: 06 września 2012, 19:55
Twierdza Barrak-Var.
Podeszliście do jednej z klatek, krasnolud przed Wami otworzył drzwi mówiąc: :"Tak będzie szybciej, nic się nie bójcie, no wchodzić dalej". Niepewnym krokiem weszliście do środka, cała Wasza 12 i krasnolud-strażnik, po zamknięciu drzwi strażnik złapał za jedną z dwóch dźwigni po czym przesunął ją w górę, poczuliście delikatne szarpnięcie i klatka ruszyła w górę. Wszędzie wokół Was była skała, jedyne oświetlenie dawała zawieszona latarnia pod sufitem klatki, czuć było przeciąg powietrza ciągnący się od dołu w górę. Po jakiś dwóch minutach klatka zatrzymała się, delikatnie zakołysała, jeden z ludzi Gotmunda wydał z siebie delikatny pisk. Krasnolud tylko się uśmiechnął i otworzył drzwi. Ukazał Wam się korytarz prowadzący prosto jakieś 10 metrów na jego końcu widać duże drzwi dwuskrzydłowe i stojących przed nimi strażników 4 krasnoludów w półpancerzach i narzuconych na nie tunikach z herbem Barrak-Var dwóch z nich ma oparte o ziemie topory i na Wasz widok 2 pozostałych podniosło oparte o ścianę kusze. Strażnik bramy z którym jechaliście rzucił krótko poczekajcie tutaj po czym podszedł do nich i wymienił kilka zdań. Wracając powiedział: "Możecie wejść ale pojedynczo, po czym za tymi drzwiami trzeba Wam zostawić całą posiadaną broń, wszystkie posiadane przez Was amulety mocy i inne narzędzia niosące groźbę śmierci lub zadawania ran. Będę tu na Was czekał. Tam Was wysłuchają a dalej to już nie wiem co będzie."
Po kolei wchodziliście do środka zostawiając całą broń w ustawionych koszach na korytarzu, który rozchodził się w 3 strony, broń odbierało od Was 2 krasnoludów, wkładając do koszy. Korytarz rozchodził się w lewo, prosto i w prawo, każdy korytarz zakończony był drzwiami przy których stało po 2 krasnoludów takich samych jak wcześniej. Po oddaniu broni i amuletów (no chyba, że ktoś coś kombinuje to proszę o PW) wskazano Wam drzwi na wprost. Podchodząc do nich jeden ze strażników rzekł: "Pamiętajcie, że będziecie stawać przed Radą starszych klanów Barrak-Var, miejcie to na uwadze chyba, że nie cenicie swojego życia" Po czym odtworzyli przed Wami drzwi.
Ruszyliście do przodu po niebieskim dywanie, rozłożonym między dwoma szpalerami kolumn. Posadzkę i ściany komnaty wykonano z mlecznego marmuru z niebieskimi żyłkami. Przez wąskie łukowate okna we wschodniej ścianie do środka wpadały snopy bladego, słonecznego blasku. Między oknami, w wysokich żelaznych uchwytach, umieszczono pochodnie. Dywan tłumił Wasze kroki. W środku komnaty na podwyższeniu był ustawiony duży kamienny stół, nakryty dzbanami, pucharami jakimś pieczystym i ogólnie zastawą, za stołem siedziało 13 krasnoludów, a między każdą kolumną stał strażnik w sumie było ich 20. Krasnoludy za stołem różnili się głównie różnie zaplecionymi brodami i kolorami tunik ale na każdej z nich był ten sam herb-herb Barrak-Var.
Gdy byliście jakieś 10 metrów od stołu, siedzący w środku krasnolud w niebieskiej tunice wstał popatrzył na Was mówiąc:
"Witajcie wysłannicy Mungrima, doniesiono nam, że właśnie on przysłał Was do naszego miasta, tylko po co? Słuchamy.". Po czym usiadł czekając a oczy wszystkich skupiły się na Was.
Wątek tech:
I co dalej, kto? Co? Po co i dlaczego? Słucham:-)
Podeszliście do jednej z klatek, krasnolud przed Wami otworzył drzwi mówiąc: :"Tak będzie szybciej, nic się nie bójcie, no wchodzić dalej". Niepewnym krokiem weszliście do środka, cała Wasza 12 i krasnolud-strażnik, po zamknięciu drzwi strażnik złapał za jedną z dwóch dźwigni po czym przesunął ją w górę, poczuliście delikatne szarpnięcie i klatka ruszyła w górę. Wszędzie wokół Was była skała, jedyne oświetlenie dawała zawieszona latarnia pod sufitem klatki, czuć było przeciąg powietrza ciągnący się od dołu w górę. Po jakiś dwóch minutach klatka zatrzymała się, delikatnie zakołysała, jeden z ludzi Gotmunda wydał z siebie delikatny pisk. Krasnolud tylko się uśmiechnął i otworzył drzwi. Ukazał Wam się korytarz prowadzący prosto jakieś 10 metrów na jego końcu widać duże drzwi dwuskrzydłowe i stojących przed nimi strażników 4 krasnoludów w półpancerzach i narzuconych na nie tunikach z herbem Barrak-Var dwóch z nich ma oparte o ziemie topory i na Wasz widok 2 pozostałych podniosło oparte o ścianę kusze. Strażnik bramy z którym jechaliście rzucił krótko poczekajcie tutaj po czym podszedł do nich i wymienił kilka zdań. Wracając powiedział: "Możecie wejść ale pojedynczo, po czym za tymi drzwiami trzeba Wam zostawić całą posiadaną broń, wszystkie posiadane przez Was amulety mocy i inne narzędzia niosące groźbę śmierci lub zadawania ran. Będę tu na Was czekał. Tam Was wysłuchają a dalej to już nie wiem co będzie."
Po kolei wchodziliście do środka zostawiając całą broń w ustawionych koszach na korytarzu, który rozchodził się w 3 strony, broń odbierało od Was 2 krasnoludów, wkładając do koszy. Korytarz rozchodził się w lewo, prosto i w prawo, każdy korytarz zakończony był drzwiami przy których stało po 2 krasnoludów takich samych jak wcześniej. Po oddaniu broni i amuletów (no chyba, że ktoś coś kombinuje to proszę o PW) wskazano Wam drzwi na wprost. Podchodząc do nich jeden ze strażników rzekł: "Pamiętajcie, że będziecie stawać przed Radą starszych klanów Barrak-Var, miejcie to na uwadze chyba, że nie cenicie swojego życia" Po czym odtworzyli przed Wami drzwi.
Ruszyliście do przodu po niebieskim dywanie, rozłożonym między dwoma szpalerami kolumn. Posadzkę i ściany komnaty wykonano z mlecznego marmuru z niebieskimi żyłkami. Przez wąskie łukowate okna we wschodniej ścianie do środka wpadały snopy bladego, słonecznego blasku. Między oknami, w wysokich żelaznych uchwytach, umieszczono pochodnie. Dywan tłumił Wasze kroki. W środku komnaty na podwyższeniu był ustawiony duży kamienny stół, nakryty dzbanami, pucharami jakimś pieczystym i ogólnie zastawą, za stołem siedziało 13 krasnoludów, a między każdą kolumną stał strażnik w sumie było ich 20. Krasnoludy za stołem różnili się głównie różnie zaplecionymi brodami i kolorami tunik ale na każdej z nich był ten sam herb-herb Barrak-Var.
Gdy byliście jakieś 10 metrów od stołu, siedzący w środku krasnolud w niebieskiej tunice wstał popatrzył na Was mówiąc:
"Witajcie wysłannicy Mungrima, doniesiono nam, że właśnie on przysłał Was do naszego miasta, tylko po co? Słuchamy.". Po czym usiadł czekając a oczy wszystkich skupiły się na Was.
Wątek tech:
I co dalej, kto? Co? Po co i dlaczego? Słucham:-)