PBF - Mały Chłopiec

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 17 października 2013, 09:38

II RUNDA

Saxon cofa się i dobywa wielkiego noża Bowie oraz wyprowadza cios-chybia
Lobo wali Krzyżem-zadaje 3 rany,Saxon krwawi więc otrzymuje jeszcze 2.
Faceman wyrywa pistolet z ręki Trolla i strzela z przyłozenia w łeb-korsarz ginie.
Desmond odwraca się do drugiego strzelca i wali z Mosina-BOMBA!-zadaje 23 obrażenia. Korsarz upada,jednak pociąga za spust-pada strzał,jednak lufa skierowana jest gdzieś daleko w bok od Desmonda.
Tyson biegnie do drzwi garażu by je otworzyć.
Clyde dostaje przypadkową kulę i wypada z kabiny tracąc tym samym panowanie nad pojazdem,ktory wolno toczy się naprzod.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 17 października 2013, 09:50

Deklaracje proszę.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 17 października 2013, 17:04

Tracker szybko podbiegł do samochodu, usiłując wsiąść do szoferki i go zatrzymać.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 18 października 2013, 09:53

I żebyś nie myślał sukinsynu, że ci Pan odpuścił! -wrzasnął Lobo z błyskiem w oku wyprowadzając cios Krzyżem w przerośniętego grzesznika.
Krzyżyk na drogę, potem kopniak, na koniec zgarniam swoją spluwę i lecę do furki, pakując się z tyłu.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 18 października 2013, 12:44

III RUNDA

Saxon tnie nożem jak opętany-Ataki kolejno 9-8-8
Rzuty obronne Lobo-19-20-14
Czyli Saxon dwa razy nadziewa się na obronę Lobo,kolejno za 5 i 9 ran.
Kończące walkę kopnięcię albinosa odrzuca dwa metry w tył ciało wodza korsarzy.
Misjonarz łapie swoją spluwę i biegnie w stronę ciężarówki.
Faceman słysząc dziką bandę w korytarzu posyła tam na oślep kulę i rusza w stronę bramy gdzie znajduje się ciężarówka z kobietami.
Desmond rusza w stronę kabiny i próbuje zapanować nad wolno toczącym sie wozem-wynik 5 na PT 4-udaje mu się złapać za kierownicę i skierować ciężki pojazd wprost na bramę.
Tyson dobiega do bramy i zwalnia łańcuch z przeciwwagą-brama unosi się do góry.
Pierwsi korsarze wypadają z korytarza wprost na rampę i ruszają za autem.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 18 października 2013, 12:59

Rozpędzająca się ciężarówka wyrwała ze ściany całą bramę która unosiła się zbyt wolno.Na pace dały się slyszeć krzyki kobiet które przerazily się nagłym wstrzasem wozu. Desmond w przyplywie adrenaliny panował całkiem sprawnie nad dużym pojazdem. Drzwi od strony pasażera otworzyly sie nagle i wskoczył do srodka syn Clyda,Tyson,wciagajac za sobą Facemana,który darł się w niebogłosy -POCZEKAJCIE!!
Cięzarowka z rykiem potęznego Diesla pod maską wytoczyła się na plac ścigana przez korsarzy. Cindy stojaca na pace posłala strzałę w tłum.
Nagle potężne łapska chwyciły za burte wozu i z cięzkim sapnieciem podciagnał sie do gory albinos. Samochód podskoczył i Lobo niemal stracił uchwyt,jednak uratowane kobiety pomogły mu się wspiąc na pakę wozu. Oglądajac sie za siebie Lobo rzucił jakaś kąśliwą uwagę pod adresem bandziorow i posłał kulkę wprost w beczki z paliwem stojące przy wyrwanej bramie.
Pomarańczowa kula ognia wzbiła się w górę,podmuch eksplozji rozrzucił po okolicy mnóstwo odłamkow i okaleczonych ciał korsarzy. Ciężarowką zarzuciło i całą swoja kilkutonową masa zmiażdżyła bramę niedawnej fortecy klanu Trolli.
Desmond poganiany przez pasażerów dusił na gaz ile fabryka dała,starając się utrzymać wóz na górskiej drodze.
Z tyłu Cindy ze łzami w oczach wpatrywała się w płonace ruiny żegnając w myslach ojca.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 18 października 2013, 13:50

Dobra. -Lobo chrząknął przeciągle po czym splunął na podłogę, trzymając się wspornika. Desmond pruł dość szybko po wąskiej drodze podrzucając co i rusz zywy łądunek na pace.

Pan mnie Wam na ratunek zesłał moje wymęczone owieczki. To teraz tak: Kto zna jakieś pieśni religijne?
Ty?
No to polecimy, idzie to tak:


"PAN BÓG MÓJ I PAAASTERZ MÓÓÓÓJ!!
OO JAK SZCZĘŚLIIIWYYY MÓJ LOOOS !!!!"


Dalej! Dajecie na całego!
Próbuję uspokoić dziewczęta.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 18 października 2013, 20:26

Desmond uniósł rękę i zasalutował, w myślach kierując pożegnanie do Clyde'a. Wybacz, Cindy. Wybacz, Tyson. Wybaczcie wszyscy. To moja wina - pomyślał tracker. Cóż, kimś trzeba rozpocząć litanię imion utraconych przyjaciół. Teraz dopiero Des przypomniał sobie dlaczego nigdy nie zostawał w jednym miejscu przez więcej niż pół tygodnia. Nigdy nie chodziło o bycie ruchomym celem. Chodziło wyłącznie o nieprzywiązywanie się do kogokolwiek.
Na najbliższym postoju opatruję wszystkim rany i próbuję porozmawiać z Cindy.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 18 października 2013, 21:29

- No cóż, mogło być gorzej! - zawołał wesoło wieczny optymista Faceman. Uśmiechnął się na słowa wielebnego Lobo i podłapując paskudny rytm dodał:

- Móóóóóóój los w jego rencach, ooooooon wybrał mnieeee i pod opieke swoją bierzeeee!!! Jak będziemy dobrzyyy to rzucii parę cukierków o-o-oooo!

Po chwili Buźka zamknął gębę niemal z trzaskiem, pod wpływem przeszywającego spojrzenia ojca Lobo.

- No nic Desmond, zatrzymaj się gdzieś bezpiecznie, bo łapa boli mnie jak cholera i przydałoby się ją porządnie usztywnić...
Mistrzu, jaki jest stan mojego ekwipunku?

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 21 października 2013, 16:09

Lobo
Spoiler!
Sprzęt :
-ubiór misjonarza- Czarna skóra (styl motocyklisty), Glany, kurtka zazwyczaj rozpięta.
-broń biała KRZYŻ ROZGRZESZENIA-
manierka,
-odkażona woda na dobę
-3 RadSafe-medykament znacznie zmniejszajacy napromieniowanie organizmu
-apteczka(3 opatrunki)

Revolver dużego kalibru + 9 kul, nóż surwiwalowy z kompasem, łańcuch, oczywiście Pismo Święte (ale niekompletne- dlatego część sam dopisał i powklejał), Plecak, lub torba na ramię.

Pierścienie, których z powodzeniem można użyć jak kastetów- na nich Krzyże (coby zostawić święte znaki na ofierze) gogle motocyklowe.

Igła i nici. Zapalniczka
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 21 października 2013, 16:11

Desmond
Spoiler!
Sprzęt:
Prosty strój
Odkażona woda na dobę
Latarka dynamo
Saperka
Lina wspinaczkowa 20m
Flara świetlna
2 wytrychy
3 RadSafe
Apteczka
Nóż bojowy: Siła k8, Precyzja A 0, D -1, Zawodność 23%, Wytrzymałość 4
Zdezelowany karabin Mosin Nagant: Precyzja -3/0, Zasięg +4, Zawodność 28%
+18 naboi 7.62
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 21 października 2013, 16:15

Faceman
Spoiler!
-odkażona woda na dobę
-10 drażetek CrystalTaste-tabletki oczyszczające wode,1 na litr
-elegancki zegarek na reke
-pistolet H&K PRIMUS z jednym magazynkiem + 1 kula luzem
-tłumik pistoletowy na 10 strzałów
-grawerowana zapalniczka wiatroodporna
- papierośnica z grawerowanym Faceman z na wpół wypalonym cygarem i paroma papierosami
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 października 2013, 06:54

Ciężki pojazd podskakiwał na wybojach które w ciemnościach nocy rozświetlanych tylko żółtym światłem reflektorów kierowca dostrzegał ułamek sekundy wcześniej. Desmond sterował pojazdem według doświadczonego pod tym względem Facemana ktory nieustannie kręcił się na siedzeniu usiłując zająć jak najwygodniejszą pozycję by co chwila nie uderzać się w zranioną rękę.
Z tyłu albinos przestał zawodzić jakiś religijny zaśpiew i snuł teraz opowieść o Jonaszu który w celu odzyskania swoich córek i żon dał się połknąć trollowi by potem wyciąć sobie drogę przez jego bebechy. Całość okraszona była pikantnym dowcipem i pieprznymi uwagami,co w ogóle rysowało misjonarza w zupełnie nowym świetle,jednak wszystkie kobiety siedziały z wypiekami na twarzach słuchając z uwagą tego specyficznego czlowieka Boga zapominając o miesiacach niewoli wśrod korsarzy i doświadczając po raz pierwszy od długiego czasu normalnego traktowania. Dzieciaki spaly jak zabite,niewrażliwe na wstrząsy całego pojazdu.
Tyson klepnał w ramię Desmonda-Zjedź tutaj,ominiemy lawinę-pokazał na jakąś boczną drogę. Tracker posłusznie skręcił w lewo.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 października 2013, 08:05

10 CZERWCA 2096,PODNÓŻE GÓR SIERRA NEVADA

Bladym świtem ciężarówka ze zgrzytem zatrzymała się na kamienistym pustkowiu.
Desmond przetarł mocno zaczerwienione oczy.
-Kurwa,nareszcie-westchnął na widok równiny tracker i oparł się o kierownicę. Ręce bolały jak diabli od ciągłego szarpania się z potężnym pojazdem.
-To dlatego że wóz nie ma wspomagania-wymądrzał się w nocy Faceman.
Padający na pysk tracker zerknął na vocala. Ten do spółki z Tysonem chrapali w najlepsze na szerokim siedzeniu obok.
Oczy zaczęły się zamykać same. Nikt nie zwrócił uwagi na cichy szmer z tyłu kabiny.
-Co jest,kurde bele,panienki?-ryknął albinos wsadzając głowę w tylne okienko kabiny.
Cała trójka śpiących w kabinie zerwała się nagle otrzeźwiała. Tyson niechcący kopnął klamkę w drzwiach i wypadł po nagłym otwarciu się drzwi. Faceman spadł z siedzenia w ciasną lukę między miejscem pasażera a pulpitem kabiny.
-JezusMariaKurwaChryste-sapnął Desmond na widok szczerzącej się wytatuowanej gęby albinosa.
-Czemu ten cyrk na kółkach stoi,się pytam-wystający łeb Lobo zagadał.
-Bo jesteśmy na dole-trzymający się za serce Desmond spojrzał bykiem na misjonarza.
-Aha-stwierdziła lakonicznie głowa Lobo i zniknęła z trzaskiem zamykanego okienka.
Albinos rozejrzał się po śpiącym babińcu. Przeszedł ostrożnie przez pakę i zeskoczył na ziemię. Otworzył tylną burtę i klepnął w wydatny zadek najbliżej śpiąca kobietę.
-Dalej,budź przedszkole. Stoimy.
Wkrótce całe towarzystwo rozeszło się po najbliższej okolicy za potrzeba lub w celu rozprostowania nóg.
Krótko o postoju.
Paliwa starczy do Piasków,tak się przynajmniej wydaje.
Kobiet i dzieci jest jakieś dwa tuziny (z czego dzieci to raptem pięcioro,w tym niemowlę)
Wśród odbitych zakładniczek jest Kate,mechaniczka z Piasków.
Ostatnio zmieniony 22 października 2013, 08:38 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 października 2013, 17:51

Desmond dwoił się i troił opatrując rannych, niemal nie zważając na szramę na własnej gębie. Na końcu otarł krew i pot z twarzy i usiadł obok Cindy i westchnął.
- Bardzo mi przykro z powodu twojego ojca. Przepraszam.

ODPOWIEDZ