Te posiadłości i stronnicy, to jest imo kwestia podejścia. Bo nabierają dużo sensu, gdy podchodzi się do bohaterów bardziej jako ważnego czynnika w społeczeństwie. Imo podejść można do tego faktu z tej strony, iż aby szkolić postać powyżej któregoś poziomu (tutaj 10ty) musi się ona zwrócić do postaci o nieco wyższym poziomie (logiczne), a te postacie, z reguły, w swoich społecznościach to dość grube ryby, prawda? Z byle kom kto przyszedł z gościńca nie gadają. Ja tą sprawę rozwiązywałem na dwa sposoby. Otóż często (jak już gdzieś tu pisałem) w moich drużynach postacie powyżej 10 poziomu (tak w przedziale 10-15) przechodziły na emeryturę. Najczęściej szliśmy ortodoksyjną ścieżką, iż przez czas jaki te postacie "grały" zdobywały jakieś tam włości i popleczników w ten czy inny sposób, to nie jest trudne. Drugi aspekt tworzyli gracze którzy od czasu do czasu daną postać prowadzili nie w zgodzie z literom owego paragrafu. Wtedy za takiego bohatera przemawiała sława. Nie pojawiał się ów u jakiegoś dobrze postawionego dobrodzieja jak oberwaniec z rynsztoka (bo ja wiecie... chciałem ten...10level i nowe umiejętności) tylko ze swoim bagażem czynów pojawiając się w miasteczku robił takie zamieszanie że ci co powinni wiedzieli o tym fakcie wcześniej niż się u nich pojawił. A i rozmowa się wtedy inaczej toczy. Tyle kwestii rozwiązań fabularnych.
Co z tą emeryturą, ano takie podejście pozwoliło nam nie biegać z 40poziomowymi tytanami rzezającymi armie smoków na lewo i prawo (a wierzcie mi spotkałem się z takim podejściem u jednej z ekip z którą miałem nieprzyjemność kiedyś grać), ale doprowadziło do stworzenia pewnej mieściny, którą moi gracze wybudowali poprzez "postacie emerytowane". Z reguły każdy taki emeryt dobudowywał sobie cośtam przez co z niewielkiej karczmy na rozstajach gościńca po paru ładnych latach gry stworzyła się dość spora mieścina z faktorią, kasztelem, więżą maga i paroma śmiesznymi rzeczami, w której postacie moich graczy - jako następne pokolenia bądź młodsze rodzeństwa etc - mieli zawsze przychylne środowisko, z rodziną na dość wysokim szczeblu gdzie ewentualna sprawa posiadania tego i tamtego wśród nieruchomości i poklepywaczy po pleckach - fabularnie była rozwiązania.
W związku z powyższym u mnie wszelkie ewentualne zarzuty o dziwność tego paragrafu w profesjach rozwiązał się sam i co więcej zaczął działać na korzyść budowy wielu innych, późniejszych ścieżek fabularnych.
