Strona 32 z 56

: 02 sierpnia 2012, 17:20
autor: mordimer00
A co do kontynuacji to musicie poczekać do soboty wtedy będę wolny:-)
A i tak sesja będzie prowadzona przeze mnie max do godz.16 codziennie, niestety taki charakter pracy:-(

: 08 sierpnia 2012, 14:21
autor: morgliht
Mordimer sobota już była. jak już rozmawialiśmy ja jestem chętny do PBF-a.

: 08 sierpnia 2012, 15:55
autor: 8art
No właśnie Mordi. Czekamy...

: 09 sierpnia 2012, 19:34
autor: mordimer00
Poczkaj chwile!!! nie tak łatwo wrócić!!!

: 22 sierpnia 2012, 19:58
autor: mordimer00
Witam serdecznie w weekend zamierzam dalej kontynuować sesję, jeśli ktoś nie będzie grał już proszę o info, w razie czego może ktoś inny zgłosi się do dalszej gry.

: 04 września 2012, 09:09
autor: mordimer00
Witam
Krótkie streszczenie PBF i mam nadzieję, że będziemy mogli dalej kontynuować:
1.Spotkaliście się i poznaliście w karczmie pod Halladorem i uratowaliście tana Gotmund i jego żonę.
2.Gospoda, Malauk Mathar i zawładnięcie przez nich jednej z płytek
3.Świątynia Gotam-gora i tłumaczenie pamiętnika post #275
4.Pogoń w mieście i śmierć Mathara
5.Dołączają do Was ludzie Gotmunda; Killian, Kelorn, Kenron
6.Zaokrętowanie na latającym statku o nazwie Zemsta.
7.Drużyna 5 krasnoludów którzy mają Wam towarzyszyć i pomagać w odnalezieniu płytek i skarbu.

Mam nadzieję, że jeszcze ma ktoś ochotę na kontynuację:-)

: 05 września 2012, 09:25
autor: mordimer00
Pokład statku Smok.
Podróż do Twierdzy-kopalni Barak-Var przebiegła spokojnie, poznaliście bliżej pięciu wesołych i rubasznych krasnali z którymi nie jedną baryłkę piwa osuszyliście przy różnych grach czy to w kości czy w karty.
Ich dowódcą jest Gahantor (wysoki jak na krasnoluda przedstawiciel tej rasy, ubrany po wojskowemu w ubranie podróżne wysokie buty, na rękach miał karwasze a za pasem sztylet w bogato zdobionej pochwie dodatkowo jego uzbrojeniem są głównie topory obusieczne, ma też zbroję łuskową).
Kolejny krasnolud Danaros (starszy krasnolud, z długą brodą zaplecioną w cztery warkocze, u lewej dłoni brakuje mu dwóch ostatnich palców, ubiera się w kolczugę, którą codziennie czyści i oliwi, jego główną bronią jest kusza, na pasie przewieszonym ma kilka sztyletów do rzucania)
Falghar (młody krasnal z uśmiechem na ustach i przyjaznym spojrzeniem, dość dobrze zbudowany, bardzo szeroki w barach uzbrojony także w topory do rzucania i jeden ciężki obusieczny topór ale za to jako jeden z nielicznych używa bardzo solidnie wykonanego pawęża)
Ghavris i Gihros bracia bliźniacy (dwóch wyglądających identycznie krasnoludów, obydwoje o długich blond zaplecionych po bokach włosach i brodach splecionych w jeden tylko warkocz, oni także byli dość wysocy jak na krasnoludów ok. 150 cm, obydwaj posługują się toporami ale i także ciężkimi mieczami które noszą zawieszone na plecach).

Natomiast trzech najemników tana Gotmunda; Kilian, Kelorn i Kenron okazało się małomównymi i spokojnymi ludźmi na dodatek spokrewnionymi ze sobą, są braćmi (wszyscy wysocy i barczyści, każdy z nich z ogoloną głową ale za to z zarostem twarzy na kilka centymetrów, oni posługują się dwoma mieczami i włócznią, posiadają także łuki)

Twierdza Barrak-Var, port.
Pewnego dnia podczas burzy, która panował na zewnątrz a Wy jak zwykle siedzieliście pod pokładem popijając i grając z krasnalami w kości (na małe stawki) zostaliście wezwani do kajuty kapitańskiej.
U kapitana usłyszeliście:
"No wreszcie dotarliśmy do celu, za około dwie godziny będziemy schodzić na wodą aby dobić do portu, więc możecie powoli się pakować i szykować do zejścia na ląd. Druga sprawa to oto listy do władcy twierdzy aby Wam pomogli w poszukiwaniach i udzielili wszelkiego wsparcia. My musimy za dwa dni odpływać, więc jeśli dacie radę do tego czasu się uwinąć to Was zabierzemy w pobliże Korusa Wielkiego więc spieszcie się. A i w porcie zgłoście się do kapitanatu podobno ktoś tam ma na Was czekać"
Po tych słowach otworzył stojącą na stole szkatułę i wręczył Wam dwa listy, obydwa z pieczęciami Gotam-Gora, jeden do zarządcy kapitanatu a drugi do władcy Barak-Var.

Po zejściu ze statku ( pogoda paskudna, pada deszcz, zimno) ruszyliście przez zatłoczony wielki plac na którym masa osób (w większości krasnoludów) wnosi lub znosi towary z cumujących w porcie statków. Przedzierając się przez tłum pracujących tu osób docieracie do kapitanatu. Budynek ten okazuję się być małym kasztelem. Przy drzwiach pełni straż 2 krasnali, jeden z nich odbiera od Was list i prosi o chwilę czasu, po czym wchodzi do środka.
Po chwili zostajecie zaprowadzeni do zarządzającego kapitanatem krasnoluda, który na stole przed nim ma otwarty Wasz listy.
Na Wasz widok wstaję i:
"Witajcie przyjaciele Czcigodnego Mungrima w Barak-Var-ukłonił się w Waszym kierunku, po czym z uśmiechem na ustach podszedł do każdego z krasnali witając się z nimi-o jak miło widzieć też starych znajomych, Czcigodny Mungrim przesłał mi w liście prośbę o pomoc Wam w posłuchaniu w twierdzy, więc zaraz dam Wam list i wyślę z Wami jednego z moich zaufanych aby pomógł dostać się pod bramy twierdzy, a póki co zapraszam na obiad bo pewnie głodni i zmęczeni. Więc zapraszam.

Po posiłku sytym i pożywnym, ruszyliście przez miasto w głąb wyspy w dwóch wozach, oglądając miasto przez okna w wozach zauważyliście, że praktycznie wszystkie budynki w mieście są zbudowane z kamienia i w równych odstępach od siebie, wszystkie są podobne do siebie i chyba budowane według jednego schematu, na ulicach bardzo wiele kręcących się krasnoludów czy to strażników pod bronią czy też zwykłych pracujących jak i mieszkających tu osób. Wszyscy strażnicy noszą tuniki z herbem wielkiej złotej góry Gotam-Gora na tle dwóch toporów skrzyżowanych ze sobą.

Wątek tech:
Jeśli ktoś jeszcze gra to proszę o potwierdzenie, a jeśli ktoś chcę dołączyć to zapraszam.

: 05 września 2012, 09:44
autor: 8art
Aalmangar rozglądał się ciekawie po mieście, nie mogąc dojść czemuż to wszystkie domy są takie same. Czyżby miejscowym architektom brakowało twórczej weny, czy był to celowy zabieg mający coś na celu.

Już zaczynało mu brakować bandy wesołych krasnoludów z jakimi spędzili czas na statku. Miał cichą nadzieję, że uwiną się tu w dwa dni i uda im się polecieć z nimi dalej.

: 05 września 2012, 19:52
autor: mordimer00
Wątek tech:
Krasnale są z Wami tak samo jak 3 ludzi Gotmunda:-) Co do reszty to czekam do jutra rana na decyzję czy chcą grać dalej.
Póki co jesteś Ty i morgliht:-)

: 05 września 2012, 20:00
autor: morgliht
Ja oczywiście gram moim elfikiem

: 05 września 2012, 20:02
autor: Araven
Ja zagram postacią Ketha, nie mam natchnienia robić nowej postaci. Byście mi ją podesłali ok? ew. jak postać Ketha mi nie podpasuje zrobię własną

: 06 września 2012, 07:48
autor: mordimer00
To czekam na Twoją postać:-)

: 06 września 2012, 10:25
autor: morgliht
Amras z wozu z ciekawością przygląda się cudom architektury krasnoludzkiej. Ma nadzieje że niebawem ruszą w podróż bo to miasto na dłuższy czas takiego elfa może przyprawić o depresje lub/i alkoholizm. Otula się szczelnie w płaszcz na plecach ma przewieszony łuk i kołczan ze strzałami.

: 06 września 2012, 10:40
autor: Araven
Kether też z ciekawością ogląda budynki, jako były murarz stara się ocenić jakość wykonania, pilnuje sakiewki i dyskretnie rozgląda się dookoła, polecając się opiece Oriaka. Rozgląda się za potencjalna możliwością zrobienia tu jakiegoś dobrego interesu.

Techniczny:
Gram postacią Kethera Astera.

: 06 września 2012, 17:08
autor: mordimer00
Trakt do Barrak-Var.

Siedząc w wozach i podziwiając architektura miasta, która według obydwu elfów była jakaś dziwna tylko Kether doceniał jakość wykonania i oszczędność takiej budowy.
Po kilku minutach jazdy wyjechaliście z miejskiej zabudowy, droga powoli wspinała się do góry traktem wśród drzew, ruch w obydwie strony jest duży, mijacie załadowane wozy zmierzające w stronę portu. Trakt jest bardzo dobrze utrzymany i jazda nie jest uciążliwa. Po kilkunastu minutach jazdy Wasz przewodnik oznajmił, że już jesteście prawie na miejscu. Zaciekawieni zaczęliście wyglądać przez okna a Waszym oczom ukazał się wielki masyw skalny pokryty gęstymi kłębami chmur i mgły.
U jego podnóża przyklejona do ściany górskiej wznosiła się olbrzymia forteca z wieloma wieżami strzelającymi wysoko w niebo, wieże połączone były wysokim murem obronnym z blankami. Na każdej wieży wisiał proporzec herbem wielkiej złotej góry Gotam-Gora na tle dwóch toporów skrzyżowanych ze sobą. Twierdz składała się z kilkunastu kondygnacji połączonych ze sobą. Po obydwu stronach twierdzy zobaczyliście wysokie i szerokie wodospady których opadające wody wprawiały w ruch kilkanaście dużych kół (które przypominały koła młyńskie). Przejeżdżając przez bramę strzeżoną pilnie przez kilkudziesięciu krasnoludów, poproszono o cel wizyty, Wasz przewodnik (młody krasnolud) szybko zeskoczył z kozła wozu i w kilku słowach wyjaśnił im co i jak pokazując przy tym jakiś list.
Przepuszczono Was i ruszyliście razem z tłumem osób do środka. Teren za murem usiany był wieżami z drewna strzelającymi w górę, przy każdej z wieży zbudowanych było kilka budynków. Takich wież naliczyliście kilkadziesiąt. Teren ten przypominał jakieś pobojowisko a nie
miasto, które mieliście okazję zobaczyć.
Po krótkiej podróży docieracie w końcu pod samą bramę do twierdzy, tutaj już niestety trzeba zostawić wozy i iść piechotą dalej, przewodnik podał list jednemu z krasnoludów i wskazał Was po czym pożegnał się z Wami :"Zostawiam was w rękach strażników oni już dopilnują abyście trafili tam gdzie chcecie, Wasze wszystkie rzeczy będą na Was czekać w kapitanacie, tak samo jak wierzchowce. Do zobaczenia" po czym odjechał razem z wozami w stronę portu. Jeden ze strażników podszedł do Was : "Witajcie nie wiem z czym przychodzicie ale mam rozkaz zaprowadzenia Was przed oblicze Rady, więc za mną" odwrócił się i wszedł przez bramę do twierdzy.
Spoglądając do góry dopiero teraz zdajecie sobie sprawę z ogromu tej budowli. W środku jest dość jasno, wszystko oświetlane przez latarnie, po dość długim kluczeniu wśród różnych korytarzy i kondygnacji dotarliście w końcu do dużej sali w której umieszczone zostały jakieś dziwne duże klatki zbudowane ze stali stojące w równym okręgu, każda w specjalnie wykutej dla niej komorze w ścianie. Ruch w tej sali jest ogromny co chwila ktoś wchodzi do jednej z klatek zamyka drzwi i klatka znika sunąc w dół albo w górę tak samo jak co chwila pojawia się jakaś inna i wysiadają z niej przedstawiciele różnych ras ale zawsze z towarzyszącym im krasnoludem.


Wątek tech:
Przepraszam ale nie mam już dzisiaj czasu na dalsze kontynuowanie. Cieszy, że jesteś z nami "nowy-stary" Ketherze:-)))