PBF - Czas wichrów, czas ognia

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 28 grudnia 2011, 22:24

- Sami bierzemy kurwiego syna, ale po Gotmuda posłać trza i tak, coby się z tym glejtem od Rady pojawił. Malauka my zatrzymać możemy, aleć musi być papier, coby to legalnie było i nikt skargi na nas jak na pospolitych zbójów nie patrzył.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 29 grudnia 2011, 09:30

Chciałbym jakąś konkretną deklarację otrzymać, kto wraca do Gotmunda i czy wraca z informacją i co dalej robicie.
Ostatnio zmieniony 29 grudnia 2011, 09:40 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 29 grudnia 2011, 09:40

Tawerna Pijana Syrena. Hallador.

Aalmangar wmieszał się w tłum ludzi zmierzających do portu, stanął koło kilku stoisk z wyrobami wikliniarskimi i skórzanymi, udając zainteresowanie co jakiś czas zerkał w stronę tawerny. Co chwila ktoś wchodził do środka jak i wychodził, elf w pewnym momencie spojrzał w stronę latającego statku który właśnie w tym momencie uderzył swym kadłubem o wodę i przygotowywał się do cumowania w porcie. Na nadbrzeżu pojawiło się kilka patroli straży odganiając ludzi i zmierzających w stronę dziwnego okrętu.
Aalmangar spojrzał w stronę tawerny i zamarł na chwilę, w drzwiach stał malauk wpatrując się w elfa.

Jakieś deklaracje 8ART?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 01 stycznia 2012, 11:24

Tawerna Pijana Syrena. Hallador.

Po kilku długich sekundach wzrok malauka przesunął się dalej a on sam ruszył w stronę stojących nieopodal koni, popijając piwo z dzbanka trzymanego w ręku. Elf ruszył za nim przeciskając się przez różnorasowy tłum, malauk w towarzystwie dwóch pilnujących koni półorków wskoczył na siodło i cała trójka ruszyła w stronę miasta. Rozpędzając przechodniów ruszyli galopem nie szczędząc koni.

Stojący na środku drogi Amras cały czas wpatrywał się w towarzyszy czekając na odpowiedź. Siedzący w siodle Kether zauważył jak z domu długowłosego blondyna właśnie wyjechało dwóch jeźdźców, jeden ruszył w stronę bramy południowej a drugi w stronę portu.
Ostatnio zmieniony 01 stycznia 2012, 11:29 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 01 stycznia 2012, 12:14

- A żeby ich cholerny grom z nieba popieścił, sucze syny. - rzucił wściekle Margola na widok posłańców. - Widać, że zapewnieniami gospodarza o jego niewinności dupę można sobie podetrzeć... Ale nie ma czasu na ściganie ich, trza malauka dopaść i na spytki wziąść. Tedy ruszajmy dupska do tej gospody. Kapłanie, może ty po tana pojedziesz? Amras może mnie do karczmy poprowadzić, a jakby do awantury przyszło, to chyba ja jeden z malaukiem w walce mierzyć się mogę...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 stycznia 2012, 22:14

Wątek techniczny

Biegiem za jeźdźcami, w tłumie mam szanse dotrzymać im kroku. Zostawiam sztyletem znaki. Jeśli zgubie ich to nie będzie trudno rozpytać o malauka na koniu.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 02 stycznia 2012, 08:37

Amras poinformowawszy toważyszy o spotkaniu malauka, niezwłocznie wraca truchtem do tawerny, rozlglądając się uważnie.


Jeśli zobaczę malauka na koniu to biegnę za malaukiem. Czy malauk ma dalej na sobie płaszczyznówkę ?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 02 stycznia 2012, 16:52

Hallador, stolica Karminu.

Aalmangar nie zwlekając ruszył biegiem za trzema oddalającymi się jeźdźcami, elf biegł ile sił w nogach aby nie stracić ich z oczu, co chwila ślizgał się po błocie zalegającym na drodze, kilka razy wpadł na jakiś przechodniów i tylko cudem uniknął wylądowania w śmierdzącej mazi leżącej na ziemi. Jeźdźcy kierowali się w stronę bramy północnej elf z trudem utrzymywał ich w polu widzenia, po chwili zorientowawszy się iż uciekający zaraz wjadą na długi odcinek prostej ulicy prowadzącej praktycznie pod samą bramę , nie zwlekając dłużej postanowił przeciąć im drogę skręcając w jedną z bocznych uliczek. Gdy tylko rozpędzony wyłonił się zza rogu kamienicy jego oczy ujrzały wyłaniający się w tym samym czasie zza zakrętu patrol straży miejskiej. Elf zareagował natychmiast, gwałtownie zmienił kierunek biegu aby nie wpaść na nich (rzut na ZR 98!!) ale jego noga poślizgnęła się na błocie i Aalmangar całą swoją siłą rozpędu wleciał między strażników roztrącając ich na boki, po czym sam złapał się ostatniego z nich równie zaskoczonego co Elf, strażnik stracił równowagę i wszyscy znaleźliście się na ziemi w zimnym i mokrym błocie.

Wątek tech:
8ART wpadłeś w patrol straży miejskiej 5 ludzi, jeden w kirysie z mieczem przy boku, na głowie ma hełm z jednym piórem, reszta czyli czterech ubrani w zwykłe kolczugi z mieczami przy pasach, wszyscy w tej chwili leżą na ziemi.
Rzuty na reakcję: 8ART - 96!!!
Strażnik z hełmem - 93
1 strażnik - 00
2 strażnik - 35
3 strażnik - 98
4 strażnik - 27.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 02 stycznia 2012, 17:01

Hallador, stolica Karminu.

Amras zdawszy relację kompanom nie czekał na ich jakąkolwiek reakcję szybkim krokiem ruszył w stronę portowej tawerny, czuł ciepło rozlewające się po jego ciele. Po plecach zaczęły spływać mu pierwsze krople potu a oddech powoli stawał się płytszy, mimo to elf nie zwolnił ani kroku, mijał kolejne uliczki i zabudowania miasta spiesząc się do swojego kamrata. W pewnym momencie dostrzegł kilkanaście metrów przed sobą pędzących trzech jeźdźców, jednego malauka i dwóch ludzi, jechali w jego kierunku, przechodnie uciekali przed rozpędzonymi końmi gdzie tylko mogli. Amras zauważył, że jeźdźcy nawet odrobiny nie zwolnili, cały czas zbliżali się w jego stronę popędzając konie.

Wątek tech:
Co dalej Amrasie? Jakie plany? Mathar nie ma na sobie płaszczyznowej zbroi teraz, za to ubrany jest w futrzaną szubę a co pod nią nie wiesz nie widzisz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 02 stycznia 2012, 17:10

Hallador, stolica Karminu.

Aalmangar przy upadku pociągnął za sobą jednego ze strażników, stało się to tak nagle i niezaplanowanie iż upadając na ziemie Elf uderzył głową o ziemię, zrobiło mu się przez chwile ciemno przed oczami a tył głowy przeszył ból uderzenia, na szczęście upadł na błoto co pewnie trochę zamortyzowało upadek, ale tym samym pozbawiło elfa tych cennych sekund na szybkie pozbieranie się, Aalmangar zaskoczony całkowicie, usiadł potrząsając głową aby przywrócić jasność widzenia poczuł dudnienie w uszach i silny ból z tyłu głowy. Patrzył błędnym wzrokiem na gramolące się z ziemi postaci, dwoje z nich leżało nieruchomo, przed nim dwie postaci stały już i jedna z nich coś mówiła gdyż do uszu elfa wyraźnie dochodziło jakieś dudnienie a stojący przed nim człowiek wyraźnie poruszał ustami.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 stycznia 2012, 20:03

Wątek techniczny

Ja tam gnam konikiem do posiadłości tana Gotmunda, by przywlec go do portu z nakazem aresztowania, a jeśli nie będzie chciał jechać, to niech przynajmniej odda mi nakaz!

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 02 stycznia 2012, 20:50

No coż... ja tam na razie nic nie widzę, nic nie słyszę, nic nie mówię :p

Takie tylko pytanie na przytsłość - jakiej szerokości jest ulica, którą jedziemy? Standardów średniowiecznych, czy nowożytnich?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 stycznia 2012, 21:03

Elf probowal dojsc do siebie. Mimo szoku wpadl mu jednak do glowy smialy koncept. Zerwal sie na nogi, przyjal wielkopanska postawe i krzyknal do straznika wygladajacego na przelozonego zoldakow:

- Jak dobrze, ze was widze. Gwalt sie czyni! Zbrodzien co malo nie zabil znanego darczynce Tana Gotmunda uchodzi z miasta. List gonczy za skurwysynem puszczony przez sad, a i milosciwy Tan Gotmund grosza nie poskapi bohaterom strazy, ktorzy go oblapia i w rece sprawiedliwosci oddadza!

Watek techniczny
Czekam na reakcje, ale katem oka juz szuakm drogi potencjalnej ucieczki.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 03 stycznia 2012, 11:39

Amras w dalszym ciągu poszukuje toważyszy w tłumie gapiów.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 03 stycznia 2012, 17:29

Hallador, stolica Karminu.

Kether wysłuchawszy Amrasa spiął ostro konia i ruszył w stronę posiadłości Gotmunda, po kilku minutach szybkiego galopu wjechał przez bramę na dziedziniec posiadłości. Zauważył żołnierzy wprowadzających konie do stajni i Gotmunda który akurat wchodził po schodach do domu.
Po szybkiej wymianie informacji Gotmund oddał w ręce Kethera list gończy i oddał mu pod komendę 6 jego żołnierzy, on sam musi załatwić wszystkie sprawy dotyczące Waszego wyjazdu.
Aster zakrzyknął na najmitów aby szybko gotowi byli do drogi. Po kilku minutach cały orszak znowu gnał główną ulicą w stronę portu.

I tak oto chcąc nie chcąc Kether został mianowany dowódcą małego oddziału pościgowego


Aalmangar jeszcze oszołomiony wyrzucił z siebie w stronę zbierających się z ziemi strażników:
- Jak dobrze, ze was widzę. Gwalt się czyni! Zbrodzien co mało nie zabił znanego darczyńce Tana Gotmunda uchodzi z miasta. List gończy za skurwysynem puszczony przez sad, a i miłościwy Tan Gotmund grosza nie poskąpi bohaterom straży, którzy go obłapia i w ręce sprawiedliwości oddadzą!
Stojący przed nim strażnik sięgając po pałkę wiszącą u jego boku zatrzymał się w pół kroku z rozdziawioną ze zdumienia i wściekłości gębą na słowa elf, który gramoląc się z błota wskazywał na uciekających w stronę bramy trzech jeźdźców. Reszta pachołków miejskich podnosiła się już z ziemi, a stojący obok elfa strażnik patrzył za uciekającymi chyba jeszcze nie rozumiejąc o co właściwie chodzi i co tu się stało.
Gdy nagle do uszu Aalmangara dotarło:
-Gdzie to bydle co mie tak powaliło, ja już mu pokaże. To podnoszący się z ziemi strażnik w hełmie kierujący swoją ociekającą twarz z błota w stronę elfa, ręce zacisnął w pięści, podskoczył do elfa z bordową z wściekłości twarzą i wykrzyczał prosto w twarz Aalmagara, opluwając go drobinami śliny i błota:
-Co to ma być do ku.wy nędzy! Co ty sobie wyobrażasz! krzyczał jednocześnie poprawiając jedną ręką swój hełm a drugą wskazując na elfa -Ja Ci zaraz z dupy nogi powyrywam, jak to na strażnika, napadać!ledwo łapał oddech, oczy nabiegły mu krwią -Z lochu nie wyleziesz łachudro jedna!

Dla Aalmangara sprawy przybrały nieciekawy obrót. Coś planujesz???

Margolas spiął konia i ruszył w stronę portu zaraz za biegnącym przed nim Amrasem, po chwili doganiając go, elf nie zwlekając dłużej złapał się podanej mu prze półolbrzyma ręki i zwinnie wskoczył na konia, tłumacząc jeźdźcowi drogę. Po przejechaniu kilku bocznych uliczek do ich uszy dotarły jakieś krzyki dochodzące zza zbierającego się pomału tłumu gapiów. Gdy tylko podjechali bliżej zauważyli stojącego Aalmangara całego ubłoconego i pięciu strażników miejskich wokół niego, jeden z nich w hełmie i kirysie wskazywał palcem na elfa i krzyczał wniebogłosy. Aalmangar dojrzawszy swoich towarzyszy wskazał ręką w stronę końca ulicy i krzyknął -Tam ucieka w stronę bramy północnej!

Margolas i Amras co robicie pogoń za malaukiem czy uwalnianie kompana z rąk straży miejskiej??

Kether razem ze swoim oddziałem gnał przez miasto, nie szczędząc koni szybko zmniejszali dystans dzielący ich od portu, przechodnie umykali im z drogi, krzycząc i wyzywając jeźdźców którzy tak sobie poczynali na ulicach ich miasta. Jadący na przedzie kleryk dostrzegł swoich towarzyszy dwóch jadących na koniu Margolasa i Amrasa właśnie wstrzymującego konia oraz Aalmangara otoczonego tłumem gapiów i strażnikami miejskimi.

No właśnie co teraz? Niby wszyscy jesteście w jednym miejscu ale co dalej? Ktoś kontynuuje pościg? Czy wszczynacie dyskusję ze strażą? Czas nagli a malauk coraz bliżej bramy?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

ODPOWIEDZ