Strona 28 z 56

: 19 stycznia 2012, 15:18
autor: Keth
Hallador, siedziba straży miejskiej

Kether wyprostował się władczo słysząc pretensjonalny ton urzędników, założył ramiona na piersiach spoglądając na uczestniczących w przesłuchaniu mężczyzn ponad głową lamentującego Aalmangara.

- Zechciejcie wysłuchać rady z serca płynącej, zacni mężowie - powiedział oriakanin, kiedy elf skończył składać własne wyjaśnienia - Mój towarzysz już w barwnych słowach opowiedział, kto tu ten zły i kto biednych przechodniów tratował, a ciężarne szlachcianki być może nahajem smagał. Czwororąk ów, co żywot tam postradał, niechybnie za sprawą kary zesłanej przez Mitrylowego Boga, był zbrodzieniem bezprzykładnym. Napadł on pod Libalem na zajazd, gdzie jego zbiry na moich oczach zbrojnych z pocztu czcigodnego tana Gotmunda pomordowały. Więcej rzeknę. Czwororąk ów mnie, kapłana Oriaka, przemocą potraktował, a o ból cielesny przyprawił. Wisiał nad nim list gończy przez waszą własną radę wydany, tedy dziwi mnie wielce, żeście sami zezwolili, by takowy oprych swobodnie chadzał po ulicach miasta, którego winniście strzec.

Kether umilkł na chwilę, powiódł po urzędnikach chłodnym wzrokiem.

- Wyświadczyliśmy ratuszowi przysługę uwalniając was od tego czterorękiego utrapienia. Nie oczekujemy za to podzięki ani nagrody, czynienie sprawiedliwych uczynków jest nagrodą samą w sobie i uszlachetnia naturę praworządnego człeka. Co do zadośćuczynienia poszkodowanym, opłaćcie żesz tych nieszczęśników ze spieniężonego majątku malauka. Poprzednim razem żeśmy go w płytowej zbroi widzieli. Przejmijcie majątek zbrodzienia, a nie zbraknie wam olardów na odszkodowania i jeszcze sobie splendoru przydacie jako prawi strażnicy ładu i porządku.

: 19 stycznia 2012, 18:21
autor: mordimer00
Hallador, siedziba straży miejskiej.

Po przedstawieniu jakie odegrał Aalmangar Gotmund uśmiechnął się szczerze i podniósł z klęczek elfa, już miał coś chyba powiedzieć ale buńczuczna mina Kethera i ton jego wypowiedzi sprawiły iż jego uśmiech jeszcze się powiększył.
Po skończonej wypowiedzi oriakanina Gotmund uciszył ruchem ręki zbierającego się do mówienia Crandalla i ze szczery uśmiechem na ustach rzekł:
-Widzicie panowie rajcy jakich to przyjaciół zesłali mi bogowie? Nie dość, że o swoją to jeszcze i o czyjąś krzywdę się upomną! Zatem skończmy tą farsę bo żadnych monet od nich nie wyciągnięcie a tym bardziej ja nie mam zamiaru płacić nikomu, macie ich ekwipunek więc go sprzedajcie i tyle! A na dodatek za pojmanie złoczyńcy powinni otrzymać nagrodę a nie do celi ich zamykać. A teraz sprawdźmy co tam ma w tych swoich tobołach.
Dowódca straży wyciągnął fajkę i zaczął ją nabijać spoglądając w stronę rajców, którzy nagle nabrali wody w usta.
Medyk przykrył ciało malauka płachtą płótna i wszyscy podeszliście do stołu z leżącymi rzeczami. Po szybkich oględzinach leżącego na stole ekwipunku nie było tam nic ciekawego, jakieś drobiazgi, rzeczy osobiste.
Jedyną rzeczą która zainteresowała wszystkich była sakiewka mile brzęcząca, po wysypaniu jej zawartości ujrzeliście 7 platynowych monet, trzydzieści sztuk złota i kilkanaście srebrnych monet.
Ubranie zrobione z skóry dobrego gatunku teraz strasznie ubłocone i zakrwawione, płaszcz z podbiciem futrzanym.

: 19 stycznia 2012, 19:01
autor: mordimer00
Hallador, siedziba straży miejskiej.

Crandall przyglądał się monetom, ale nic nie odrzekł, Gotmund przeszukiwał szaty, przetrzepywał kieszenie, nawet zaglądał do butów szukając chyba jakiejś ukrytej skrytki, ale nic nie znalazł.
Margolas zapatrzył się na bogato zdobiony ciężki miecz, z głownią wysadzaną klejnotami i schowany w posrebrzanej pochwie. Półolbrzym przyglądał się chwilę po czym podniósł broń i oo dziwo miecz okazał się o wiele lżejszy niż na to wyglądał, Margolas złapał za rękojeść i powoli wysunął ją z pochwy. Oczy wszystkich skierowały się w stronę wysuwającej się czarnej klingi, ostrze było niezwykłe jak na miecz półtora ręczny-nieco krótsze ale za to szersze i niezwykle ostre. Półolbrzym wpatrzony był w nie niczym zaczarowany.
-To już wszystkie jego rzeczy - wtrącił się Crandall - czy to już koniec Waszej wizyty tutaj? Coś jeszcze chcielibyście wiedzieć przejrzeć? Są jeszcze ich konie w stajni i ci dwaj jego pomocnicy. Chcecie ich przesłuchać czy co?

: 19 stycznia 2012, 19:20
autor: Keth
Wątek techniczny

Pieniądze interesują mnie nie tyle z punktu widzenia finansów, o ile ich pochodzenia. Nie wiem, czy na Orchii Mordimera jest jednolita waluta czy podział na monety bite w poszczególnych krajach? Jeśli to pierwsze, nie mam pytań. Jeśli to drugie, interesuje mnie pochodzenie monet (może coś podpowiedzieć na temat niedawno przez malauka odwiedzonych krain).

Margolas chciałby przejąć miecz w posiadanie? Jeśli tak, mogę pokombinować z odpowiednią gadką...

: 19 stycznia 2012, 19:59
autor: tzeentch
Ostrze niewątpliwie zrobiło na półolbrzymie spore wrażenie...

Czy to będzie zbytni 'manczkinizm' jeśli poproszę Ketha o pomoc w przekonaniu rajców?

: 19 stycznia 2012, 22:03
autor: 8art
Elf szepnal do orakianina:

- Trza ich wziasc delikatnie na spytki. Skoro uciekali, to moze tez w jakiejs zbojeckiej komitywie byli. Zreszta tez wiedziec cos moga o innych personach listami gonczymi szukanych...

: 20 stycznia 2012, 09:41
autor: morgliht
Trzeba przepytać jego kamratów
Rzekł elf nieco zgubiony zaistniałą sytuacją i oratorskim popisem kapłana.
Po przesłuchaniu orków proponuję zaokrętować się na okręt i ruszyć w pościg za bratem Gotmunda

: 23 stycznia 2012, 10:31
autor: Keth
Hallador, siedziba straży miejskiej

Kether podchwycił z miejsca kątem oka tęskne spojrzenia słane przez Margolasa w stronę malauckiego miecza, odgadnął bez trudu ukryte w tych spojrzeniach emocje.

- Jakem rzekł wcześniej, nie zależy nam na nagrodach, albowiem jesteśmy ludźmi prawymi i szukającymi jeno sprawiedliwości. Przeto naszła mnie myśl, ani chyba wprost przez Oriaka zesłana, by dokonać aktu sprawiedliwej kary na miarę prastarych herosów. Misja nasza wciąż niezakończona, albowiem największy zbrodzień, pryncypał tego czwororąka i pojmanych przez was łotrów, wciąż pozostaje na wolności.

- Jego też musi dosięgnąć karząca ręka praworządności, albowiem splamił swe ręce krwią pomordowanych sług tana Gotmunda. A jaka kara bardziej może zaboleć jak ta zadana wcześniejszym narzędziem i instrumentem zbrodni? Zechciejcie, zacni panowie, oddać ów miecz w ręce tego pobożnego i cnotliwego półolbrzyma, a możecie być pewni, że ten uczyni wszystko, co tylko możliwe, by ukarać tą właśnie klingą onego pana morderców!


Wątek techniczny

Oriakanin będzie nalegał na udział w przesłuchaniu więźniów. Mordi, wszyscy chcemy przesłuchiwać! Nie musisz już czekać na dalsze deklaracje, zabieraj nas szybko do lochów!

: 23 stycznia 2012, 16:32
autor: mordimer00
Hallador, siedziba straży miejskiej.

Na dźwięk wypowiedzianych przez Kethera słów, obydwaj rajcy przez chwilę rozmawiali między sobą po czym oznajmili, że miecz możecie zatrzymać ale pod warunkiem, że zrzekniecie się nagrody za jego głowę, bo pewnie jakaś wyznaczona była.

Margolas uradowany tym faktem dzierżył miecz w swoich rękach, oglądał go z każdej strony i kilka razy machnął na próbę, ostrze było wyjątkowo lekkie jak na taką broń.

-Słyszałem iż spieszno Wam na jakowyś statek? - odezwał się dotąd milczący dowódca straży. Więc ruszajmy do więźniów będziecie mieli okazję ich przepytać, a potem albo zawisną albo zgniją w kamieniołomach, tedy ruszajmy.

Wychodząc na zewnątrz poczuliście chłodny powiew wiatru i krople deszczu, na dworze panuje półmrok, jest już popołudnie późne, przechodząc przez dziedziniec dotarliście do tych samych drzwi zza którymi byliście sami uwięzieni, zaprowadzono Was do tej samej celi w której tym razem na ziemi leży dwóch półorków z rękoma przykutymi do metalowych obręczy na ścianach.
Na Wasz widok podnieśli głowy i przyglądają się Wam. Strażnik przywołany przez swego dowódcę odpiął od pasa pęk kluczy po czym otorzył kratę prowadzącą do środka celi.

Wątek tech:
Miecz jest w posiadaniu Margolasa, wszyscy jesteście przed celą plus Gotmund i dowódca straży oraz jeden ze strażników, który właśnie otwiera kratę.
Tutaj niestety już muszę otrzymać konkretne decyzję graczy. A niestety w wekend nie miałem czasu-druga praca i dorabianie na boku:-))))

: 23 stycznia 2012, 17:18
autor: mordimer00
Hallador, siedziba straży miejskiej. Loch.

Strażnik otworzył kratę, wszedł do środka każdemu z leżących więźniów dołożył kopniakiem w brzuch mówiąc:
-Wstawać łachudry jedne, ślachetni panowie chcą z wami pogadać trochę przed katem - po czym zaczął ich podnosić z ziemi.
Przed wami stanęło dwóch półorków średniej budowy ciała, około 170 wzrostu obydwaj czarnowłosi z długimi włosami teraz oblepionymi sianem i błotem, na sobie mają tylko hajdawery i koszule, wszystko ubłocone i przemoczone. Stoją z głowami opuszczonymi podziwiając swoje stopy i podłogę.

: 23 stycznia 2012, 19:39
autor: tzeentch
- Dziękuję Wielbny. To bardzo miłe z Twej strony, choć jak znam kapłanów Mitrylowego Boga, to będę się musiał sporo natrudzić, aby spłacić dług wdzięczności. - szepnął na uboczu Margolas

I nie jest to sarkazm, tylko stwierdzenie faktu :]

: 24 stycznia 2012, 09:18
autor: 8art
Watek techniczny

Raczej nie bede asystowal jesli przesluchanie przybierze bardzo drastyczny obrot.

: 24 stycznia 2012, 09:28
autor: morgliht
Idąc do lochów Amras zastanawiał się jak będzie przebiegało przesłuchanie, czy będzie to tylko pogawętka, czy "impreza" w starym dobrym katowskim stylu a może popis magi wydobywającej wszystkie myśli z najgłępszych zakamarków mózgu. Ale gdy wszedł do celi zrozumiał że będzie to tylko pogawętka.
Amras przyględa się uważnie orkom i stara się ich przypomnieć czy byli oni w karczmie następnie zadaje pytania:

1.Ile znaliście malauka
2. Dla kogo pracowaliście
3. Dlaczego nas zaatakowaliście w karczmie
4. Dokąd i po co jechaliście

: 24 stycznia 2012, 11:44
autor: mordimer00
Hallador, siedziba straży miejskiej. Loch.

Aalmangar stanął obok kraty wejściowej opierając się o nią i przyglądając w stronę więźniów, Margolas dziękując kapłanowi cały czas podziwiał swoje nowe ostrze, ważąc go w ręku i oglądając na wszelkie strony.
Amras pierwszy wszedł do celi spojrzał na więźniów, podszedł do nich przybierając groźną minę zadał pierwsze z wielu cisnących się mu na usta pytań:
-Od jakiego czasu znaliście tego malauka z którym uciekaliście? Dla kogo pracowaliście? - elf podparł się pod boki czekając na odpowiedź.
Nastąpiła chwila milczenia, którą przerwał strażnik: -Odpowiadajcie mi tu zaraz na zadane pytania, może zamiast stryczka do kamieniołomów albo na galery traficie!

Obydwaj półorkowie spojrzeli po sobie po czym jeden z nich spojrzał najpierw na strażnika, potem na Amrasa i rzekł:
-Dwa dni temu pane zostalim wynajęci ze śwagrem do uchrony tego ćworękiego, to łon sam nas najął w karczmie. Prawde li godom a coby ni.
Amras zastanawiał się chwile chodząc po celi i spoglądając co chwilę na więźniów, nagle zatrzymał się i z podniesionym głosem natarł na jednego z więźniów tego gadatliwego:
-Dlaczego zaatakowaliście nas w karczmie?! Na czyje polecenie?! Mów mi tu szybko albo dziś jeszcze katu Was wydamy!
Dwóch więźniów zareagowało na te słowa szeroko rozdziawionymi gębami i oczami wychodzącymi z oczodołów, aż tak wielkie było ich zdziwienie, po czym milczący dotąd półork padł na kolana przed elfem wołając:
-Pane my nechaj ne bijać Wase miłości, łon na wczoraj najął coby mu z mista pomogać wyjechoć! My newinne chołopy som!

Wątek tech:
I co dalej?

: 24 stycznia 2012, 12:31
autor: morgliht
Nie łżyj pomiocie pamiętam twoją zakazaną mordę z karczmy ty stałeś na zewnętrz razem ze swymi kamratami, mów bo zobaczysz jakie ciekawe machiny ma miejscowy kat, i mów prawdę bo potrafimy wykryć kiedy łżesz, gdzie reszta waszej bandy, na jaki statek się udali ilu ich było w co byli uzbrojeni, jakie mieli zwierzęta, ekwipunek, mów!!! Gdzie nocowaliście ostatnie dwie noce ile wam płacił mów !!!! Albo kat z magiem wydobędą tą wiedzę z ciebie siłą.

Uważam że ten malauk to ślepy zaułek, proponuję jak najszybciej udać się w podróż za bratem Gotmunda