Galilea, okolice Kafarnaum rok 33 n.e., południe
Członkowie koterii doznali szoku widząc otaczającą ich rzeczywistość. Ten nowy, wspaniały świat wydawał się całkowicie realny, aczkolwiek mocno dziwaczny... Tylko Terry czuł się jak ryba w wodach chaosu, a wszechobecny zamęt nie robił na nim wrażenia. Sam Chrystus wysłuchał jego modlitwy wypełniając go swoim światłem.
Nosferatu stał bez ruchu, przerażony tajemniczym klekotem, który niechybnie był wydawany przez coś, z czym nie chciał stanąć oko w oko. Przez chwilę Horacy zdał sobie sprawę z faktu, że ten cały pająk to tylko forma, którą stworzyła jego percepcja. Pod tą formą kryło się coś nieludzkiego, tajemniczego i bardzo odległego, jakby nie z tego świata. Czuł, iż to klekotanie zwiastuje coś nad wyraz paskudnego, czego nie chciał poznać bliżej.
Gavin nigdy czegoś takiego nie przeżył. Bardzo rzadko decydował się na użycie tak potężnej mocy Iluzji. Teraz sam doświadczył tego, co spotykało ofiary ten mocy.
Kurwa mać, jak to możliwe że zamknąłem się tutaj z nimi? Terry, ten Malkavian... Ten skurwiel jest potężniejszy niż wszystkim się wydaje! - pomyślał.
Victoria stała osłupiała, nie mogąc skupić myśli. Odruchowo próbowała skoncentrować się, jednak zalew chaosu był zbyt wielki. Czuła się, jakby dryfowała w przestrzeni. Obrazy wkoło zdawały się przesycone światłem, piękne, mistyczne... A jednocześnie tak niezrozumiałe, iż chciało się jej płakać. Po chwili spojrzała na Chrystusa i poczuła, iż jej nogi stają się jak z waty. Padła na piaszczystą glebę, Jezus zaś rzekł do niej:
- Wstań, pośpiej się, miluczka moja, i pojdzi! - I zmowił Syn Boży słowa wielmi znamienita, jimiż każdą duszę zbożną pobudza, ponęca i powabia. - Wstań, otbądź stadła grzesznego, pośpiej się w lepsze z dobrego, veni* do królewstwa niebieskiego!
- Yyy...? - odparła na to Victoria. Leżąc widziała z bliska tenisówki Jezusa. Były piękne, pokryte wielobarwnymi guzikami. Wiedziała, że ten obraz już na zawsze wryje się jej w pamięć.
I usłyszał Jezus tajemnicze klekotanie dobywające się z ust Aniołów, które zstąpiły z nieba:
- Kleku kleku głodny ja!
I rzekł im Syn Boży:
- Zaprawdę, godzi się głodnych nakarmić. A chleba i ryb u nas pod dostatkiem, albowiem rozmnożyłem je właśnie. Wystarczy przeto dla wszystkich.
To powiedziawszy wskazał gestem kosz z pieczywem i rybami. Starsza kobieta rzuciła się na kolana. Jej ruchy były dziwnie urwane, automatyczne, niczym na starym filmie o brakujących klatkach. Przewróciła się na plecy, po czym podeszła na czworaka, brzuchem do góry, do wskazanych wiktuałów. Przechyliła kosz i na ziemię posypały się dorsze, śledzie i makrele. Ich srebrne ciała odbijały światło słońca, chłodnymi błyskami, podobnymi do refleksów tańczących na wodzie, lub ostrzu.... Staruszka rzuciła się na nie, rozszarpując ich martwe ciała. Przymknąwszy oczy przeżuwała łuski i ości z wyraźnym ukontentowaniem...
Pająk, trzymający swojego przewodnika na łańcuchu, odezwał się do Jezusa:
- Dziękuję, że nakarmiłeś Spidusia. Nareszcie wiem, gdzie jestem! Stąd trafimy bez problemów. Spiduś, chodź! Musimy wracać do domu!
Pociągnął za smycz, odrywając staruszkę od jej makabrycznych praktyk z rybami. Kobieta zamrugała, rozejrzała się i ruszyła pewnie przed siebie, prowadząc stawonoga za sobą. W dziwnie nierealnym i przyśpieszonym tempie dotarli do linii horyzontu i zniknęli...
W tym momencie wizja zaczęła się rozpadać. Chrystus rozejrzał się w roztargnieniu i rzekł:
- Gdzie się wszyscy podziali?
I to było wszystko. Horacy ocknął się na zalanym wodą asfalcie. Reszta powoli dochodziła do siebie w samochodzie. Budzili się powoli, długą i krętą drogą powracając do znanej rzeczywistości. Po chwili do ich świadomości przedarł się szum deszczu, poczucie realności i silny zapach krwi...
Wracacie do rzeczywistości. Wszyscy mają efekt jak po psychodelicznym odlocie. Po dziwnym przybyszu nie ma ani śladu.
Dla Victorii: Test Medytacji ST:8 = Pech. Kompletnie poddałaś się wzorcowi chaosu. Czujesz się jak po ciężkim tripie na kwasie. Do końca nocy będziesz mieć urojenia religijne. Straciłaś 3 Punkty Krwi i masz 1 Prawdziwe Obrażenie od ugryzienia w szuję. Masz tam wyrwany kawałek ciała, rana sięga aż do krtani (nie uszkodziła jej jednak i możesz mówić). Boli jak jasna cholera.
Dla Horacego: Do końca nocy będzie ci się wydawać, że słyszysz klekotanie i będziesz wtedy doznawał niewyjaśnionego napadu lęku. Straciłeś 3 Punkty Krwi i masz 1 Prawdziwe Obrażenie od ugryzienia w ramię. Masz tam wyrwany kawałek mięsa, w ranie widać kość. Boli jak jasna cholera.
Dla Gavina: Jesteś przerażony w jaki sposób Twój plan się nie powiódł. Do końca nocy twoja percepcja jest zmniejszona o 1 z uwagi na zamęt panujący w twoim umyśle.
Dla Terrego: Kurwa ale to był POWER! Czujesz, że guzik Jezusa musi zostać odnaleziony. Sam Chrystus zlecił Ci tą misję! Guzik jest relikwią potężniejszą niż ząbek Dzieciątka Jezus. I jest ci całkowicie nieodzowny do uzyskania zbawienia.
Dla Namtara: Zrobiłeś co zamierzałeś. Wracasz do koterii.
* łac. wejdź.