Strona 35 z 47

: 13 sierpnia 2013, 19:00
autor: Dobro
- Nie godzi się czmychać do karczmy niczym tchórz, gdy potrzebują nas ludzie! - gromko zawołał Ulrich, upewniając się, żeby każdy w promieniu kilkunastu metrów go usłyszał. - Najpierw udamy się do burmistrza, potem do komendanta - dodał już ciszej, spoglądając to na Tirianusa, to na okolicznych ludzi.

Idealna szansa, bym mógł się wykazać, i przejąć władze nad tą mieściną!, pomyślał wielkolud, którego pierś drżała od skrywanego śmiechu.
Czy z drużyną czy bez, udaje się do burmistrza i dobijam się do drzwi. Złoże mu propozycję, od której mi nie odmówi... Możecie w tym czasie odwiedzić komendanta, by uzyskać trochę szczegółów, ale już domyślam się, co tu się dzieje. Niestety z punktu widzenia Ulricha, niezbyt bystrego czarnego rycerza, nie wygląda to tak jasno...

: 14 sierpnia 2013, 20:53
autor: 8art
Pojdziemy najpierw do burmistrza. Nie rozdzielamy sie, bo cala banda wygladamy groznie, ale jak nas bedzie polowa, to mozemy sprowokowac przypadkiem jakis prostaczkow.

: 16 sierpnia 2013, 12:04
autor: Araven
Idąc przez miasto dostrzegacie często rannych mieszkańców, ślady walki, widać napięcie straż miejska i poczty rycerskie z grubsza opanowały zamieszki, ale czuć wrzenie. Dotarliście do domu burmistrza, za bramą była jakby plama być może krwi. Straż nikogo nie wpuszcza, burmistrz nadal w żałobie i ponoć zapadł na zdrowiu. Żadne argumenty nie przekonują strażników by was wpuścili.

: 16 sierpnia 2013, 17:08
autor: 8art
Jesli wyczuwam, ze straznicy sa swoi ludkowie (znaczy z nizin spolecznych, bo skad mieliby niby byc. przeciez nie szlachta:)), to probuje wytlumaczyc, ze jestesmy aby pomoc z ramienia Swiatyni Gorlama i takie tam, ale jak nie chca, to przeciez nie bedziemy lamac prawa i bic sie ze straza, zeby zdybac burmistrza.

Jak nie dziala to idziemy do komendanta.

: 16 sierpnia 2013, 18:10
autor: Araven
Straż była nieugięta, najemnicy nie chcąc wybijać niezbyt licznych w Hillcrest strażników ruszyli ku komendantowi, ten bardzo zajęty opanowywaniem zamieszek, na widok awanturników, zawowłał ich do siebie, każąc podać wina. Ustaliliście coś zapytał, potrzebuję jakichś tropów, sprawy w mieście stanęły na głowie, co się tu kurwa wyprawia to przechodzi ludzkie pojęcie.

: 16 sierpnia 2013, 19:30
autor: Dobro
- Za wino, danke! - rzekł Ulrich, przecierając szmatką usta i odkładając kubek. - Zaiste, dziwne rzeczy się dzieją w okolicy - dodał głośniej, i wyciągając palec wskazujący w stronę komendanta zaczął mówić powolnym, opanowanym tonem.

Obrazek

- Najpierw jednak wieści od zielonoskórych. Chcą zawiązać sojusz militarny, by wspólnie odpierać ataki najeźdźców z zewnątrz. Czyli wspólne patrole, pomoc w walkach und wspólne akcje. A ja podejrzewam, że za tajemniczym zniknięciem ciał stoi nekromanta, z wieży, która tu niegdyś stała. Stąd zgłaszamy się na ochotników, by przebić się do tej wieży und przeszukać ruiny. Also! - rycerz wzniósł dłoń, gdy reszta drużyny chciała coś dodać i ogólnie rzucić się z nożem na towarzysza. - Also! Po drodze do fortu odkryliśmy siedlisko zła i wypaczenia; pradawny kurhan, w którym aż roiło się od nieumarłych i orkunów. Oczywiście dzięki heroicznej akcji Ulricha von Plannkuchen oraz jego świty wszyscy zostali wybici, więc szlak jest przejezdny. To jak z pozwoleniem na przebicie się do ruin? No i przy okazji: co się stało na placu burmistrza? Widziałem tam sporą plamę krwi.

: 18 sierpnia 2013, 14:40
autor: Araven
Ważkie wieści przynosicie, zawrzemy sojusz z goblinami, na próbę. Podstawa teraz opanować zamieszki w mieście i zaginione dzieci odnaleźć. Co do krwi na placu u burmistrza, nie wiem o każdym fakcie rozlewu krwi, było się strażników na miejscu zapytać. Burmistrz cierpi, to rozumiem, ale że w takiej sytuacji nie przejmuję władzy, no, no. Na zbadanie ruin wieży dawnego czarnoksiężnika macie moje pozwolenie, jeno nikogo z obywateli nie ubijajcie dobrze?

: 18 sierpnia 2013, 16:03
autor: Dobro
- Hue, hue, hue! To ja rozumiem! - zaśmiał się gromko Ulrich, odchylając nieco głowę do tyłu. - Myślę, że trzeba pomóc burmistrzowi w powrocie do zdrowia. Jeszcze jedną mam prośbę, Herr Żelazny. Cobyśmy mogli wejść do domu burmistrza, bez nieprzyjemnych sytuacji. Wiem, że potraficie to załatwić. Eins - drei, Hillcrest stanie na nogi, a dzieciaki się znajdą. Dobrze mówię, drużyno?! - rycerz huknął otwartą dłonią w stolik, aż zatrzęsły się naczynia, chcąc wzbudzić ducha walki w oziębłych ostatnio towarzyszach (nie)doli.

: 18 sierpnia 2013, 16:27
autor: Araven
Co do wchodzenia do domu burmistrza nic wam oficjalnie nie pomogę, nawet zapomnę, że pytaliście o taką możliwość...

: 19 sierpnia 2013, 10:20
autor: mordimer00
-Komendancie a czy nie moglibyście wystawić Nam glejtów jakowyś na to, że działamy w imieniu miasta i rady miejskiej? Aby zapobiec dalszemu rozlewowi krwi? To Nam znacznie ułatwi rozwiązanie tej zagadki i zapanowanie nad tym co tutaj się dzieję? Bo tak to nic nie wskóramy chyba.

: 19 sierpnia 2013, 11:13
autor: Araven
Glejty mogę wystawić, ale nie będziecie mogli działać incognito, jak chcecie dam glejty. Mogę też was stąd kazać wyrzucić i wynosić się z miasta to tak dla niepoznaki, jakby ktoś was obserwował. To jak pisać glejty?

: 19 sierpnia 2013, 15:25
autor: mordimer00
-To wystawcie Panie glejt ale na okaziciela i tylko jeden, w razie jakby coś poszło nie tak a zjawi się gdzieś ten glejt nie z Nami będzie wiadomo kogo wypytać.

: 19 sierpnia 2013, 16:51
autor: Araven
Otrzymaliście glejt na okaziciela. Co czynicie dalej?

: 19 sierpnia 2013, 17:45
autor: Dobro
Narada wojenna. Rozumiem, że z tym glejtem wejdziemy do burmistrza bez konieczności wybijania strażników - ba! nawet za ich pozwoleniem. Wciąż mamy niedokończone wątki:
- dżinn w lampie
- porywacze zwłok
- porywacze dzieci
- ruiny wieży z legendy, które warto zbadać
- kurhan i ostatnia komnata
- naprawa naszego sprzętu + chwila odpoczynku dla postaci
- przekazanie informacji zielonoskórym, o akceptacji sojuszu.

Roboty od groma, a wszystkiego naraz nie damy rady. Proponuje zatem, aby wspólnie udać się do władyki i zasugerować mu pewne opcje: Ulrich na burmistrza, pokieruje gońcami, by udali się do zielonych. Potrzeba twardej ręki i kogoś, kto przemówi do mieszkańców, by ich uspokoić. Trzeba też znaleźć maga albo bibliotekę. A propo Mistrzu, jest biblioteka w mieście?

Oczywiście jako zwykła banda awanturników nic nam do tego, możemy spokojnie przesiedzieć w karczmach. Ale mój noc starego wyjadacza podpowiada mi, że będą nieliche fanty i przygody za te sprawy, także warto by je obadać. Jakie macie sugestie?

EDIT: aha Mistrzu, jeszcze jedna sprawa: co mówi miejscowe prawo na temat niemożności rządzenia przez burmistrza? Wtedy rajcy miejscy rządzą czy jak?

: 19 sierpnia 2013, 17:52
autor: Araven
Wobec zachowania burmistrza, rada Miejska pełnię władzy sprawuje, niekiedy wyznacza komisarza by władzę wykonawczą sprawował. Czekam na decyzje.