PBF - Mrok nad Delamirą

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2012, 13:08

1289 EA, Rok Słońca 16 dzień miesiąca Jastrzębia (wiosna) wg kalendarza Aquilonii. Prowincja Oriskonie Westermarck, Pogranicze Aquilonii. Wioska Delamira, przed wyprawą na renegatów.


Awanturnicy, zaczęli przygotowania do wyprawy do ruin Nowej Scandagi.
Druss porozmawiał z Balthusem i Derusem, informując dyplomatycznie o podejrzeniach wobec myśliwego Daulosa. Argumenty Cymeryjczyka trafiły do obu panów. Jak Daulos wróci, będą mieli na niego oko. Sześciu ranwersów pójdzie z Wami z woli Balthusa. 4 co byli z wami i dwóch nowych, bo tamci co byli w akcji z odbiciem Calatina są ranni za mocno.
Tranicos porozmawiał z druidem Cadmonem, usłyszał że: około 30 lat temu, kiedy trwała już wzmożona kolonizacja pogranicza, doszło do kolejnego ze starć z Piktami, którzy zażarcie bronili swego terytorium. Aquilończycy zdołali roznieść piktyjską hordę, rozpędzając tworzące ją plemiona ze szczepu Kruka, Jastrzębia i Wilka oraz kilku innych plemion na cztery wiatry. W tym miejscu, na moczarach zginął od włóczni gunderskich Gayogohono piktyjski wódz i szaman szczepu Kruków. Przed śmiercią zdołał jeszcze przekląć swych zabójców i wezwać na pomoc piekielne moce Jhebbal Saga i Jhila. Ciało szamana jak i cały jego dobytek ponoć spłonęły. Druid da wam ośmiu Liguryjczyków.
Zorian, rodzeństwo pamięta, że Daulos niekiedy ich odwiedzał i rozmawiał z ich myśliwymi. Odpoczywał u nich jak szedł na bagna. Wokół ruin wioski jest nieco pastwisk i pół uprawnych, ale z jednej strony puszcza podchodzi na 20 metrów pod zabudowania. Dzicy Piktowie są dwa, trzy dni marszu od wioski.
Vanko, organizował sprzęt, żywność i konie. Dodatkowi ludzie je odprowadzą., jak sugerowal Druss.
Więc macie 20 ludzi, Was 6, 8 Liguryjczyków i 6 rangersów.
Tecumseh, powiadomił swoimi kanałami Niedźwiedzie, w tym celu udał się poza wioskę.
Macie jakieś pytania, lub uwagi, coś chcecie zrobić jeszcze, mamy ranek. Kiedy wyruszacie?
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2012, 13:16 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 27 listopada 2012, 13:31

- A niech tego cholernego myśliwego wyliniały królik bagienny wychędoży i pożre! Klątwa? - krzyknął zaskoczony pogranicznik.
Wolałbym wyjechać przy pierwszej okazji, Tranicos nie ma zamiaru długo wystawiać się na klątwę czaszki.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 27 listopada 2012, 14:21

A czy któryś z ocalonych więźniów piktów jest w stanie i zgodził się z nami wyruszyć?

Wyruszajmy jak najszybciej.

Po za tym jaka decyzja w sprawie czaszki?

Zostawiamy ją w gestii szamana i czekamy co zrobi Daulos jak wróci(jeśli wróci), czy odkładamy ja na miejsce, ewentualnie chcemy żeby szaman załatwił to tak żeby odnieść czaszkę na miejsce na wieść o powrocie myśliwego? Straże powinny go zauważyć z wyprzedzeniem no i można jakiś "sztuczny tłok" przy bramie wytworzyć chwalący go za przyniesienie zdobyczy/informujący o tym co się wydarzyło żeby go spowolnić.
Jestem za ostatnim rozwiązaniem tylko trzeba by jeszcze przejść się z tym kto będzie odkładał czaszkę do domu myśliwego i pokazać jak ta leżała, żeby nie wpaść na jakimś szczególe. Mógłby tam także zajrzeć szaman może wyczuje coś czego niewładający magia nie potrafią? Oczywiście ekipa "śledcza" udała by się tam skrycie żeby nikt postronny nie doniósł myśliwemu.

A przed wyruszeniem odwiedzą dwóch rannych myśliwych.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2012, 14:40

Z tą klatwą to takie opowieści z pogranicza. Niby klątwa była rzucona 30 lat temu, a kłopoty się zaczęły jakieś pół roku temu w Delamirze. Vanko może poinstruować jak czaszka leżała w domu myśliwego Daulosa, była w rogu chaty pod wyprawioną skórą z niedźwiedzia. Piktowie wzięci w niewolę to 3 starsze kobiety i 3 dzieci najstarsze około 7 lat. Oni za nic z wami nie pójdą. Co tam działacie?
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2012, 16:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 listopada 2012, 16:07

Możemy w sumie ruszać. Do połowy drogi na koniach, potem piechotą dalej, a tamci mogą wracać. Od siebie dodam, że biorę cały swój dobytek + zapasy, no i oczywiście wino!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2012, 16:28

Połowę drogi pokonaliście konno. Bez niespodzianek. Potem część ludzi zawróciła ze wszystkimi końmi. Została was 20 - stka. Na zachodzie od was wznosiła się czarna ściana lasu; milczącego, pierwotnego, nieustannie zagrażającego ludziom, którzy rzucili mu wyzwanie.

Ruszyliście rzędem, trzymając w pogotowiu łuki i topory oraz wszelką inną broń. Wasze mokasyny niemal bezszelestnie deptały mokrą od rosy trawę.
Wtopiliście się w puszczę i weszliście na szlak wijący się wśród dębów i olch.

Wtedy rozstawiliście się tak, by iść w około pięciometrowych odstępach, przy czym Tecumseh i Hakon, jeden z rangersów szli na przedzie; w końcu dotarliście do trawiastej polanki i zobaczyliście światło sączące się przez szpary w okiennicach zasłaniających okna chaty w ponoć opuszczonej Nowej Scandadze, co robicie. Widać minimum jednego wartownika.

Co robicie?, zbliża sie wieczór. Chata jest na skraju wioski.
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2012, 17:04 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 27 listopada 2012, 17:38

Wysłałbym przodem Zoriana, o ile oczywiście jest nadal trzeźwy. Niech opowie o naszej misji. Na wszelki wypadek ja trzymam łuk w pogotowiu.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 listopada 2012, 18:12

- Nie ma mowy, ja tam nie pójdę. Bardzo możliwe, że to właśnie ci banici, którzy wcześniej złupili wioskę.... zaraz...
Czy Nowa Scandaga wygląda, jakby była napadnięta lub obrabowana, czy tylko ta chata na skraju wioski przetrwała?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2012, 18:27

Wioska jest zniszczona, tylko ta chata jest w miarę odnowiona.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 27 listopada 2012, 18:37

A jak wyglądają Ci wartownicy, może to piktowie albo jakaś inna rozpoznawalna grupa, jak są uzbrojeni?
Nie ujawniałbym się na razie, zróbmy jakiś rekonesans okolicy żeby się upewnić że nie ma mamy większej liczby potencjalnych wrogów w okolicy.
Jaka odległość dzieli nas od chaty?
Dochodzą do nas może jakieś odgłosy?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2012, 18:43

Wartownik to aquilończyk, w zbroji skórzanej z łukiem i mieczem, w chacie ktoś rozmawia; raczej kilka osób - wartownik jest jeden.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 listopada 2012, 19:08

- To muszą być ci, co napadli na osadę. Proponuje ich okrążyć i rozkazać wyjść z podniesionymi rękoma pod groźbą ostrzelania z użyciem ognia. Co wy na to? - Zorian starał utrzymywać spokojny ton głosu, pomimo wrzenia we wnętrzu. Potrafił zrozumieć grabieże wsi i miast podczas wojen. Ale nigdy, przenigdy nie tolerował rajdów maruderów czy innych bandytów na bezbronne wsie. Mocno tłumił w sobie chęć wyskoczenia na mężczyzn z okrzykiem aquilonii i mieczem w dłoni.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2012, 19:13

Wartownik rzekł, jakby do siebie, cholera oni tam chleją wino i czekają na wiedźmę Piktów a ja muszę tu sterczeć, podły świat.
Co ostatecznie robicie, pełny atak, czy próba podsłuchania osób w chacie?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 listopada 2012, 19:56

Wygląda na to, że czekają na kogoś. W takim układzie proponuje przyczaić się, zaczekać na tą wiedźmę, wtedy okrążyć chate i kazać im się poddać.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 listopada 2012, 20:31

Znaczy wartownika nie zdejmujecie? Najciężej zbrojni z was są w środku grupy, z przodu, z tyłu i po bokach są najlepsi skradający się, część z was nie kwalifikuje się do nich, więc jesteście w środku waszej 20-stki :P. Nie znacie sił przeciwnika. Czekam na jakieś decyzje Panowie BG.

ODPOWIEDZ