Cały szkopuł ze stopniami wojskowymi w tym, że bawiąc się w przekłady musimy cały czas pamiętać o wersjach, które przez lata utarły się w świadomości wielu miłośników PP. Lansując w Khadorze stopnie marszałków nigdy nie przekonamy do tego konceptu setek (może tysięcy? nie znam liczebności fanklubu WM&H w Polsce) graczy skupionych na bitewniakach PP, dla których Irusk niestety NIGDY nie będzie marszałkiem, tylko już na zawsze pozostanie komendantem.
Myślę, że musimy uszanować te zaakceptowane już powszechnie terminy, bo inaczej nie będziemy mogli skupić się na promowaniu fanowskich materiałów do IK RPG wśród najbardziej naturalnej grupy odbiorców - graczy WM&H

Oni tego po prostu nie kupią, na przykładzie choćby wspomnianego komendanta Iruska.
Brygadier jako odpowiednik commandera pasuje. Otworzyłem Warmachine: Superiority i przejrzałem rozpiskę strukturalną cygnarskiej armii. Dywizje dowodzone są przez generałów lub oficerów w randze sr. commander, której co prawda nie rozumiem, ale którą mógłbym zaakceptować w wersji starszego brygadiera. W skład dywizji wchodzą brygady, które dowodzone są przez commanderów - stąd konkluzja, że stopień brygadiera to idealny pomysł. Częścią składową brygad są regimenty, które po namyśle zastąpiłbym jednak zdecydowanie pułkami. Pułk piechoty okopowej - czy to brzmi źle? Co więcej, automatycznie zyskujemy uzasadnienie dla stopnia pułkownika. Dla ciekawych, poniżej mamy bataliony dowodzone przez majorów, kompanie i kapitanów oraz plutony i poruczników.
I od razu temat Khadoru. Posiłkuję się znowu suplementem Superiority. Khadoriański Sztab Generalny kierowany jest przez premiera oraz trzech komendantów naczelnych (Krasnowicza, Gorszakoffa i Menshika). W polu reprezentuje ich komendant Irusk (w późniejszym okresie już czwarty komendant naczelny, o ile się nie mylę). Khador opiera swą potęgę militarną na trzech armiach, a każdą z nich dowodzi komendant. W skład każdej armii wchodzą dywizje, dowodzone nomen omen przez komendantów. Jak zatem widzicie, mamy trzy podlegające jeden drugiemu szczeble hierarchii oparte na randze komendanta (ewentualnie w wersji naczelnej), ale nie sądzę, żeby to było nie do zaakceptowania - po prostu powszechnie wiadome jest, że dowódca Trzeciej Dywizji komendant Holczeski podlega rozkazom komendanta Makarova, dowódcy Drugiej Armii.
Kłopotów przysporzą nam niższe strukturalnie formacje, ponieważ tutaj Amerykanie sięgnęli po bardzo niestandardowe rozwiązania. W skład każdej dywizji wchodzą komanda (oryginalnie kommands) dowodzone przez kommanderów, te zaś dzielą się (o matko!) na legiony (te legiony mnie powaliły) dowodzone przez lt kommanders lub przez kovników. Poniżej robi się ponownie normalnie, bo mamy bataliony i kompanie, dowodzone odpowiednio przez kovników i kapitanów.
I teraz cały problem w tym, by tę khadoriańską strukturę przechrzcić w taki sposób, by jednocześnie zachować jak najwięcej oryginalnego zamysłu autorów (więc nie ma IMHO możliwości, by legiony wywalić i zastąpić inną propozycją).
Dołączyła do nas forpoczta reprezentantów gier bitewnych PP - Panowie, liczymy na Waszą pomoc! Wszelkie opinie mile widziane!