: 30 kwietnia 2015, 10:15
- Obiecałem ci ból, jeśli nie będę z ciebie zadowolony - odezwał się do pojmanego Sabatnika. - Nie jestem. Nie postarałeś się.
- Nie boję się ciebie! Sabat mnie pomści! - krzyknął tamten, choć drżenie obecne w jego głosie zdradzało co innego.
Morderca nie skomentował, uśmiechnął się tylko łagodnie:
- Z rozkoszą posłuchałbym jak krzyczysz, ale nie mamy warunków - mruknął i wsunął mu z powrotem kołek.
Pochylił się nad jeńcem, jedną ręką łapiąc za kajdanki zapięte na jego dłoniach za kamiennym krzyżem. Stopą nadepnął na udo Pariasa i wyprostował się nagle, wyłamując mu oba stawy barkowe. Dźwięk, który temu towarzyszył, sprawił, iż członkowie koterii poczuli nagłe mdłości. Twarz Pariasa zszarzała z bólu. Namtar wyciągnął z kieszeni hak rzeźnicki, z ramienia zaś odwinął wąski łańcuch. Połączył je razem, po czym zaczepił hak o kajdanki, łańcuch zaś przerzucił przez ramiona krzyża. Trzymał jego końcówkę w ręce, co pozwalało mu regulować napięcie i ból, którego doświadczał pojmany Kafir. Zluzował lekko, na tyle tylko, by tamten był zdolny do rozmowy. Nadal jednak pozostawił łańcuch naciągnięty. Ręce Pariasa uniesione były za plecami w górę, pod dziwnym kątem. Pozycja ta uniemożliwiała mu skuteczną regenerację i musiała być przyczyną nieustannego cierpienia. Morderca wyjął mu kołek i przycisną go za kark drugą ręką, aby uniemożliwić torturowanemu przyjęcie wygodniejszej pozycji. Z ust jeńca wydobył się głuchy jęk. Drżał na całym ciele.
- Nic ode mnie nie wyciągniecie... Skurwysyny...Oby was słońce spaliło... - zaszlochał.
Namtar przyjrzał mu się z autentycznym zainteresowaniem, uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Dwie, trzy godziny i wyciągnąłbym z niego wszystko - stwierdził, zwracając się do reszty koterii. - Zdjąłbym skórę, odsłonił nerwy... Istnieje dwanaście par nerwów czaszkowych, które dają naprawdę ciekawe możliwości. Ale nie wiem, czy mamy tyle czasu, by się bawić...? - pytanie zawisło na chwilę w powietrzu. Morderca westchnął. - Teraz pewnie dużo nam nie powie. Wytrzyma. Przygotowali go na takie rzeczy... Więc jak uważacie? Ja mogę nad nim popracować. Chociaż mamy dziś jeszcze robotę do zrobienia i wolałbym się skupić na priorytetach.
- Nie boję się ciebie! Sabat mnie pomści! - krzyknął tamten, choć drżenie obecne w jego głosie zdradzało co innego.
Morderca nie skomentował, uśmiechnął się tylko łagodnie:
- Z rozkoszą posłuchałbym jak krzyczysz, ale nie mamy warunków - mruknął i wsunął mu z powrotem kołek.
Pochylił się nad jeńcem, jedną ręką łapiąc za kajdanki zapięte na jego dłoniach za kamiennym krzyżem. Stopą nadepnął na udo Pariasa i wyprostował się nagle, wyłamując mu oba stawy barkowe. Dźwięk, który temu towarzyszył, sprawił, iż członkowie koterii poczuli nagłe mdłości. Twarz Pariasa zszarzała z bólu. Namtar wyciągnął z kieszeni hak rzeźnicki, z ramienia zaś odwinął wąski łańcuch. Połączył je razem, po czym zaczepił hak o kajdanki, łańcuch zaś przerzucił przez ramiona krzyża. Trzymał jego końcówkę w ręce, co pozwalało mu regulować napięcie i ból, którego doświadczał pojmany Kafir. Zluzował lekko, na tyle tylko, by tamten był zdolny do rozmowy. Nadal jednak pozostawił łańcuch naciągnięty. Ręce Pariasa uniesione były za plecami w górę, pod dziwnym kątem. Pozycja ta uniemożliwiała mu skuteczną regenerację i musiała być przyczyną nieustannego cierpienia. Morderca wyjął mu kołek i przycisną go za kark drugą ręką, aby uniemożliwić torturowanemu przyjęcie wygodniejszej pozycji. Z ust jeńca wydobył się głuchy jęk. Drżał na całym ciele.
- Nic ode mnie nie wyciągniecie... Skurwysyny...Oby was słońce spaliło... - zaszlochał.
Namtar przyjrzał mu się z autentycznym zainteresowaniem, uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Dwie, trzy godziny i wyciągnąłbym z niego wszystko - stwierdził, zwracając się do reszty koterii. - Zdjąłbym skórę, odsłonił nerwy... Istnieje dwanaście par nerwów czaszkowych, które dają naprawdę ciekawe możliwości. Ale nie wiem, czy mamy tyle czasu, by się bawić...? - pytanie zawisło na chwilę w powietrzu. Morderca westchnął. - Teraz pewnie dużo nam nie powie. Wytrzyma. Przygotowali go na takie rzeczy... Więc jak uważacie? Ja mogę nad nim popracować. Chociaż mamy dziś jeszcze robotę do zrobienia i wolałbym się skupić na priorytetach.
Oczywiście używam Torturowania.