Xavier spojrzał na Malkaviana pochłoniętego przez wewnętrzne szaleństwo. Marcus zawsze wzbudzał litość, a stan w jakim się znajdował obecnie tylko to podkreślał. Po słowach Vallo Xavier odpowiedział:
- Oczywiście zabiorę Marcusa do Bournemouth. Lepiej będzie jak pozostanę incognito i będę obserwował miasto z ukrycia. Uruchomię kilka starych kontaktów. Może Cwetan wróci z nowymi informacjami na temat napadu na Rhino pól roku temu. Sprawdzę trop adresu na który miałem dostarczać nagrania z klubu.
Po chwili do pokoju wszedł odmieniony Thomas. W pierwszej chwili Ventre myślał, że to kolejna osoba z którą przyjdzie nam rozmawiać.
Może ktoś z Rzymu - pomyślał Xavier. Po słowach Vallo przyjrzał się uważniej i zrozumiał, co tak naprawdę się wydarzyło.
O cholera... To niemożliwe, to jakaś sztuczka? - zadał pytanie w swojej głowie wiedząc, że nie otrzyma na nie odpowiedzi. Thomas stał wyprostowany i wyglądał zdecydowanie lepiej niż wcześniej, jednak w jego osobie było coś... niepokojącego. Jakby złamane było jakieś ważne tabu Xaviera. Ventrue nie mógł znać źródła tego uczucia. Myśli Price'a krążyły wokół możliwości jakie posiadał klan Tzimisce.
W tak krótkim czasie taka przemiana? Na operacjach plastycznych da się zrobić fortunę. Ta moc na pewno ma jeszcze wiele innych ciekawych zastosowań.
Zapewne miał dość poniżania i wiecznego poczucia, że jest po prostu... mniejszy - zaczął się zastanawiać nad powodem decyzji Thomasa.
Xavier wstał z fotela, po czym zbliżył się do Thomasa:
- Thomasie, dobrze wyglądasz. Mam nadzieję, że czujesz się zdecydowanie lepiej w obecnej formie. Jeżeli tak, to gratuluję odważnej i dojrzałej decyzji - mówiąc to Price poklepał Tremrea delikatnie po ramieniu.
Xavier leci samolotem Tzmimisce do Bournemouth. Biorę z sobą Marcusa, Blackwood'a oraz Ninę.