Hotel Night City Hilton (18 sierpnia 2021, godz. 17.37)
Zadowolony z faktu, iż udało mu się włączyć niepostrzeżenie dyktafon w służbowej Nokii, siedzący w fotelu przedniego pasażera Rick odwrócił się do tyłu spoglądając na siedzącego pomiędzy dwoma ochroniarzami urzędnika.
- Dziękuję za współpracę, doceniam fakt, że chcą panowie nam pomóc w wyjaśnieniu dzisiejszych zajść. Zacznijmy od czegoś łatwego. Co panów sprowadza do hotelu Hilton?
- Nazywam się Susilo Bambang, jestem radcą prawnym ambasady Indonezji w Północnej Kalifornii - przedstawił się człowiek w korporacyjnym ubiorze, chociaż Rick zdążył już poznać jego tożsamość zerkając na oddane umundurowanemu policjantowi dokumenty cudzoziemców - Zostałem zaproszony do Night City na spotkanie biznesowe z przedstawicielami tutejszej filii Carpack Services. Chodziło o rozmowy na temat inwestycji w naszym kraju.
- A czy pańska wizyta w Hiltonie była zaplanowana z wyprzedzeniem? - zapytał Rick układając jednocześnie w głowie bardzo długą listę kolejnych pytań.
- Tak, już kilka dni temu nasz personel zarezerwował nam pokoje na odpowiednim poziomie - potwierdził radca prawny.
- Kto znał dokładny czas panów wizyty w hotelu?
- Zasadniczo chyba nikt... - Bambang obejrzał się niepewnie na członków ochrony, co jeden z pozostałych Indonezyjczyków wziął za przyzwolenie do zabrania głosu.
- Przylecieliśmy tutaj rejsowym samolotem, detektywie - wyjaśnił cudzoziemiec - Lądowanie o 16.10, potem odprawa i transfer. Obsługa hotelu została poinformowana, że zjawimy się dzisiaj w godzinach popołudniowych, ale bez dokładnych informacji, bo nie byliśmy w stanie uwzględnić takich czynników jak czas trwania procedur lotniskowych czy korki podczas jazdy przez miasto.
- Przyjechaliście tutaj przed wybuchem?
- Ten samochód stanął na podjeździe tuż przed nami - oświadczył trzeci ochroniarz, siedzący za kierownicą sedana. Rick zauważył mimochodem, że pracownicy ochrony mówili po angielsku z leciutkim, ledwie dostrzegalnym opóźnieniem, jakby nie tyle mówili sami, co recytowali szeptane im do uszu słowa. Był to ewidentny, znany dobrze Rickowi dowód na to, że w przeciwieństwie do radcy prawnego nie poznali angielskiego drogą tradycyjnej nauki, tylko korzystali z ukrytych gdzieś dyskretnie chipów lingwistycznych.
- Nadjechał z przeciwnej strony, na drugim pasie - ciągnął kierowca - Zatrzymałem auto w tym miejscu, żeby zaczekać, aż tamten ruszy się z podjazdu i zrobi miejsce nam. Wybuchł bez ostrzeżenia, w jednej chwili.
Ciąg dalszy konwersacji niebawem, muszę na chwilę odejść od kompa...