PBF - Klepsydra Wieczności

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 maja 2014, 17:35

29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Dino Berghar przysunął się do Ragaxa i samemu nadstawił bacznie uszu. Dobiegające z dołu głosy świadczyły swym tonem o wielkiemu ożywieniu rozmawiających archeologów, na dodatek biegle posługujących się asserem.

- Uważajcie, żeby niczego nie uszkodzić! - czyjś twardy autorytarny głos jawnie dowodził przywódczej roli swego posiadacza - Cofnijcie się wszyscy i podajcie mi Obsydianowy Klucz!

Trzej śmiałkowie natychmiast wymienili porozumiewawcze spojrzenia, przypominając sobie o skradzionej własności Uzuna Soggi. Z dołu dobiegły dźwięki jakiegoś szurania, przesuwania i przestawiania, podkreślane donośnym zgrzytem kamienia o kamień.

- Chwała Wieczystej Pustce! - powiedział ktoś inny, pełnym namaszczenia i emfazy głosem - Klepsydra Wieczności!
Wygląda na to, że dolna część schodów wychodzi na jakieś pomieszczenie zamknięte do tej pory na Obsydianowy Klucz. Schodzicie po cichutku?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 29 maja 2014, 18:07

- Nie, przysięgam, na Piana mego! - bard uderzył się w pierś gorliwie, kontynuując swoją grę aktorską - niezbyt chyba udaną. - Bo wczoraj popiliśmy nieco w drodze, razem z tym gamoniem Nestorem... idiota spił się jak świnia i pomylił trasę, a i dał mi coś ognistego do jedzenia, tedy ja chyłkiem w krzaki, no wiecie... Myślałem, że to już tutaj, bo ja nie stąd... jam jest Kevfalcon Lutter, wielki bard z Hillcrest, do usług - Kevfalcon dygnął, nie spuszczając jednak wzroku z czarnych typków. - A ten Huni to... kto?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 29 maja 2014, 20:47

można by zaryzykować....
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 29 maja 2014, 21:29

Gorbak przełknął głośno ślinę. Miraż marzenie o nieśmiertelności tak bliskiego każdej żyjącej istoty znajdował się tak blisko. Jedna gnom zaczął się wahać. Nigdy nie wierzył w dobre intencje bogów. Czyli potężnych i złośliwych demonów, którzy podawali się jedynie za bogów. Tym bardziej w dobre intencje Morghlitha, który krył swoje prawdziwe oblicze najmniej.

Gorbaka i tak czekało wspaniałe życie i nimb nieśmiertelności więc po co się śpieszyć? Drogi na skróty zazwyczaj prowadzą do nikąd. Stare gnomskie przysłowie mówiło "Kto w drogi prostuje ten w polu nocuje".
Poza tym jakiego rodzaju wiecznego życia można spodziewać się jako dar od Czaszkogłowego. Jedynie w gnijącym ciele martwiaka.

Trzeba było powrócić do planu A i pozyskać wdzięczność reptiliońskiego szlachcica. Tylko czy jego intencje nie były wrogie? Czy nie najął ochroniarzy właśnie po to żeby wystawić ich jako ofiary na ołtarz? Jako prezent dla współpracowników. Czyż nie powiedział "Idźcie i powiedzcie, że przysyła was szlachcic z Sahry".
Trzeba zachować zdwojoną ostrożność.

Gnom położył się i cichutko podczołgał do szczytu schodów.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 29 maja 2014, 22:54

- A jeśli ta klepsydra może dać nieśmiertelność tylko jednej osobie? Czyż nie byłoby rozsądnym skłócić wyznawców Morghlitha poprzez bezczelny zarzut, jakoby przewodzący ceremonii chciał daru jedynie dla siebie? Rzecz jasna, jeśli okazałoby się, że jest ich zbyt wielu jak na nasze obecne możliwości... ofensywne. Podążajmy cicho, by sprawdzić ilu ich tu rzeczywiście jest.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 29 maja 2014, 23:32

podążajmy cicho i sprawdźmy z czym mamy do czynienia...
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 czerwca 2014, 21:35

29 sgun-ran 9455 KI, górskie lasy

Dwaj mężczyźni zaczęli się zbliżać do Luttera starannie wyważonymi krokami, cały czas nie spuszczając z barda oczu i dzierżąc miecze w dłoniach w sposób jawnie świadczący o ich nieprzyjaznych zamiarach. Kevfalcon zaczął pojmować, że jego wysiłki zmierzające do okłamania wyznawców Czaszkogłowego najwyraźniej nie mają szans powodzenia. Prastara świątynia znajdowała się w zbyt odległym miejscu Karminu, z dala od jakichkolwiek gościńców i większych sadyb, by morglithianie chociaż zaczęli się zastanawiać nad prawdomównością intruza.

- Odłóż tę włócznię, to nic ci się nie stanie - powiedział mieszaniec krwi, głosem pozornie przyjacielskim, a mimo to wręcz promieniującym fałszywą nutą - Pójdziemy do naszego obozowiska, zjesz coś i odpoczniesz.

Lutter podniósł nieco wyżej ostrze swej ustrojonej wielobarwnymi wstążkami włóczni, tym nie do końca wrogim, ale jednak wystarczająco jednoznacznym gestem dając do zrozumienia, że mężczyźni w czerni zbyt na niego napierają.

Mieszaniec otworzył szerzej swe oczy, opuścił mimowolnie uzbrojoną w miecz dłoń, po czym poderwał ją natychmiast w górę w geście gardy. Człowiek czystej krwi o zimnych oczach pozwolił, by na ułamek chwili na jego twarzy pojawił się grymas głębokiego lęku, ale zapanował nad emocjami przyjmując ponownie kamienną pozę.

Obaj zaczęli się wycofywać w przeciwną do barda stronę, nawet na chwilę nie odwracając się do niego plecami.
Brawo! Najwyraźniej Lutter śmiertelnie przeraził przeciwników swą gotowością do walki!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 czerwca 2014, 21:56

29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Starając się nie czynić najmniejszego szelestu, trzej awanturnicy prześlizgnęli się kamiennymi schodami w dół budowli, wodząc niespokojnymi spojrzeniami po wykutych z czarnego kamienia ścianach, na których dawno temu zmarli budowniczy wyrzeźbili wyszczerzone w dziwnych grymasach humanoidalne czaszki. Berghar przysunął twarz do jednej z płaskorzeźb tknięty przeczuciem, które w jednej chwili nabrało pewności.

- Ich oczy - wyszeptał z nutą podekscytowania półolbrzym - Spójrzcie na te kamienie... to rubiny!

Pozostali dwaj najmici podążyli za spojrzeniem Dina, przyjrzeli się uważniej wprawionym w płaskorzeźby niewielkim szlachetnym kamieniom. Spostrzeżenie kupca sprawiło, że obaj poczuli znienacka przyjemny dreszczyk uświadamiając sobie ukryte w półmroku krypty bogactwo.

Lecz żadne klejnoty nie mogły iść w parze z inną nagrodą czekającą na wyciągnięcie ręki: Klepsydrą Wieczności.

U podstawy schodów znajdowało się podłużne pomieszczenie o lekko sklepionym stropie, ozdobione wielkimi obsydianowymi misami całopalnymi, kwadratowymi postumentami na rzeźby o demonicznych kształtach oraz wprawionymi w gładki kamień ścian szkieletami, inkrustującymi owe ściany niczym drogocenne witraże.

Ragax szepnął coś bezgłośnie i schwycił za noszony na szyi wisior, kiedy jego nawykłe już do półmroku podziemi oczy dostrzegły dwa szeregi nieruchomych człekokształtnych ciał stojących w zupełnym bezruchu pod dwiema przeciwnymi ścianami krypty.

- Zombi - wykrztusił Gorbak, spoglądając rozszerzonymi lękiem oczami na odziane w strzępy brudnych szat ciała, po części noszące ciemne podróżne stroje morglithian, po części zaś bure kapoty i podarte płaszcze. Ich opuszczone wzdłuż boków ręce naznaczone były wrośniętym w martwą skórę brudem, a połamane paznokcie i ślady zaschłej krwi świadczyły o wielu godzinach spędzonych na przekopywaniu zawalonych sekcji podziemi.
Martwiaki nie przejawiają najmniejszego zainteresowania Waszymi osobami...

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 01 czerwca 2014, 22:55

Ile jest martwiaków? BTW Dino nie idzie dalej...
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 02 czerwca 2014, 00:59

- Skoro nasze małe nieporozumienie zostało wyjaśnione, to nic tu po mnie - mruknął na pozór spokojnie Kevfalcon. Powolne cofanie się przeciwników podniosło jego morale i nieco go uspokoiło. Zdecydował więc, że pozwoli wrócić przeciwnikom z zachowaną twarzą. Zaraz jednak przypomniał sobie o towarzyszach, którzy prawdopodobnie teraz schodzili do podziemi. Jeżeli wyznawcy Morglitha wrócą i nakryją przeszukiwaczy, sytuacja będzie naprawdę groźna.

- Aaa, jeszcze dobrzy panowie, pókim trzeźwy. Którędy do Algil?
Gdy czarni zaczną wracać do siebie, odczekam trochę, uspokoje się i pójdę za nimi w bezpiecznej odległości.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 02 czerwca 2014, 08:36

ciekawe co masz za plecami...
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 02 czerwca 2014, 11:22

Przeca za mną nic nie ma! To mojej dzidy się tak przestraszyli ;p
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 czerwca 2014, 12:56

29 sgun-ran 9455 KI, górskie lasy

Kevfalcon Lutter uśmiechnął się od ucha do ucha, utrwalony w przeświadczeniu o roztaczanej wokół siebie groźnej aurze, dzięki której ledwie machnięcie orężem sprawiło, że dwaj słudzy Morglitha natychmiast od niego odstąpili lękając się o własne życie. Odwrót czcicieli Czaszkogłowego oznaczał jednak coś innego, mianowicie ewidentne zagrożenie dla penetrujących w międzyczasie podziemia ruin towarzyszy.

Skoro misja odwracania uwagi czarnych powiodła się tak dalece, bard nie zamierzał z niej rezygnować, chcąc kupić w ten sposób jeszcze więcej czasu dla swych kompanów.

- Aaa, jeszcze dobrzy panowie, pókim trzeźwy. Którędy do Algil? - zapytał siląc się na udawaną wesołość. Obaj czarni nie odpowiedzieli, wciąż spoglądając w jego kierunku i wciąż cofając się powoli krok za krokiem.

Lutter wzruszył niepewnie ramionami, postąpił o krok w ich stronę zastanawiając się gorączkowo w myślach, co takiego właściwie mógłby jeszcze uczynić, poza rzuceniem się na obu mężczyzn rzecz jasna.

Włoski na karku podniosły mu się znienacka w niekontrolowanym odruchu, kiedy poczuł na szyi gorący powiew powietrza, nie mogący być w żadnym przypadku efektem wiatru i niosący ze sobą dziwnie złowieszczy zapach, kojarzący się z odorem nadpsutego mięsa.
Denverze, czyżbym był aż tak przewidywalny?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 02 czerwca 2014, 14:47

widziałem w jakimś filmie :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 02 czerwca 2014, 16:52

- Gulp! - odgłos przełykanej śliny sam wydobył się z gardła barda, który właśnie próbował analizować sytuacje, przybierając tęgi wyraz twarzy. Nie minęła sekunda, gdy podświadomość Luttera chwyciła za stery i ruszyła z miejsca mężczyznę.

Kevfalcon nawet nie oglądając się za siebie pognał w kierunku czarnych postaci, nie szczędząc nóg, lecz mimo to nie wypuszczając włóczni z rąk.

- Idę z wami, czekajcie! - krzyknął, będąc już w biegu.

(wizualizacja)
Obrazek
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

ODPOWIEDZ