PBF - Czas wichrów, czas ognia

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 07 grudnia 2011, 18:07

Ja tak wielikim gadułą nie jestem, to i z zamkniętą gębą czekam aż godniejsi ode mnie się wypowiedzą...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 grudnia 2011, 20:08

Watek techniczny

Chcemy sie dowiedziec gdzie okret polynal i generalnie wycuiagnac tak duzo informacji jak to mozliwe w krotkim okresie czasu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 grudnia 2011, 22:49

Wątek techniczny

Kether przekazuje całą inicjatywę w ręce tana, sam obserwuje niemo przebieg rozmowy. Ciężko stwierdzić, czy gospodarze mówią prawdę czy kłamią - że też nie poprosiłem w świątyni o pergamin z zaklęciem weryfikującym prawdomówność!

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 grudnia 2011, 08:07

Kryjówka spiskowców. Pokój jadalny. Hallador.

Czytając nakaz rady miejskiej i przysłuchując się słowom Gotmunda, blondyn spojrzał znad pergaminu po twarzach osób zakłócających spokój jego domowi:
-Nic nie wiem o żadnym napadzie na Wasze czcigodne osoby, i żadnego udziału w takim procederze nigdy nie brałem i tu daję słowo szlacheckie, a co do tego gdzie się wybrali wiem tylko, że udali się do portu a dalej nawet nie pytałem, nie moja sprawa. I czy w tej sytuacji mogę wrócić już do swych przyjaciół i spokojnie zjeść posiłek w moim domu?
Blondyn złożył pergamin i oddał go w ręce Gotmunda:
-Żegnam Was i do zobaczenia w innych okolicznościach- dodał po czym odwracając się ruszył do swojego miejsca za stołem.
Gotmund coraz bardziej czerwieniejąc na twarzy ukłonił się w stronę biesiadujących mamrocąc pod nosem:
-Przepraszamy za najście i prosim o wybaczenie.
Gotmund nakazał opuścić swoim ludziom ten dom, gdy wsiadali na konie w drzwiach ukazał się gospodarz domu-blondyn szeroko uśmiechając się w stronę odjeżdżających osób.
Na ulicy Gotmund zaklął głośno i ruszył w stronę posiadłości swojego wuja.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 grudnia 2011, 08:25

Hallador, stolica Karminu. Kapitanat.

Amras z Aalmangarem dowiedzieli się iż opisywani osobnicy wyruszyli nad ranem na statku Latający Jeleń w stronę wysp Orkusa Wielkiego. Było ich wszystkich kilkanaście osób.
Dowiedziawszy się tego wszystkiego obydwaj ruszyli do posiadłości kuzyna Gotmunda, rozmawiając ze sobą w czasie drogi.
Przeciskając się przez tłum w porcie do ich uszu doszedł dziwny pomruk gawiedzi a wszyscy znajdujący się dookoła zaczęli podnosić głowy do góry jednakowoż rozdziawiając swe zdziwione gęby.
Elfy spoglądając po sobie odwróciły się w stronę w którą wszyscy się wpatrywali, w tym samym czasie do ich uszu doszedł dźwięk trąb dobiegający z samego kapitanatu.
Po chwili oczom wszystkich gapiów wpatrujących się w niebo ukazał się kadłub okrętu płynącego w powietrzu w kierunku portu i powoli zniżającego swój lot.
W całym porcie zaczęło się dziwne poruszenie i większość zgromadzonych tam osób zaczęła przesuwać się jak najbliżej latającego okrętu aby wszystko dokładnie widzieć.
Spoglądając w stronę latającego statku dojrzeliście dwa maszty z dziwnymi żaglami, jakby ogromnymi workami, jakby napompowanymi czymś, w chwili zniżania swojego lotu zmniejszającymi swoją objętość.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 grudnia 2011, 10:07

Ulice Halladoru.

Zanim dotarliście do posiadłości po ulicach miasta rozeszła się wieść o przybyciu latającego statku, większość mieszkańców ruszyła w stronę portu, ze wszystkich kamienic, karczm wychodzili ludzie spiesząc się w stronę portu, kilka patroli straży miejskiej przyspieszyło krok w stronę nabrzeża.

Wracacie do posiadłości czy jedziecie do portu?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 grudnia 2011, 11:37

Ulice Halladoru.

Gotmund odwracając się w siodle zwrócił się do Kethera i Margolasa:
-Jeśli chcecie zobaczyć ten statek to droga wolna tylko pamiętajcie z rana wyruszamy, a jeszcze trzeba ekwipunek zebrać, więc abyście tylko dzisiaj wrócili. Dam Wam w razie czego dwóch ludzi do ochrony.
Wyznaczył dwóch ludzi i krzyknął na resztę swoich żołnierzy i ruszył galopem w stronę posiadłości.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 grudnia 2011, 11:41

Hallador, stolica Karminu. Kapitanat.

Spoglądając w górę Aalmangar był urzeczony majestatycznym widokiem zniżającego lot statku. Wpatrywał się w jego drewniane rzeźbienia, wysokie smukłe maszty gdy nagle jego oczy dostrzegły postać czwororękiego malauka przeciskającego się wśród gapiów idącego w stronę centrum miasta.

Co dalej Elfy?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 grudnia 2011, 16:51

Wątek techniczny

Czy to aby nasz funta kłaków wart rycerz czy jakiś inszy malauk? Jeżeli to Mathar to ruszę jego śladem. No i mam nadzieje, że mówiąc o Latającym Jeleniu nikt nie miał na myśli latającego statku.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 27 grudnia 2011, 17:22

Hallador, stolica Karminu. Kapitanat.

Aalmangar dostrzegł malauka przeciskającego się wśród przechodniów, po chwili zobaczył jego twarz gdy ten nagle się odwrócił, bard mógłby przysiąc, że to poszukiwany przez nich Mathar, szturchnął Amrasa w bok wskazując mu oddalającą się postać po czym obydwaj ruszyli w ślad za czwororękim osobnikiem.

Nie Latający Jeleń to kupiecki statek, który wyruszył dzisiaj rano z portu a ten na galionie ma Smoka.

Obydwa elfy przeciskając się przez tłum ruszyły za malaukiem, który dziarskim krokiem szedł w stronę jednej z portowych tawern, by po chwili wejść do środka w towarzystwie dwóch ludzi.
Tawerna nazywa się "Pijana Syren" widząc po szyldzie zwisającym nad drzwiami, tawerna znajduje w ciągu portowych kamienic, chyba w całości zamieszkałych przez tutejszych marynarzy.
Jest środek dnia, zza chmur delikatnie przebija słońce, nie pada , tylko co chwila delikatny wiatr przywiewa różne zapachy z portu.
Ostatnio zmieniony 27 grudnia 2011, 17:31 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 grudnia 2011, 19:14

Wątek techniczny

Moja sugestia: Podejdę do okna i zlukam czy malauk ma zamiar tam posiedzieć. Upewniam się, że to Mathar. Jeśli zamawia pieczyste i trunki to jeden z nas powinien polecieć czym prędzej po "siły główne" i może nam się uda chociaż tego rozbójnika aresztować i na spytki wziąść. Osoba na czatach, jeśli Mathar wyjdzie z Pijanej Syreny ruszy jego śladem i będzie zostawiać czytelne znaki na murach dla reszty drużyny, dzięki którym znajdziemy złoczyńcę.

Przydałyby się komórki...

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 27 grudnia 2011, 19:52

I znów cała awantura rozeszła się po kościach. Nie żeby Margolasowi to przeszkadzało. W końcu nie chodziło o ciągłe nadstawianie karku za bezdurno, ale o dobrą robotę z szansą na dobry zarobek...

Słysząc o niezwykłym statku zbliżającym się do miasta półolbrzym zwolniony chwilowo z obowiązków ochrony Gotmunda postanowił przyjrzeć się tym dziwom...

kierunek przystań

- Wielebny się nie wybiera zobaczyć ten cud techniki? Może razem się tam zabierzemy, co? - rzucił jeszcze do Kethera.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 grudnia 2011, 21:01

Hallador, stolica Karminu

Wyczuwając ledwie trzymaną na wodzy wściekłość pryncypała Kethera nie odzywał się przez cała drogę powrotną z poddanego przeszukaniu domostwa, ale sam również nie mógł się uważać za spokojnego. Zachowanie gospodarza mieszczańskiej rezydencji otwarcie dawało do zrozumienia, że człek ów wiedział wiele o poczynaniach i planach Mathara, tan Gotmund okazał się jednak zbyt niezdecydowany, by dopiąć do końca swego. Astar nie mógł się oprzeć wrażeniu, że popełnił ogromny błąd oddając inicjatywę w ręce swego pana; znacznie lepszym rozwiązaniem zdała mu się znienacka wizja zastraszenia obecnych w kamienicy ludzi groźbą boskich ordaliów w świątyni Oriaka, gdzie delikwenci poddani zostaliby surowemu przesłuchaniu z użyciem zaklęć sprawdzających ich prawdomówność. Było w Halladorze kilku oriakańskich kapłanów biegłych w takich dochodzeniach, chociaż zazwyczaj rzecz nie szła tam o sprawy gwałtu na osobie czy mieniu, a naruszenia prawa kupieckiego - w razie potrzeby jednak klerycy ci równie wprawnie poradziliby sobie z zausznikami podstępnego malauka.

Pozostawało jednak pytanie, jak wiele tan Gotmund chciał na temat swego brata uczynić wiadomym, a jak wiele rodzinnych tajemnic wolał pozostawić ukrytymi...

Widok latającego statku momentalnie wyrwał astrologa z zamyślenia, poraził go pełnym ekscytacji mrowieniem. Przyjąwszy do wiadomości swoistą przepustkę otrzymaną od Gotmunda, kleryk skinął z aprobatą głową w stronę Margolasa, przeniósł spojrzenie na przydzielonych mu do pomocy świątynnych strażników.

- Łaska Mitrylowego Boga z wami, bracia - powiedział błogosławiąc zbrojnych dłonią - Wasze zadanie dobiegło końca, wracajcie do świątyni. Będę się modlił w waszej intencji.


Wątek techniczny

Ciekawy świata Kether pod żadnym pozorem nie przepuści okazji do bliższego przyjrzenia się takiemu dziwadłu!

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 28 grudnia 2011, 21:31

Hallador, stolica Karminu. Kapitanat.

Aalmangar podszedł do okna tawerny zaglądając do środka przez uchylone okiennice, dostrzegł rozsiadającego się w kącie przy ławie malauka razem z dwoma ludźmi i zamawiającymi coś u oberżysty. Amras natomiast odwróciwszy się obserwował całą najbliższą okolicę. Do stolika malauka przyniesiono dzban i trzy kubki, po chwili także na ławę trafiła miska z parującym mięsiwem. Amras zerkając do środka upewnił się, że to Mathar, po uzgodnieniu planu Amras szybkim krokiem ruszył w stronę posiadłości aby zawiadomić pozostałych o ich odkryciu. Aalmangar natomiast miał zostawiać wyraźne ślady na murach w razie wyruszenia Mathara z tej tawerny.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 28 grudnia 2011, 21:39

Hallador, stolica Karminu

Dziękując i żegnając strażników świątynnych Kether spiął konia i ruszył za Margolasem chcąc jak najszybciej dostać się do portu i na własne oczy ujrzeć prawdziwy latający statek. W tym różnorasowym tłumie kierującym się w stronę nadbrzeża dwaj konni poruszali się w miarę szybko i sprawnie, przechodnie po prostu schodzili im z drogi. Jadąc obok siebie i rozmawiając ze sobą o ostatnich wydarzeniach nagle dostrzegli Amrasa biegnącego prawie na złamanie karku w przeciwną stronę. Elf wyraźnie się śpieszył i co jakiś czas oglądał na siebie. Kleryk stanąwszy w strzemionach zakrzyknął w jego stronę wołając go. Elf szybko dostrzegł towarzyszy i ruszył w ich stronę.
-Mamy go, znaleźliśmy Mathara tego malauka. Jest w tawernie w porcie razem z dwójką ludzi, pilnuje ich Aalmangar. Miałem sprowadzić pomoc, jedziemy po Gotmunda czy sami to załatwiamy? Wyrzucił z siebie zdyszany elf.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

ODPOWIEDZ