśmy się rozstawiali w najbardziej narażonych na atak miejscach.
Może dobrze by było abyśmy się rozstawiali w najbardziej narażonych na atak miejscach.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Wozy są w podkowę ustawione, co nie znaczy, że nie można na nie wejść albo przez nie przejść do środka obozu około 6 metrowe wejście jest najbardziej newralgiczne, jest puste, tam nie stoi żaden wóz, tędy nastąpi pewnie główny atak. Jest wieczór, ale nie jest jeszcze ciemno, słonce dopiero zachodzi. Atakują szkielety i kościotrupy. Broń strzelecka je rani, ale zadaje o 1 mniejsze obrażenia niż istotom żywym.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Eithart przeklął szpetnie określając pewne kobiece przymioty i miejsce skąd wzięły się atakujące martwiaki w sposób bynajmniej nie przystający kapłanowi Graama czu Gorlama. Stojąca tuż obok kapłanka zrobiła wielkie oczy. Mnich skwitował to z nawiązką:
- No i co gały robisz jak dwie złote katanki? Żem mnich to wary mam mieć zawarte jak kulosy dziewicy i se przekląć do kurwy nie mogę? - krewki kapłan odwrócił się od oniemiałej kobiety i skierował swą uwagę na zgrzytającego zbroją Urlicha:
- Bywaj tu bystro! Mus Ci u wylotu podkowy stanąć, bo nas zaleją w rzyć chędożone morglickie pomioty!
Watek techniczny
Ja jestem kapłanem nie nawykłym do bitew i walki w otwartym terenie, toteż obronę najbardziej narażonego punktu zostawię ludziom wojennym. Sam będę walczył gdzieś między wozami wykorzystując jak się da wozy i inne przeszkody do osłony ale także do wzmacninia siły ciosów (np chwytając jakiś dyszel czy palik spróbuję się na nim obrócić, żeby zwiększyć siłę kopniaka).
- No i co gały robisz jak dwie złote katanki? Żem mnich to wary mam mieć zawarte jak kulosy dziewicy i se przekląć do kurwy nie mogę? - krewki kapłan odwrócił się od oniemiałej kobiety i skierował swą uwagę na zgrzytającego zbroją Urlicha:
- Bywaj tu bystro! Mus Ci u wylotu podkowy stanąć, bo nas zaleją w rzyć chędożone morglickie pomioty!
Watek techniczny
Ja jestem kapłanem nie nawykłym do bitew i walki w otwartym terenie, toteż obronę najbardziej narażonego punktu zostawię ludziom wojennym. Sam będę walczył gdzieś między wozami wykorzystując jak się da wozy i inne przeszkody do osłony ale także do wzmacninia siły ciosów (np chwytając jakiś dyszel czy palik spróbuję się na nim obrócić, żeby zwiększyć siłę kopniaka).
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Kirstein Winter zrobiłą wielkiego oczy na tyradę mnicha, mówiąc jestem czarodziejką nie kapałnką panie, po czym cofnęłą się nieco szykując się do rzucenia jakiegoś czaru.
8art, nie od rzeczy by było rzucić jakiś czar np. stalowe pięści, zobacz w wątku technicznym opracowałem i wstawiłem wszystkie czary jakie mi wysłałeś. Ok mnich walczy wręcz wśród wozów, kto bohatersko stanie broniąc wejścia do podkowy czyli 6 metrów wolnego terenu, tu walka będzie najcięższa.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Mnich popędził między wozy i ziignorował czarodziejkę, którą wziął początkowo za kapłankę. Parsknął tylko szyderczo:
- Panie... - jakby rzeczywiście był wielkim paniskiem na stu wioskach.
WT
Myslalem o stalowych piesciach ale wtedy nie bede sie mogl niczego schwycic, cisnac kamieniem, dyszlem itp. Juz predzej w zastosuje na szybko telekineze, zeby np martwiak pacnal sie w leb wlasnym orezem, lub zwalenie z nog jakbym mial za duzo towarzystwa chetnego zjesc moj mozg:)
- Panie... - jakby rzeczywiście był wielkim paniskiem na stu wioskach.
WT
Myslalem o stalowych piesciach ale wtedy nie bede sie mogl niczego schwycic, cisnac kamieniem, dyszlem itp. Juz predzej w zastosuje na szybko telekineze, zeby np martwiak pacnal sie w leb wlasnym orezem, lub zwalenie z nog jakbym mial za duzo towarzystwa chetnego zjesc moj mozg:)
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Niemal każdy z was wzdrygnął się i wcisnął mocniej w płaszcz. Poczuliście trwogę wzbierającą na dnie żołądka. Każdy uczestnik wyprawy wpatrywał się we mgłę. Opary okrywały ziemię, zasłaniając widok dalej niż na długość włóczni.
Dopiero wysilając wszystkie zmysły dostrzegacie wóz po przeciwnej stronie. Rzucacie spojrzenia przez ramię, obawiając się, że skrada się za nim jakiś mieszkaniec mroku.
Bicie serca głośno dudni wam w uszach i przypomina czarodziejki Kristin Winter. Wyobrażacie sobie kościste ręce, wyciągnięte by was złapać i unieść gdzieś w głąb mrocznego grobowca. Czujecie, jak wasze mięśnie stężały.
Z wysiłkiem zmuszacie je do ruchu, by dosięgnąć rękojeści swojej broni.
Jesteście sam w gęstej i wilgotnej mgle. Wiecie, że tuż poza zasięgiem waszej percepcji czają się głodne, niesamowite stworzenia. Tak mówią wam jakieś pierwotne zmysły.
Usiłujecie dojrzeć szczegóły we mgle, posuwając się w kierunku zewnętrznego pierścienia wozów. Każdy czyniony krok zdawał się zabierać wieczność. Rzucacie wokół siebie czujne spojrzenia, obawiając się, że coś skrada się bezgłośnie z tyłu.
Dopiero wysilając wszystkie zmysły dostrzegacie wóz po przeciwnej stronie. Rzucacie spojrzenia przez ramię, obawiając się, że skrada się za nim jakiś mieszkaniec mroku.
Bicie serca głośno dudni wam w uszach i przypomina czarodziejki Kristin Winter. Wyobrażacie sobie kościste ręce, wyciągnięte by was złapać i unieść gdzieś w głąb mrocznego grobowca. Czujecie, jak wasze mięśnie stężały.
Z wysiłkiem zmuszacie je do ruchu, by dosięgnąć rękojeści swojej broni.
Jesteście sam w gęstej i wilgotnej mgle. Wiecie, że tuż poza zasięgiem waszej percepcji czają się głodne, niesamowite stworzenia. Tak mówią wam jakieś pierwotne zmysły.
Usiłujecie dojrzeć szczegóły we mgle, posuwając się w kierunku zewnętrznego pierścienia wozów. Każdy czyniony krok zdawał się zabierać wieczność. Rzucacie wokół siebie czujne spojrzenia, obawiając się, że coś skrada się bezgłośnie z tyłu.
Traktuję stalowe dłonie jako przenośnię, są twarde, ale możesz używać przedmiotów, byle nie broni białej, ale rzucić czymś, wykorzystać coś do odbicia czy przesunąć nie ma problemu, masz sprawność manualną niemal taką jak bez tego czaru, on utwardza magicznie twe dłonie, one się nie stają przez to nieruchome.
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 07:49 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- Ja! Rozrywka! - krzyknął uradowany Ulrich, wyciągając ze świstem flamberg. Ostrze wielkiego miecza przypominało płomień. Albo piłę do ścinania drzewa. Czarny Rycerz czuł już zapach śmierci; podejrzewał, że niejeden z obrony karawany dziś polegnie. Rozejrzał się za towarzyszami: trzymając miecz oburącz wycofał się, by zrównać się z ich pozycją. Wypatrzył jeszcze sierżanta Johanna, do którego krzyknął nieznającym sprzeciwu głosem:
- Herr Johann! Ustaw ludzi przy wozach, paru wyślij do środka kręgu, strzelcy na wozy, reszta - ma ich bronić!
- Herr Johann! Ustaw ludzi przy wozach, paru wyślij do środka kręgu, strzelcy na wozy, reszta - ma ich bronić!
Stoje przed wozem frontalnie do nadejścia ataku. W razie czego cięcie od prawej do lewej, tak by rozpłatać truposza na pół.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wokół dłoni mnicha rozbłysła na chwilę nikła bladofioletowa poświata, która zniknąwszy zmieniła dłonie wiernego sługi Gorlama w stalowe pięści, które już niejednej szczęki pozbawiły zębów. Tu jednak miały stawić czoła nieumarłej grozie i choć Eithart nie pokazał żadnej oznaki strachu, to gdzieś w skrytości ducha miał ochotę czmychnąć jak najdalej stąd i przekląć owe dziesięć tuzinów złotych katanek. Ale w popłochu uciekali co najwyżej graamici, słudzy Gorlama byli nieustraszeni w walce z plugastwem chaosu i zła.
Eithart stanął na wozie i zakrzyczał w noc:
- Chodźcie tu kurwie syny, zasrane morglickie wypierdki!
Eithart stanął na wozie i zakrzyczał w noc:
- Chodźcie tu kurwie syny, zasrane morglickie wypierdki!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Mgła nienaturalnie gęstniała, być może to byłą złą magia, spośród oparów zaczęli się wyłaniać nieumarli wojownicy.
Zielonkawe światło pełgało w ich pustych oczodołach. Przegniłe od wieków zęby uśmiechały się nikczemnie w bezcielesnych, pozbawionych warg ustach.
Zobaczyliście, że ich hełmy i pancerze, pokryte był zaśniedziałą miedzią i runami, które kłuły w oczy. Smród pleśni i zgniłej skóry uderzał od tych istot i ich podartego odzienia i podniszczonego ekwipunku.
Nieumarli rzucili się na was z zardzewiałymi ostrzami, wielu ma tarcze, resztki kolczug i półpancerzy oraz miecze, topory, buzdygany jako broń ręczną.
Wasze wyćwiczone ciała zareagowały posłusznie pomimo strachu paraliżującego wasze umysły, zaczął się bój.
Zielonkawe światło pełgało w ich pustych oczodołach. Przegniłe od wieków zęby uśmiechały się nikczemnie w bezcielesnych, pozbawionych warg ustach.
Zobaczyliście, że ich hełmy i pancerze, pokryte był zaśniedziałą miedzią i runami, które kłuły w oczy. Smród pleśni i zgniłej skóry uderzał od tych istot i ich podartego odzienia i podniszczonego ekwipunku.
Nieumarli rzucili się na was z zardzewiałymi ostrzami, wielu ma tarcze, resztki kolczug i półpancerzy oraz miecze, topory, buzdygany jako broń ręczną.
Wasze wyćwiczone ciała zareagowały posłusznie pomimo strachu paraliżującego wasze umysły, zaczął się bój.
Sierżant Johan wykrzykiwał rozkazy organizując obronę. Nieumarli atakowali także przechodząc pomiędzy wozami i pod nimi, ale największy napór był od strony otwartego wejścia do obozu.
Walczy tu czarny rycerz Ulrich i krasnolud Svarth oraz półork Shagrat i czterech żołnierzy, z tyłu czarodziejka Kristin Winter walczy magicznie z wodzem nieumarłych, nie widać go jest gdzieś w mgle, ale ona go wyczuwa dzięki magii, wy macie inne problemy. Mnich Eithart walczy kilkanaście metrów od waszej trójki przy wozach.
Walczy tu czarny rycerz Ulrich i krasnolud Svarth oraz półork Shagrat i czterech żołnierzy, z tyłu czarodziejka Kristin Winter walczy magicznie z wodzem nieumarłych, nie widać go jest gdzieś w mgle, ale ona go wyczuwa dzięki magii, wy macie inne problemy. Mnich Eithart walczy kilkanaście metrów od waszej trójki przy wozach.
Walka mnicha Eitharta
Zmienione mocą magii dłonie i stopy mnicha były twarde jak stal, walczył wśród wozów chroniąc cywilów, nieziemsko szybki i zwinny mnich uderzał jak kobra, wykorzystując otaczające przedmioty jako broń, mocą telekinezy przesuwał skrzynie o które potykali się nieumarli, przewracał ich podmuchami mistycznego wiatru i uderzał .
Używając magii i mistycznych sztuk walki powaliłeś 3 szkielety w jakieś 7 rund, otrzymałeś dwa silne ciosy za 3 i 5 obrażeń.
Walka krasnoluda Svartha
Mocarna dłoń krasnoluda zacisnęła się na rękojeści nadziaka, w drugiej krasnolud dzierżył dużą metalową tarczę, mocna kolczuga chroniła jego ciało. Nieumarłych było wielu wyłaniali się z mgły próbując powalić wojowników broniących wejścia do obozu.
Svarth z imieniem Gotam Gora na ustach uderzał mocarnym ramieniem, nadziak przebijał wraże tarcze, łamał broń i roztrzaskiwał kości nieumarłych.
5 nieumarłych szkieletów w ciągu 7 rund padło pod nadziakiem mocarnego krasnoluda. Krasnolud otrzymał rany za: 1, 3, 4 i 5.
Walka półorka Shagrata
2 strzały powaliły jednego szkieleta potem łowca nagród wyjął dwie szable półorka, które zataczały mordercze młyńce, a on sam wirował w tańcu śmierci. Ciosy szabel powaliły 4 nieumarłe szkielety w ciągu 7 rund. Półork otrzymał rany za: 2, 3 i 4.
Walka czarnego rycerza Ulricha
Skrzypiąc zbroją jak potępiony półolbrzym w zbroi płytowej stanął naprzeciw szkieletom z dwuręcznym mieczem, ciął wrogów straszliwymi cięciami swego miecza, niekiedy udawało mu się nabić jakiegoś wroga na ostrze i rzucić go z półobrotu na innych wrogów.
Ciosy miecza powaliły 6 szkieletów. Półolbrzym otrzymał rany za 1 i za 3.
Zmienione mocą magii dłonie i stopy mnicha były twarde jak stal, walczył wśród wozów chroniąc cywilów, nieziemsko szybki i zwinny mnich uderzał jak kobra, wykorzystując otaczające przedmioty jako broń, mocą telekinezy przesuwał skrzynie o które potykali się nieumarli, przewracał ich podmuchami mistycznego wiatru i uderzał .
Używając magii i mistycznych sztuk walki powaliłeś 3 szkielety w jakieś 7 rund, otrzymałeś dwa silne ciosy za 3 i 5 obrażeń.
Walka krasnoluda Svartha
Mocarna dłoń krasnoluda zacisnęła się na rękojeści nadziaka, w drugiej krasnolud dzierżył dużą metalową tarczę, mocna kolczuga chroniła jego ciało. Nieumarłych było wielu wyłaniali się z mgły próbując powalić wojowników broniących wejścia do obozu.
Svarth z imieniem Gotam Gora na ustach uderzał mocarnym ramieniem, nadziak przebijał wraże tarcze, łamał broń i roztrzaskiwał kości nieumarłych.
5 nieumarłych szkieletów w ciągu 7 rund padło pod nadziakiem mocarnego krasnoluda. Krasnolud otrzymał rany za: 1, 3, 4 i 5.
Walka półorka Shagrata
2 strzały powaliły jednego szkieleta potem łowca nagród wyjął dwie szable półorka, które zataczały mordercze młyńce, a on sam wirował w tańcu śmierci. Ciosy szabel powaliły 4 nieumarłe szkielety w ciągu 7 rund. Półork otrzymał rany za: 2, 3 i 4.
Walka czarnego rycerza Ulricha
Skrzypiąc zbroją jak potępiony półolbrzym w zbroi płytowej stanął naprzeciw szkieletom z dwuręcznym mieczem, ciął wrogów straszliwymi cięciami swego miecza, niekiedy udawało mu się nabić jakiegoś wroga na ostrze i rzucić go z półobrotu na innych wrogów.
Ciosy miecza powaliły 6 szkieletów. Półolbrzym otrzymał rany za 1 i za 3.
Kirstein Winter w magicznym pojedynku Siły Woli pokonała wrażego nekromantę, poniesione straty i osłabienie nekromanty spowodowały odwrót szkieletów. Wasze straty 5 zabitych w tym 2 żołnierzy, 1 kobieta i dwóch osadników. 7 ciężko lub średnio rannych, dwoje dzieci, kobieta, osadnik i trzech żołnierzy i wy. Kilkunastu lżej rannych
Ostatnio zmieniony 20 maja 2013, 08:14 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- Vorwärts*! Niech wracają, skąd przybyły! - krzyknął gromko Ulrich, posuwając się nieubłaganie do przodu i kosząc coraz to nowych przeciwników. Miał nadzieję, że wkrótce szybko wyrąbie sobie drogę do nekromanty, sterującego trupami.
Muszę nauczyć się tej sztuczki! Ludzie srają w gacie na sam widok, co dopiero podczas walki! - pomyślał, biorąc zamach na kolejnego szkieleta.
Muszę nauczyć się tej sztuczki! Ludzie srają w gacie na sam widok, co dopiero podczas walki! - pomyślał, biorąc zamach na kolejnego szkieleta.
Przebijam się do przodu, próbując zlokalizować źródło, kontrolujące nieumarłych.
*naprzód-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Ulrich ruszył w mgłę, nie zważając na rany, co czynią pozostali, tam nadal są nieumarli i jakiś nekromanta osłabiony po walce z Kirstein Winter ale pewnie nadal groźny, mgła nieco rzednie, ale widać na jakieś 20 metrów. Słońce niemal zaszło. Co czynicie idziecie za nieumarłymi w stronę wzgórz, gdzie pewnie są jakieś zapomniane kurhany, zostawiacie karawanę i rannych?
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 15:57 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Svarth, ranny i zdziwiony zachowaniem Ulricha, zawołał:
- Ej, Ulrich! Wracaj tu! Nie chcemy cię, kurwa, zeskrobywać z tych kościejów!
Po czym zmęczony usiadł na wozie.
- Ej, Ulrich! Wracaj tu! Nie chcemy cię, kurwa, zeskrobywać z tych kościejów!
Po czym zmęczony usiadł na wozie.
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 19:57 przez Svarth, łącznie zmieniany 1 raz.
Zgrzytnięcie zbroi zasygnalizowało reszcie, że Ulrich odwrócił się i pomaszerował w stronę towarzyszy. Rzucił jeszcze pod nosem "mięczaki".
Musimy zebrać się w kupę i ruszyć na tego nekromante. Może teraz nam odpuścił, ale jak nie załatwimy go raz na dobre to ciągle będzie nękał karawany, a może i samo Hillcrest.