Rozdarty pomiędzy chęcią obserwowania dalszych poczynań Werka, a zamiarem zapewnienia grupie bezpieczeństwa, Gerard Hayte westchnął ciężko, po czym zniknął w wypełniających podziemia ciemnościach. Telibor odprowadził go wzrokiem aż w pobliże podniesionych wrót garażu, machnął dłonią życząc szczęścia na warcie. Pozostali Koronapańczycy niemal natychmiast zapomnieli o młodym anabaptyście, wpatrzeni w Bayera.
Mechanik przysunął do świecącego na niebiesko panelu kartkę otrzymaną od Markusa, przeczytał raz jeszcze doskonale już wbity w pamięć ciąg dziesięciu znaków, nacisnął z ogromną nieśmiałością guziczki klawiatury. Po każdym ruchu jego palca na ekranie zamka w miejscu pustej kratki pojawiał się kolejny znaczek.
"xr56t1uwl7".
Kontrolny panel włazu wydał z siebie ciche piśnięcie, budząc tym nienaturalnym sztucznym dźwiękiem ogromne poruszenie wśród osadników.
"Zugriff gewährt".
W ciasnej przestrzeni wnęki rozległa się seria błyskawicznie po sobie następujących metalicznych dźwięków, dobiegających jakby z wnętrza masywnych pancernych wrót. Zestresowany Dragan odskoczył mimowolnie od wnęki, nadepnął na Bruniego, dostał w ucho na opamiętanie od brata.
Przestrzeń wnęki nieznacznie się powiększyła, kiedy osadzony we framudze właz odsunął się lekko w tył, a ze wąskiej szczeliny wokół wrót buchnął ciężki tajemniczy zapach, którego żaden z marszczących nosy Koronapańczyków nie potrafił rozpoznać.
- Chwała na wysokości! - Werk omal nie rozpłakał się pod wpływem przemożnej ulgi, zginając się w przód i opierając nabożnie czołem o obudowę startera ANSUMO - Udało się!
[/center]
[/center]